fbpx

Zapomniana XIII

with 16 komentarzy

debiut na motylach Rebel Girl

 

Odkręciła kran w umywalce i zanurzyła dłonie w zimnej wodzie. Daniel udał się na siłownię, miała chwilę tylko dla siebie. To był długi wieczór, ale kolejne drinki zobojętniały ją coraz bardziej. Odliczała w myślach dni do powrotu Agi. Tylko jej mogła powiedzieć o Jonah.

Hej, kotku. Dobrze się bawiłaś? – Daniel wkroczył do łazienki, spocony, z włosami w nieładzie. Od razu pomyślała o tym, jak drapieżnym, nieodpartym urokiem epatował, a kiedy objął ją od tyłu i pocałował w szyję, te myśli jeszcze się nasiliły.

Tak.

Zawsze tak cudownie pachniesz. – Wtulił nos w jej obojczyk. – Idziemy razem pod prysznic? A może jakaś dyskoteka?

Masz ochotę tańczyć?

Tak, pewnie. Podoba mi się to miejsce. Jedzenie jest dobre, obsługa miła, a atrakcji całkiem sporo. Jutro koniecznie idziemy na strzelnicę.

Myślałam o basenie i SPA – powiedziała.

Rano basen, potem strzelnica, a po lunchu może rowery?

Super – przytaknęła.

Wzięłaś tę żółtą sukienkę?

Tak. Chcesz, żebym ją włożyła?

Aha. – Sięgnął do porcelanowej półeczki po miniaturowe mydełko. – To co, maleńka? Idziemy sprawdzić, co grają w tutejszym klubie?

Jak weźmiesz kąpiel. Jesteś cały mokry.

I głodny.

Zamówię coś do jedzenia.

Daniel skinął głową, zdjął z siebie koszulkę i rozpiął spodnie, a Emily pomyślała, że to cudownie, że mogli wyjechać i pobyć trochę razem, z dala od pracy, od Londynu, od zgiełku! Gdyby była tu z Jonah, pewnie musieliby zabrać dzieci. Albo dzwonić do nich co piętnaście minut.

Gdyby Jonah chciał być z nią…

Zjedli kolację, siedząc po turecku na łóżku i oglądając mecz w telewizji. Emily miała na sobie tylko bieliznę. Śmiała się głośno z głupich żartów Daniela na temat orientacji seksualnej pewnego piłkarza i jego wyszukanej fryzury. Aktor świetnie naśladował jego mimikę i sposób poruszania się. Zasługiwał na Oscara, postanowiła przy okazji sprawdzić, kto zgarnął mu go sprzed nosa. Łzy pociekły jej po policzkach, a brzuch rozbolał, ale nie mogła przestać chichotać. Daniel dotknął jej twarzy i spoważniał.

Jesteś wszystkim, czego chcę, Emily. Czego potrzebuję.

Zaskoczyło ją to tak bardzo, że wpadła w panikę i – żeby nie odpowiadać – pocałowała go mocno.

To co, idziemy tańczyć? – wyszeptała.

W sumie… To będzie jak gra wstępna, prawda? – Zmrużył oczy.

Potrzebowała tego. Wyłączenia się, podążania za muzyką, instynktem, szaleństwa. Ona i Daniel tańczyli ze sobą, kokietowali się i ocierali o siebie. Wrócili do pokoju już nad ranem, on od razu padł na łóżko i zasnął.

***

Bolała ją głowa. Nie wiedziała, czy to efekt małej ilości snu, czy wypitego alkoholu. Zegarek wskazywał ósmą. Odwróciła się w kierunku Daniela. Spał głęboko.

Wszystko ją bolało, ale postanowiła nie odpuszczać pływania. Przebrała się w strój, włożyła na siebie gustowny, o dwa rozmiary za duży, hotelowy szlafrok i zjechała windą do podziemi. O tej porze basen był prawie pusty, wskoczyła do wody i od razu poczuła się lepiej. Przepłynęła kilka długości najszybciej, jak potrafiła, a potem zwolniła i wyciszyła myśli.

Wyszła z basenu dopiero, kiedy jej skóra zrobiła się prawie przeźroczysta, a mięśnie odmawiały współpracy.

Daniel dalej spał, z dolnymi partiami ciała zawiniętymi w kołdrę, a górnymi wyeksponowanymi w skomplikowanej pozie.

Hej – powiedziała, kiedy otworzył oczy.

Dzień dobry, kotku.

Idziemy na śniadanie?

Chodź do mnie, chcę cię przytulić.

Moje włosy pachną chlorem.

To nic.

Położyła głowę na jego barku i zamknęła oczy, a on pogłaskał ją po plecach. Znowu pomyślała o Jonah. Ciekawe, czy całkiem odpuścił? Lepiej, żeby tak.

Emily nałożyła sobie sałatkę owocową i podejrzliwie patrzyła na sos, który stał obok niej. Jeśli miał smak waniliowy, była skłonna zaryzykować. A co, jeśli to jakiś dodatek do oliwek? Same owoce przecież też dało się jeść.

Cześć! – Siostra pojawiła się obok niej z pustym talerzem. – Słuchaj, ten Daniel… Wy tak na serio?

Aha. – Sięgnęła w końcu po łyżkę i ostrożnie polała część sałatki sosem. Najwyżej jej nie zje.

Przyznam, że nigdy o nim nie słyszałam, ale wczoraj wpisałam jego nazwisko w google. Wygląda na to, że jest gwiazdą.

No tak.

– Jesteś pewna, że to facet dla ciebie? Przecież on spotykał się z wieloma znanymi kobietami!

A teraz uparł się na mnie. Dobrze się czuję w jego towarzystwie, jest bardzo inteligentny.

Jesz te rogaliki? Przecież one mają mnóstwo kalorii!

Daniel pomoże mi je spalić, zamierzamy aktywnie wykorzystać ten czas. – Mrugnęła do nadchodzącego aktora, a potem zwróciła się do siostry. – Idziesz z nami na strzelnicę?

***

Podała swój paszport panu w mundurze i przez chwilę uśmiechała się do siebie. Nie żałowała ani minuty spędzonej w Polsce. Daniel był przez cały czas w dobrym humorze, nawet, kiedy instruktor na strzelnicy, emerytowany agent biura ochrony rządu, zaproponował jej indywidualne lekcje. Wycieczka rowerowa okazała się dobrym pomysłem, we trójkę zwiedzili okolicę, która porażała swoją dzikością i urodą. Chętnie zostałaby dłużej.

A jednak poczuła mrowienie na myśl o tym, że ona i Jonah znów są w tym samym mieście. Wystarczyło tylko napisać…

Emily, uspokój się – pomyślała. – Nigdy więcej go nie zobaczysz i wkrótce o nim zapomnisz. Ty i Daniel nadajecie na tych samych falach, nie psuj tego, co jest między wami. Popełniłaś błąd, ale możecie wszystko zacząć od początku…”

***

W czwartek Daniel poprosił, żeby odwiedziła go na planie. Odmówiła, ale nalegał, zdjęcia zajmowały mu ostatnio całe dnie, przez co prawie się nie widywali. Chciał nadrobić zaległości.

Modliła się, żeby nie spotkać Jonah, ale wpadła na niego już w pierwszej minucie.

Cześć – powiedziała i minęła go.

Cześć. – Spojrzał na nią w sposób, od którego serce jej zadrżało, chociaż myślała, że już wyleczyła się z tego niedorzecznego zauroczenia.

Mógłby lepiej udawać, że nic nas nie łączyło – pomyślała.”

Idę do Daniela – wyjaśniła.

Jest zajęty. Możemy porozmawiać?

Nie mamy o czym.

Jestem innego zdania.

Westchnęła. Już nie dało się uniknąć konfrontacji.

Nie powiedziałam nic Danielowi, bo nie chcę psuć relacji między wami – zaczęła. – Ten film jest ważny i…

Nie chodzi o Daniela, tylko o nas – przerwał jej.

Popatrzyła mu w oczy z największą obojętnością, na jaką było ją stać w tej chwili.

Nie ma "nas". To był tylko seks. Chemia, feromony, takie tak.

Feromony? – Pochylił się w jej kierunku, a ona znowu poczuła łaskotanie w żołądku.

Hej, Emily. – Na końcu korytarza nagle pojawił się James, przyjaciel Daniela. – O czym tak konspiracyjnie szepczecie?

Mam problem z Avą. – Jonah błyskawicznie wyratował ją z kłopotów. – Pytałem Emily, jak to rozwiązać. Zadzwonię do ciebie potem, dobrze?

Tak, oczywiście. Daj znać, czy podziałało – odpowiedziała słodko, a potem zobaczyła narzeczonego, jak opuszczał swoją garderobę.

Cześć, kotku. Gotowa na lunch? – zapytał Daniel.

Pewnie. – Podeszła i pocałowała go, obejmując za szyję. Zamknął oczy i przyciągnął jej ciało do siebie.

Aż się cieplej człowiekowi robi na ich widok. Prawda, Jonah? – spytał James, patrząc na kolegę.

Hmm, z pewnością.

Daniel oderwał się od ust Emily i sunął teraz wargami po jej skroni. Roześmiała się i spojrzała w kierunku Jonah. Był wściekły. Wiedział, że robiła to specjalnie, żeby zrozumiał, co stracił. I że stracił.

Zazdroszczę wam tych motylków, tego rodzącego się uczucia – oznajmił James.

Jestem szczęściarzem, wiem. – Daniel uniósł twarz Emily do siebie, żeby popatrzeć jej w oczy i uśmiechnął się.

Hmm… Może po zdjęciach wyskoczymy na piwo do tego klubu karaoke? Reszta ekipy na pewno się ucieszy. Pracujemy i pracujemy, należy nam się chyba trochę rozrywki.

Świetny pomysł, James. Masz na dzisiaj jakieś plany, kotku? – Spytał Daniel.

Nie.

To świetnie. W takim razie my na pewno będziemy.

***

Z powodu nieobecności Agi i dzieci, miała trochę czasu dla siebie. Wybrała się na zakupy, żeby za dużo nie myśleć. Do domu wróciła z nową sukienką i dobranymi do niej butami.

Chcę podobać się Danielowi, czy Jonah?” – spytała samą siebie.

***

Wieczór mijał, a ona straciła nadzieję, że Jonah przyjdzie. Była rozczarowana, zdezorientowana, smutna. Dlaczego wciąż o nim myślała? Sama go od siebie odsuwała, kiedy chciał rozmawiać. Bała się tego, co miał jej do powiedzenia.

Bo jeśli oznajmiłby jej, że powinni o wszystkim zapomnieć? Albo, gorzej, chciałby naprawić swój błąd i zmusić ją do wyboru między nim a Danielem. Przecież teoretycznie czas działał na korzyść Daniela. Ale im bardziej się nad tym zastanawiała, tym mocniej tęskniła za Jonah. Może jednak za bardzo uniosła się honorem?

Tylko, czy już nie wybrałam Daniela?”

***

Australijczyk spóźnił się tak bardzo, że zdążyła wypić z Danielem i Jamesem trzy kolejki tequili. Lizała właśnie sól ze swojej ręki, żeby napić się czwartej, kiedy Jonah stanął w drzwiach. Szybko przelała zawartość kieliszka do gardła i ugryzła cytrynę. Daniel pocałował Emily, próbując kwaśnego soku wprost z jej ust.

Hej. – Jonah dosiadł się do nich. – Nie wiedziałem, że pijesz, Emily.

A co, idioto, mam robić, skoro pozwoliłeś mi odejść bez słowa po tym, jak ze sobą spaliśmy?”

Jestem w końcu Polką – oznajmiła ironicznie.

I niezła z niej zawodniczka – roześmiał się James.

Zapomnij, zapomnij, że to się wydarzyło” – błagała siebie w myślach o amnezję, czując, że alkohol rozgrzewa jej wyobraźnię. Jonah miał rozpięty kołnierzyk od koszuli. Pod cienkim materiałem wyraźnie widziała mięśnie i szerokie ramiona, które jeszcze nie tak dawno obejmowały jej nagie ciało. Przypomniała sobie, jak ocierali się o siebie, nasycali swoim smakiem i zapachem, napawali każdym dotykiem…

Nie, nie mogła się oszukiwać, że potrafi o tym zapomnieć. Jego obecność niweczyła wypracowaną strategię, pozorna obojętność Emily topiła się z każdą minutą spędzoną w towarzystwie Jonah. Nagle zdała sobie sprawę, że gapi się na Australijczyka, a on może czytać z niej, jak z otwartej książki. Cholera! Opuściła głowę.

Jeszcze raz to samo. – Skinęła głową na kelnera.

Na pewno? – Jonah zerknął na nią zaniepokojony.

Daniel nie reagował. Śmiał się z jakiegoś dowcipu Jamesa. Kelner postawił kieliszek przed Emily, a Jonah jednym ruchem zabrał go i opróżnił.

Bez soli? – zdziwiła się. – I bez cytryny? Co to za przyjemność?

Mamy chyba inne wyobrażenie przyjemności – oznajmił.

Czyżby? – Zmrużyła oczy i dotarło do niej, jak bardzo jest pijana. Flirtowała ze swoim niedawnym kochankiem, niemal na oczach obecnego faceta.

Jeśli ktoś mógł wpakować się w taką sytuację, to tylko ona.

Wstała.

Dokąd idziesz, kotku? – spytał Daniel.

Zaśpiewać dla ciebie, skarbie.

Oczywiście na liście nie było piosenki, która chodziła jej po głowie. Trudno, poradzi sobie bez podkładu. Bez tekstu. Normalnie denerwowałaby się tym, ale po czterech tequilach strach ją opuścił. Wzięła mikrofon do ręki.

Your fingertips across my skin

The palm trees swaying in the wind

Images

You sang me spanish lullabies

The sweetest sadness in your eyes

Clever trick

Well I'd never want to see you unhappy

I thought you want the same for me

Goodbye my almost lover

Goodbye my hopeless dream

I'm trying not to think about you

Can't you just let me be?

So long my luckless romance

My back is turned on you

Should've known you'd bring me heartache

Almost lovers always do

I cannot go to the ocean

I cannot drive the streets at night

I cannot wake up in the morning

Without you on my mind

So you're gone and I'm haunted

And I bet you are just fine

Did I make it that easy to walk

Right in and out of my life?

Jezu, Emily, aż mnie ciarki przeszły – powiedział Daniel – kto cię nauczył tak śpiewać?

Nikt.

– To było bardzo odważne – oznajmił James. – I bardzo dobre wykonanie. Górne partie wychodzą ci znakomicie.

Dolnym też niczego nie można zarzucić – dodał Daniel. – Tylko dlaczego wybrałaś taką smutną piosenkę?

Lubię, kiedy są w tekście są jakieś emocje – przyznała.

Wydawałaś się bardzo autentyczna – stwierdził James. – Nie wierzę jednak, że jakiś facet był takim palantem, żeby nie odwzajemnić twoich uczuć.

Spojrzała Jonah w oczy na jedną sekundę. Czy on w ogóle wiedział, że o nim śpiewała? Z jego perspektywy to pewnie inaczej wyglądało. On tylko wziął to, na co od początku ich znajomości miał ochotę. A że tak chętnie mu to zaoferowała? Jej błąd.

Nie umawiali się na transakcję wiązaną. Ani na żadną kontynuację. Tylko spontaniczny seks, co z tego, że rewelacyjny.

Nie ja napisałam tę piosenkę – uśmiechnęła się i popatrzyła na zegarek. – Przepraszam was, ale jutro rano muszę być w pracy i przygotować zestawienie na zebranie zarządu. Daniel, jak chcesz, możesz jeszcze zostać.

Nie jedziemy do mnie? – spytał.

Jeśli to było zaproszenie, to je przyjmuję.

Pożegnała się ze wszystkimi i zadzwoniła po taksówkę.

Całe szczęście, że Daniel był zmęczony i zbyt pijany, żeby posunąć się dalej, niż obmacywanie jej w drodze do domu. Niespecjalnie miała ochotę na seks, chyba pierwszy raz, odkąd się z nim spotykała. Poczuła ulgę, kiedy zdjął buty i – mrucząc coś niezrozumiale – zasnął na łóżku.

Ona już całkiem wytrzeźwiała. Wzięła prysznic i właśnie wycierała włosy, myśląc o pracy, kiedy jej telefon zawibrował i rozświetlił się, oznajmiając nadejście wiadomości.

"Naprawdę chcesz udawać, że między nami nic nie zaszło?" – napisał Jonah.

"Nie udaję" – odpisała niejednoznacznie.

"To był odwet na Danielu? Za flirt z Adrianą? Wykorzystałaś mnie?"

"Nie myślałam wtedy o nim, więc chyba nie. Było miło, ale oboje wiemy, że z tego nic nie będzie."

"Dlaczego?"

"Chyba nie pasujemy do siebie. Masz dzieci, a ja nie jestem gotowa na bycie pełnoetatową opiekunką."

"A jeśli szukam miłości, nie opiekunki?"

Westchnęła. Pomału wklepywała krem w okolice oczu, zastanawiając się nad odpowiedzią. Miała dość tej gry i manipulacji. Udawała obojętną wbrew sobie. Wbrew temu, co czuła naprawdę. Chciała się dowiedzieć, o co mu chodziło, czego od niej oczekiwał. Żeby była jego kochanką? Bez trudno znalazłby inną. Następną. Dlaczego nie odpuścił?

"Daniel chce mnie przedstawić rodzicom. To się robi poważne. "

"Kochasz go?"

"Do pewnego stopnia."

"Jest tylko jeden stopień kochania: kochać."

"Nie, Jonah. Miłość ma wiele stopni, odcieni i rodzajów. Masz szczęście, że o tym nie wiesz."

"Możemy porozmawiać w cztery oczy? Wiem, że Daniel jutro wyjeżdża. Co powiesz na wspólną kolację w tej nowej restauracji na Regent Street?"

"Nie. Gdybyś zaproponował mi to od razu, zgodziłabym się. Teraz jest już za późno."

"Potrzebowałem czasu, żeby to przemyśleć, nie chciałem rozbijać waszego związku, ale teraz jestem pewien, że nie potrafię odpuścić. Chcę o ciebie walczyć. Proszę, zgódź się na spotkanie."

Skapitulowała. W końcu przyznał, że mu zależy. Czarno na białym. Co jej szkodziło? I tak nie mogła przestać o nim myśleć. Może konfrontacja pozwoli jej pozbyć się złudzeń?

"Może lepiej u ciebie. Nie chcę, żeby ktoś nam zrobił zdjęcie."

"Dobrze. Ugotuję coś dla nas."

Oto Rebel G.:

Rebel Girl – kocha podróże, gotowanie i domowe wypieki, fanka motocykli. W pracy poukładana, zorganizowana, analityczna, otwarta i ekstrawertyczna, prywatnie – emocjonalna introwertyczka. Pisze od dziecka, ma nadzieję stworzyć kiedyś coś dłuższego, na bazie własnych doświadczeń, bo sytuacje z jej życia czasem deklasują rzeczywistość.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Rebel G.
    | Odpowiedz

    Dziś są moje urodziny! Nie, żebym jakoś specjalnie się do tego przywiązywała, to już nie ten wiek ;)) Haha, żartuję, w końcu to kolejna osiemnastka 😀
    Odnosząc się do komentarza Tony do poprzedniej części – tak, Emily jest poprana, ma swoje demony i boi się zaufać facetom… To sprawia, że nie potrafi wybrać jednego, bo żaden z nich nie spełnia w stu procentach jej oczekiwań… Czy Peya spełnia? Ile żab trzeba pocałować, zanim trafi się na księcia? 🙂 Poza tym, Em ma ten problem, co ja: próbuje racjonalizować emocje. Czuje coś, ale wmawia sobie, że lepiej, żeby nie czuła. Nie jest osobą, która będzie podążała za czymś, co uczyni ją szczęśliwą – szczęście jest tylko chwilowe, a decyzje, które się podejmuje, ciągną się za nami przez całe życie.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Wszystkiego najlepszego!

      • Babeczka
        |

        Sto lat upojnego seksu!!! 😉

      • Rebel Girl
        |

        Dzięki, dzięki 😂

  2. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Wpadła różyczka do koszyczka, nie umiała powinszować, tylko Rebel pocałować – cmok! :):):) Wszystkiego, co dobre i piękne, co duszę uskrzydla, wielu chwil totalnie ogłupiającego szczęścia:)
    Mnie się zdaje, że Emily boi się miłości, zatracenia w niej, pełnego oddania, zaufania… boi się utraty kontroli nad swymi emocjami, że stanie się od kogoś zależna, bezbronna. Dlatego “kocha do pewnego stopnia.” Ha, kalkulacja – żaden w 100% nie spełnia oczekiwań. Mężczyzna/kobieta do wspólnego życia to nie robot kuchenny – wielofunkcyjny, z możliwością dokupienia różniastych elementów. Dobrze jej Jonah powiedział: “Jest tylko jeden stopień kochania: kochać.” Nieprawda, Emily, szczęście wcale nie jest chwilowe – jeśli trafisz na właściwą osobę, to jesteś szczęśliwa na czas nieokreślony, i prawda – podejmowane decyzje to bagaż, ale niekoniecznie balast. Emily bardzo chce Jonah, ale zarazem się go boi, bo wie, że związek z nim nie mógłby być na pół gwizdka, tylko na maksa. A przy Danielu bardzo sprytnie – niczym kameleon – potrafi się dopasować do sytuacji i oczekiwań chłopaka, a zarazem zbytnio nie angażować. Gwoli ścisłości, ja naprawdę lubię i rozumiem Emily – mam swoje demony… już prawie że oswojone:) A za Emily trzymam kciuki i tak właściwie, to jest mi obojętne którego z mężczyzn wybierze, o ile w ogóle – najważniejsze, żeby ona czuła, że to właśnie ten mężczyzna, albo, że to żaden z nich.
    Trzeba oddać sprawiedliwość Danielowi – jemu naprawdę zależy na Emily. Czuć, że nie jest dla niego przelotną miłostką.
    Trzymam kciuki za bohaterów – tak właściwie, to wszystkich lubię i dobrze im życzę, a że w tej konfiguracji nie ma opcji: “wszyscy wygrywają”… no cóż… czasem niepowodzenie obraca się na dobre. Czego wszystkim postaciom życzę:)

    • Rebel Girl
      | Odpowiedz

      Tony, jakie to mądre, co piszesz 😁 Tak, związek z Jonah byłby na poważnie, na sto procent, mógłby złamać jej serce. Mogłaby stracić kontrolę, eh. Podpisuje się pod każdym zdaniem – taki był mój zamiar, kiedy tworzyłam tę bohaterkę… Zebrałam doświadczenia swoje, koleżanek, przyjaciółek i najwyraźniej udało mi się uwiarygodnić ją psychologicznie – albo kolejny raz odezwały się Twoje nadnaturalne zdolności, Tony.
      Cóż, to nie jest tak, że pojawia się właściwy mężczyzna i wątpliwości znikają. Właściwy mężczyzna też nie zawsze zachowuje się właściwie… Ale zachowuje się właściwie, ale i tak znajdzie się pretekst 😉

      • T
        Tony Porter
        |

        Czasem udaje mi się błysnąć:) Chyba minęłam się z powołaniem – trzeba mi było studiować psychologię:) Pewnie, że życie nawet z tym właściwym dla siebie mężczyzną nie jest usłane różami – jesteśmy tylko ludźmi, a najbardziej rani się najbliższych. O tak, nadinterpretacja nie jest mi obca:) Zdecydowanie udało Ci się Emily uwiarygodnić – jej zachowanie może irytować, ale przecież tak właśnie czasem się zachowujemy. I nas samych to wkurza, ale coś w człowieku jest takiego, że nie potrafi wyhamować.

  3. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Zapomniałam napisać, że piosenką, to Emily pojechała ostro:) Nie wiem, czy to nie ta piosenka właśnie zdopingowała Jonah do wykonania ruchu:)

  4. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Happy B-day Rebel!
    Ale to wciażjest ten wiek, kiedy ZUS cie lubi czy już blisko tego kiedy ZUS cie nie lubi?😂😂😂
    Powiem ci szczerze, ze mnie ta twoja Emily fkurfija. Bo beczy, ze nic nie wyszedl z inicjatywa od razu jak wyszedl z niej, a kiedy on sie dobija drzwiami to mu palce zatrzaskuje w zawiasach. Ja wiem: lepszy gołąb w garści, ale wybor miedzy stałym zwiazkiem z mezczyzna ktory co chwila inna przelatuje a mezczyzna ktory jest cudownym Jonah…. No i fuj! Sie zdradzilam komu kibicuje….. Teraz to mu nawet bardziej kibicuje jak Peya’owi.
    Jakos mnie ten facet przekonuje. Nie poradze na to. Najwyrazniej jest z tych co nie czytaja miedzy wierszami i nie ogladaja tego prestiżowego srela co podrywac uczy na YT………takze biedny nie wie, ze trzeba Emily sciac z nog i do jaskini😂 na umca umca….
    Jonah! Masz moje poparcie! Nie spitol tego bo zmusze Rebel, by cie zabila w jakimś beznadziejnym przypadku. Takze zeby nie bylo zdziwiwnia jak wejdziesz do drewnianego kosciola a ci cegla spadnie na łeb. Ale poki co: dzialaj stary! Nie bądź pipa! Peya moze byc tylko epizodem jesli zawalczysz!

    • Rebel Girl
      | Odpowiedz

      Jadzia, mnie ZUS lubi, wręcz pewnie kocha, patrząc na comiesięczny odcinek wypłaty i część, jaką muszę mu oddać… Przy tym nie choruję prawie, nie byłam na macierzyńskim, więc pieniądze płyną w jedną stronę… Póki co.
      Haha, jak Jonah spitoli, pozwolę Ci napisać scene jego wypadku 😁 Z fajerwerkami, dymem, latającymi odłamkami, co tam chcesz…
      Emily też mnie wnerwia, ale pisałam to dość dawno temu, teraz może bym ją uczyniła bardziej zdecydowaną. Albo nie 😉

  5. Babeczka
    | Odpowiedz

    A mnie się pan J nie podoba i tyle :-/

    PS. Moja babcia skończyła właśnie 90 lat. Kuzyn żartował, że ZUS od dziesięciu lat przysyła pisma z pytaniem o samopoczucie 😀

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Hahaha. No to pogratulowac babci! Oby tak dalej! Bo te z ZUSu to by chcieli, bysmy w czynie patriotycznym umierali przed emeryturą.

    • Rebel Girl
      | Odpowiedz

      Masz prawo, Babeczko, nie Twój typ 😁 gdyby każdemu podobało się to samo, każdy by chciał mieć… Mojego faceta 😉
      200 lat dla babci, moja już też do 90 się zbliża…

      • Babeczka
        |

        Zobaczymy, może się jeszcze chłopak wykaże…

  6. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Mam straszna ochotę walnąc w łepetynę ta Emili …🤭 moze wtedy zrozumie czego chce… strasznie jest niezdecydowana, albo powiedziała bym strachliwa. 😳Wydaje mi sie, ze ona boji sie , ze stanie sie od kogoś niezależna i straci kontrole nad swoim życiem… tylko, ze w moim mniemaniu juz dawno sie w tym poglubila i nie dokonca to kontroluje. Wcześniej myślałam, ze to skutek wypadku , brak wiedzy o tym co było kiedyś i strach przed nieznanym. Teraz juz wiem , ze ona ma poprostu taki charakter. I niestety każdy ma jakieś wady, wiec wypada mi te przypadłość jakoś przetrawić i zaakceptować 😅 najlepsze jest to, ze ja sama juz nie wiem któremu z panów kibicuje 🤔 chyba mi sie ta jej przypadłość udziela 😁

    • Rebel Girl
      | Odpowiedz

      Stworzyłam fajne męskie postaci i każda ma w sobie coś, tylko ta Emily… 😁😁😁😉 Nie może się zdecydować.
      Dzięki za komentarz!

Napisz nam też coś :-)