Zacznijmy od nowa (XV)

with 6 komentarzy

Część 15

związek z trudnymi decyzjami

 

Czy masz z nim jakiś problem? – spytał Russo, stając tuż za mną, aż nasze ciała niemal zetknęły się ze sobą. – Nie nauczyli cię, że damę traktuje się jak damę, a nie jak popychadło? – warknął w stronę Lukasa.

Isabel… – Były mąż puścił moją rękę, uśmiechając się złośliwie. – Nie chwaliłaś się, że masz nowego przydupasa.

Oszczędź sobie tych scen – odpowiedziałam lodowatym tonem.

W obecności Matta poczułam się zdecydowanie lepiej. Pewniej, ale przede wszystkim – bezpieczniej. Nie bałam się Lukasa, nie uważałam go za zagrożenie. Aczkolwiek wolałam trzymać się od niego z daleka. Gardziłam nim, gardziłam tym, co robił, a także tym, że stał się taki sam jak mój ojciec.

Nie przedstawisz mnie, Isabel? – Lukas spojrzał na Matta.

Nie widziałam wyrazu twarzy Russo, ale mogłam sobie wyobrazić, że nie wyglądał na zadowolonego.

Chyba już czas na ciebie, prawda? – zwrócił się do Donovana stojący za mną mężczyzna.

Lukas prychnął. Cyniczny uśmiech pojawił się na jego twarzy. Nienawidziłam go z całego serca.

Miło było cię widzieć, Isabel. Zadzwoń kiedyś, to może zjemy razem kolację. Jak za starych, dobrych czasów.

Nie odpowiedziałam. Ugryzłam się w język, zanim choćby słowo zdołałoby paść z moich ust. Dalsza przepychanka z Lukasem była bezcelowa. Nie zawsze potrafiłam zapanować nad sobą, ale zdarzały się i takie momenty. Mój były mąż obrzucił mnie ostatnim spojrzeniem, po czym obrócił się na pięcie i odszedł.

Czy on ci coś zrobił? – Usłyszałam pytanie Matta.

Odwróciłam się w stronę detektywa. Gdybym tylko delikatnie wysunęła dłoń do przodu, mogłabym dotknąć jego klatki piersiowej. Z trudem powstrzymałam się od jęku. Na moment przymknęłam oczy, a kiedy je otworzyłam, wcale nie poczułam się spokojniejsza. Bliskość Matta stanowiła dla mnie poważne zagrożenie. Nadal! Zrobiłam krok do tyłu, a następnie ostrożnie spojrzałam na jego twarz.

Isabel? – Mężczyzna przyglądał mi się zaniepokojony. – Czy ten człowiek zrobił ci krzywdę? – spytał po raz drugi.

– Nie. – Musiałam odchrząknąć. – Nic mi nie jest. Ale dziękuję za twoją interwencję. Nie wiem, czy poradziłabym sobie bez ciebie – odpowiedziałam już ciszej.

Ty? Kobieta, która broni swej niezależności bardziej niż Stany Zjednoczone? – Czy mi się wydawało, czy w głosie Matthew dosłyszałam lekką uszczypliwość?

Normalnie wściekłabym się na taką uwagę, jednak nie tym razem. Naprawdę cieszyłam się, że Russo za mną stanął i mnie wsparł.

Zaskoczony? – spytałam delikatnie.

Nie rozumiałam, co się ze mną działo. Przecież nie znosiłam, gdy ktokolwiek próbował mi pomóc. Moja samowystarczalność była dla mnie niemal święta. Nigdy nie chciałam być słaba, bo słabość oznaczała cierpienie. Dlatego kilka lat temu uciekłam z Miami przed Mattem. Przy nim czułam, że mięknę, a to mogło mnie kosztować zbyt wiele. Teraz zaś stałam przed nim i głośno przyznałam się do czegoś, do czego wcześniej nie zmusiłyby mnie żadne tortury. Powoli przestawałam rozumieć swoje sprzeczne reakcje oraz myśli.

Nawet nie wiesz jak bardzo – odpowiedział. – Kim był ten mężczyzna?

To stare dzieje. Nie warte przywoływania. – Nie zamierzałam wywlekać swojego małżeństwa na wierzch.

Pragnęłam zapomnieć jak najszybciej o niespodziewanym spotkaniu byłego partnera.

Na pewno wszystko w porządku? Może wrócisz do stolika, aby ochłonąć? – zaproponował.

Nie, dziękuję. – Zdziwiłam się rzuconą propozycją, ale postanowiłam odmówić. – Niemniej jeszcze raz dziękuję. Wracaj do córki i brata. Czekają na ciebie. – Skinęłam głową w stronę knajpy.

No dobrze – odparł Matt, jednak jakoś tak… opornie.

Najwyraźniej umysł zaczął płatać mi figla. Naprawdę powinnam była odejść stamtąd jak najszybciej, zanim zaczęłabym wyobrażać sobie bóg wie co. Miałam w przeszłości swoją szansę, ale ją zmarnowałam. Było mi dobrze w obecnym stanie. Tak, zdecydowanie tak.

Masz śliczną córkę – odezwałam się w momencie, kiedy mężczyzna uśmiechnął się do mnie nieznacznie. – Wyglądacie jak szczęśliwa rodzina. – Boże! Dlaczego to powiedziałam?

Dziękuję. – Uśmiech Matthew od razu powiększył się przy wzmiance o dziecku. – Maze to mój największy skarb. – I zamilkł.

Jednak cisza nie potrwała długo.

Ciągle sama w mieście? – spytał dość szybko.

Nie rozumiem…

Pytam, czy wróciłaś sama do Miami. – Intensywne spojrzenie byłego kochanka przyprawiło mnie o drżenie.

Jego bliskość naprawdę mi szkodziła. Poczułam się, jakby wszystko zaczęło do mnie wracać.

Oczywiście. Nic się w tej kwestii nie zmieniło.

No tak – mruknął cicho. – W takim razie może jednak wypijemy tę kawę?

Słucham? – Spojrzałam na niego pytająco.

O jakiej kawie on mówił? Niczego nie rozumiałam.

Kiedy tamtego dnia w parku przyprowadziłaś do mnie Maze, zapytałem, jak mogę się odwdzięczyć. Chciałem zaprosić cię na kawę, ale…

Zachowałam się jak kretynka – dokończyłam, a Matthew aż otworzył usta zaskoczony.

Nic dziwnego, dzisiaj przechodziłam samą siebie.

Nie musisz przytakiwać – zażartowałam.

Możesz wymazać wspomnienie tamtych słów. Co ty na to? – zapytał, przekrzywiając lekko głowę.

Naprawdę chcesz iść ze mną na kawę? Kiedy? – Nie dowierzałam w to, co właśnie się działo.

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Alfa
    | Odpowiedz

    Ciekawe które z nich wypowie słowa ‘zacznijmy od nowa’ (o ile będzie taki epizod).
    Ja chyba stawiam mimo wszystko na Isabel, troszkę się chyba zmieniła, choć bardziej prawdopodobny jest Matt 😀

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Jeszcze kilka części przed nami 🙂 A raczej przed Wami 😛 Isabel jeszcze Cię zaskoczy, a Matt… Matt musi myśleć przede wszystkim o córce 🙂

  2. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Gdzie są jaja Isabel ja się pytań? Co się z nia dzieje ?

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Zmienia się?

  3. M
    Mel
    | Odpowiedz

    Bardzo fajne opowiadanie…wciągnęło mnie na maxa 😊

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Dziękuję ☺️🤗 Nie masz pojęcia, jak bardzo się cieszę, że je czytasz i lubisz 😉 jeszcze siedem części do końca 🙂

Napisz nam też coś :-)