Zacznijmy od nowa (XI)

with 4 komentarze

Część 11

związek z trudnymi decyzjami

Matt? – Jake nagle szarpnął mym ramieniem. – Jesteś z nami?

Gdzie druga bliźniaczka, braciszku? – wybełkotałem, spoglądając na siedzącą naprzeciw mnie dziewczynę.

Pojawi się, kiedy tylko nieco wytrzeźwiejesz, kolego – odpowiedziała w imieniu Jake’a barmanka. – Jesteś pewien, że nie będziesz potrzebował przy nim pomocy? – zwróciła się do mojego towarzysza.

Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że jesteś na tyle silna, by razem ze mną utrzymać tego rosłego faceta? – Jake czarował siedzącą z nami kobietę.

Powoli czułem ogarniającą mnie senność.

– Nie. Jednak jestem pewna, że gdy poproszę Phila, on już sobie świetnie poradzi z twoim klonem. – Barmanka spojrzała prosto na mnie.

Chryste, ale musiałem być pijany, iż w jej oczach dostrzegłem współczucie. Trochę mnie to zirytowało, ponieważ nie chciałem, by ktokolwiek tak na mnie patrzył.

Wygląda na to, że będę potrzebował tej pomocy – mruknął Jake, spoglądając na mnie. – Tylko w pierwszej kolejności zadzwonię po kumpla, żeby nas zgarnął. – Jake wyciągnął komórkę z kieszeni. – Patrick? Przyjedź po mnie. Nawaliłem się z Mattem i potrzebujemy transportu. Gdzie jesteśmy? No jak to gdzie? Tutaj! A skąd mam wiedzieć, w którym miejscu jest TUTAJ? Po prostu przyjechaliśmy do pierwszego lepszego klubu, bo szukaliśmy bliźniaczek. Jakich bliźniaczek? Stary, no takich normalnych. Przecież nie syjamskich. Jak byśmy się nimi podzielili?

Maze parsknęła śmiechem, przysłuchując się rozmowie Jake’a. Znów na mnie spojrzała, ale tym razem dla odmiany dostrzegłem w jej oczach troskę. Ja pieprzę, nieźle mi dzisiaj odwalało po tym Jacku.

Jakeeeee – zawołałem, przeciągając jego imię. – Moja szklankaaaaa jest puuuustaaa – zawyłem.

W mieszkaniu naleję ci do pełna. To nie do ciebie, Patrick. Po prostu po nas przyjedź. Przecież ci mówiłem, że tu. Maze! – Jake najwyraźniej nie wiedział, z którym z nas powinien rozmawiać. – Gdzie jesteśmy?

Klub „Legends” – odpowiedziała kobieta.

Słyszałeś, Patrick? Jesteśmy w klubie „Lego” – mruknął Jake do słuchawki.

Może ja wytłumaczę twojemu koledze, dokąd ma po was przyjechać? – zagadnęła Maze, starając się nie roześmiać.

Tylko dodaj, że bez bliźniaczek ma się nie pokazywać! – zażądał mój brat, po czym oddał dziewczynie telefon. – Matt, żyjesz jeszcze?

Nie fieem. – Z trudem panowałem nad aparatem mowy.

Chciałem dostać się do łóżka.

Wasz znajomy zaraz tu będzie – powiedziała Maze, oddając Jake’owi jego własność. – Pójdę po Phila.

Ślicznotko. – Jake zatrzymał ją, kiedy wstała od stolika. – Jak ci się odwdzięczę?

Po prostu zaopiekuj się bratem. On najwyraźniej tego potrzebuje.

Obserwowałem ich mętnym wzrokiem. Wolałem się nie odzywać, gdyż nie byłem pewien, czy wydobędę z ust chociaż jedno słowo.

A może ty chciałabyś się nim zająć? – Jake w stanie nietrzeźwym był jeszcze bardziej bezpośredni niż zwykle. – Nie, nie teraz. To moja powinność. Może w późniejszym czasie?

Zastanowię się nad tym. – Maze uśmiechnęła się delikatnie, po czym oddaliła pośpiesznie.

Przymknąłem oczy, czując napływającą błogość. Postanowiłem, że położę się na chwilę i zdrzemnę. A kiedy odzyskam siły, będę mógł pić dalej. Tak, miałem naprawdę dobry plan.

Ej, ej, ej! Nie śpij, to jeszcze nie pora. – Jake szarpnął mnie znów za ramię, więc się ocknąłem.

Chodź, kolego. Odprowadzę cię do auta. – Obcy głos zabrzmiał donośnie z boku.

Matt, podnoś tyłek. – Mój brat wstał.

Trzymał się o wiele lepiej ode mnie. Pomyślałem, że jestem zbyt zmęczony, aby gdziekolwiek iść. Postanowiłem ich zignorować. Niestety nie było mi dane spełnić swoich zamiarów. Zostałem niemal siłą wyciągnięty z loży i postawiony na nogi. W końcu znalazłem się w samochodzie. Już myślałem, że będę miał spokój, ale Jake pilnował, abym nie zasnął. Bełkotałem coś o tym, by dał mi spokój, jednak nie odniosło to żadnego skutku. Nie byłem też pewien, czy Jake zrozumiał cokolwiek z tego, co do niego usiłowałem mówić. W końcu trafiłem do mieszkania mojego brata.

Śpij, Matt. Jutro będzie ciężki dzień. – Usłyszałem, leżąc już w łóżku. Wreszcie odpłynąłem.

 

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. A
    Asia
    | Odpowiedz

    A to barmaneczka 🙂 taka niepokorna, a jednak 😁

  2. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Chciałam wszystkich przeprosić, ale z powodów rodzinnych nie jestem w stanie wstawić na jutro kolejnej części Zacznijmy od nowa. Nie wiem, jak będzie z piątkowym Uwierz we mnie. Wrócę do Was, kiedy tylko będę mogła.

    • P
      PAT - Adwokat Diabła
      | Odpowiedz

      💜

  3. A
    Asia
    | Odpowiedz

    ❤️

Napisz nam też coś :-)