Wszystko czego pragnę (VI)

with 5 komentarzy

ebook sf erotyka
 
Pewnie niektórzy domyślają się, że to część przedostatnia.

 

Beznamiętnym spojrzeniem mierzył skuloną, leżącą na wąskim łóżku kobiecą postać. Wędrował wzrokiem od kształtnych łydek, aż po delikatną twarz otoczoną chmurą miedzianych włosów. Czuł satysfakcję. Była tutaj. Leżała tak bezbronna, nadal nieprzytomna, ze skrępowanymi nadgarstkami i zamkniętymi oczyma. Bezbronna, całkowicie skazana na jego łaskę i nie łaskę. Miał ją. W końcu dopadł. Tak, satysfakcja to dobre słowo. Nie dlatego, że ją odzyskał, ale dlatego, że będzie mógł się zemścić.

Nareszcie! Zemsta!

Najpierw na niej, potem na reszcie tych nędznych robaków. Siedział więc uśmiechając się ze złośliwą satysfakcją. Lecz z każdą upływającą minutą jego myśli stawały się coraz mniej kategoryczne, a na dodatek pojawiło się uczucie, którego tak bardzo nienawidził.

Pożądanie.

Zaklął soczyście na głos, ale to niewiele pomogło. Nie potrafił oderwać oczu od skulonej dziewczyny. W końcu, powoli, jakby czynił to wbrew sobie, uniósł ramię i palcami dotknął miękkiego policzka. Z trudem przełknął ślinę. Pragnienie zemsty ulotniło się niczym mgła, a zastąpiło je coś innego.

Pożądanie.

Dlaczego akurat ona? zadał sobie to pytanie z narastającą rozpaczą. Dlaczego ta kobieta? Nie dosyć, że pochodziła z rodzaju ludzkiego, to na dodatek pokrzyżowała jego cudownie niezawodny plan zemsty. Plan, który miał wypalić w stu procentach, a runął, bo on od samego początku nie potrafił wydać prostego rozkazu. Sprowadził ją tutaj, aby wyładować swój gniew, pokazać ogrom przepełniającej go nienawiści. A może zrobił to z innego powodu? Może po prostu chciał ją jeszcze raz zobaczyć?

– Dość tego! – warknął rozgniewany. Chwycił szczupłe ramię i brutalnie nim potrząsnął. – Koniec spania! Pobudka! Czas na porachunki.

Otworzyła oczy, chociaż spojrzenie miała nieprzytomne, zamglone. Potem lekko się uniosła, a na samym końcu usiadła, łapiąc z jękiem za głowę.

– Rehn? – Nareszcie w jej oczach pojawił się strach. – Nic nie rozumiem…

– To proste i akurat tutaj nie mam nic do ukrycia – wzruszył ramionami. – Jest na Ziemi taka grupa oszołomów, która twierdzi, że obcy, czyli my, to bogowie. Od dawna utrzymują z nami kontakt, udzielając wszelkiej pomocy. Nie mam pojęcia, na co liczą, nie obchodzi mnie to. Jak przyjdzie odpowiednia pora, zginą tak samo, jak cała reszta ludzkości. Ale na razie bywają przydatni.

– Dobrze że za tym porwaniem stałeś ty – posłała mu lekki uśmiech. – Już się bałam, że znowu znajdę się wśród całkowicie mi obcych osób.

– Dobrze? – wysyczał. – Twierdzisz, że to dobrze?

Nie odpowiedziała. Prawnie niezauważalnie cofnęła się do tyłu. A jednocześnie poczuła jak jej serce bije w coraz szybszym tempie, jak gardło zaciska się pod wpływem emocji. Bo dopiero teraz dotarło do niej, jak bardzo tęskniła i jak bardzo jej uczucia były bezsensowne. Kochała mężczyznę, który ją nienawidził, próbował zgwałcić, chciał zabić. Kochała go wbrew zdrowemu rozsądkowi, wbrew wszystkiemu. I nawet nie mogła mu tego powiedzieć.

– Co zamierzasz? – spytała cicho.

– Względem ciebie? Nie domyślasz się? – wstał, patrząc na nią chłodnym, wręcz lodowatym wzrokiem. Nie mogła wiedzieć, że w jego duszy toczy się walka, i że on tą walkę przegrywa.

– Chyba tak.

– Wstań! – rozkazał. Nie protestowała, chociaż w nadal wirowało jej w głowie, a żołądek buntował się. Stanęła na niepewnych nogach, czując, że kolana ma niczym z waty. Spojrzała w dół, na skrępowane nadgarstki. Potem w górę, na nieprzeniknioną twarz Rehna.

– Miałem sporo czasu, aby przemyśleć sposób postępowania, gdybyś po raz kolejny wpadła w moje ręce. – I nagle brutalnie chwycił ją za szyję, ściskając z taką siłą, że w oczach dziewczyny ukazały się łzy. Chciała krzyknąć, ale nie mogła. Nie potrafiła nawet zaczerpnąć tchu. Na twarzy kapitana ukazała się satysfakcja, gdy obserwował z jakim trudem walczy o odrobinę powietrza, wijąc się i szarpiąc w jego stalowym uścisku. W końcu puścił ją i odepchnął. Upadła na łóżko, spazmatycznie łapiąc oddech. Drżące dłonie położyła na miejscu, które przed chwilą ściskał, i patrzyła na niego z niedowierzaniem.

– Rehn… – Swoje imię odczytał jedynie z ruchu warg. Ale nie miał zamiaru na tym kończyć. Opanowała go prawdziwa furia, tym bardziej, że gdzieś tam narastało pragnienie czegoś zupełnie innego. Chwycił ją za splątane włosy, szarpnięciem zmusił do wstania. Wyraz jej oczu doprowadził go do szału. Do prawdziwego, zwierzęcego szału.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    A przedostatnia?

  2. A
    Alexandra
    | Odpowiedz

    Babeczko, jak zawsze fantastycznie. Chciałbym pisać tak jak Ty, ale nie zawsze mam wenę i czas na pisanie 🙂

    Pozdrawiam 🙂 Buziaczki dla Ciebie i dziecieczków :*

  3. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Czekam z utęsknieniem na finał,a jak idą prace informatyków w sprawie newslettera? Pozdrawiam j.

  4. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Droga Babeczko,
    ciekawi bohaterowie męscy, kobieca znów denerwuje. Choć ostatnio doszłam do wniosku, że to nie jest takie złe. ^^ Kobiety są różne, niektóre zachowują się dokładnie jak ta bohaterka. Mogę mieć tylko nadzieję, ze mój portret osobowościowy przypomina bardziej Darię niż Amarę.
    Pozdrawiam.

  5. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Mam nadzieję, że wymyślisz coś epickiego by Rehn na nią zasłużył 🙂 Lubię gnojka 🙂

Napisz nam też coś :-)