Worek treningowy (XVI)

with Brak komentarzy

Rozdział szesnasty

Głód

 

Kurwa mać. – Emil klął pod nosem, uruchamiając samochód. – Nie powinienem był.

Pierwszy raz zdarzyło mu się, by zmusił kobietę do seksu. Nawet jeśli opór był minimalny. Nawet jeśli przyjemność była obopólna.

Powinien był poczuć ulgę, uspokoić się po zerżnięciu Magdy. Miał ją, zaliczył, więc przyszła pora na zapomnienie o niej i o jej słodkiej cipce. O tym, jak zaciskała się na nim, gdy szczytowała, gdy wbijał się z nią z mocą tuż przed tym, jak sam spuścił się w ciasnym wnętrzu.

Kurwa! – Ponownie rzucił mięsem. – Nie nakręcaj się, durna pało!

Przecież wypieprzył ją już, więc powinien przestać zastanawiać się nad tym, jakby to było kochać się z nią ponownie! Wiedział już, jak wtedy wygląda i pachnie. Jej zapach wciąż czuł na sobie.

Najgorsze jednak było to, że wcale nie miał jej dość, tak jak starał się to sobie wmówić. Chciał więcej, choćby za chwilę. Nie podobało mu się to. Taki tok myślenia burzył zasady, które wyznawał, z którymi żył w zgodzie. Żadnej kobiety na stałe, zobowiązań, czy więzów – to sobie obiecywał. Chciał być singlem z wyboru i z premedytacją.

I tu był problem – ta chęć minęła, myślał o niej w czasie przeszłym. Zmieniły mu się priorytety i pragnienia i już nie był pewny chęci bycia samotnikiem i doraźnego korzystania z towarzystwa kobiet. Dzisiaj poczuł, że seks mógł być czymś więcej i że kryje przed nim tajemnice. Miał wrażenie, jakby dotąd, mimo licznych podbojów i masy kochanek, ledwie dotknął wiedzy tajemnej. Odsłonięto mu rąbek tajemnicy i dano skosztować odrobinę ambrozji prawdziwej rozkoszy. Tyle, by miał świadomość, że tak naprawdę wie bardzo niewiele, a seks znał jedynie od jednej, tej bardziej płaskiej strony. Dziś uczucia wpełzły o wiele głębiej. To przez Magdę odbierał więcej i czuł mocniej. Inaczej niż dotychczas.

Normalnie czubek – warknął pod nosem. – Przecież to nie choroba, żeby ot tak się kimś zarazić.

W mieszkaniu skierował się wprost do kuchni, by coś zjeść. Zaspokoić głód na jedzenie, jak wcześniej zaspokoił głód na drugą osobę. Odkorkował wino, nalał sobie kieliszek i z talerzem pełnym parującego ciepłymi zapachami spaghetti, usiadł na kanapie. Włączył telewizor z zamiarem obejrzenia jakiegoś filmu. Wybrał go i zapatrzył się w ekran.

Jadł makaron, nie czując smaku. Popił winem, skrzywił się z niesmakiem. Po piętnastu minutach stwierdził, że nie zarejestrował ani kawałka akcji filmu. Znów nie wiedział, o czym był, a jedynie patrzył na zmieniające się na ekranie obrazki.

Odstawił talerz z letnim makaronem na podłogę, jednym haustem wypił wino i wyłączył telewizor.

Ja jebie! To bez sensu! – przyznał przed samym sobą, kapitulując w końcu.

Leżał w ciszy i w ciemności. Analizował każdą sekundę tego, do czego doszło na podłodze w przedpokoju u Magdy. Stwierdził, że takiej satysfakcji nie czuł jeszcze nigdy.

Całość czeka na Ciebie na Wattpad — przycisk poniżej przekieruje Cię do tej i kolejnych części 🙂

Napisz nam też coś :-)