Warstwy (IV)

with Brak komentarzy

opowiadanie erotyczne dla kobiet

Miesiąc urlopu minął prawie niepostrzeżenie. Odwiedziła jeszcze dwa razy Roberta w szpitalu, ale potem został wypisany i nie miała pojęcia, gdzie go szukać. Poza tym gdyby chciał, do dałby jej adres. Skoro tego nie zrobił, to znaczy, że nie miał ochoty na bliższą znajomość. Za wyjątkiem pierwszych odwiedzin, rozmawiali na banalne, całkiem zwyczajne tematy. I chociaż Ola nie miała dużego doświadczenia w sprawach damsko–męskich, to wyraźnie wyczuła, że mężczyzna woli trzymać ją na dystans. Nie rozumiała tego, bo przecież za pierwszym razem tak dobrze im się rozmawiało…

Wróciła do pracy. Przerażona, zakłopotana, zawstydzona tak długą, chociaż zupełnie usprawiedliwioną nieobecnością. Ku jej zaskoczeniu, traktowano ją przyjaźnie, nawet troskliwie. Jakby wszyscy odczuwali wyrzuty sumienia z powodu tego, co się wydarzyło, a czego sami zdołali uniknąć. Przestano zasypywać ją dodatkowymi obowiązkami, zagadywano na korytarzach, towarzyszono przy posiłku. Ola umiała docenić te gesty, ale jednocześnie bała się także pierwszego spotkania z prezesem. Bała się, bo wiedziała, że odmówi i zapłaci za swoją odmowę. Od miesiąca szukała nowej pracy, lecz to wcale nie okazało się takie łatwe. Z wielu powodów, przy czym niektóre budziły w niej gniew. Jak wtedy, gdy jeden z pracodawców zaproponował jej wprost dodatkowe obowiązki. Wyszła z jego biura czerwona z oburzenia, z hukiem zatrzaskując za sobą drzwi. I coraz bardziej traciła wiarę w ludzi.

– Witaj. Jak samopoczucie? – Zdrętwiała, z trudem odrywając wzrok od rozłożonych na biurku papierów. Kiedy napotkała taksujące, pełne mrocznych pragnień spojrzenie, zadrżała. Nie sądziła, że ta chwila nadejdzie tak szybko.

– Dobrze, dziękuję – odparła, siląc się na spokój. – Przepraszam, ale mam sporo do nadrobienia.

– Tak – mruknął, lekko się nad nią pochylając. – Mamy sporo do nadrobienia. Lunch? Kolacja?

– Wolałbym nie.

– Daj spokój. Jakbym cię chciał jedynie przelecieć, to wezwałbym do biura – zakpił, uważnie obserwując twarz dziewczyny. – Kolacja. Zaraz po pracy. Znam uroczą knajpkę, gdzie będzie się nam dobrze rozmawiało.

– Ja nie…

– Będę czekał przed wejściem.

I to wszystko. Przez najbliższe godziny tylko siedziała, obgryzając końcówkę długopisu, bezmyślnie gapiąc się w ekran komputera. Nie potrafiła skupić się na swoich obowiązkach. Usiłowała tylko znaleźć wyjście z sytuacji w jakiej się znalazła. Rozważała nawet to, aby udać się do jego kochanki i powiadomić o propozycji, jaką złożył prezes. Lecz musiała zrezygnować, bo okazało się, że Alicji nie zjawiła się dziś w pracy. Trochę plotkowano o jej nieobecności, ale nie było w tym nic nadzwyczajnego.

– Powinnam była więcej tu nie przychodzić – mruknęła, gdy wskazówki zegara znalazły się na wyznaczonej godzinie. Tak, to prawda. Powinna była złożyć wymówienie. Ale właśnie przez ostatni miesiąc rodzice irytowali ją jak nigdy wcześniej. Najpierw byli obrażeni, że Robert odrzucił ich zaproszenie. A kiedy oznajmiła im, że chciałaby się w najbliższym czasie wyprowadzić, zgodzili się stawiając jeden warunek. Zamieszka ze Sebastianem i przyjmie jego oświadczyny. Na szczęście udało jej się ugryź w język i nie skomentować tego pomysłu. Potaknęła posłusznie, nie zdradzając swoich prawdziwych zamiarów. I jak miała w tej sytuacji złożyć wymówienie? Skoro nie pojawiła się żadna inna perspektywa zatrudnienia? Dlatego postanowiła zaryzykować i zostać w firmie tak długo, jak to będzie możliwe.

Czyli do dziś. Westchnęła, wyciągając z torebki puderniczkę. Poprawiła makijaż, włosy, ale zrobiła to bez przekonania, raczej odruchowo. Potem wstała i ruszyła w kierunku windy. Pewnie gdyby chciała, mogłaby uciec, ale czy to coś by zmieniło? Polowanie trwałoby nadal. Musiała pójść na tę kolację, porozmawiać z nim, przekonać go, że ona się nie podda. To ostatnie wydało jej się tak absurdalne, że mało brakowało, a wybuchłaby śmiechem w tłumie ludzi.

Nie zauważyła, aby na nią czekał. Rozejrzała się w napięciu, potem wzruszyła ramionami i wyszła na zewnątrz.

Tuż przed samym wejściem stał srebrzysty, luksusowy samochód, a obok niego prezes. Kiedy ją zauważył, uśmiechnął się triumfalnie, jednocześnie otwierając drzwi po stronie pasażera. Zaprosił ją gestem do środka, a wtedy Ola głęboko westchnęła.

 

KUPUJĘ CAŁY ODCINEK

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, matematyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Napisz nam też coś :-)