Zapomniana XV

with 14 komentarzy

debiut na motylach Rebel Girl

 

– Słucham, kochanie?

– Nie chodzi tylko o seks, prawda?

Przysunął swoją twarz do niej i popatrzyli sobie w oczy.

– Nie. I nigdy nie chodziło. Jesteś piękna, mądra, zabawna. Mogę tak wyliczać w nieskończoność. Ale też seksowna, nie da się tego ukryć, nawet nie próbujesz, co?

– Nie próbuję – przyznała.

– Jestem tylko facetem i działasz na mnie bardzo… BARDZO. Wiem, że powinienem czekać, ale wystarczy, że spojrzysz na mnie tymi swoimi lazurowymi oczami i tracę nad sobą kontrolę.

– Pochlebiasz mi, Jonah.

– Działasz na mnie tak bardzo, bo wiem, co masz tutaj. – Dotknął jej skroni. – Wiem, że jesteś wyjątkowa. I uczucia tej wyjątkowej dziewczyny też są wyjątkowe.

– Hmm… – Zmieniła temat. – I tak po prostu zamierzasz ze mną wieszać balony i serpentyny?

– Tak. Wzrost mam raczej odpowiedni. – Uśmiechnął się. – Nie wierzysz mi, Emily?

– Nie wierzę, że to się dzieje naprawdę.

Pogłaskał ją po dłoni.

– A co ja mam powiedzieć? – wyszeptał. – Nie sądziłem, że wybaczysz mi, że się wtedy tak zachowałem.

– Nie rozmawiajmy o tym. Widocznie tak musiało być.

Poczuła, że przyciągnął ją do siebie. Nie sprawiło mu to najmniejszej trudności.

– Naprawdę nigdzie cię już nie puszczę. Nigdy.

– Nigdy nie mów "nigdy", Jonah.

– Sprawię, że znowu uwierzysz w miłość. – Pogłaskał ją po policzku. – Zasługujesz na szczęście. U mojego boku, oczywiście.

– Oczywiście. – Pocałowała go, obejmując jego szyję. – Jonah… Przepraszam, jestem strasznie zmęczona. Chciałabym pojechać do siebie.

– Nie ma mowy, zostajesz tu na noc!

– Nie obraź się, ale… To był dla mnie stresujący dzień. Nawet, jeśli zostanę, nie będziesz miał ze mnie pożytku. Chyba, że lubisz, jak kobieta leży, jak kłoda.

– To by była najbardziej seksowna kłoda, jaką kiedykolwiek widziałem. A wierz mi, widziałem wiele kłód.

Zachichotała.

– Nie wiem, czy jestem w stanie zaakceptować twoje upodobania, Jonah.

– Kochanie. – Uśmiechnął się tak, że poczuła przyjemne ciepło w okolicach serca. – Nie musimy uprawiać seksu. Z pewnością wiesz, że nie opierałbym ci się zbyt długo. Ale mogę udowodnić, że potrafię czekać.

– Hmm… Jakoś kiepsko to widzę. Niedawno słyszałam coś podobnego, a zaraz potem przeleciałeś mnie na stole.

– Chciałaś tego.

– Chciałam – potwierdziła.

– Nie będę cię do niczego zmuszał, obiecuję, ale zostań…

***

Jonah bierze mnie na ręce i zanosi do sypialni. Powoli rozpina sweter, który mam na sobie. Zdejmuje go, a potem zabiera się za moją spódnicę. Unoszę biodra, żeby ułatwić mu zadanie. Pierwszy raz facet rozbiera mnie w takim skupieniu. I bez podtekstu erotycznego. Zatrzymuje się nieoczekiwanie.

– On ci to zrobił?

Och, zupełnie zapomniałam. Na udach mam siniaki, Daniel zbyt mocno mnie trzymał, kiedy ostatnio uprawialiśmy seks. Tak było dawno temu, ale takie ślady utrzymują się u mnie zwykle bardzo długo. Teraz zostały mi tylko zielone ślady, nie tak widoczne, jak jeszcze parę dni wcześniej… Ale wtedy Jonah nie nie patrzył tak uważnie.

– Daniel ci to zrobił?

– Tak, ale nie bolało. Czasem się zapomina i za bardzo…

Milknę, bo spojrzenie Jonah sprawia, że zaczynam się bać. Co sobie pomyślał? Lubię taki seks, ale do patologii mi daleko. Tak sądzę.

– Nigdy więcej cię nie dotknie.

Mówi to w jakiś dziwny sposób. Stanowczo i złowrogo.

– Już raz mu przywaliłeś, wystarczy.

– Jak widać, nie wystarczyło. Dlaczego mu na to pozwalałaś? Powinien cię bardziej szanować.

– Przecież to tylko parę siniaków, poniosło go. Nigdy by mnie celowo nie skrzywdził, przecież go znasz.

– Kochanie, wiem, że to bolało. Jeśli nie w trakcie, to potem. Tak się kobiet nie traktuje.

Pochyla się i całuje wewnętrzną stronę mojego uda. Wargami dotyka obolałych miejsc. Jeśli nie przestanie, zrobię się wilgotna…

– Jonah…

Ziewam dla podkreślenia faktu, jak zmęczona jestem.

– Dam ci coś do spania. Koszulki Avy powinny być na ciebie dobre.

– Bardzo śmieszne. Chyba zapomniałeś już, jaki rozmiar mają moje piersi.

– Nie zapomniałem. Myślałem o nich całkiem sporo w czasie samotnych nocy.

– Jonah!

– No co? Jestem tylko facetem, a ty obudziłaś w tym facecie bestię.

– Dobrze, moja bestio. – Głaszczę go. – Pozwól mi iść spać.

Ściąga ze mnie resztę ubrań, aż zostaję w samej bieliźnie. Przynosi jakiś t-shirt. Wszystko mi jedno, jestem pewna, że sen zmorzyłby mnie w takim samym stopniu nawet, jak miałbym na sobie worek po ziemniakach. Jonah gasi światło, chwilę później materac ugina się pod jego ciężarem. Obejmuje mnie i delikatnie głaszcze. Cudownie pachnie, uwielbiam ten zapach, jego dotyk na mojej skórze… Jestem szczęśliwa.

Śni mi się pożar, wszystko pochłaniają płomienie, a ja nie mogę się wydostać…

Budzę się, serce bije mi, jak oszalałe i przez chwilę nie wiem, gdzie się znajduję. Nie znam tego miejsca. W mieszkaniu Daniela przy łóżku świecą się diody od sprzętu hi-fi. W domu Agi moja sypialnia oświetlona jest przez uliczne latarnie.

– Zbliża się burza, Emily.

Kładę się i wpadam wprost w ramiona Jonah.

– Hmm… Dobrze, że jesteś – mruczę, chłonąc jego ciepło. – Miałam koszmar.

– Jestem przy tobie – szepcze, głaszcząc mnie po głowie. – Chcę zadbać o to, żeby nikt więcej nie zrobił ci krzywdy. Ani fizycznej, ani psychicznej.

– Przesadzasz, Daniel nic mi nie zrobił.

Obraca się tak, że jego twarz jest teraz nad moją. Dostrzegam grymas na jego ustach, rozchylam wargi, bo chciałabym, żeby mnie pocałował.

– Emily, z jakiegoś powodu boisz się zaangażować.

– To nie on.

– Ale nie pomógł ci tego zmienić.

Nie, nie pomógł, ale nie miałam w stosunku do niego takich oczekiwań. Poza tym nie robił nic niewłaściwego, starał się mnie uszczęśliwić, z różnym skutkiem, ale nie zmieniłabym na siłę jego beztroskiego sposobu bycia. On taki już zostanie. Rozbrykany.

– Wina jest we mnie, Jonah. Nie rozmawiajmy o Danielu. Chcesz obwiniać go za wszystko, bo jesteś zazdrosny, ale to dobry facet.

Jonah wzdycha i przytula mnie.

– Masz rację, jestem zazdrosny o to, co was łączyło.

– To nie takie proste. Nie ma jednej recepty, żeby cofnąć to, co się stało

– Wiem – mruczy niezadowolony. – Ale teraz wszystko będzie inaczej.

Mam nadzieję.

Przesuwam dłonią po jego nagim ramieniu, torsie, brzuchu… Jonah nabiera powietrza, cały jest spięty z powodu mojego dotyku. Wydaje mi się, że nie oddycha. Za wszelką cenę stara się nad sobą panować.

– Mogę? – pytam, wsuwając kciuk pod gumkę jego bokserek. To pytanie retoryczne. Wiem przecież, że nie odmówi, ale faceci lubią napawać się władzą, kontrolą…

– Tak.

Jeszcze nie wie, co zrobię. Podoba mi się jego spokój, podnieca mnie to oczekiwanie.

– Jonah…

Pochylam się i liżę jego brzuch. Robię to powoli, tak wolno, że Jonah unosi biodra, żeby zintensyfikować doznania. Nic z tego, wycofuję się, a on opada z pomrukiem niezadowolenia. Wtedy znowu go liżę, tym razem bardziej zdecydowanie. Od prawego obojczyka sunę językiem po skosie, aż do linii włosów sięgającej podbrzusza. Potem dmucham na mokry ślad po mojej ślinie…

– Kochanie…

Niby przypadkiem dotykam go przedramieniem. Czuję, jaki jest twardy, gotowy, chociaż wciąż uwięziony w bokserkach. Patrzę Jonah w oczy i zdejmuję z niego bieliznę. Liżę penisa, ale tylko raz i bardzo delikatnie.

– Dobrze smakujesz – szepczę.

– Błagam, jeszcze!…

Głos grzęźnie mu w gardle, kiedy wykonuję jego prośbę. Naprawdę nie wiem, komu sprawia to większą przyjemność – mnie, czy jemu? Chyba jednak jemu, bo reaguje cudownie. Mruczy i napina całe ciało, widzę, jak mięśnie ud i brzucha drgają pod opaloną skórą. No nie, nie mogę tak dalej!

Ściągam majtki, przekładam przez niego jedną nogę, opuszczam się powoli, towarzyszy temu jęk Jonah. Co za wspaniały, seksowny dźwięk. Czuję, że mój kochanek za chwilę położy mi ręce na piersiach, czekam na to, ale na razie tylko patrzy… Patrzy, jak kołyszę się, wyznaczając rytm. Podnoszę się i opadam na jego penisa, za każdym razem wchłaniając go coraz głębiej. Jonah przygląda mi się niby ze spokojem, ale zdradza go spojrzenie. Jest podniecony do granic możliwości, jeszcze jeden ruch i skończy.

Nagle łapie mnie za biodra i zatrzymuje. Jego dłonie są delikatne, dużo bardziej ostrożne, niż Daniela, a mimo to czuję ból w miejscu siniaków. Przyciąga mnie do siebie i całuje, a pocałunek jest tak namiętny, że walczę o każdy oddech. Płuca palą mnie z braku powietrza. Jonah zaczyna poruszać się pode mną. Czuję, jak jestem śliska, ociekam wilgocią. Jego pchnięcia są coraz bardziej zdecydowane, szybsze. Rozłączam nasze usta, całuję go w szyję, wtulam się w jego obojczyk. Dlaczego on tak niesamowicie pachnie? Ramionami obejmuje mnie tak mocno, że nie mogę się poruszyć. Jestem zdana na jego łaskę, przyciśnięta do niego tylko po to, żeby go zaspokoić.

Nie wiem, które pierwsze z nas zaczyna szczytować, chyba on. Krzyczy, słyszy go pewnie cała okolica. Dochodzę chwilę po nim, z ustami zaciśniętymi na jego ramieniu, obezwładniona przez siłę i zapach Jonah.

I wtedy dociera do mnie, że chcę z nim spędzić resztę życia.

Owszem, Daniel jest świetnym kochankiem, wspaniałym kompanem, ale do końca nie czuję się przy nim bezpiecznie. Od początku tak było, a ja to ignorowałam, wmawiając sobie, że jest inaczej, że nie potrzebuję niczego innego, niż on może mi zaoferować.

Zabolało mnie, kiedy Jonah nie zatrzymał mnie za pierwszym razem, więc odsuwałam go od siebie, ale teraz wiem, że więcej nie powtórzy tego błędu. Bałam się odrzucenia, ale to się zmienia. Zaczynam rozumieć, że Daniel to tylko zadurzenie, chwilowa euforia, a kiedy emocje zaczęły opadać i musiałam zadać sobie pytanie "co dalej z nami, z naszym związkiem?", okazało się, że to nie takie proste. Daniel jest zbyt niedojrzały, zbyt zaborczy.

Poza tym, Jonah to moje przeznaczenie. Wiem, że to TEN. Całuje mnie w głowę, odgarnia moje włosy, żeby zajrzeć mi w oczy.

– W porządku? – pyta.

– O tak, bardzo – mruczę. – Mogę tak zostać?

Leżę na jego idealnym ciele, rozciągnięta teraz, jak struna. Jonah się śmieje, a ja pragnę tego dźwięku bardziej, niż czegokolwiek.

***

– Jonah!

Cisza. Wiem, że go nie ma w domu, CZUJĘ to. Jestem naga, łóżko już dawno wystygło, a jego nie ma. Dokąd poszedł? Może rano biega albo… Macham ręką, bo przecież nie porzuciłby mnie znowu po wspólnie spędzonej nocy. Przyjemne uczucie pewności, stałości uczuć tego mężczyzny przepełnia moje serce. Ściągam pościel i zanoszę ją do pralni. Zaczynam zachowywać się, jak u siebie. Czuję się tu dobrze, zwłaszcza, że Deb nigdy nie była panią tego domu. Ja nią jestem. Biorę nową pościel, czysty ręcznik i wracam na górę.

W łazience oglądam się w lustrze. Siniaki, które sprezentował mi Daniel, są teraz żółto-brązowe. Nie wygląda to dobrze, ale niedługo znikną. Wchodzę do wanny i zastanawiam się, którego szamponu użyć. Tego Jonah, czy dzieci? Wącham oba. Truskawkowy wygrywa. Pieni się wspaniale, myję nim całe ciało, co wprawia mnie w doskonały nastrój. Muszę tylko powiedzieć Danielowi, że z nami koniec i przede mną cudowne dni…

Oto Rebel G.:

Rebel Girl – kocha podróże, gotowanie i domowe wypieki, fanka motocykli. W pracy poukładana, zorganizowana, analityczna, otwarta i ekstrawertyczna, prywatnie – emocjonalna introwertyczka. Pisze od dziecka, ma nadzieję stworzyć kiedyś coś dłuższego, na bazie własnych doświadczeń, bo sytuacje z jej życia czasem deklasują rzeczywistość.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Ojajujciu!
    Tak ma być!
    Anteraz szybki powrót do teraźniekszości, jak Jonah wygrywa z Peya!
    Jak tam Stonehenge Rebel?

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Stonehenge! Stonehenge! Lots of stones in a row! Fajnie było. Teraz jestem w Polsce, ale szykuję się na kolejny wyjazd 😉
      Jeszcze musimy pozbyć się Daniela.

  2. M
    MartiPe
    | Odpowiedz

    Brakuje mi poprzedniego bohatera 😀 Jakoś Peya jest dla mnie ciekawszy niż Jonah 😀

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Dzięki za opinię, mnie się wydaje, że Jonah jest tak słodki, że aż nierzeczywisty 😉😁 Wiem, że tacy faceci istnieją, ale nie wiem, czy mnie osobiście by zainteresowali 😀

  3. Rebel G.
    | Odpowiedz

    Dziękuję Babeczce za przygotowanie tekstu do publikacji w rekordowo krótkim czasie 😁 Po powrocie z UK mój domowy komp zechciał ściągnąć trzy miliony aktualizacji i nie dało się go uruchomić 😉 Ruszył dosłownie w niedzielę i ledwo zdążyłam wrzucić tekst. Zrobiłabym to w pracy, ale miałam urlop i głupio się tak pojawić w biurze, tylko po to, żeby dodać kolejne części Zapomnianej 😁

  4. P
    Pati
    | Odpowiedz

    Z tej retrospekcji robi się drugie opowiadanie 🙂 myślałam na początku że będą to dwie – trzy części. Ale mi się podoba, nie chcę wracać do wątku Peya, dużo ciekawszy jest dla mnie Jonah, nawet jakoś lepiej się czyta te rozdziały.

  5. Rebel G.
    | Odpowiedz

    Dziękuję, też myślałam, że może uda się je skrócić, ale Wasz odzew tutaj udowodnił mi, że nie warto cokolwiek pomijać 😉

  6. P
    P.
    | Odpowiedz

    Ja również kibicuję Jonah 😁

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      ❤️❤️❤️

  7. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Ojojoj! Zdaje się, że w złą godzinę Emily pomyślała o tych cudownych dniach:( A chciałoby się, żeby nadeszły, bo tych dwoje ma (a raczej miało) spore szanse na szczęście. Emily, sama przed sobą, przyznaje się, że związek z Danielem to nie to i że chciałaby by być z Jonah. Jonah deklaruje się głośno i wyraźnie (werbalnie i niewerbalnie). A i zadaje pytania wprost. Wprost, ale nie nachalnie, z wyczuciem. Nie boi się konfrontacji. Fakt, że Jonah jest tak w porządku, że wydaje się wręcz nierealny, ale czy aby na pewno? Co nierealnego jest w mężczyźnie, który kocha i szanuje kobietę, chce ją chronić, troszczyć się o nią? To powinna być norma. Poza tym, Jonah przy tej całej swojej porządności nie jest ciepłą kluchą, tylko męskim, zdecydowanym facetem. Wedle mnie, niebezpieczeństwem jest fakt, że Jonah idealizuje Emily, postrzega ją niczym bóstwo, a Emily nie jest Królewną Śnieżką, nie potrzebuje cieplarnianych warunków, a jej demony nie znikną w cudowny sposób tylko dlatego, że jest kochana i się zakochała. Tak to nie działa. Niestety. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że Emily powinna być z Jonah. Przepraszam, Peya, polubiłam Cię z marszu, ale wydaje mi się, że to Jonah jest tym właściwym i jedynym. Chociaż, tak sobie myślę, że Jonah tym właściwym i jedynym to był – obecnie Emily wie, że bardzo go kochała, ale teraz nic do niego nie czuje, nie pamięta ich szczęścia. Współczuję Jonah. Spotkał kobietę swego życia, zakochał się iście po wariacku, a któregoś dnia ta kobieta patrzy na niego jak na obcego faceta i w ogóle nie pamięta, że był jej wielką miłością. Do d…:( “…tylko powiedzieć Danielowi.” – obawiam się, że nie będzie to miła rozmowa.

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Też współczuję Jonah, bo nie zrobił nic złego… A beztroskie dni nie są mu pisane – to już wiadomo.
      Emily nie będzie go pamiętać, ale czy nie można zakochać się drugi raz w tej samej osobie?

      • T
        Tony Porter
        |

        Oczywiście, że można:) I przyznam się bez bicia, że mam nadzieję, że drogi Emily i Jonah skrzyżują się ponownie. A potem ta nasza para po przejściach pójdzie razem jedną drogą. Skrajem szosy:)

  8. Anonim
    | Odpowiedz

    Daniel jest porywczy I moze to on przyczynil sie ze Emily stracila pamiec, wypadek lub Emily Bedzie swiadkiem bojki tych dwoch samcow I to Ona oberwie.Straci pamiec lub nakryje Jonah z inna. Emily tez moze udawac zanik pamieci by chronic Jonah. Daniel mogol zagrozic ze more stac sie krzywda Jonah I dzieciom.zgaduje

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Nic z tych rzeczy, ale będzie to związane z Danielem 🙂

Napisz nam też coś :-)