Wygrana II (V)

with 58 komentarzy
kontynuacja słynnego opowiadania, równie zabawna i wciagająca
Na ten tydzień z Wygraną dajemy sobie spokój. Kolejna część pewnie w poniedziałek. Pisze teraz na fali natchnienie prezent na walentynki. Chyba zdążę, bo z powodu przeziębienia muszę leżeć w łóżku 😉

 

 
 
Oparłam podbródek na
złączonych dłoniach i w milczeniu obserwowałam mego towarzysza, który ze
spokojem właśnie wertował menu, udzielając kelnerce szczegółowych instrukcji.
Kawa taka, a taka, z określoną ilością mleka, nie więcej i nie mniej.
Wybrzydzał jak rasowa primadonna. Jednocześnie okiem zezowałam na wszystkie
kierunki, aby przypadkiem nic mi nie umknęło.
– A ty? – przerwał
mi z uśmiechem.
– Duże latte i ogromny
kawał ciasta czekoladowego – odparłam w roztargnieniu, bo przy wejściu
zauważyłam jakiś ruch. I gdy tylko kelnerka odwróciła się plecami, byłam
zmuszona w mało elegancki sposób zsunąć się pod okrągły stolik. Całe szczęście,
że był przykryty długim, białym obrusem.
Klnąc na czym świat
stoi, zastanawiałam się po kiego przywiało tu tego popieprzonego kretyna? Co
prawda spodziewałam się, że Karol nie odpuści i będzie wolał mieć wszystko na
oku, ale przecież wiecznie nie może robić za ochroniarza pełnoletniego,
dojrzałego faceta?
Ostrożnie uniosłam
skraj tkaniny, tuż w okolicach kolan mego nieznanego towarzysza i spojrzałam
prosto w pełne rozbawienia oczy.
– Rozumiem, że
teraz nadszedł moment na szybkiego loda? – posłał mi olśniewający bielą
uśmiech.
– Cicho! –
wysyczałam. – Zachowuj się naturalnie, a nie jakbyś gadał z własnym wackiem.
Widzisz tego wysokiego, podstarzałego piernika, który właśnie się rozgląda przy
wejściu?
– Widzę –
potwierdził, podnosząc głowę. – To twój ojciec?
– A skąd! Jeszcze
czego – wymamrotałam ze złością. – To ojciec mojego narzeczonego.
Trzeba mu przyznać, że
nawet nie zmienił wyrazu twarzy.
– Idzie tu –
powiedział cicho.
– Jak mnie wydasz,
to cię zabiję! – wysyczałam jeszcze wściekłym szeptem, po czym zamilkłam, a
moje serce biło tak mocno, że zdawało mi się, że echo tego bicia roznosi się po
całej jadalni.
– Witam –
usłyszałam doskonale znany mi głos. – Przepraszam, że przeszkadzam, ale
chciałbym zapytać o kobietę, z którą pan wszedł do środka. Wydaje mi się, że to
moja bardzo dobra znajoma, z którą przed laty straciłem kontakt. Być może
nocuje w tym hotelu i chętnie bym się z nią spotkał.
Co za bydlak! Znajoma?
Czy ja wyglądałam jakbym stała nad grobem?
– Kobieta? –
odparł z namysłem mój towarzysz. – Owszem, odprowadzałem jedną, ale to chyba na
pewno nie jest pana znajoma.
– Przysiągłbym, że
jest – upierał się Karol.
– To panienka
wynajęta na godziny, którą sprowadziłem na życzenie szefa.
Też wymyślił! Za karę
wrednie uszczypnęłam go w udo. Ani drgnął, ale za to kontynuował z wyraźnym
rozbawieniem w głosie.
– Pracuje w
tutejszej agencji i jest ponoć specjalistą od pewnych, hm, unikatowych usług.
– Unikatowych
usług? – powtórzył zaskoczony Karol. – Jest pan pewien?
– Oczywiście. Mogę
ją przyprowadzić, gdy już skończy.
– A nie, nie
trzeba. Chyba się pomyliłem. Jednak – bezczelnie odsunął krzesło i usiadł na
moim miejscu – czy nie spotkał pan dziewczyny z tego zdjęcia?
Na chwilę zapanowała
cisza. Zastanowiłam się czy nie dziabnąć go w łydkę? Pal licho dekonspirację,
może by go przymusowo zaszczepili przeciwko wściekliźnie?
– To ta pana
znajoma?
– Ależ skąd. To
pewna psychopatka, która ugania się za moim synem, twierdząc że jest jego
narzeczoną. Policja również ją poszukuje.
Zgrzytnęłam zębami. Co
za wierutne bzdury!
– Policja? A
wygląda tak całkiem przeciętnie.
– Proszę mi
wierzyć. Tylko wygląda. W rzeczywistości to nieobliczalna wariatka, której
zupełnie pomieszało się w głowie.
– W takim razie
nie omieszkam się jej wystrzegać – rzekł kpiąco ciemnowłosy nieznajomy. Oparłam
brodę na jego kolanach i ostrożnie spojrzałam do góry. Lekko spuścił wzrok i
porozumiewawczo do mnie mrugnął. Widać było, że traktuje to jak dobrą zabawę.
Niech będzie. Byle
tylko siedział cicho.
Nad stołem zapanowało
milczenie.
– Przepraszam, że
przeszkodziłem – nogi Karola usunęły się z zasięgu mego wzorku. W duchu
odmawiałam błagalne modlitwy, aby przypadkiem nie nadeszła kelnerka. Ale na
szczęście ukochany tatuś zmył się błyskawicznie.
– Możesz wyjść.
Wyczołgałam się
okrakiem i z głośnym sapnięciem usiadłam na swoim miejscu.
– No! – dmuchnęłam
na opadające mi na twarz włosy. – Dzięki. Alicja jestem.
– Gino –
odwzajemnił się z kurtuazją.
– Nie szczerz się
tak – odparłam z niesmakiem. – To że mi pomogłeś, do niczego nie daje ci prawa.
– Mogłabyś uchylić
nieco rąbka tajemnicy.
– W zasadzie… –
pazernie rzuciłam się na kawę i ciacho przyniesione przez kelnerkę. – Mój
narzeczony miał wypadek i stracił pamięć. A jego tatuś od razu to wykorzystał,
bo według niego nie jestem godna takich zaszczytów – dokończyłam już z pełnymi
ustami.
Gino siedział wciąż
kpiąco się uśmiechając.
– I co? Dałaś się
tak po prostu odsunąć?
– Mieli nade mną
przewagę czasową. Ale mam dowody – poklepałam niewielką torebeczkę. – I chcę mu
je dostarczyć. Muszę się tylko dostać do odpowiedniego pokoju.
– Dostać? –
upewnił się Gino. – Jak?
– Nie wiem. Coś
wymyślę – przeżułam ostatni kęs, nadal czując dziwne ssanie w żołądku.
– Czy ten twój
narzeczony jest podobny do ojca, a jego dziewczyna ma długie, czarne włosy i
wydatne usta?
– Tak. Skąd wiesz?
– spytałam podejrzliwie.
– Obok mnie
zamieszkała wczoraj właśnie taka para.
– No cudownie! Ja
cię chyba ozłocę! – z prawdziwym uwielbieniem spojrzałam na Gino. – Są tam
balkony, tarasy, albo coś w tym rodzaju?
– Balkony. Ale nie
łączą się ze sobą.
– Dobrze. Musze to
zobaczyć – energicznie odsunęłam od siebie puste naczynia. – Chodź, pokażesz
mi.
– No proszę –
odparł z przekąsem. – To już nie prośba, ale rozkaz.
– Obiecuję, że
tylko to i dam ci spokój. Zgódź się kochaniutki!
– Nie chcę
spokoju. Trzeba przyznać, że potrafisz urozmaicić człowiekowi życie – wstał i
położywszy jakiś banknot na stoliku, dał się pociągnąć w kierunku wyjścia.
Gdzieś tam w głębi
duszy poczułam zdziwienie. Ja na jego miejscu już dawno wywaliłabym się na
zbity pysk. Wpadła na niego obca baba, obraziła, zażądała pomocy, zachowała się
jak niespełna rozumu, a teraz jeszcze kazała się zaprowadzić do apartamentu.
 Zerknęłam z boku na jego profil. Nie wyglądał
na rozgniewanego. Wręcz przeciwnie, miałam wrażenie, iż znakomicie się bawi.
– No i co dalej? –
spytał, gdy znaleźliśmy się na niewielkim balkonie.
– Szeroki to ten
gzymsik nie jest, ale dam radę – zadecydowałam, gdy zrobiłam krótkie rozeznanie
w terenie.
– Nie, to już szaleństwo
– zmarszczył brwi. – Nie pozwolę ci.
Wspięłam się na palce i
pocałowałam go lekko.
– Nie marudź –
mruknęłam nieco drwiąco. – I gwoli wyjaśnienia: jestem zakochana po uszy,
zbrojna w cnotę wierności i żadnych innych romansów nie przewiduję. Choćbyś
nawet był i tysiąc razy piękniejszy. A to było takie miłe podziękowanie.
– Nie – odparł
stanowczo. Potem gwałtownie mnie chwycił i tym razem nie był to jedynie
niewinny całus. – To było miłe podziękowanie – oświadczył, podczas gdy ja
usiłowałam złapać oddech.
– No wiesz!...
– Wiem, że w
każdym hotelu są sprzątaczki, które można przekupić. Więc ani mi się waż włazić
na ten gzyms. Załatwimy to po mojemu. W ramach podziękowania – mrugnął do mnie
szelmowsko okiem i sięgnął po słuchawkę telefonu.
Kazał mi zostać w
sypialni. Słyszałam stłumiony szmer rozmowy i zastanawiałam się, jak on
zamierza to zrobić? Cwana bestia – pomyślałam z uznaniem. Szkoda, że byłam
zakochana, bo inaczej z pewnością…
Popukałam się w głowę.
Jeszcze tego było mi trzeba! Za jednym idiota ganiałam, jeden mnie prześladował,
a teraz trzeci robił za szlachetnego rycerza.
– Twój klucz –
powiedział ze spokojem Gino, znienacka pojawiając się w pokoju.
– Serio? –
zerwałam się z łóżka i pazernie dopadłam upragnionej zdobyczy.
– Na kwadrans,
więc się pośpiesz. A tak w zasadzie, to co chcesz zrobić?
– Mam tu wycinki z
gazet i dwie fotki. Muszę mu to podrzucić, ale tak by nie znalazła tego ta jego
zmora.
– Pokaż – odebrał
mi z rąk trzymane papiery. – Faktycznie – odparł zdumiony. – Szkoda. Dotąd
miałem nadzieję, że to taki twój nietypowy sposób na podryw.
Jednak nie było słychać
smutku w jego głosie, a jedynie rozbawienie.
– Staniesz na
straży?
– Tak. A co za to
dostanę?
– Gino!
– Może być
pocałunek, ale fajnie byłoby gdybyś i ty się postarała.
– Bo co?
– Bo na podstawie
dotychczasowych doświadczeń muszę z przykrością oświadczyć, że całujesz
beznadziejnie…
– Beznadziejnie?! –
z oburzenia zabrakło mi tchu. – Czekaj, już ja ci pokażę, jak wrócę – dodałam
mściwie.
– Na to liczę.
Jasny gwint! Podpuścił
mnie. Ale to nic, Robert też nie był święty. Wspólne łóżko… Brrr! Nie, lepiej o
tym nie rozmyślać.
Trzy minuty później
stałam pośrodku obszernego, luksusowego apartamentu. Rozejrzałam się dookoła i
od razu dopadłam do szafy, w której zauważyłam ułożone w największym porządku
rzeczy Roberta. Zaraz, najlepsza chyba będzie bielizna? Na stoliku mu tego nie
zostawię, bo czort wie, kto pierwszy się na to natknie. Gacie chyba wyjmuje z
szafy sam? Przynajmniej ja mu w tym nigdy nie pomagałam.
Wcisnęłam jedną stronę
gazety w bieliznę, drugą pomiędzy koszulki, a zdjęcia w kieszeń spodni.
I wtedy nagle
usłyszałam perlisty śmiech i równie rozbawiony męski głos. Dotarło do mnie, że
słyszałam pukanie ostrzegawcze kilka minut temu. To Gino stojący na straży
dawał znać, że mam się ewakuować. A ja głupia kompletnie o tym zapomniałam!
Co teraz?
Balkon?
Szafa?
Bez namysłu wlazłam pod
łóżko, modląc się w duchu, aby żadne z nich nie odczuło nagłej ochoty na seks.
Bo w tej sytuacji nie wytrzymam i jak wyjdę, to już tylko wióry polecą.
– Gdzie położyłaś
moje okulary kochanie?
Z całej siły zacisnęłam
zęby. Kochanie? Już ja go…
Podczas gdy mełłam w
ustach różnorakie przekleństwa, oni krzątali się po całym apartamencie,
najwyraźniej szykując się na plażę. I wtedy rozległo się głośne pukanie.
– Tata? – Robert
wyglądał na więcej niż zdziwionego.
No ładnie. Mam pod
nosem cały komplet. Może czas na małą konfrontację?
 Nie. Niech najpierw znajdzie te zdjęcia,
poczyta artykuły. Zacznie wątpić. Pamięci nagle nie odzyska, ale oni stracą
jego zaufanie. I o to chodziło. A potem mogę sobie z nim porozmawiać.
– Co cię tu
sprowadza?
Już po raz drugi mogłam
oglądać nogi Karola od butów po kolana. Oparłam podbródek na dłoniach i z
melancholią zaczęłam wspominać stare czasy, gdy jedynym moim pragnieniem była
podróż koleją transsyberyjską. Zero problemów z facetami, serce w całości i
odporne na każdy cios… I ta cholerna wygrana, która przysporzyła mi tylu
kłopotów, i tylu cudownych chwil.
– Musiałem
przylecieć, by porozmawiać z Izabelą.
– A nie ze mną?
– Nie, bo to ona
poprosiła mnie o pomoc w zorganizowaniu niespodzianki dla ciebie. Dlatego na
moment porwę ją na kawę. Zgadzasz się.
– Tak – odparł
zdziwiony Robert, a ja już w duchu zacierałam ręce. Wymarzone sam na sam
zbliżało się wielkimi krokami. Z trudem opanowałam się, by nie wyprysnąć spod
łóżka, gdy tylko zamknęły się za nimi drzwi.
Robert pomaszerował pod
prysznic, a ja wyczołgałam się z niejakim trudem. Stanęłam przed lustrem i
poprawiłam sukienkę, a później fryzurę. Wyjęłam z szafy uprzednio pochowane
dowody i poszłam do łazienki.
Poczułam ukucie żalu,
bo dawno już nie oglądałam tego widoku. Stał pod natryskiem, z twarzą uniesioną
ku górze, delektując się chłodem wody.
Chyba nie należało
dłużej zwlekać. Zamknęłam za sobą drzwi, przekręciłam klucz i oparta ramieniem
o framugę, chrząknęłam znacząco.
Pewnie gdyby dach
wyleciał w powietrze, nie osiągnęłabym lepszego efektu. Robert zamarł,
wybałuszając na mnie oczy, a woda ściekała mu po twarzy.
– Co ty tu robisz?
– wykrztusił z siebie, gwałtownie chwytając wiszący z boku ręcznik. Wyszedł
spod natrysku i owinął się nim energicznie.
– Daruj sobie –
odparłam ze spokojem. – Setki razy oglądałam cię nago.
– Nago?!
– W łóżku, w
łazience, w kuchni i salonie. Nawet raz na plaży – dodałam z rozbawieniem. On
naprawę miał taki durny wyraz twarzy…
– Na plaży? –
wyjąkał.
– Powiem wprost,
bo inaczej daleko nie zajdziemy. A ty jak widać faktycznie nic nie pamiętasz –
podałam mu trzymana w rękach makulaturę. – Masz, czytaj.
Posłusznie zrobił co mu
kazałam. Widziałam jak zmarszczył brwi, a potem wyraźnie się rozgniewał.
– Co to niby ma
być?
– Najlepiej gdybyś
spytał ukochanego tatusia. Jest na miejscu.
– To jakiś fotomontaż.
– Dlaczego? –
Osłupiałam z zaskoczenia.
– Bo ja kocham
Izabelę.
 
 
Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, matematyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Nie, nie i jeszcze raz nie ! Babeczko, ja chyba oszaleje 🙂 Biedna Alicja… mam nadzieje, że w następnej części Robert chociaż trochę odświeży sobie pamieć i zwątpi w swoją miłość do Izabeli.. 🙂

  2. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Babeczko, chyba się popłaczę, jak mogłaś zakończyć w takim momencie 🙁
    Ale opowiadanie- cudo!

  3. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Sekunda po północy? Babeczko 😉

  4. Anonimowy
    | Odpowiedz

    o jaa az mnie w zoladku scisnelo jak przeczytalam "bo ja kocham Izabele" ;( nieeee ;(

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Szczerze mówiąc, mnie również Izabela bardzo się podoba. I wszystkie Izy, które znam są bardzo sympatyczne :-)))
      Nie myślcie sobie, że wybieram imiona specjalnie. Już kiedyś o tym pisałam – dany bohater po prostu tak się nazywa. Pojawia się w mojej głowie, z całym życiorysem, wadami, zaletami, imieniem itd…
      Wiecie, co ja się namęczyłam w Lustrach, by moja bohaterka nie miała na imię Aleksandra? I co? Nic. Upiorna wyobraźnia wygrała…

  5. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Z życia wzięte:
    Codziennie rano jeżdżąc do pracy zabieram ze sobą znajomą, która pracuje w tym samym budynku co ja. Dzisiaj strasznie marudziła, że musiała wstać 10 minut wcześniej i coś przeczytać. Okazało się, że też czyta Twoje opowiadania 😉
    Ubawiłam się z tego i całą drogę do pracy (30 minut) obgadywałyśmy Twoje historie. I oczywiście kolejną część "Wygranej II". I tak się zastanawiałyśmy co byśmy zrobiły na miejscu Alicji. Moja znajoma stwierdziła, że zamknęłaby się z nim w łazience i nie wypuściła dopóki by jej nie wysłuchał. Trochę łez, trochę trzepotania rzęsami 😉 Po wszystkim by się do niego przytuliła, obdarzyła mega soczystym pocałunkiem i wyszła. I albo będzie chciał z nią pogadać albo nie jest wart zachodu.
    M. jeśli to czytasz to do zobaczenia jutro 😉

    S.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Zawsze twierdziłam, że niezwykłe zbiegi okoliczności są zabawne :-)))

      Dziesięć lat temu udzielałam korepetycji z matmy mojemu obecnemu szwagrowi 😉 Jakbym wiedziała, ba! choć przypuszczała, to dostałby rabat :-)))

  6. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Z tego opowiadania byłaby super książka:)

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Szkoda, że wydawnictwa twierdzą inaczej 🙁 Wiem, bo wysyłałam do kilku akurat ten tekst i wszystkie zgodnie go olały ciepłym moczem…

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      Szkoda na pewno bym kupiła.:-(

  7. Anonimowy
    | Odpowiedz

    o niee niemożliwe jak on może ją kochac?! tak mu si tylko wydaje…powinien zacząć watpić a nie sądzić że to fotomontaż! :(((( nie karz nam czekać do poniedziałku tylko wyjaśnij to jak najszybciej …
    ta izabela jest wredna..jak mogła dać się tak przekupic jego ojcu!podstepna intrygantka

  8. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Opowiadanie cudne:)

    ale tło mnie przygnębia troszkę ,na poprzednim czytało mi się lepiej :p

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Czyli jednak ciepłe kolory nie zimne?

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      Starczy już tych zimnych.

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      Ach nie! Wszystkie "wielkie blogi" jakie przeglądam mają jakieś właśnie białe tła z jednym rysunkiem czy coś, a nie kolorowe.. I z resztą jak może się źle czytać na białym tle czarne znaki? W książkach macie kolorowe strony, czy jak??

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      Właśnie weszłam i tło mnie poraziło 😉 Strasznie czarne, grobowe wręcz. Może jakby je rozjaśnić – nie w znaczeniu żeby zmienić tonację kolorystyczną, tylko czarne żyłki na białym tle – to by było mniej przytłaczające.

      A poza tym bardzo się cieszę, że pozbawiłaś bloga bordowych (przynajmniej na moim monitorze) nagłówków. Czarne litery na białym tle czyta się rewelacyjnie – jak w książce.

      M.G.

  9. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Mozemy liczyc na jakies opowiadanie dzisiaj po polnocy?

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      A wiecie… Dam początek tego, co skończę w walentynki… 😉

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      Super! Nie moge sie doczekac w takim razie

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      Świetnie Babeczko, jest na co czekac:)

  10. Anonimowy
    | Odpowiedz

    A ja nie mogę się doczekać na kontynuację Kary… bardzo zaintrygowalo mnie to opowiadanie i czekam na nie z niecierpliwością 😉

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      ja również czekam na kare 😀 miało być już dawno dawno temu.. ;/

  11. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Ciągle czytam ostatnie zdanie i nie wieżę w to co czytam. Babeczko dlaczego? Dlaczego ty mi to robisz? Ja cierpię bardziej niż bohaterowie czytając takie teksty. Musisz szybciej dążyć do happy end'u bo kiedyś zejdę na zawał na środku ulicy czytając twoje opowiadania. Nie, nie żartuję. Ludzie już i tak mają mnie za wariatkę kiedy cały czas uśmiecham się do monitora albo prawie płaczę. Tak w ogóle już nie mogę się doczekać północy i kolejnej nowości.
    Demonica

  12. Anonimowy
    | Odpowiedz

    No dobrze … Robert jest niegrzeczny, bo kocha Izabelę, a zatem kiedy znajdzie się dla niego jakaś "Kara" ? 😀

  13. Babeczka
    | Odpowiedz

    W zasadzie to odrobinę żałuję, że bez kolejki wepchnęłam Wygraną II, ale skłoniła mnie do tego ankieta, gdzie pierwsza część święciła triumfy :-))

  14. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Troche mnie denerwuje ta mietowa czcionka, jest za jasna.. Moze by ja zmienic na kakis granat . Tez by pasowal 🙂

  15. Anonimowy
    | Odpowiedz

    WOW! Nowa Babeczkarnia jest extra! Nawet bym zmieniła te "cegły" z tyłu na czarny. To opowiadania głownie erotyczne, dzikie i zmysłowe a nie jakieś "słodkie". Nie pasuja tu ciepłe kolory, ciepłe kolory mogą się znaleźć na jakis opowiadankach dla nastolatek ;))

    Tylko zmienilabym ten baner na calujaca sie pare z boku 😉 ten drugi 😉

  16. Babeczka
    | Odpowiedz

    Baner i tło jeszcze do szlifu. Miętowa czcionka weszła automatycznie i już ją zmieniłam :-)))

  17. Anonimowy
    | Odpowiedz

    nie podoba mi sie ta szarość. jest zimno jak w trupiarni. wiem, ze ma się podobać autorce ale mi sie naprawdę źle czyta, mam ciarki.
    p.s. u nastolatek to mogą być róże i fiolki, ciepłe kolory to m.in. brązy i beże czyli sama natura, równowaga, przyjemność!

  18. Anonimowy
    | Odpowiedz

    jest po polnocy, doszekac sie juz nie moge kolejnej częsci ;p swietne!

  19. sharlene
    | Odpowiedz

    Wszyscy zachwycaja sie Robertem, a ja kibicuje Gino. Nie, zeby A.od razu mu do lozka wskoczyla, ale po takim tekscie powinna walnac swojego niezdecydowanego Robercika w leb i tyle. Amnezja amnezja, ale juz w I cz. nie za bardzo sie postaral, wiec teraz powinien odzyskac pamiec bedac samemu, zorientowac sie, ze zostal zrobiony w wala przez tatusia i Ize i najlepiej wypytac sie, jak sie poznali itd, a w tym samym czasie ogladac Alicje dobrze bawiaca sie u boku Gino. I nie, ze od razu niewierna i zmienna, ale np.Gino moglby ja pocieszac z urokiem Wlocha, a Ala za jego pomoca pokazywalaby, co stracil Robercik 😉 tutaj moglyby wyjsc fajne sytuacje. Skoro Ala zna tyle jezykow, moglaby pokazac towarzystwu, ze nie jest glupia gesia, za jaka ma ja potencjalny tesc, tylko super laska, ktora jest wspaniala i madra 😉 a temu Karolowi ktos powinien przytrzec nosa, np. jakas ukartowana kompromitacja z panienka lekkich obyczajow? He he he, wtedy synus moze by na oczy przejrzal 😉

  20. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Kurde, świetna robota! Podoba mi się ta nowa Babeczkarnia, jeszcze trochę bym ja podszlifowała, ale ta już wygląda jak "portal dla kobiet z klasą" 😀

    a co do zakończenia tej części.. załamka :'(

  21. Anonimowy
    | Odpowiedz

    A tło najlepiej dałabym coś z czarnym;) lub spróbuj może całe białe, hmm? tak na jeden dzień, zobaczyy jak to bedzie wyglladac;]

  22. Anonimowy
    | Odpowiedz

    jej jej jej, kiedy nastepna czesc?

  23. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Chcemy VI!

  24. Babeczka
    | Odpowiedz

    Będzie wszystko, powoli, powoli… Przecież nie mogą się ot tak pogodzić, bo musiałabym już skończyć… 😉

  25. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Babeczko kiedy kolejna?

  26. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Nie dawaj żadnych nowych kawałków opowiadań tylko proszę o dokończenie starych ,, nowo zaciętych,,.

  27. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Niech go pieprznie patelnią w łeb to odzyska pamięć :)) <3

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ten pomysł stanowczo najbardziej mi się podoba :-)))

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      Tak jak w Przepisie na Zycie 🙂

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      Najlepiej że trzy razy.

  28. Anonimowy
    | Odpowiedz

    tak, nie dawaj zadnych nowych chyba ze skonczonych 🙂 pracuj nad tym co tu jest bysmy za dlugo nie musieli czekac 🙂

    +swietny motyw!

  29. Kajjka
    | Odpowiedz

    A ja dołączam do klubu kibicujących Gino :D. Jak dla mnie to nawet z amnezją coś za bardzo kochliwy ten Robert, ale wiesz… Decyzja i tak należy do Ciebie :D. Czekam więc cierpliwie…

  30. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Jeeeej! Wchodzę z nadzieją na kolejną część Wygranej, a tu takie zmiany… Cudownie!

  31. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Tak chcemy VI 🙂

  32. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Babeczko część jak zwykle świetna z niecierpliwością czekam na kolejną 😉 I oczywiście Alicja musi być z Robertem a nie z Gino bo to nie była by już nasza ukochana Wygrana 😉 Pozdrawiam

  33. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Z utęsknieniem wypatruję kolejniej części 🙂 Błagam, nie każ zbyt długo czekać!

  34. Anonimowy
    | Odpowiedz

    A może będzie z kKarolem

  35. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Robercik mógłby odzyskać pamięć w trakcie igraszek z IzaBellą 😉 byłoby zabawnie
    I nie zaszkodziłaby mu odrobina zazdrości. Zaczyna być irytujący z ta amnezją. Amnezja amnezją ale serce chyba ma to samo? 😉

  36. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Babeczko kiedy następna część??

  37. Anonimowy
    | Odpowiedz

    A kiedy kolejna część Ilyn? Powinna być już dziś. :c

  38. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Kiedy kolejna część?

  39. Anonimowy
    | Odpowiedz

    ooo matko ! to jest świetne ! kiedy kolejna część ????

  40. Anonimowy
    | Odpowiedz

    zanuedbujesz nas – wiernych fanow wygranej ;-; zart uwielbiam cie babeczko, ale moglabys cos dodac jednak ta niepewnosc o dalszych losach bohaterow jest irytujaca. ;-;

    buxiaki
    Charlese

  41. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Kiedy zamierzasz dodac VI?odpowiedz

  42. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Kiedy następna część? :<

  43. Rouse Karmen
    | Odpowiedz

    Czekaj, czekaj… To tu już go olśniło? 😛

Odpowiedz na „BabeczkaAnuluj pisanie odpowiedzi