Zacznijmy od nowa (XII)

with 5 komentarzy

Część 12

związek z trudnymi decyzjami
 

Wreszcie opuściłem biuro. Przewidywałem, że na sto procent utknę gdzieś w korku, ale po cichu liczyłem, że nie zaliczę spóźnienia. Niby odległość między moim biurem a kawiarnią nie była duża, jednak z korkami jeszcze nikt nie wygrał.

Ku mojemu zaskoczeniu udało mi się przejechać całą trasę w przyzwoitym czasie. Zaparkowałem przed lokalem, a później poszedłem do środka. Znalazłem wolny stolik i zasiadłem przy nim. Kelnerka podeszła do mnie, ale powiedziałem, że czekam na kogoś i zamówienie złożę później. Do wyznaczonego spotkania zostało dziesięć minut.

Przez całą drogę zastanawiałam się, czy nie zrezygnujesz.

Drgnąłem zdumiony. Kiedy ja wypatrywałem Maze przy frontowych drzwiach, ona zaskoczyła mnie nadejściem z drugiej strony. Spojrzałem na nią. Była ładna, nawet więcej niż ładna. Była piękna. Długie, czarne włosy spływały kaskadą wzdłuż obu ramion. Ciemne oczy w otoczeniu gęstych rzęs przyglądały mi się ostrożnie. Po chwili na twarzy kobiety zagościł uśmiech, równie piękny jak właścicielka. Gdy się uśmiechała, przy policzkach tworzyły się niewielkie dołeczki. To tylko dodawało jej uroku.

Maze miała na sobie turkusową sukienkę na ramiączkach, która idealnie uwydatniała jej kobiece atrybuty i podkreślała smukłe nogi. Natychmiast wstałem, aby się z nią przywitać.

Spodziewałem się, że…

Wejdę frontem? – Dziewczyna zaśmiała się po cichu. – Szłam od drugiej strony lokalu. Mam nadzieję, że nie czekałeś długo? – Zasiadła naprzeciwko mnie.

Tak właściwie niedawno przyjechałem. Jeszcze nic nie zamawiałem. – Zacząłem mówić kompletnie bez ładu i składu, gdyż nieoczekiwanie poczułem zdenerwowanie.

Dlaczego? Nie miewałem tremy na spotkaniach z kobietami, nawet jeśli widziałem je po raz pierwszy. Po prostu doszło do mnie, iż naprawdę niewiele pamiętałem z feralnego wieczoru, nie mówiąc o mojej obecnej towarzyszce.

Cieszę się, że zadzwoniłeś. Prawdę mówiąc, nielicho mnie zaskoczyłeś. – Maze podparła dłonią podbródek i uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie.

Siebie również. – Skoro ona była szczera wobec mnie, ja powinienem zachować się tak samo.

Domyśliłam się. Czy posunę się za daleko, kiedy zapytam, co wpłynęło na zmianę twojej decyzji?

Naprawdę chcesz to wiedzieć? – oddałem pytaniem, unikając na razie odpowiedzi.

Co właściwie powinienem jej powiedzieć? Że przekonał mnie brat, gdyż sam miałem zamiar zrezygnować? Nie chciałem, żeby Maze źle się poczuła przeze mnie. Nie zasłużyła sobie na takie traktowanie.

Tylko jeśli nie wymyślisz kłamstwa, żebym dała ci spokój z wypytywaniem. – Jedno, czego zdołałem się dowiedzieć o Maze w tak krótkim czasie, było to, że zdecydowanie stawiała na szczerość.

Nieoczekiwanie poczułem do niej nić sympatii.

Nie chciałem tu przychodzić, ale nie ze względu na ciebie – wypaliłem.

Więc co cię skłoniło do przyjazdu, Matt? – Kobieta nie wydawała się rozgniewana czy urażona.

Mój nieznośny brat bliźniak, który nie potrafi trzymać język za zębami – odparłem, a Maze wybuchła śmiechem.

Ten od klubu „Lego” – napomknęła.

Już drugi raz wspominała o klubie „Lego, a ja nie rozumiałem, do czego nawiązywała.

Jake nie wiedział, gdzie jesteście, kiedy zadzwonił do waszego znajomego, aby was zgarnął. Zapytał mnie, więc mu powiedziałam, a on przekręcił nazwę lokalu z „Legends” na „Lego”. Przepraszam cię, ale to było śmieszne – wyjaśniła, chichocząc pod nosem.

Nie mam do ciebie pretensji. Strasznie skompromitowaliśmy się tamtego wieczoru. Zwłaszcza ja – dodałem.

Nadeszła kelnerka, więc przerwaliśmy rozmowę.

Twój brat był zabawny. Ty najwyraźniej miałeś gorszy dzień. Nie zamierzam cię winić. – Maze wzruszyła lekko ramionami, kiedy wróciliśmy do tematu.

Dlaczego do mnie zadzwoniłaś? – Od samego początku pragnąłem się tego dowiedzieć.

Dziewczyna musiała spodziewać się takiego pytania, bo nie okazała zdziwienia.

Zaintrygowałeś mnie – odpowiedziała po chwili. – Pracuję jako barmanka już od trzech lat. W moim zawodzie spotykam różnych ludzi. Twoje spojrzenie… – Maze zamilkła, szukając właściwych słów. – Było pełne żalu i smutku. Nie zwracałeś uwagi na otoczenie. Byłeś tam ciałem, ale nie duchem. I szukałeś pocieszenia w alkoholu. Mam nadzieję, że czujesz się już lepiej?

Jeśli pytasz, czy pozbyłem się kaca, to owszem – tak – odpowiedziałem wymijająco.

A co z resztą? – spytała. Dobrze wiedziałem, o co jej chodziło.

Bywało lepiej.

Wiem, że to, co teraz powiem, może zabrzmieć bardzo banalnie. Czas leczy nasze rany, Matt. Jestem pewna, że w końcu pozbędziesz się bólu, który teraz odczuwasz – mruknęła niespodziewanie.

Skąd to przekonanie? Wydajesz się taka pewna, kiedy o tym wspominasz.

Przeszło mi przez myśl, żeby zwierzyć się z własnych uczuć. Jednak szybko zaniechałem tego pomysłu.

Każdy coś przeszedł w swoim życiu. Pochmurne dni nigdy nie trwają wiecznie. – Coś w głosie kobiety sprawiło, że spojrzałem na nią uważniej. – Nie przekonałam cię, prawda?

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Jo… tylko mi nie mów, ze ojcem dziewczynki jest nasz Pan detektyw, a mama ja osierociła?🥺 Nawet nie wiesz jak mi się podobał taki obrót spraw… barmanka-ślub- zazdrość..😋🙈 mogłaś nasza zadumana w sobie księżniczkę dłużej pomęczyć No 😛

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      W kolejnej części poznasz odpowiedzi na niektóre pytania. Poza tym powinnaś już trochę mnie znać i wiedzieć, że moi bohaterowie łatwo nie mają, więc Isabel też nie dostanie taryfy ulgowej.

  2. J
    Jopis
    | Odpowiedz

    Kiedy będzie uwierz we mnie? czekanie dłużej niż do piątku to tragedia

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Uwierz we mnie będzie w ten piątek. Wybacz przerwę, ale czasami pewne zdarzenia decydują za nas.

  3. J
    Jopis
    | Odpowiedz

    Wiem, różne sytuacje losowe się zdarzają, ale po prostu sama rozumiesz. Dwa tygodnie bez Willa to zdecydowanie za długo 🙂

Napisz nam też coś :-)