Zacznijmy od nowa (XIII)

with 2 komentarze

Część 13

związek z trudnymi decyzjami
 

Ten głos. Taki znajomy. Obróciłam się, gdyż dobiegał zza moich pleców. Nie zdążyłam zareagować, kiedy dziewczynka wyszarpnęła swoją dłoń i pobiegła w tamtym kierunku. Dosłownie kilka sekund później wpadła w ramiona swojego ojca. Stanęłam jak wryta.

Tatą Maze był Matt. Matt Russo. Mężczyzna, którego próbowałam wyrzucić z pamięci. Myślałam, że to mi się udało. Jednak patrząc teraz na niego, gdy tulił do siebie małą brunetkę, już wiedziałam, że tak naprawdę nigdy o nim nie zapomniałam.

Słyszałam, iż mówił coś do córki. Patrzyłam na jego uśmiech, napięcie znikające z twarzy, strach, który powoli ustępował miejsca. Przez te prawie cztery lata – kiedy go nie widziałam – Matthew niemal się nie zmienił. Przybyło mu nieco siwych pasemek na skroniach, kilka zmarszczek pod oczami. Włosy nosił odrobinę dłuższe niż wtedy, gdy… Gdy spotykaliśmy się ze sobą. Kilkudniowy zarost pokrywał jego twarz.

Stałabym tak i wpatrywała się w niego, gdyby nagle Matt nie podniósł wzroku prosto na mnie. W ciemnych oczach Russo dostrzegłam zaskoczenie. Obserwował mnie przez dobrych kilka sekund, po czym zamrugał. Najwidoczniej on też nie mógł uwierzyć, że mnie widzi.

W końcu mężczyzna wstał z kolan, podnosząc małą Maze. Kiedy się wyprostował, zauważyłam, że na lewym przedramieniu ma tatuaż. Imię córki. Powróciłam do przyglądania się jego twarzy. Matthew nie spuszczał ze mnie swojego spojrzenia. Dziewczynka rzekła coś do swego taty, a wtedy cała uwaga mężczyzny od razu skupiła się na dziecku.

Tatusiu, nie śłuchaś mnie! – Mała zdążyła zapomnieć o strachu.

Przepraszam cię, tygrysku. – Russo uśmiechnął się do niej. – Możesz mi powtórzyć, co mówiłaś?

Przecieś ile mam mówić? Tatuś! – Aż zmarszczyłam brwi, widząc łagodny wzrok Matta, którym obdarzył swego potomka.

Jeszcze raz? Nie zrobisz dla mnie wyjątku? – W jego oczach spostrzegłam ogrom miłości, którą darzył tę małą istotkę.

Dja ciebie zawsie! – Maze zachichotała. – Ta pani mi ciebie źnialaźła. – Tu dziewczynka wskazała na mnie. – Płakusiałam bardzo.

Przepraszam cię. – Na obliczu Matta odmalowało się ogromne poczucie winy. – Nigdy sobie tego nie wybaczę. Dziękuję, Isabel. – Kiedy wymówił moje imię, doświadczyłam uczucia, jakbyśmy cofnęli się w czasie.

To był przypadek. Siedziałam na ławce, a ona… Przepraszam. Twoja córka stała tam i płakała. Jakoś nie potrafiłam zignorować płaczącego dziecka – tłumaczyłam, mamrocząc bez ładu i składu.

Gdzie się podziała Isabel Mayer, która twardo przemawiała na spotkaniach firmowych i głos jej nigdy nie zadrżał? Nagle poczułam się jak idiotka. Zachowywałam się jak podlotek, bo zobaczyłam swojego byłego kochanka, który nagle okazał się czyimś ojcem. Musiałam wziąć się w garść.

Dziękuję. Nie masz pojęcia, jak bardzo jestem ci wdzięczny. Co mogę dla ciebie zrobić?

Słucham? – Spojrzałam na niego pytająco.

Nie rozumiałam, o czym mówił.

Zaopiekowałaś się moim dzieckiem. Chciałbym ci się odwdzięczyć. – Matt przez cały czas głaskał dziewczynkę po włoskach związanych w kucyk.

Nie ma takiej potrzeby. – Powinnam zniknąć stąd jak najszybciej.

To była bardzo dziwna sytuacja, w której nie mogłam dłużej uczestniczyć. Dodatkowo widok Matta przywoływał pewne wspomnienia, które już dawno pogrzebałam. Nie miałam zamiaru pozwolić, by do mnie wróciły.

Ładna pani pójdzie z nami na jody? – wtrąciła się Maze, obserwując mnie z zaciekawieniem.

Może jej spytasz? – Niemal parsknęłam śmiechem, kiedy Russo odpowiedział córce pytaniem na pytanie.

Czyli dokładnie tak, jak niegdyś mi odpowiadał, co mnie koszmarnie irytowało. Powoli wariowałam, a przynajmniej tak mi się wydawało.

Powinnam już iść. Cieszę się, że twojej córce nic się nie stało. Przepraszam was. – Zamierzałam ich ominąć i pójść przed siebie, jak najdalej stąd.

Nie pójdzieś z nami na jody? – W głosie dziewczynki słyszałam zawód. – Pjosię, chodź z nami na jody.

Maze bywa bardzo uparta, jeśli czegoś chce – odezwał się Matt, tłumacząc zachowanie córki. – A ja naprawdę chciałbym zrobić coś dla ciebie w zamian za to, co ty zrobiłaś dla mnie. To wiele dla mnie znaczy.

Niech będzie kawa – odpowiedziałam, kapitulując.

Zrezygnowałam z nagłej ucieczki. Prawdę mówiąc, przed czym tak właściwie zamierzałam uciekać? Co prawda nie rozstałam się z Mattem w pokoju, ale przecież te wydarzenia należały do przeszłości. Chyba mogliśmy przejść nad tym do porządku dziennego i wypić kawę jak dwoje cywilizowanych ludzi?

Tylko, czy twoja żona nie będzie zazdrosna? – zapytałam nieco cynicznie, przypominając sobie, że przecież Matthew był żonaty.

Jeszcze przed chwilą spokojne oblicze mężczyzny nagle zasnuła mgła gniewu. W jego ciemnych tęczówkach dostrzegłam wściekłość, którą – gdyby tylko mógł – od razu skierowałby na mnie. Usta Matta drgnęły, jakby chciał coś powiedzieć, ale zrezygnował w ostatnim momencie.

Widzę, że nic się nie zmieniłaś przez te wszystkie lata. – Chłód spojrzenia brązowych oczu niemal przyprawił mnie o gęsią skórkę. – Kochanie – zwrócił się do córki – a może zadzwonimy po wujka Jake’a? Przecież on tak uwielbia lody. Jestem pewny, że chętnie do nas dołączy.

Patrzyłam zaskoczona na rozgrywającą się scenę, do której przecież sama doprowadziłam.

A ładna pani? – Maze uśmiechnęła się do mnie szczerze. – Musiś iść z nami. Poznaś ujka Dziejka.

Pani Isabel bardzo się śpieszy. Nie będzie mogła z nami iść. Dzwonimy po wujka? – Matthew wyciągnął z kieszeni swój telefon i od razu podał małej.

Zostałam ostentacyjnie zignorowana. Kilkulatka natychmiast skoncentrowała swoją uwagę na urządzeniu, zaś Russo udawał, że nie istnieję. Po części nie rozumiałam złości skierowanej w moją stronę, przecież zadałam normalne pytanie. Ale ton, którego użyłam, był jednoznaczny. Zrobiłam to z premedytacją, bo chciałam zdenerwować Matta. Udało mi się bez dwóch zdań.

Ojciec z córką ruszyli przed siebie. Matt ominął mnie, jakbym była trędowata. Udałam, że mnie to nie wzrusza. Obejrzałam się za nimi, kiedy podążali alejką, a po chwili zniknęli mi z oczu. A ja? Stałam niczym kretynka pośrodku placu zabaw.

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Aaaa No wiedziałam 🙈 myśle tez, ze wiem jak umarła Maze i tego jak potoczy się to spotkanie .😁 ale to zobaczymy za tydzień… dam Ci wtedy znać czy Cię przejzalam 😅

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Aż jestem ciekawa Twoich spekulacji. Kolejny rozdział będzie… Bogaty w emocje 🙂

Napisz nam też coś :-)