Zacznijmy od nowa (VIII)

with 6 komentarzy

Część 8

ebook erotyczny
 

Poranek przywitał mnie ostrym słońcem wpadającym przez niezasłonięte okno w sypialni. Spojrzałem w bok. Isabel jeszcze spała w najlepsze. Nic dziwnego, wczoraj nie była w szczytowej formie.

Zerwałem się z łóżka i poszedłem szukać komórki. Musiałem zadzwonić do Maggie i prosić ją o przesunięcie pierwszego spotkania z klientem. Nie mogłem sobie pozwolić na pozostanie w mieszkaniu, ale najpierw chciałem zająć się Isabel i upewnić, że wszystko z nią będzie w porządku.

Kiedy wykonałem telefon, nastawiłem świeżą kawę. Szybki prysznic, ogarnięcie się i usiadłem przy stole w kuchni z kubkiem gorącego napoju. Dwadzieścia minut później wróciłem do sypialni.

Matt? – Isabel otworzyła oczy, słysząc moje kroki. – Gdzie ja…

U mnie – odpowiedziałem spokojnie.

Zacząłem się zastanawiać, co Isa pamiętała z wczorajszego wieczoru. Usiadłem obok niej. Delikatnym ruchem dłoni odsłoniłem opadające na twarz blond kosmyki.

Przywiozłem cię do siebie, gdy zadzwoniłaś, abym odebrał cię z baru – wyjaśniłem, bo Isabel patrzyła na mnie zdezorientowana. – Jak bardzo źle się czujesz?

Ile wczoraj wypiłam? – oddała pytaniem. – Boże, jest mi potwornie głupio – stęknęła, zasłaniając twarz dłońmi.

Niestety nie wiem. Kiedy do ciebie przyjechałem, byłaś już dość wstawiona. Przyniosę ci kawę, dobrze? A później przygotuję coś lekkiego na śniadanie.

Dlaczego to robisz? – Isabel schowała dłonie i spojrzała na mnie dość uważnie jak na swój stan.

A co innego mam uczynić? – Zbyłem ją taką odpowiedzią.

Nie chciałem wyznawać prawdy. Nie od razu. To nie była odpowiednia pora.

Muszę wziąć prysznic. – Dziewczyna usiadła powoli na materacu. – Później pojadę do siebie.

Posłuchaj mnie. – Jak poprzedniego wieczoru, tak teraz objąłem dłońmi jej piękną twarz. – Nigdzie się nie śpiesz. Mogę zostać z tobą jeszcze przez dwie godziny, nakarmię cię, a jeśli koniecznie będziesz chciała wracać do siebie, to służę podwózką. Ale równie dobrze możesz zostać, jak długo zechcesz. Wolałbym, żebyś doszła do siebie.

Masz szczęście, że nie jestem w formie, bo na pewno kłóciłabym się z tobą – odparła Isabel z nikłym uśmiechem na ustach. – Niestety nie mogę sobie pozwolić na luksus przebywania cały dzień w łóżku. Nawet jeśli nie mam dzisiaj żadnego spotkania w biurze, to nie byłoby mile widziane, gdybym na starcie zrobiła sobie wolne. Będę pracowała zdalnie.

Przykro mi. – Ucałowałem ją w środek czoła.

Nie zauważyłem jej zaskoczonego wzroku.

– Niepotrzebnie. – Odchrząknęła. – Sama doprowadziłam się do takiego stanu, więc mam za swoje. Pójdę pod prysznic.

Ja przyrządzę lekki posiłek. – Puściłem Isabel, po czym wstałem i wyszedłem z sypialni.

Nie usłyszałem żadnej odpowiedzi, więc zamknąłem za sobą drzwi. Isabel zjawiła się w kuchni pół godziny później. Spojrzałem na nią skonsternowany. Wyglądała o wiele lepiej, ale sądziłem, iż zechce jeszcze chwilę poleżeć.

Oddam połowę majątku za kubek kawy. – Isa patrzyła na mnie błagalnie.

W takim wydaniu była naprawdę urocza, aż człowiek miał ochotę ją utulić. Jednak obawiałem się, że Isabel mogłaby to błędnie zinterpretować. Wczorajszy wieczór dał mi do myślenia. Jeszcze nie tak dawno chciałem zrezygnować z naszej znajomości, ale teraz… Po prostu zmieniłem zdanie.

Masz szczęście, że nie jestem przesadnym materialistą. – Uśmiechnąłem się do niej pogodnie. – Kawę dostaniesz zupełnie za darmo. Dołożę też śniadanie do pakietu.

Nic nie jest za darmo, Matt. – Moja towarzyszka posłała mi spojrzenie, ale tylko wzruszyłem ramionami. – A za śniadanie podziękuję, bo nie dam rady niczego w siebie wcisnąć.

Może w twoim świecie wszystko ma swoją cenę. U mnie czasami poszczęści się człowiekowi. – Nalałem pełen kubek kawy i podałem go Isabel, która zdążyła usiąść na krześle.

Dziękuję. – Ostrożnie upiła łyk wciąż ciepłego napoju.

Zobaczyłem, jak Isabel przymknęła oczy, rozkoszując się smakiem małej czarnej.

Matt? Mogę cię o coś zapytać? – odezwała się po chwili.

Skinąłem jej głową. Zauważyłem lekkie wahanie na twarzy kobiety, ale w końcu przemówiła:

Mówiłam wczoraj coś dziwnego?

Przyglądałem się niby spokojnie, ale w głowie miałem tornado myśli. Czy powinienem jej wyznać prawdę? Jeśli Isabel o to pytała, zyskałem pewność, że niewiele pamiętała z wydarzeń sprzed kilkunastu godzin. Przeczucie mi mówiło, że jeśli się przyznam, na jaki temat rozmawialiśmy, wtedy dziewczyna zniknie stąd szybciej niż kiedykolwiek wcześniej.

Nic takiego. Opowiadałaś mi tylko, że planujesz zamontować rurę w sypialni – odpowiedziałem poważnie.

Nie mogłem się powstrzymać. Mina Isabel była bezbłędna.

Kretyn! – warknęła po chwili. – Chciałbyś, żebym ją zamontowała, co nie?

Jeśli zdecydowałabyś się dla mnie zatańczyć, sam pojechałbym to zrobić. – Wizja Isabel owijającej się wokół rury w seksownej bieliźnie obudziła moje lędźwie.

Gdyby dziewczyna była w lepszej formie, nie popuściłbym jej.

Nie licz na to. – Isabel odparła niedbale. – Dziękuję.

Za co? – spytałem, wyrwany z zamyślenia.

Za pomoc. Zadzwoniłam do ciebie, a ty po prostu przyjechałeś, chociaż nie musiałeś.

Wolałem, żebym to ja ciebie pilnował niż jakiś Steve z siłowni.

Steve z siłowni? – Isabel zmarszczyła brwi.

Określenie Jake’a na stałych bywalców, którzy pakują do przesady – odpowiedziałem ze śmiechem.

Musiałeś zepsuć moment i wspomnieć o swoim bracie? – Kobieta wzniosła oczy do góry.

Nie lubisz go? – Mój uśmiech poszerzył się jeszcze bardziej.

Powiedzmy, że porozumiewamy się innymi językami. Dziękuję za kawę. – Isabel wstała i odstawiła kubek do zlewu. – Naprawdę możesz mnie odwieźć?

Oczywiście. Jeśli chcesz, mogę też później odstawić twoje auto. Zostało pod tamtym barem – przypomniałem.

Jednak nie powinnam ci na to pozwalać. I tak już dużo dla mnie zrobiłeś w ciągu jednej doby.

Czy mi się wydawało, czy Isabel głupio się czuła w tej sytuacji? A przecież nie pomagałem jej, by miała u mnie dług wdzięczności. Zrobiłem to, bo tak czułem. Bo tego pragnąłem.

Będę w pobliżu, więc to nic wielkiego. Wystarczy, że zostawisz mi swoje kluczyki.

Na pewno? – W jej głosie usłyszałem wahanie.

Tak.

W porządku. – Isabel skapitulowała. – Nie wiem, jak ci się za wszystko odwdzięczę.

Coś wymyślę. – Uśmiechnąłem się szerzej. – W sumie mam pewien pomysł.

Powinnam się bać?

Zamów tę rurę. Wieczorem wpadnę na montaż. – Parsknąłem śmiechem, po czym wstałem.

 

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. P
    PAT - Adwokat Diabła
    | Odpowiedz

    Obecna! 🙋‍♀️ obiecałaś mi Jo, że nie polubię Isabel A ona… W tej części wydaje się taka normalna 🙄 w sensie tak pozytywnie normalna 🤷‍♀️ nie wiem co ty kombinujesz mi tu…. Ale nie podoba mi się to , że podoba mi się to co się między nimi zaczyna dziać… 😂 wiesz co mam na myśli 😂 Matt się nam zakochał, Isabel też się zakochała więc liczę na to, że oficjalnie zostaną parą 🤔 bo inaczej to ja tego nie widzę 😂 zimna sucz z niej ale jak już wspominałam, zaczynam czuć do niej jakąś sympatię 🤷‍♀️ obyś tego nie zepsuła, Jo…🤔

    Btw, ja mam rurę w sypialni 😎😎😎

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Hej, hej!!!
      Hmm czy ja aby na pewno obiecałam Ci, że nie polubisz Isy? Raczej chyba na odwrót 😂 Jeszcze sporo przed nami😈 Więc z osądem radziłabym zaczekać.
      Matt zakochał się nieoczekiwanie. Wie, że z Isabel należy postępować ostrożnie. Pytanie, czy ona mu na to pozwoli? 🤔
      Ja nic nie psuje, moja droga, nic nie psuje… Ja rozpierdzielam na małe drobinki 😂😈😈😈 Zaleciało grozą?
      Rurkę? Ale ten tego taką prawdziwa? Pat!!! A nauczysz mnie na niej się poruszać? 😂😂😂😈

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        Lepiej żeby pozwoliła… bo jak to spier***i to ja ją sama uduszę… 🙄 właśnie tego twojego rozpierdzielu się boję…🤔 w sumie nie wiem czego się po niej spodziewać 🤷‍♀️
        No takiej nieprawdziwej rurki to jeszcze nie widziałam 😂 chcesz przyjść na lekcje indywidualne? Obawiam się, że nie mam cierpliwosci do tego ale znajdę ci instruktorke, która chętnie pokaże Ci co i jak 😂

  2. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    A nie wolałabyś pocieszyć Matta, jeśli coś pójdzie nie tak? Chłop cud, miód, malina, przystojny, ma fajnego brata (ewentualnie możesz wybrać Jake’a, ale kto wtedy zajmie się drugim Russo?), potrafi montować rurki, jakbyś myślała o kolejnej 😀 No chyba, że Isabel wkroczy do akcji, to wtedy trzeba będzie o niego walczyć 😀 😂😂😂
    Te lekcje indywidualne to ja chętnie, tylko obawiam się, że u mnie to będzie wyglądało jak w tym gifie, co laska okręca się za pomocą drewnianego słupka podtrzymującego baldachim i jeb prosto na podłogę 😂😂😂😂😂😂 Także tego, dużo cierpliwości musi wykazać osoba, która zechce mnie uczyć 🤷‍♀️

  3. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Dobra taktykę obrał nasz Pan Detektyw, mądry z niego facet i trzeba mu to przyznać 🙂 myśle ze powoli już udaje my się burzyć ten mur, który zbudowała wokół siebie Isabel . Ona po prostu boi się konus zaufać, i nie pozwala się nikomu zbliżyć z obawy przed cierpieniem… i On znakomicie zdaje sobie z tego sprawę. Brawo 👏 zaczyna mi wracać wiara w mężczyzn… może i jej wróci 😅😁

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Matt kombinuje po swojemu i wie, że z Isabel należy postępować bardzo ostrożnie 😉Inaczej ucieknie. Coś tam w niej już drgnęło, ale jak wiele, to już wie tylko ona 🤷‍♀️Bardzo trafnie ją oceniłaś, brawo 👋Matt po prostu jest zakochany i nie boi się sięgnąć po Isabel, ale czy ona przyjmie jego dłoń?

Napisz nam też coś :-)