fbpx

Zakazana (VII)

with Brak komentarzy

No to lecimy z akcją 😉 I tak, znów urywam w TAKIM momencie 🙂


Rozdział 8

Gdy chodziła od obrazu do obrazu zaniemówiłem pod naporem déjà vu. To było bardzo intensywne uczucie. Jakby przeszłość przenikała się z teraźniejszością i tylko ja postąpiłem w wieku i doświadczeniu, a dziewczyna z przeszłości pojawiła się niczym zjawa. Tyle że Jagoda nie była zjawą, a to, co działo się w moim dorosłym umyśle wykraczało poza ramy dotychczasowego odczuwania. Jak określić stan, w który wpadłem? Niby podniecenie i nabuzowanie, a równocześnie zmartwienie ciała i zablokowanie umysłu? Zbyt mocne doznania, zbyt przytłaczające i szokujące.

Tak, kiedyś ta gama odczuć była czymś normalnym i dostępnym mi, ale to było bardzo dawno temu. Tak dawno, że zapomniałem zupełnie o istnieniu tak silnych emocji. Wtedy byłem niepełnoletni i absolutnie, nieziemsko zakochany. W matce Jagody, w Beacie. Przez wiele kolejnych lat martwiałem wewnętrznie, opłakując zranione serce, grzebiąc miłość i wszystko to, co z kochaniem związane. Myślałem… Co ja mówię?! Byłem przekonany, że udało mi się odgrodzić grubym murem od całego tego zamętu w sercu i głowie. Przewrotny los chciał jednak inaczej i dowalił mi, wrzucając w dorosłe życie to małoletnie dziewczę, będące kopią tamtej kobiety.

Gdy wreszcie zostałem sam w pokoju, dotarło do mnie, jak bardzo boli mnie rana na stopie. Jagoda ewidentnie zastopowała odczuwanie wszystkiego, co nie dotyczyło jej samej. Niestety, gdy przestałem ją widzieć, również jej przeciwbólowe działanie przestało działać kojąco.

Wstałem i momentalnie klapnąłem z powrotem na tyłek. Stopa rwała i kłuła, a przecież musiałem jakoś dobrnąć do łazienki. Kąpiel w wannie odpadała, choć to taki relaks zafundowałbym sobie najchętniej. Nie chciałem jednak nadwyrężać rany i ryzykować jej rozerwanie.

Swoją drogą Jagoda zaskoczyła mnie. Tyle zimnej krwi w obliczu rozcięcia nogi przez nowo poznanego ojca! Obcy mężczyzna, a ona bez pardonu bierze igłę w dłoń i zszywa mu ranę.

Aż mi żółć i te dwa wypite łyki wina podeszły do gardła. To nie widoki dla mnie. Krew od zawsze wywoływała u mnie mdłości. Nienawidziłem tego zapachu, czy właściwie smrodu.

Musiałem się umyć. W szczególności zmyć właśnie zaschniętą krew z łydki i umyć ręce. W tym celu niezbędnym stało się dotarcie do łazienki. Skakanie na jednej nodze raczej odpada, bo szarpnięcia nogą będą zwyczajnie bolały. Muszę się czymś podeprzeć, by nie obciążać stopy. Sięgnąłem po stojak na garnitur i wspierając na nim przedramię, pokuśtykałem do łazienki.

W kojącej bieli pokoju kąpielowego poczułem nieodpartą chęć wzięcia prysznica. W pośpiechu zrzuciłem ciuchy i rzutem posłałem je do kosza na pranie. Musiałem zabezpieczyć ranę. Nie mogłem jej ot tak moczyć. Nie wyobrażałem sobie sytuacji, bym musiał wzywać pogotowie do takiej pierdoły.

Z jednej z szafek wyjąłem prezerwatywę i niewiele myśląc, naciągnąłem ją na stopę niczym skarpetkę. Wchodząc do kabiny, śmiałem się z własnej pomysłowości. Kto by pomyślał, że coś, co kupiłem do igraszek z Sabiną, przyda się w takim celu?

Odkręciłem strumień gorącej wody, uniosłem twarz ku deszczownicy na suficie i starałem się rozluźnić skołatane nerwy. Nie dziwota. W końcu w ciągu ostatniej doby spotkałem przeszłość i poznałem swoją latorośl. Latorośl, dobre sobie! Seksowne dziewczę o twarzy mojej jedynej miłości!

Sięgnąłem po butelkę z szamponem, wycisnąłem porządną porcję płynu i wściekłymi ruchami myłem włosy. Kwadrans później okręciłem biodra ręcznikiem i zamierzałem wyjść z łazienki.

Cholera jasna – warknąłem, spoglądając na niby skarpetę. – Od kiedy to aż tyle krwi wypływa z jednej ranki w stopie?!

Zastanawiałem się, co począć z okutaną w kondom stopą i nadmiarem krwi. Pewnie myślałbym nad tym przez kolejne pół godziny, gdyby nie pukanie do drzwi wejściowych. Zagarnąłem stojak na garnitury pod pachę i używając go niczym kuli, pokuśtykałem do pokoju.

Na środku sypialni stała Jagoda. Gdy mnie zobaczyła, otworzyła usta, by coś powiedzieć, ale zamarła w bezruchu, zjeżdżając w dół na klatkę piersiową, na dłużej zatrzymując się na ręczniku okrywającym moje biodra. Zamknęła usta, poczerwieniała niczym piwonia, po czym szybko odwróciła wzrok. Ta dziewczyna ewidentnie nie zdawała sobie sprawy z mocy takiego patrzenia na mężczyznę. Jeśli nie było w tym wyrafinowania, a nie wyglądało mi na to, to jej speszenie zwyczajnie podnieciło mnie. I jeszcze ten rumieniec! Tego się nie da udawać!

Przyniosłam wodę, gdyby chciało się panu… – urwała, chrząknęła. – Gdyby ci się chciało pić. – Wskazała szafkę przy łóżku i karafkę oraz szklankę. – Przykleiłam tam też numer mojego telefonu, bo po prostu zapomniałam o tym. Dobranoc.

Musiałem się umyć – mruknąłem, niezgrabnie człapiąc ku łóżku. – Dziękuję.

Nie ma za co.

Widziałem, że się odwraca, ale jej wzrok padł na moją stopę i prowizoryczną skarpetę z prezerwatywy. Rozdziawiła usta, po czym, kręcąc przecząco głową, wystękała:

Przecież ta rana pęknie! – Wskazała palcem stopę. – Nie wolno tak! Muszę to zobaczyć! Masz w łazience apteczkę, czy iść po tą na dole?

Mam – mruknąłem. Zrobiło mi się głupio. Żeby małolata mnie niańczyła! – To naprawdę nic takiego. Do rana się zasklepi.

Jasne! – prychnęła, mijając mnie, wchodząc do łazienki. – A rano znajdę twoje wykrwawione zwłoki. Nie ruszaj się!

Westchnąłem i nie zdążyłem się nawet ruszyć, by po chwili stracić równowagę, gdy odsunęła ode mnie wieszak będący podporą i zastąpiła go sobą.

Marsz na łóżko i muszę obejrzeć tę nogę – zarządziła, prowadząc mnie. – Gorzej niż dziecko!

I posadziła mnie na materacu, sama klękając u moich stóp, rozkładając apteczkę na deskach podłogi. Była skupiona na przeglądaniu zawartości, ja na widoku, który miałem przed sobą. Normalnie zareagowałbym inaczej, z całą pewnością trzeźwo i zdroworozsądkowo, ale miałem klęczącą u moich stóp, we własnej sypialni, dziewczynę ze snów. Moich snów! Z młodzieńczych marzeń i wspomnień, tyle że ja już nie byłem tamtym chłopakiem. Byłem dorosłym facetem, któremu w takiej sytuacji z automatu włączają się reakcje. Moją było podniecenie, które postanowiło mnie ogarnąć, a zważywszy na własne nieubranie, tylko nasiliło się.

Naprawdę nic mi nie jest. – Starałem się zachować spokój. – Położę się, owinę stopę ręcznikiem i będzie dobrze.

Nie będzie. – Zdjęła mi z nogi kondom, starając się zignorować wypełzające na jej policzki rumieńce. – Zabezpieczę ranę, a ty obiecaj, że będziesz leżał. Jeśli czegoś ci będzie trzeba, to zadzwonisz. Ok?

Dobrze – wycedziłem przez zaciśnięte zęby, gdy ból podrażnionej rany pomieszał się z przyjemnością pod wpływem dotyku delikatnych palców.

Szybko przemyła mi ranę, wycierając skórę mokrymi chusteczkami. Następnie zdezynfekowała cały obszar i to mnie akurat cieszyło. Zabolało, więc podniecenie odrobinę ustąpiło. Obawiałem się, że jeszcze chwila, a skompromituję się. Na szczęście zabandażowała stopę, zebrała chusteczki i dźwignęła się z klęczek. Widać było, że takie zabiegi nie są dla niej nowością.

To teraz się połóż i obiecaj, że będziesz dzwonił!

Dobrze, dziękuję. – Czekałem, by wyszła.

Odsunę tę podporę, żeby ci nie przyszło do głowy robić samodzielnie wycieczek!

A jak zachce mi się sikać? – Zaczynałem czuć irytację. Opiekuńczość opiekuńczością, ale Jagoda trochę przesadzała.

To zadzwonisz i zaprowadzę cię do wc. – Podparła się pod boki i wyglądała na bardzo pewną siebie. – Proszę się położyć.

Najwyraźniej myliła rolę w stosunku do mnie z rolą, którą pełniła przy matce. Różnica między nami była taka, że ja nie byłem umierający, a ta młoda siksa, poza denerwowaniem mnie, również mnie podniecała. Postanowiłem utrzeć jej nosa. Podciągnąłem się na ramionach i nie spuszczając wzroku z jej twarzy, ułożyłem się na łóżku, zakładając ramiona pod głową.

Widziałem jak mruga, przyglądając się moim ramionom i klatce piersiowej. Nie umknęło mi, że nerwowo przełknęła ślinę, sunąc wzrokiem w dół na brzuch i ręcznik, który zakrywał nagość, ale też eksponował wypukłość, do której powstania przyczyniła się ona sama.

Z rozbawieniem patrzyłem, jak zaciska usta, marszczy brwi, po czym odwraca się na pięcie i niczym robot wychodzi z pokoju. Jakby to nie było zdrożne i chore, to ta małolata pociągała mnie jako kobieta i wyglądało na to, że i ja nie byłem dla niej wyłącznie człowiekiem, który jest jej ojcem. Nie patrzyła na mnie jak na tatę. Patrzyła tak, jak kobieta patrzy na mężczyznę.

Westchnąłem, spoglądając na ręcznik. Był coraz bardziej wypukły.

Oto Monika Liga:

Ostatnio dodane przez

Napisz nam też coś :-)