fbpx

Zakazana (VI)

with 9 komentarzy

Jestem ciekawa, jak Wam się podoba 🙂 Powoli się rozkręca...


Rozdział siódmy

Słowo daję, chciałam być oazą spokoju. Pomijam fakt, że znalezienie się w nowym otoczeniu i nieznanym mi domu, kompletnie wybiło mnie z równowagi. Plus ojciec, którego poznania bałam się najbardziej.

Teraz najciężej było wytrzymać palący wzrok Marka. Nie wiedziałam, czy mnie ocenia, czy czeka, bym zeszła mu z oczu. No i jeszcze ten wypadek! Tak wystraszyć człowieka, że ten się pokaleczy! Nikt poza mną nie zaliczyłby takiej wtopy! Całe szczęście, że nie kazał mi mówić do siebie „tato”. Nie, tego bym nie zdzierżyła!

Nie dotykałam dotąd mężczyzn, co najwyżej w tańcu, a i to z dystansem. Dzisiaj byłam przyklejona do dorosłego faceta i mimo że to mój ojciec, to po prostu coś we mnie pękło! Dosłownie! Jakby mi ktoś w brzuchu rozpalił ognisko. Nie wiedziałam czy to przyjemne, czy raczej nieznośnie bolesne i ssące. Stwierdzę to później, w samotności. Chciałam skryć się wreszcie w swoim nowym, pięknym pokoju i przemyśleć wszystko w spokoju. Musiałam jeszcze tylko posprzątać szkło i krwawe ślady i zaprowadzić Marka do sypialni.

To jeszcze pomóż mu się rozebrać i umyć. – Mamuśka stała obok krzesła, na którym siedział Marek i przyglądała mu się z góry. – Ciekawe, czy nadal jest tak wrażliwy na dotyk. Zawsze szybko twardniał. – Pociągnęła z długiej, eleganckiej fifki, po czym wypuściła gęsty kłąb dymu. – Wystarczyło palcami dotknąć brzucha i zjechać kilka centymetrów w dół.

Była ubrana w prawie przezroczystą, krótką halkę i buty na wysokim obcasie. Stwierdziłam to po przynoszących mi ulgę słowach Marka, gdy to na niego spojrzałam.

To ja pójdę już spać. Nie musisz sprzątać. Pani Krysia jutro sprzątnie.

Tak, jasne. – Poczułam ulgę, że to zaproponował. – Najpierw zejdzie na zawał, bo pomyśli, że ja pana... przepraszam – ciebie zabiłam, albo ty mnie zaszlachtowałeś. – Trudno mówić do niego po imieniu. – Zbiorę to z grubsza, ale najpierw zaprowadzę cię na górę.

Obejmowałam go w pasie, przyjmując część ciężaru, gdy wspinaliśmy się po schodach. Pod palcami, przez cienki materiał koszuli czułam ruchy mięśni pod skórą. Ramię wspierał mi na plecach, właściwie na lędźwiach, a palce zaciskał na ramieniu.

Starałam się płytko oddychać, bo najtrudniejszy do zniesienia był jego zapach. Zbytnio intensywny i odurzający. Jak afrodyzjak.

Jeszcze chwila i będę mogła uciec. Później szybko posprzątam ślady rzezi na parterze i ucieknę do siebie.

Pchnęłam drzwi sypialni Marka i zamarłam w progu.

***

Na ścianach wisiały akty. Nie byle jakie – piękne, kreślone dłonią artysty.

Wow. – Wymknęło mi się mało inteligentnie. – Piękne!

Dziękuję – mruknął. – Rozpasana twórczość lat młodości.

Ty to namalowałeś?! – Odsunęłam się od niego, by spojrzeć w oczy i sprawdzić, czy mówi prawdę.

Au – jęknął i syknął, wspierając się na obolałej stopie.

Przepraszam. – Wsunęłam mu się z powrotem pod ramię. – Po prostu jestem zaskoczona. Trochę dużo talentów jak na jedną osobę. Nie mogłeś mi tego trochę przekazać w genach?

Nie wiedziałem nawet, że przekazuję geny – mruknął, wspierając się na mnie ponownie. – Mimo to przepraszam.

Zdolna bestia z niego. – Mama postanowiła pojawić się tuż obok. – Ładnie mnie widział.

I wtedy mnie olśniło. Właściwie nie musiało, zrobiła to mamuśka. Rysunki ołówkiem i malowidła przedstawiały mamę. Poznałam ją po kształcie piersi, krągłości bioder i plamce przypominającej jabłko, którą miała na biodrze. Znałam jej ciało doskonale, obserwowałam jego rozpad i destrukcyjne działanie choroby.

Mama była piękna, nim zachorowała. – Podeszliśmy do łóżka, pomogłam mu na nim usiąść. – Zawsze chciałam być jak ona.

Chodziłam od obrazu do obrazu, przybliżałam twarz do szkiców i zwyczajnie zazdrościłam Markowi talentu. Po dłuższej chwili obróciłam się do niego zdziwiona ciszą, jaka zapanowała w pokoju. W oczach Marka zobaczyłam mnóstwo sprzecznych uczuć. Smutek, żal, ból, cierpienie i zachwyt, z którym mi się przyglądał.

Wyglądasz jak ona – wyszeptał tak cicho, że gdybym nie patrzyła mu na usta, nie dosłyszałabym słów. – Jesteś tak samo piękna.

I zamilkliśmy oboje. Ja, nie wiedząc co odpowiedzieć, on, zaciskając wargi w wąską linię. Jakby chciał odciąć drogę pochopnym słowom i obawiał się tego, co może powiedzieć. Po chwili odwrócił ode mnie wzrok i zapatrzył się w widok za oknem.

Pójdę już. – Skierowałam się ku drzwiom. – Gdybyś czegoś potrzebował, to wołaj mnie. Albo zadzwoń na komórkę.

Nie mówił nic i nie spojrzał już na mnie. Poczułam się niczym intruz. Wyszłam z pokoju i zamknęłam za sobą drzwi. Dopiero w przedpokoju odetchnęłam głęboko.

Teraz posprzątam bałagan na parterze i pójdę do siebie.

Do siebie! Dobre sobie!

Pół godziny później wróciłam na piętro. Przedtem ogarnęłam ślady uboju w kuchni i łazience, a zakrwawiony dywanik z łazienki zalałam zimną wodą w wannie. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to pani Krysia nie dostanie zawału po wejściu do łazienki. Nie miałam siły i zapału, by rozpracować teraz pralkę, więc poszłam na łatwiznę. Chciałam się zamknąć w pokoju. Ta potrzeba była w tym momencie najważniejsza.

Przechodziłam koło pokoju Marka. Złapałam się na tym, że stąpam najciszej, jak się da, czyli dreptam na palcach. Gdy minęłam drzwi, dotarło do mnie, że przecież ten człowiek, mój obecny chlebo- i „dachodawca” nie ma pewnie nic do picia. Druga sprawa, że w razie potrzeby kazałam mu do siebie dzwonić, ale nie wpadłam na to, by podać mu numer telefonu.

Idiotka ze mnie – westchnęłam, zawracając na pięcie w kierunku schodów.

Za dużo emocji, dziecko. – Mama postanowiła usprawiedliwić mnie przede mną samą. – Ja ci umarłam, dałam w zastępstwie obcego ojca, więc nie obwiniaj się. Za dużo tego naraz. A że tatuś ci się podoba jako facet, to już inna sprawa. Spokojnie, może ci z czasem przejdzie.

Stałam przed drzwiami z ręką uniesioną na wysokości twarzy, wahając się przed zastukaniem do drzwi. Co powiem? Że przyniosę wodę? Że podam numer telefonu?

No idiotka i tyle – warknęłam, odwracając się od drzwi. – Zamiast o tym mówić, po prostu to zrobię.

Zbiegłam z powrotem na dół. Do znalezionej w jednej z kuchennych szafek karafki nalałam wodę. Przetrząsnęłam kilka szafek, znalazłam karteczki z napisem „lista zakupów”, na jednej z nich zapisałam swój numer telefonu. Pewniejszym krokiem wróciłam pod drzwi sypialni Marka. Nie zastanawiając się nad tym, co powiem, zastukałam do drzwi. Korciło mnie, żeby zostawić mu wodę przed drzwiami, a karteczkę wsunąć pod nimi.

Weź się ogarnij, dziewczyno! – Mama wkroczyła do akcji, nie pozwalając na odwrót. – Będziesz z tym człowiekiem dzieliła dach nad głową, więc nie zachowuj się jak dzikus!

Jeśli okaże się, że stanie się moim drugim sumieniem i będzie mnie prześladowała, to wezwę egzorcystę i przegnam ją w zaświaty!

Hola, córko! – Podparła się pod boki, mierząc mnie srogim spojrzeniem. – Musisz wiedzieć, że znam każdą twoją myśl, więc hamuj się odrobinę!

No tak, to logiczne. Skąd inaczej wiedziałaby, kiedy powinna się przy mnie pojawić?

A teraz wejdź tam, bo tatuś nie odpowiada mruknęła, opuszczając dłonie wzdłuż ciała, jednocześnie łagodniejąc. – Może zemdlał albo utopił się w wannie? To by dopiero było, co? – uśmiechnęła się krzywo jak zawsze, gdy opowiadała dowcip. Lubiła tylko te z czarnym humorem jako tematem przewodnim. – Stracić oboje starych w ciągu kilku dni?

Ponownie zastanowiłam się nad własną poczytalnością. Jeśli duch matki był prawdziwym duchem, to miałam przechlapane. Jeśli ten eteryczny twór był tylko moją, mającą zasklepić dziurę emocjonalną, imaginacją, to stawiało to moje zdrowie psychiczne pod znakiem zapytania. Trzeciego „jeśli” nie było albo nie byłam na nie obecnie gotowa.

Pod naporem świdrującego spojrzenia mamy nacisnęłam klamkę i weszłam do pokoju.

 

Oto Monika Liga:

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. J
    Julia
    | Odpowiedz

    Cos mi sie wydaje że nie powinna tam wejść
    Licze ze jednak on np śpi a nie sie zadowala

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Oooo 🙂 Widzę, że ktoś tu myśli zbereźnie 🙂 I dobrze 😀

  2. M
    Magda
    | Odpowiedz

    Też od razu pomyślałam o tym że tatusiek będzie się brandzlować 🙈

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Bardzo dobry to k myślenia 😀 Ale tym razem pudło 😀

    • M
      Majka
      | Odpowiedz

      Myślę że wraca do wspomnień o niej. No i ja też nie wytrzymałam i musiałam kupić bo przecież moje biedne paznokcie już nie wytrzymają tego napięcia ha ha

  3. A
    AinaIgn
    | Odpowiedz

    A ja pomyślałam że stanowczo za krótkie… 😁😁😁 czyżby trzeba było usta usta przeprowadzić…. Marek pewnie zasnął, śniła mu się Beata i stąd ten imponujący wzwód, ciekawe kto będzie miał rację… 😜😊😁😉

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Nikt 😀

    • M
      Majka
      | Odpowiedz

      Przeczytałam całość i powiem Ci że jak rzadko kiedy płakałam. Tyle emocji we mnie wywolalas ta książką. Jest świetna 🙂👏

      • Monika Liga
        |

        Majka, ależ mi zrobiłaś radość tym komentarzem. Dziękuję :-*

Napisz nam też coś :-)