Worek treningowy (VIII)

with Brak komentarzy

Rozdział ósmy

Historie rodzinne

Emil przez dłuższy czas siedział w bezruchu za kierownicą. Silnik pracował na jałowym biegu, on sam był podniecony, z totalną pustką w głowie.

- Co to było? – szepnął w przestrzeń za szybą.

Z jednej strony miał ochotę wyrwać z samochodu, kopniakiem wyważyć drzwi, za którymi zniknęła właśnie Magda i wziąć ją siłą. Choćby na podłodze w przedpokoju. Bez wstępów, a nawet bez rozbierania jej. Z drugiej jednak musiał przed sobą przyznać, że to co właśnie poczuł, przebijało intensywnością doznania, których dostarczyły mu dotychczasowe kochanki.
Spojrzał w dół, na namiot w spodniach i zaśmiał się w głos.

- Tego jeszcze nie zrobiła żadna. – Poprawił uciśniętą obłość. W końcu wrzucił jedynkę i ruszył. – No mała, czym mnie jeszcze zaskoczysz?

***

Wieczorem, po kameralnej imprezie rodzinnej Magda siedziała z prababcią w jej pokoju. Popijały malinową herbatę i jak zwykle przeglądały albumy ze zdjęciami. To był ich rytuał. Wodziły palcami po pożółkłych, wyblakłych fotografiach, a prababcia po raz setny opowiadała historie związane z osobami, których twarze, czasami całe sylwetki uchwyciło oko aparatu fotograficznego.

- Coś dzisiaj jesteś w innym świecie, moje dziecko. – Prababcia jak zwykle bezbłędnie odczytała nastrój Magdy. Wystarczył jej rzut oka na prawnuczkę, na jej zawieszony w przestrzeni wzrok i palec uniesiony do ust. Dziewczyna obgryzała paznokieć kciuka od dziecka. Zawsze wtedy, gdy nie wiedziała, co myśleć, czy zrobić, gdy była zagubiona. Robiła tak każdorazowo, gdy miała problem. – Powiedziałabym nawet, że wyglądasz, jakbyś się zakochała.

Magda nie mogła wyjść z podziwu, nad spostrzegawczością babci.

- Może nie od razu, że się zakochałam. – Wolała się asekurować i nie chciała dopuścić do siebie aż tak dalece idących wniosków. Nie mogła też wytłumaczyć babci, w jakim stanie się znalazła. Jak bowiem miałaby opowiedzieć jej o podnieceniu, które zawładnęło nią w samochodzie, gdy napierała sobą na Emila? I wcześniej w knajpie, gdy oblizał jej palce. Nawet teraz na samo wspomnienie serce przyspieszyło rytm i czuła, jak rumieniec wypływa jej na policzki. – Ale masz rację, poznałam ciekawego człowieka.
- Przystojny? – dopytywała prababcia.
- Bardzo. – Rozmarzyła się dziewczyna. – Ale niebezpieczny.
- Tacy pociągają najmocniej. – Przeszło osiemdziesięcioletnia kobieta mrugnęła do prawnuczki. – Zdobycie takiego mężczyzny jest najsmaczniejsze.

Magdę nie raz kusiło by zapytać, kto jest ojcem jej matki. Nie znała dziadka i nie słyszała nic o pradziadku. Unikano tego tematu i była to jedna z tajemnic rodzinnych. Nie wspominało się nawet o męskiej części rodu, jakby nie istniała, a mówienie o mężczyznach sprawiało ból.

- A ty prababciu – Magda stwierdziła, że oto nadeszła pora na zadanie tego trudnego pytania. – Kochałaś ojca babci?
- Tak, Madziu. – Starowina zamyśliła się, zatopiła we wspomnieniach. – I tylko żałuję jednego.
- Czego, babciu?
- Że się nie odważyłam na bycie z tym człowiekiem.
- Był kimś, kogo należało się bać? – Dziewczyna starała się być delikatna.
- Raczej wstydzić, bo był rozwodnikiem. Za moich czasów rozwód był czymś wstydliwym. On to zrobił dla mnie, a ja...– Starsza kobieta westchnęła i zamilkła. Posmutniała na dłuższą chwilę zapatrzyła się w pomarszczone palce dłoni, lecz szybko się otrząsnęła. – Powinnam była dać się poprowadzić sercu i zamieszkać z nim. Ja tymczasem posłuchałam nakazu rodziny i zerwałam kontakty z tym mężczyzną. Innego już w moim życiu nie było. - Znów westchnęła i zamilkła na dłużej. Zapatrzyła się niewidzącym wzrokiem w przestrzeń za oknem. Oczy zaszkliły jej się, zachodząc łzami. W końcu pociągnęła nosem i zamrugała szybko, spoglądając ponownie na wnuczkę. - Nie popełnij mojego błędu, Madziu. – Babcia wzięła w zniszczone, pomarszczone palce, gładką dłoń dziewczyny. – Są takie cudowne momenty w życiu, których znaczenia nie wolno przeoczyć, bo się nie powtórzą.

Całość czeka na Ciebie na Wattpad — przycisk poniżej przekieruje Cię do tej i kolejnych części 🙂

Napisz nam też coś :-)