Warstwy (V)

with 2 komentarze

ostre opowiadanie erotyczneByło troszkę opóźnień, ale teraz mam nadzieję, że wróciłam do formy 😉

.

– Witaj bohaterze – odezwała się kpiąco. – Teraz kroczysz w glorii chwały, prawda?

– W niczym nie kroczę – mruknął. Pojawiło się podniecenie, ale towarzyszył mu pewnego rodzaju niesmak. Nadal jej pożądał, lecz ostatnimi czasy coraz częściej myślał o tym z niechęcią. – Czego chcesz?

– Nie jesteśmy na ty! – zbeształa go ostro.

– Nie? Wszystkim nieznajomym wysyłasz gorące pornosy z własnym udziałem? – zmrużył oczy.

– Podobało ci się, prawda?

– Tak. – Nie widział powodu, by kłamać. – Zastanawiam się jedynie, jaki miałaś w tym cel?

– To było wyjątkowo bezinteresowne. Usiądź proszę. Napijesz się czegoś?

Oczywiście nie wierzył w te słowa. Posłusznie zajął wskazane miejsce, czując jak twardniejący członek napiera na mało elastyczny materiał spodni. Suka czy nie, nadal miał na nią ochotę. Co ta kobieta w sobie miała?...

– Nie piję w pracy.

– To dziś zrobisz wyjątek.

– Nie zrobię.

– Pamiętaj, że jestem tu druga po bogu – zażartowała, podając mu szklankę napełnioną bursztynowym płynem.

– Jesteś. Na razie – zadrwił. – Chodzą słuchy, że szykują się zmiany personalne.

Nie odpowiedziała, nie zmieniła wyrazu twarzy, tylko w jej oczach ukazał się błysk złości. Pewnie że wiedziała. Miała swoich informatorów. Cholerny Wiktor zamierzał pozbyć się jej jak śmiecia. Nie, nie dopuści do tego. Zbyt wiele poświęciła, zbyt wiele zniosła upokorzeń. Za każdym razem, gdy używał jej jak rzeczy, cierpiała jej duma. Za każdym razem, gdy zdradzał z ponętną stażystką, tłamsiła w sobie gorycz porażki. Teraz pora na rewanż. Jednak sama nie byłaby w stanie wszystkiego zorganizować. Potrzebowała wspólnika. Kto byłby lepszy niż mężczyzna, który jej pożądał? W dodatku taki mężczyzna, silny, zdecydowany, niemający skrupułów.

– Może – odpowiedziała mu w końcu. Musi postępować rozważnie. Rozpalić go, ogłupić, sprawić, aby pragnął jej bardziej niż czegokolwiek innego. Tak bardzo, że mógłby dla niej zabić. Nie wyglądał na intelektualistę, raczej na typowego mięśniaka, więc nie przewidywała większych kłopotów. Wstała i podeszła do siedzącego w bezruchu Roberta, kusząco kręcąc biodrami. Spódniczkę miała krótką, dekolt głęboki, a do tego buty na gigantycznym obcasie. Nie była ubrana jak sekretarka prezesa poważnej firmy, ale jak dziwka, która ją udaje. Seksownie, odważnie, wyzywająco.

Zatrzymała się przed nim na wyciągnięcie ramienia. Nadal mierzyła go prowokująco wzrokiem, kusiła spojrzeniem, soczystą czerwienią warg.

– Przeleciałeś już tę małą w ramach wyrazów wdzięczności? – spytała drwiąco.

– Nie. Nie kręcą mnie delikatne, skromne panienki.

– Nie? A jakie panienki cię kręcą? Te płatne? – zakpiła.

– Płatne? – Też pozwolił sobie na sarkazm. – Nie mam w zwyczaju płacić za coś, co dostaję darmo.

– Darmo? – Wystudiowanym ruchem sięgnęła do zapięcia bluzki. Zaczęła od góry. Rozpięła pierwszy guziczek, drugim krótko się pobawiła. Potem przyszła kolej na następne. Za to on nie mógł oderwać wzorku od jej dłoni. Smukłej, delikatnej, o długich paznokciach w kolorze krwistej czerwieni. A kiedy zrzuciła z siebie bluzkę, głośno przełknął ślinę.

– Podobam ci się. – To nie było pytanie. W głosie Alicji pobrzmiewała z trudem tłumiona satysfakcja. Podwinęła spódniczkę, przejechała zakrzywionymi palcami po wnętrzu uda. Schowała je pod brzegiem spódniczki. Niczego nie musiała udawać. Dotykanie się, pobudzało ją tak mocno, że miało brakowało, a zrezygnowałaby ze swoich planów.

Przerwała to. Cofnęła się, usiadła na biurku, rozkładając szeroko nogi. Tak, aby mógł dojrzeć, że nie ma na sobie bielizny.

– Dziś będzie przedstawienie na żywo. I zostań tam, gdzie jesteś! – dodała ostrym, rozkazującym tonem. – Zostań, albo zakończymy to szybciej niż zaczęliśmy.

Zacisnął zęby. Pogrywała z nim. Widocznie to był jej sposób na uwiedzenie mężczyzny. Co dziwne, wierzył w to, co powiedziała. Przeczuwał, że jeśli teraz wstałby, podszedł bliżej, a nawet odważył się na więcej, tak naprawdę to byłoby koniec.

– Podła suka! – wymamrotał. Nazywanie jej suką, weszło mu już w krew.

– Słyszałam bohaterze, słyszałam – zakpiła, gładząc palcami idealnie wygoloną cipkę. – A teraz ja zrobię sobie dobrze, a ty popatrzysz.

– Bo? – warknął.

– Już mówiłam i nie będę się powtarzać.

Na początku pieściła się powolnym, rytmicznym ruchem, nie spuszczając wzroku z jego zaciętej twarzy. Potem zanurzyła w wilgotnym wnętrzu pierwszy palec, a po kilku minutach wsadziła ostatni, piąty. Pojękiwała cicho, prężąc się zmysłowo, palcami drugiej ręki szczypiąc sterczące sutki, wydobytych ze staniczka piersi. Show, które miał okazję oglądać na malutkim ekranie telefonu, teraz miał na żywo. Najchętniej wstałby, przydusił ją do tego biurka i przerżnął jak dziwkę, lecz był pewien, że to źle by się skończyło. Głównie dla niego. Dlatego całe przedstawienie przetrwał z kurczowo zaciśniętymi zębami, masując twardego jak kamień kutasa.

Alicja również była nieziemsko podniecona. Doprowadziła się nad sam skraj przepaści, po czym rzuciła głową w dół. Jej orgazm był głośny, długi i wyczerpujący. Na samym końcu oblizała po kolei wszystkie palce, patrząc prowokująco w pełne wściekłości ciemne oczy. A gdy skończyła, wstała, obciągnęła spódniczkę i niedbałym machnięciem wskazała drzwi.

– Możesz iść – odezwała się obojętnie. Zastanawiała się, czy nie puszczą mu nerwy, ale nic podobnego się nie wydarzyło. Po prostu wstał i bez słowa wyszedł, zatrzaskując z hukiem drzwi.

Był wściekły. Podniecony. Zamknął się w męskiej toalecie, rozpiął spodnie i chwycił nabrzmiałego penisa w dłoń. Onanizował się szybkim ruchami, zaciskając z całej siły zęby. Nie potrzebował wiele. Wytrysk był gwałtowny i obfity, a on przyjął go z przymkniętymi oczyma, wyobrażając sobie, że cały ten ładunek ląduje pomiędzy kształtnymi wargami Alicji. Potem szybko doprowadził się do porządku, chociaż nadal był rozgniewany.

W co ona się z nim bawiła?

Doprowadziła go niemal do skraju wytrzymałości, a później po prostu pozbyła się. Nadal dźwięczał mu w uszach jej śmiech, gdy wybiegał z salki konferencyjnej. O co tej kobiecie chodziło?

– Wredna suka! – syknął, waląc zaciśniętą pięścią w ścianę, gdy już znalazł się w dyżurce. W jakiś sposób musiał wyładować swą złość. I wtedy kątem oka zauważył na jednym z monitorów coś dziwnego. Przed gabinetem prezesa swoje biurko miała sekretarka, ale był pewien, że Alicja jeszcze nie dotarła na stanowisko. Tymczasem dostrzegł tam dwoje ludzi, którzy najwyraźniej się ze sobą szamotali. Jedną osobą był sam prezes, drugą kobieta. Ciemne włosy rozsypały się w nieładzie, zgubiła gdzieś buty, a bluzkę miała rozpiętą na całej długości.

.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. Monika G.
    | Odpowiedz

    Cholera. Ten pomysl by wysylac fragment na newsletter jest boski. Slinie sie jak glupia do ekranu.

  2. K
    KAROLINA
    | Odpowiedz

    Też tak uważam 🙂

Napisz nam też coś :-)