fbpx

Zapomniana X

with 14 komentarzy

debiut na motylach Rebel Girl

Zdarzenia opisane w retrospekcji obejmują czas przed wypadkiem, którego obecna Emily nie pamięta, ale który miał istotny wpływ na przyszłą fabułę 🙂

Jonah na dobre zadomowił się w myślach Emily. Widywała go często, zawsze uśmiechniętego, pełnego energii, co stanowiło kontrast do chimerycznego Daniela. Wpadali na siebie na planie, kiedy przychodziła odwiedzić narzeczonego, czasem na organizowanych wspólnie wyjściach do pubu czy na karaoke. Cały czas czuła na sobie jego spojrzenie, był miły, ale nie odważył się flirtować. Raz czy dwa dotknął w roztargnieniu jej ręki, śmiał się z żartów nieco głośniej, niż inni, ale to nic nie znaczyło. Także dla Emily, miała w końcu Daniela...

Daniela, z którym układało się dziewczynie coraz gorzej. Jego chłopięcy urok, który na początku tak ją zauroczył, zaczynał w końcu działać na nerwy. Narzeczony chciał imprezować, korzystać z życia, czerpać z niego pełnymi garściami, a Emily nie mogła sobie pozwolić, żeby zarwać noc w ciągu tygodnia albo przyjść do pracy na kacu. Wychodziły kolejne różnice w charakterach i podejściu do wielu spraw. Kłócili się coraz częściej. On był typowym ekstrawertykiem, mówił, co akurat przyszło mu do głowy, na zasadzie impulsu. Nie pamiętał o tym pół godziny później. Emily jego wybuchy, jego słowa, raniły i chociaż rozumiała różnice w osobowościach, były jak skaleczenia, które potrzebowały czasu, żeby się zagoić.

Z tym, że tych ran było coraz więcej... I coraz dłużej się goiły.

***

Zobaczyła na wyświetlaczu nieznany numer i odruchowo odebrała. Może to ktoś z pracy?

Tak, słucham?

Cześć, mówi Jonah Hermann.

Ucieszył ją jego telefon. Czegokolwiek chciał, fajnie było go usłyszeć. Od imprezy z karaoke nie widziała się z nim, nie odwiedzała ostatnio Daniela na planie, miała zbyt dużo własnych zajęć.

Witaj, Jonah.

Strasznie mi głupio, ale chciałbym prosić cię o przysługę. Wiesz pewnie, że mamy teraz nagranie w telewizji z okazji promocji filmu?

Tak, wiem. Daniel mi mówił.

Opiekunka moich dzieci, Avy i Elliota się rozchorowała. Zadzwoniłem do agencji niań, ale nie mają nikogo sprawdzonego. Gdyby to były zdjęcia, wziąłbym dzieciaki ze sobą na plan. Chciałem odwołać swój udział, ale to zbyt ważne, więc Daniel dał mi twój numer i powiedział, żebym cię zapytał.

Skoro ma mój numer od Daniela – pomyślała. – Chyba mogę mu pomóc? Brzmi szczerze. Przecież chodzi o dzieciaki...”

Ile lat mają twoje dzieci?

Siedem i pięć.

Nie ma sprawy, podaj mi tylko swój adres, przebiorę się i przyjadę.

Ratujesz mi życie. Teraz jest u nich sąsiadka, ale to starsza pani. Zapłacę ci podwójnie.

Nie wygłupiaj się, nie chcę pieniędzy – oburzyła się lekko.

Hmm... Musze kończyć, wyślę ci adres smsem.

Dobrze. Nie martw się, dam sobie radę.

Wiem.

Jechała do niego pełna sprzecznych emocji. W końcu to dom Jonah, ale... Nie powinna tak o tym myśleć. Starała się być miła dla wszystkich, a skoro on zwrócił się do niej z prośbą, to nie mógł mieć złych intencji. Nie wykorzystałby przecież dzieci jako pretekstu.

O dziwo, Elliot i Ava byli grzeczni. Odrobiła z nimi zadania domowe, poćwiczyła tabliczkę mnożenia, zagrali w memory, ułożyli puzzle, a potem przygotowała im kolację i położyła spać. Pozmywała naczynia, sprzątnęła stół i w końcu znalazła czas, żeby rozejrzeć się po domu. Niewiele było tu śladów kobiecej ręki. I pamiątek po żonie Jonah. Tylko jedno zdjęcie w salonie. No cóż, Debbie z całą pewnością nie była pięknością. Starsza od niego, blondynka, nadużywająca chirurgii plastycznej. Zupełne przeciwieństwo Irm.

Nie kochał jej za wygląd...

Wyglądem przejmują się tylko kochanki, jak ja” – pomyślała i westchnęła.

Zapakowała dzieciom lunch do szkoły, zrobiła herbatę dla siebie, owinęła się kocem i zaczęła czytać książkę, którą przywiozła z domu.

Obudził ją Jonah. Jego dłoń pogładziła jej szyję, aż Emily miała ochotę wyciągnąć się i zamruczeć, jak kotka... Ten delikatny, ciepły dotyk wywołał rozchodzące się po całym ciele fale przyjemności.

Cześć – powiedział, patrząc na nią z uśmiechem w oczach i na ustach. – Przeszkadzam?

Zakręciło jej się w głowie, nie mogła oderwać od niego spojrzenia. Cudownie pachniał, cudownie wyglądał. Miał w sobie tyle klasy, wdzięku, że ledwo opanowała odruch, żeby przylgnąć do niego ciałem i błagać o pocałunek.

Hmm, zasnęłam?

Chyba tak. Jak dzieci?

Dobrze, są w łóżkach. Nie sprawiały problemów.

Próbowała się podnieść, ale ścierpły jej nogi.

Naprawdę chciałbym ci zapłacić. – Pomógł jej wstać, a kontakt z jego dłońmi sprawił, że ledwo utrzymała pion. Miała nadzieję, że nie zauważył, jak drży... Co się z nią działo?

Nie rób tego, bo będzie mi niezręcznie – oznajmiła.

Zawahał się.

Dziękuję.

Polecam się na przyszłość.

Daniel czeka na ciebie, odwiezie cię do domu – powiedział.

Złożyła koc w kostkę.

Lunch dla dzieci jest w lunch boksach. A tobie zostawiłam trochę łososia gotowanego na parze, z warzywami, jakbyś był głodny.

Umieram z głodu. Catering był słaby, tylko mikro kanapeczki, które rozeszły się w ciągu pięciu minut.

Wciąż patrzył na nią, jakby chciał coś powiedzieć. Otworzył usta, a ona bezwiednie popatrzyła na nie, zastanawiając się, jak smakują. Oboje wstrzymali oddechy na kilka sekund. Bardzo długich sekund.

Daniel czeka w samochodzie? – wydusiła z siebie, próbując pozbyć się dziwnego wrażenia.

Tak. Gdybym mógł coś dla ciebie zrobić, cokolwiek…

Ostatnie słowo wypowiedział prawie szeptem. Zachłysnęła się powietrzem. To obietnica? Propozycja? Założyli się z Danielem, że Jonah ją uwiedzie, czy co? Zrobiło jej się gorąco i – żeby nie rzucić się na niego – skierowała się ku drzwiom. Odprowadził ją. Nie, nie, nie... To ona będzie panią sytuacji. To do niej należy świat! Odwróciła się, stanęła na palcach i szybko pocałowała go w policzek.

Będę o tym pamiętać. Dobranoc, Jonah.

Jeszcze raz dziękuję. Dobranoc.

Miała ochotę zostać. Bardzo. Coś się między nimi zaczynało dziać. Ale potem pomyślała, że Jonah był z całkiem innej galaktyki, był gwiazdą. Miał dzieci, żonę, którą kiedyś kochał i której widmo by ją prześladowało. Wszystko byłoby takie skomplikowane. Nie chciała być matką. Jeszcze nie teraz. Czuła, że gdyby się w nim zakochała, to uczucie pochłonęłoby ją całkiem, musiałaby się mu podporządkować. Nie była na to gotowa. Poza tym… Wtedy Jonah mógłby ją zranić.

No i Daniel…

Daniel był prostszą opcją.

Dni upływały jej w szalonym tempie. Biuro, wyjścia z dziećmi Agi albo pilnowanie ich w domu, spotkania z Danielem w jego mieszkaniu, rzadziej na planie albo na mieście. Unikała wszelkich kontaktów z Jonah, chociaż często o nim myślała. Starała się nie zastanawiać, co by było, gdyby… Czuła do niego coś innego, niż do Daniela. Nie tylko prymitywny, seksualny pociąg. Miała wrażenie, że z Jonah mogłaby stworzyć prawdziwy, stały związek, a nie taki oparty na seksie i odkrywaniu kolejnych sposobów dostarczania sobie przyjemności. Żałowała, że przyjęła oświadczyny Daniela tak szybko, po kilku tygodniach znajomości, podczas której prawie nie wychodzili z łóżka.

Wtedy tylko tego potrzebowała.

Chciała dobrze się bawić. Za bardzo bała się, że ktoś ją zrani.

Daniel zdawał się nie zauważać zmiany w jej zachowaniu. Uwodził ją, adorował, komplementował, a w zamian dostawał uwagę, doskonałe jedzenie i seks. Wszystkiego ciągle mu było mało.

Jednak niewytłumaczalna siła ciągnęła ją do Jonah. Stał się obsesją. Nigdy się tak nie czuła, walczyła z tym ze wszystkich sił. To było takie nieracjonalne, nie miało sensu. Obok był Daniel, który jej chciał, który się zadeklarował, oświadczył. Co z tego, że pod wpływem impulsu, nawet nie mając przy sobie pierścionka? Zdawała sobie sprawę, że idealizuje nowego znajomego, że go nie zna, że jest aktorem, który może zakładać maski zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnych kontaktach. Opętał ją.

I feel like my world's been infected” – myślała.

Bała się tego. Bała się zaryzykować, postawić wszystko na jedną kartę, wyznać mu uczucia. Co właściwie mogła mu powiedzieć? Zadurzyła się jak nastolatka. Całe szczęście, że widząc go była uprzejma, miła, zabawna. Dobrze się czuła w jego towarzystwie, swobodnie, zrelaksowana. Mieli podobne poczucie humoru, podobne podejście do wielu spraw, do rodziny, do pracy. Szukała go, szukała potwierdzenia, że jej zauroczenie jest odwzajemnione. Analizowała słowa i gesty, uśmiechy i spojrzenia. Nie mogła przestać o nim myśleć.

Budziła się i czuła, że traci grunt pod stopami. Obok niej leżał facet, którego miała poślubić, a który każdego dnia stawał się coraz bardziej obcy. To było zbyt chaotyczne dla uporządkowanej, rozsądnej Emily. Traciła kontrolę, traciła dystans, traciła możliwość chronienia siebie.

Kotku… – wyszeptał Daniel, odgarniając kosmyk jej ciemnych włosów z szyi, żeby ją tam pocałować.

Hmm… – Odwróciła się i popatrzyła mu w oczy. Oparł się na łokciu i sunął palcami po jej obojczyku.

Dostałem nową rolę. Będziemy kręcić w Peru. Zaczynamy już za dwa dni. Pojedziesz ze mną?

Nie.

Tylko tyle? "Nie"?

Nie mogę. Przecież mam pracę, no i Aga…

W pracy możesz wziąć urlop. A Aga jest dla ciebie ważniejsza, niż ja. Wszystko jej podporządkowujesz! – zarzucił jej.

Nieprawda. Od początku wiedziałeś, jakie mam zobowiązania, nie mów teraz, że cię to zaskoczyło.

Nie sądzisz, że powinniśmy pójść krok do przodu, Emily?

Cieszę się tym, co mam.

Nie angażujesz się w nasz związek tak, jak ja – burknął.

Daniel, o czym ty mówisz? Ja się nie angażuję?! Lawiruję między biurem, domem, a twoim mieszkaniem, żeby choć na chwilę cię zobaczyć! Czy wiesz, ile mnie to kosztuje wysiłku? – spytała.

Chcę mieć ciebie więcej – oznajmił oskarżycielskim tonem. – Dałem ci czas, ale nic się nie zmienia. Ciągle słyszę, że musisz gdzieś zaraz iść, gdzieś się śpieszysz…

A co? Mam rzucić wszystko, bo naszła cię ochota na szybki numerek? – zniecierpliwiła się.

Nie chodzi mi o to…

Nie?

Nie! Chciałbym spędzić z tobą trochę czasu. Gdybyśmy pojechali razem do Peru…

Daniel, to nie wchodzi w grę. Może jakbyś powiedział mi wcześniej, dałabym radę zorganizować zastępstwo.

Powiedz, że po prostu nie masz na to ochoty! – podniósł głos. – Nie będę czekał w nieskończoność, aż się namyślisz!

Jak ci się nie podoba, to nie musimy być ze sobą – syknęła, i zanim zdała sobie sprawę z wagi tych słów, było już za późno. Ale złość jej nie minęła. Wstała, wzięła swoje rzeczy, a potem poszła do łazienki się ubrać.

Emily, poczekaj… – powiedział Daniel, kiedy pojawiła się w przedpokoju z zamiarem opuszczenia jego mieszkania.

Trochę dystansu dobrze nam zrobi – oznajmiła chłodno. – Bo nie wiem, do czego to zmierza.

Złapał ją mocno za ramię.

Co masz na myśli?!

Daniel, przestań, to boli! – Zobaczyła w jego oczach coś, co ją przeraziło.

Przecież to lubisz, Emily.

Poczuła, że serce zaraz wyskoczy jej z piersi, tak szybko i mocno biło. Zdała sobie sprawę, że nie miałaby nawet najmniejszych szans, Daniel dużo trenował i chwalił się mięśniami, jak z żelaza. Napiętymi, twardymi, nieruchomymi. Poczuła to, kiedy próbowała się wyrwać. Nawet nie drgnął. Za to ją przeszył ból, aż oczy zapełniły się łzami. Bała się…

Nie, proszę, przestań! – udało jej się wymamrotać.

Źle ci ze mną? Nie jestem wystarczająco dobry?

Daniel, proszę, zostaw mnie…

Nagle oprzytomniał. Zwolnił uścisk, a potem zaczął ją gładzić w tym samym miejscu, jakby chciał wynagrodzić jej cierpienie. Mimowolnie poczuła dreszcz przyjemności. Tak, Daniel zawsze tak na nią działał. Fizycznie potrafił w sekundę przeistoczyć się z bestii w małe dziecko i na odwrót. Poza tym był świetnym kochankiem, pełnym pasji, przekraczającym kolejne granice, doprowadzającym jej krew do wrzenia za każdym razem.

Zobaczymy się jutro? – spytał.

Nie mogę, Aga ma dyżur.

Skrzywił się.

Rozumiem – powiedział tylko.

Do zobaczenia, Danielu.

Oto Rebel G.:

Rebel Girl – kocha podróże, gotowanie i domowe wypieki, fanka motocykli. W pracy poukładana, zorganizowana, analityczna, otwarta i ekstrawertyczna, prywatnie – emocjonalna introwertyczka. Pisze od dziecka, ma nadzieję stworzyć kiedyś coś dłuższego, na bazie własnych doświadczeń, bo sytuacje z jej życia czasem deklasują rzeczywistość.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Kurcze. Po poprzednoej części miałam wrażenie, że Daniel to taka telepeta, że odda Emily bez wiekszej walki, az mi go było szkoda. Teraz zmieniam zdanie. Dosłownie odwrotnie z Jonah. Do dziś uwodzicielski i taki “a se pofliruje z dupami na planie”, a od teraz stateczny ojciec i rozwazny mężczyzna szanujący kobietę zaręczoną?
    Cholera! Nie spodziewałam się tego.
    No i nurtuje mnie czemu aktualnie Daniela nie ma a Jonah jest!
    Dlaczego Jonah?
    W sensie, dlaczego to imię?
    Oj bede czekała do “za tydzień”, oj będę!

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Nie miałam pojęcia, że tak możesz odebrać Jonah (tym bardziej Daniela) przy jego pierwszym spotkaniu z Emily, ale uwaga cenna i w istocie – w punkt!
      Mimo wszystko to aktor. Umie się dostosować do potrzeby chwili 😉
      Bywa, że ktoś nam wpadnie w oko od pierwszego spotkania, ale – nie znając intencji drugiej strony – przywdziewamy maskę obojętności albo w ogóle, innej osoby. Najlepiej takiej wyluzowanej, na której nic nie robi wrażenia. Im większe przyciąganie, tym trudniej się otworzyć ;)) Dopiero życie weryfikuje, jaka ta osoba jest naprawdę.
      Dzięki, Jadzia, za komentarz!

      • J.Gibson
        |

        W punkt! Rebel, myślimy podobnie.
        Nie ma za co😜
        Polecam się na przyszłość.

  2. A
    Anonim
    | Odpowiedz

    Za krótko kurcze, za krótko!

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Zapraszam za tydzień 😀 Będzie się działo!

  3. M
    Martipe
    | Odpowiedz

    Ciągle mi sie wydaje,że Emily w przeszłości spotka swojego aktualnego adoratora ale nie będzie go pamiętać 😀

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Mogłoby tak być, ale Jonah jest akrorem, więc nie sądzę, żeby Emily oparła się pokusie, żeby sprawdzić, jak on wygląda ;)) No chyba, że ma ku temu powód – albo on się tak zmienił, że go nie rozpozna…

      • Babeczka
        |

        Chyba o Peyę chodziło 🙂

      • Rebel G.
        |

        Racja, ale ja zakręcona. Jeszcze kawy nie piłam, więc wybaczcie 😀

  4. A
    Asia
    | Odpowiedz

    No faktycznie w tamtej części Daniel wydawał sie taki melepeta, a Jonah taki ci żadnej nie przepuści . Teraz odnoszę wrażenie, ze ten Daniel to kawał skurczybyka sie okaże… 🤭No zobaczymy czekam co bedzie dalej ☺️

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Czyli nie tylko ja takie odniosłam wrażenie. Uffff. Bo myślałam, że coś źle pamiętam

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Ciekawe, że Wasze wyobrażenia są tak inne od moich intencji 😀 To znaczy może miałyście jakieś nastawienie albo ja miałam jakiś szerszy obraz bohaterów z głowie… Albo całkiem mi nie wyszedł opis ;)) Aż się boje, co powiecie za tydzień!

  5. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Przyznam, że mnie Jadzia i Asia zaskoczyły odebraniem Jonah jako mocno rozrywkowego gościa, bo mnie po tamtej części wydał się taki zrównoważony i zdystansowany. Nie wiem, może informacja, że jest wdowcem i ojcem tak podziałała na podświadomość, ale raczej nie – po prostu wydał mi się takim poważnym, porządnym mężczyzną. A ta część to potwierdziła. Daniel – żywioł, spontan, wymagający skupienia na nim, nie mogący pogodzić się z faktem, że nie jest dla Emily centrum wszechświata. Nie mówię, że to zły facet, bo to normalne, że chce się być dla ukochanej osoby wszystkim, tylko, że w jego przypadku trąci to megalomanią. A przynajmniej takie odnoszę wrażenie. Jonah jest zafascynowany Emily, ale nie wyciągnie ręki po cudzą narzeczoną. Chyba, że ta narzeczona wyraziłaby takowe życzenie głośno i wyraźnie:) Muszę się – cichutko, żeby Peya nie usłyszał – przyznać, że Jonah zaczął mi się podobać, cholercia. Wydaje się zdecydowanie do rzeczy. I dokładam kolejny puzelek do postaci Emily – potrzeba stabilizacji, bezpieczeństwa. Jonah – mąż i ojciec, godzi pracę aktora z wychowywaniem dzieci, Peya – dużo starszy, po przejściach, wiedzący się w życiu liczy. Daniel nijak nie pasuje do układanki.
    Mocno ciekawa jestem co będzie dalej.

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Ale ja nie mówię, że to źle, że Jadzia i Asia odebrały Jonah i Daniela inaczej.
      Jesteś bardzo bliska prawdy (jeśli w opowiadaniach jest jakaś prawda? :D), co do oceny charakterów głównych postaci. Megalomania, egocentryzm, egoizm – z takimi ludźmi źle się żyje, trzeba ich stale dowartościowywać. Dopóki dostajesz coś w zamian, to jeszcze ok, ale jeśli nie – to słabo, ile można dawać i dawać? Według mnie Daniel jest takim dużym chłopcem. A Jonah – statecznym facetem, odpowiedzialnym i dającym poczucie bezpieczeństwa.
      Emily jest nieco inna, wydaje mi się, że bardziej spontaniczna, lekkomyślna, samolubna, niż wtedy, kiedy poznała Peya… Ale pewnie sami przekonacie się o tym już niedługo 🙂

Napisz nam też coś :-)