Worek treningowy (VII)

with Brak komentarzy

Rozdział siódmy

Ogień

- Dziękuję. – Zarumieniona nadmiarem emocji Magda, zbiegła po schodach.

Opuszczali właśnie kino, wmieszani w tłumek ludzi. Towarzyszył im gwar podekscytowanych głosów. Dzielono się spostrzeżeniami na temat filmu.

- Proszę bardzo – odparł szczerze, stwierdzając przy okazji, że przy tej dziewczynie zaczyna mieć problem z pewnością siebie. Czuł się onieśmielony jej naturalnością i najzwyczajniej w świecie nie wiedział, jak reagować w sytuacji, w której się znalazł. - To jak? Idziemy coś zjeść?

- Idziemy! Jestem głodna, jak wilk – przytaknęła ochoczo.

Pół godziny później siedział na podłodze najdziwniejszej restauracji, jaką dotąd odwiedził. Stół, na którym ustawiono posiłek, miał co najwyżej czterdzieści centymetrów wysokości. Za siedzisko służyły im poduchy.
Emil wyglądał na zdezorientowanego i zaskoczonego wyborem miejsca, do którego zabrała go Magda.

- Jak mam to jeść? – zaśmiał się niepewnie, przyglądając posiłkowi. Uśmiech nie dotarł do oczu, bo miał tylko zamaskować zdenerwowanie.

- Palcami. – Magda wzruszyła ramionami. – To nie wiesz, że ponad połowa ludzkości je w ten sposób? Sztućce są wymysłem naszej cywilizacji. - Wzruszyła ramionami, sięgając po miseczkę z jedzeniem. - Tak nabierasz ryż. – Prawą dłonią zagarnęła ziarno i uniosła je, niczym łyżka koparki, by wysypać na podsunięty przez siebie mniejszy talerz. – Powiem ci, że wydaje mi się, że gdy jem w ten właśnie sposób, doznania płynące ze smakowania są o wiele większe i pełniejsze. – Urwała kawałek chrupiącego, cienkiego placka. Nabrała nań gęsty gulasz, pochyliła się nad niskim stołem i zsunęła warzywa z sosem do ust. – Gdy jesz łyżką, czy widelcem, to nie masz tak bliskiego kontaktu z potrawą. – Oblizała palec, po którym pociekł zabarwiony intensywną żółcią kurkumy olej. – Gdy jesz palcami, możesz poczuć strukturę jedzenia, jego fakturę, drobinki warzyw i temperaturę. Spróbuj. – Przysunęła do niego miseczkę z płatkami czegoś wyglądającego, jak sprasowany chleb. – Później znowu umyjesz dłonie. Tą miskę nam wymienią na nową. – Wskazała naczynie wypełnione gorącą wodą i ciepły, zwinięty w rulonik ręcznik, obok.

Bardzo ostrożnie, z przesadną nieufnością, Emil nałożył palcami ryż, później nabierał gulasz.
Musiał przyznać, że potrawa była przepyszna. Nie jadł dotąd czegoś tak nasyconego aromatycznymi przyprawami. Jakby mu smaki wybuchały kolorami na języku i podniebieniu. A może to przez to o czym mówiła Magda? Miał kontakt nie tylko ze smakiem i zapachem, ale również dotykał jedzenia?

Orgia odczuć w ustach! – Rozbawiła go ta myśl i seksualne porównanie.

Nie powiedział tego jednak na głos. Przy każdej z byłych kochanek nie miałby z tym problemu. Co innego przy tej dziewczynie. Przy niej czuł się dziwnie i nie chciał jej peszyć.

Z każdą włożoną do ust porcją ośmielał się bardziej i jadł łapczywiej. Nie przeszkadzało mu, że prawie cała dłoń była upaćkana potrawą. Delektował się nią i to było najważniejsze.

- Indyjskie jedzenie jest bogate, jak mało które – mówiła Magda, widząc zmianę Emila w podejściu do posiłku, a przede wszystkim do samego jedzenia, bez użycia sztućców. – Spróbuj tego. - Podała mu kandyzowaną i zamarynowaną figę trzymając ją w opuszkach tak, by gęsty słodki sos spływał do niewielkiego, podstawionego podeń nczyńka. - To jest tak pyszne, że zjesz wszystkie za jednym zamachem.

Nie przemyślała tego, co robi. Trzymając w jednej dłoni miseczkę z owocami i wydobywając z gęstej zalewy kulkę figi, podała ją Emilowi wprost do ust. Ten przyjął ufnie owoc i faktem było, że zasmakował mu. Słodycz rozlała się na języku i spłynęła do gardła. Nie to jednak było najważniejsze, lecz chwila, gdy przeskoczyła między nimi iskra, choć trafniejszym byłoby określenie, że uderzył w nich piorun, siejąc snopy iskier na boki. Tak to odebrał, choć dotąd bawiły go podobne określenia, bo nie ulegał romantycznym nastrojom. Odruchowo oblizał jej palce, przytrzymując dłoń Magdy przy twarzy. Ona sama zamilkła i zamarła, porażona mocą pieszczoty. Wargi ssące opuszki i robiące to w miejscu publicznym, plus ciepło dłoni na nadgarstku, który okazał się być bardzo wrażliwym miejscem erogennym, zaskoczyły ją i podniecił. Rozchyliła usta, ale nie była w stanie wydusić z siebie ani słowa. Zagryzła wargę, przymknęła oczy i opuściła głowę.

Całość czeka na Ciebie na Wattpad — przycisk poniżej przekieruje Cię do tej i kolejnych części 🙂

Napisz nam też coś :-)