Zacznijmy od nowa (V)

with 4 komentarze

Część 5

ebook erotyczny
 

W czwartek zjawiłam się w pracy z gotowym wypowiedzeniem. Czy podjęłam tę decyzję pochopnie? Absolutnie nie. Nie chodziło tylko o moją urażoną dumę. Przede wszystkim zrozumiałam, że w tej firmie nie ma już dla mnie przyszłości. Nie takiej, o której marzyłam i do której dążyłam.

Naomi mało nie wyszły oczy z orbit, kiedy poprosiłam ją o przekazanie rozwiązania umowy prezesowi, Liamowi Spencerowi. Nie czekałam na żaden komentarz, po prostu udałam się do swojego gabinetu. Godzinę później zostałam wezwana na dywanik. Liam nawet nie był ciekaw, dlaczego się zwalniam. Mówił, że mu przykro, iż podjęłam taką decyzję i czy na pewno nie chciałabym zmienić zdania. Odpowiedziałam krótko „nie”. Temu kłamliwemu sukinsynowi wcale nie było mnie żal. Po prostu podpisał moje wypowiedzenie. Na odchodne usłyszałam, że gdybym zmieniła zdanie, to będą czekać na mnie z otwartymi ramionami. Nie skomentowałam tego.

Z gabinetu, który właśnie przestał do mnie należeć, zabrałam jedynie kilka rzeczy osobistych. Spakowałam je do pudła i z nim pod ręką po raz ostatni ruszyłam korytarzem w kierunku windy.

Wieczorem, siedząc z kieliszkiem wina w dłoni, dostałam wiadomość od Matta. Aż zadygotałam z nerwów, widząc jego imię na ekranie. Może i był dobry w łóżku, ale na wspomnienie wczorajszego upokorzenia w klubie miałam ochotę poćwiartować jego ciało, a później zakopać w parku. Zignorowałam sms-a. Kolejne zresztą też.

W piątek po raz pierwszy od kilku lat obudziłam się rano i nie musiałam iść do pracy. Czułam się dziwnie, choć wiedziałam, że taki stan rzeczy nie potrwa długo. Jakiś czas temu dostałam propozycję pracy na takim samym stanowisku, które piastowałam do niedawna, w konkurencyjnej firmie. Nie przyjęłam jej tylko dlatego, że chciałam być lojalna. I właśnie się przekonałam, jak na tym wyszłam.

Miałam cały dzień do dyspozycji i nie wiedziałam, co powinnam z nim zrobić. Pojechałam na zakupy, do ulubionej restauracji na obiad, kupiłam kilka książek do mojej biblioteczki. Kiedy wróciłam wieczorem do mieszkania, już wiedziałam, że w poniedziałek pojadę na spotkanie dotyczące nowej posady. Ja musiałam coś robić. Tak naprawdę praca była dla mnie wszystkim.

Gdy około dziewiątej zadzwonił dzwonek do drzwi, aż spojrzałam zaskoczona w stronę korytarza. Przecież nikogo nie zapraszałam. Postanowiłam ignorować natręta, kimkolwiek on był. Jednak gość nie zamierzał dać za wygraną. Zirytowana wstałam z fotela i poszłam się z nim zmierzyć.

Cześć, Isabel. – Na progu stał Matt. Znowu przyszedł się zgrywać? Chciałam zatrzasnąć drzwi, ale mężczyzna zdążył temu zapobiec. – Nie uważasz, że musimy sobie coś wyjaśnić?

Słucham? – spytałam odruchowo.

Od kiedy lubisz odpowiadać pytaniem na pytanie? – Russo uśmiechnął się ironicznie, aż poczułam ogromną ochotę, aby zetrzeć mu ten uśmiech z twarzy.

Od momentu, gdy zobaczyłam twoją twarz w miejscu, w którym nie powinno jej być – odpowiedziałam zjadliwie.

Pozwól mi wejść, a wszystko wyjaśnię. – Matt był spokojny, w przeciwieństwie do mnie.

Nie mamy sobie nic do powiedzenia. Możesz stąd znikać.

Przestań zachowywać się jak rozkapryszona panna – warknął nagle Russo, aż spojrzałam na niego zaskoczona.

Nigdy wcześniej się tak do mnie nie zwracał. Zmrużyłam oczy.

Przestań mnie nachodzić – odrzekłam w podobnym tonie.

Chyba wkurwiłam Matta, bo na jego skroni pojawiła się pulsująca żyłka, a czoło przecięło kilka zmarszczek. Miałam nadzieję, że mój kochanek wreszcie sobie pójdzie.

Wiesz co, Isabel? Nie jesteś wyjątkowa, żebym miał tu stać i błagać cię o łaskę. Nie chcesz mnie wysłuchać, to nie. Za to jesteś zadufaną w sobie bogatą panienką, która myśli, że może pomiatać innymi tylko dlatego, że w pracy tak postępuje. Nade mną nie masz żadnej władzy.

Rozdziawiłam usta. Chciałam coś odpowiedzieć, ale Matt obrócił się na pięcie i odszedł. Wyszłam na korytarz. Kiedy mężczyzna wszedł do windy, nasze spojrzenia się spotkały. Jego wzrok był chłodny, aż poczułam gęsią skórkę na nagich ramionach.

Co za dupek! Co on chciał wyjaśniać? Że pragnął zabawić się moim kosztem? Po małżeństwie z Lukasem złożyłam sobie obietnicę, że żaden facet już nigdy nie zakpi ze mnie i danego słowa zamierzałam dotrzymać. Myślałam, że romans z Russo potrwa dłużej, ale on wszystko zepsuł. Wróciłam do mieszkania, zatrzaskując drzwi za sobą.

Następnego dnia nie obudziłam się w lepszym nastroju. Prawdę mówiąc, ze złości rozwaliłam ulubiony kubek. Musiałam jakoś odreagować, bo to mogło się źle skończyć. Szybko się ubrałam i pojechałam prosto na siłownię, gdzie zaglądałam od czasu do czasu.

Wysiłek fizyczny mi pomógł, ale częściowo. Teraz pragnęłam kawy, gdyż w mieszkaniu nie zdążyłam jej wypić. Wstąpiłam więc do Starbucksa po moją ulubioną latte.

Właśnie stałam w kolejce, kiedy ktoś położył dłoń na moim ramieniu. Odwróciłam się zaskoczona, stając oko w oko z uśmiechniętym Russo. Endorfiny, które uwolniłam w trakcie ćwiczeń, zniknęły. Wczoraj mnie obraził, a dzisiaj uśmiecha się, jak gdyby nigdy nic?

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. A
    Asia
    | Odpowiedz

    A to Iska, jak się czegoś bardzo chce to i dumę można schować😅

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Isce przyszło to z trudem, ale dała radę 😁

  2. T
    Teresa L.
    | Odpowiedz

    Niedziele sa zdecydowanie za rzadko. Licze że Mattowi uda się usidlic Isabel prędzej czy później.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      To będzie ciężki orzech do zgryzienia. O ile w ogóle możliwe do zrealizowania.

Napisz nam też coś :-)