Zapomniana XVI

with 17 komentarzy

debiut na motylach Rebel GirlCieszę się, że Jonah ma takie grono zwolenniczek 🙂 Peya jest fajny i gdybym spotkała w prawdziwym życiu ich obu, nie wiem, czy potrafiłabym wybrać... Zostało niewiele retrospekcji, może dwie części, a potem... Potem będzie konfrontacja Emily-Peya-Jonah.

 

Jonah wraca, kiedy robię sobie kawę. Ma na twarzy uśmiech, który wywołuje we mnie falę ciepła. Całujemy się na przywitanie.

Jak można być tak ślicznym? – pyta.

Nie mam na sobie grama makijażu, moje włosy zaczynają kręcić się we wszystkich kierunkach, a za ubranie służy mi duży t-shirt. W mojej wyobraźni już rozgrywa się scena, w której Jonah popycha mnie na blat, ociera się o moje pośladki wilgotnym penisem i… Spokojnie, będziemy mieli na to jeszcze mnóstwo czasu, całą wieczność.

Gdzie byłeś?

W sklepie. Przygotuję ci śniadanie, no i kupiłem też parę rzeczy na przyjęcie Lydii. W ten sposób będę miał cię dłużej tylko dla siebie.

Gdzie są te rzeczy? – uśmiecham się.

W samochodzie.

Zdradziłeś kiedyś Deb? – pytam, mieszając bananowe muesli z kawałkami czekolady z naturalnym jogurtem.

Emily…

Możesz mi powiedzieć. Jak wiesz, nie jestem święta – mruczę.

Nie. Nigdy.

Miałam nadzieję, że zdradziłeś. Skoro nie… Musiałeś bardzo ją kochać. Nawet byś na mnie nie popatrzył, gdyby tu była.

Kochanie! Nie znałem cię wtedy, nie wiem, co by było… Czy to ważne? Odnaleźliśmy się teraz, tylko to się liczy.

Tak myślisz?

Emily, nie masz się czym martwić, Deb już nie ma. To raczej ja powinienem mieć obawy, Daniel nie odpuści sobie ciebie tak łatwo.

Będzie musiał – odpowiadam.

Nawet jeśli to zrobi, jeszcze przez kilkanaście tygodni będę patrzył na jego przystojną gębę i myślał o tym, co z tobą robił.

Jak cudownie, że jest trochę zazdrosny! Byle nie za bardzo…

Jonah, widzę, że nie tylko ja lubię się torturować. – Staram się zachować powagę, podchodzę do niego i siadam mu na kolanach. Obejmuje mnie i widzę w jego oczach zachwyt.

Nie znosiłem, kiedy on miał cię na wyciągnięcie ręki, a ja nie.

Przestań o tym myśleć. – Pochylam się i całuję go w usta. To tylko buziak, delikatny i niewinny, ale aż dostaję gęsiej skórki.

Och, tak – mruczy i całuje mnie, równocześnie głaszcząc po udzie.

Chyba czuje, że domagam się mocniejszych doznań, bo jego dłoń wędruje wyżej. Nasze języki zaczynają nacierać na siebie i toczyć ze sobą walkę. Drugą ręką Jonah trzyma mnie za szyję, nie pozwalając przerwać pocałunku. W kilka sekund jestem tak napalona, jakbym nie uprawiała seksu od miesięcy, a przecież od ostatniego orgazmu nie minęło więcej, niż parę godzin. Jonah w końcu pociera łechtaczkę przez majtki, gdzieś w głowie majaczy mi myśl, że wolałabym zrobić to inaczej, przecież wyczuwam, jaki jest nabrzmiały i obiecujący. Ale to Jonah rozdaje karty, a ja lubię oddawać inicjatywę.

Orgazm, który mi funduje, wstrząsa moim ciałem tak mocno, że musi je przyciągnąć do siebie, żebym nie ześlizgnęła mu się z kolan. Opieram głowę o jego piersi i szczytuję drugi raz. Dyszę głośno i odchylam się, żeby popatrzeć mu w oczy.

Jonah… – Próbuję rozpiąć guzik od jego koszuli, ale zatrzymuje moją dłoń i przyciąga ją do ust, żeby pocałować.

Nic nie mów, kochanie – szepcze.

Nie chcesz?

Oczywiście, że chcę, ale na pewno jesteś zmęczona i będzie cię bolało.

Daniel nigdy się tym nie przejmował. Fakt, czasem przekraczał moją granicę bólu i to nie było zbyt fajne.

Możemy w inny sposób…

– Nie, wystarczy mi, że tobie było dobrze. Przynajmniej NA RAZIE mi wystarczy. – Uśmiecha się.

Hmm… – Przytulam się do niego. Serce bije mu bardzo szybko, mnie też. Przez chwilę siedzimy w milczeniu, spleceni. – Jesteś cudowny.

Emily… – Ton głosu Jonah zmusza mnie do podniesienia głowy. Jego oczy zdradzają niepewność, wahanie. Może się porównuje? Udowadnia mi, że potrafi być tak samo wyzwolony i spontaniczny, jak Daniel?

Nie musimy non stop uprawiać seksu – mówię. – Uwielbiam, kiedy jesteś obok. Czuję się tak… Jakbyśmy znali się od zawsze. Powinnam mieć chyba jakieś opory przed mówieniem ci tego, prawda?

Głaszczę go karku.

Cieszę się, że nie masz, chcę, żebyś się przede mną otwierała. I wiesz, co? Czuję to samo. Nie minęła jeszcze doba, odkąd się tu pojawiłaś, a ja już nie mogę wyobrazić sobie, jak wyglądał mój dom bez ciebie.

Całuję go krótko. W głowie wciąż mam obawy związane z jego dziećmi. Teraz wszystko jest takie proste, ale jak Ava i Elliot wrócą. Będę musiała dzielić się Jonah. Patrzę na zegarek.

Odwieziesz mnie?

***

Hej! – Aga wita się ze mną szybkim buziakiem. – Możesz wziąć to pudło? Na autostradzie były straszne korki i naprawdę nie wiem, jak się ze wszystkim wyrobimy.

Muszę ci coś powiedzieć – zaczynam.

Hmm, tak?

Nie jestem sama.

– Daniel pomoże nam w przygotowaniach? Świetnie, tylko nie dawaj mu niczego odpowiedzialnego do wykonania. Nie chcę, żeby coś zepsuł – chichocze.

To nie Daniel, tylko Jonah… - waham się. – Tym razem czuję, że to coś poważnego.

Emily, masz narzeczonego. Zakończ najpierw związek z Danielem.

Poczekaj, aż go poznasz. Naprawdę myślę, że ja i on możemy stworzyć coś trwałego. Poza tym…

Dzień dobry!

Odwracam się, a za moimi plecami stoi Jonah. O ile Daniel ma w sobie chłopięcy, łobuzerski urok, Australijczyk wyróżnia się elegancją i męskością.

Jonah, to moja przyjaciółka, Aga. Aga, to Jonah.

Przyglądam się reakcji przyjaciółki. Jej odczucia są ważne, bardzo ważne. Ale, czy Jonah mógł wypaść źle? Nawet, gdyby się nie starał, ma charyzmę i uśmiech, który rzuca na kolana.

Bardzo miło mi cię poznać, Aga – mówi, a jego głos i wyraźnie australijski akcent rozbrzmiewa w całym domu. – Emily, nie dźwigaj tego.

Ale…

Bierze ode mnie pudło, które praktycznie nic nie waży.

Masz jeszcze coś do przyniesienia z samochodu? – pyta Jonah. – Ja się tym zajmę, Aga, a ty usiądź sobie i napij się herbaty. Zrobiłem dla was tosty.

Patrzę znowu na Agę i niemal wiem, co myśli. Tak, role się odwróciły. Teraz ten facet skacze wokół mnie, jak wcześniej ja wokół Daniela.

On tak zawsze? – pyta przyjaciółka, kiedy obie siadamy przy stole.

Tak. Przynajmniej do tej pory.

Jak to się stało, że... jesteście razem?

Opowiadam w skrócie o naszym pierwszym seksie i walce, żeby trzymać się od niego jak najdalej. O Danielu, który jeszcze o niczym nie wiedział, ale wkrótce miał zostać porzucony.

I znów w moich myślach pojawia się Daniel. Na początku wszystko zapowiadało się tak dobrze. Byłam pewna, że wpasował się w moje potrzeby tak idealnie, że nikt nam nie zagrozi. Ale potem okazało się, że jednak nie potrafię rozdzielić fizyczności od psychiki, a ta druga implikowała coraz więcej problemów, wątpliwości, co do naszej przyszłości. Może jesteśmy na innych etapach? Może ja jestem, jak kot, który potrzebuje odejść i pochodzić swoimi ścieżkami, żeby wrócić i cieszyć się z obecności drugiej osoby, a Daniel tego nie rozumie, chcąc mieć kobietę ciągle przy sobie? Potrafi być bardzo niezależny, jeśli chodzi o swoje decyzje, ale też zaborczy, zagarniający sobie dla siebie tak dużo mnie, że brakuje mi przestrzeni, powietrza.

Jonah ma w sobie mnóstwo energii, ale i spokoju. Wiesza właśnie balony w ogrodzie, w którym ma odbywać się przyjęcie, kiedy słyszymy dzwonek do drzwi.

Pójdę otworzyć – mówię, podnosząc się z krzesła.

Przed domem stoi samochód z logo bardzo znanej w Londynie firmy cukierniczej. Bardzo drogiej. I bardzo posh.

Dzień dobry, przesyłka dla pani Emily… – Facet ubrany w biały uniform rezygnuje z próby przeczytania mojego nazwiska i z napięciem wpatruje się w moje oczy. – To pani?

Tak.

Uśmiecha się, a na jego twarzy jest coś więcej, niż grzeczność. Zainteresowanie. Jak taką niepozorną dziewczynę, w szortach i z włosami związanymi w kucyk, było stać na usługi ich firmy?

Gdzie mam wnieść tort?

Proszę położyć tutaj. Dziękuję bardzo.

Proszę podpisać w tym miejscu, przy dacie.

Jonah! – wołam aktora, a on odwraca się i uśmiecha. – Jak to zrobiłeś?

Hmm, co takiego, kochanie?

Kurier właśnie dostarczył nam wspaniały tort okraszony napisem "Happy birthday, Lydia". Z tego, co mi wiadomo, ta cukiernia cieszy się niesamowitą popularnością i zamówienie składa się tam dwa miesiące wcześniej.

Właściciel jest moim znajomym. Pomyślałem, że zamęczycie się tymi przygotowaniami, a zasługujecie na to, żeby ten dzień i dla was był przyjemny.

Dziękuję – szepczę.

Nie ma za co. Smacznego. – Gładzi mnie po policzku i wraca do balonów.

Kocham tego faceta – jęczy z zachwytem Aga.

Ja chyba też.

Jest twoim ideałem?

Waham się, nie chcę urazić przyjaciółki, przybieram więc grymas, półuśmiech, bo jest mi niezręcznie.

Ma dzieci.

No i?

– Nie wiem, czy potrafię się pogodzić z myślą, że nie będę dla niego najważniejsza.

Aga uśmiecha się z wyrozumiałością.

To nie jest kwestia wyboru między tobą a nimi. Nie musisz rywalizować.

– Jeszcze nie, ale kiedy on poczuje, że przywiązałam się do niego na tyle mocno, żeby nie postawić mu ultimatum…

Te obawy są tylko w twojej głowie, Emily. Taki scenariusz może w ogóle nie mieć miejsca.

Tak, ale… Czy ja nie jestem zbyt dużą egoistką? Czy będę umiała się nim dzielić?

To przyjdzie naturalnie. Poza tym, może wasze wspólne dziecko rozwieje obawy?

Jonah nie może mieć dzieci. Ava i Elliot są adoptowani.

Więc adoptujecie kolejne. To nawet lepiej, że jego żona nie była ich matką, prawda?

Tak, chyba tak.

Proszę cię, nie twórz w głowie miliona wątpliwości. Masz wspaniałego faceta, który za tobą szaleje. Choćbym chciała, nie mogę znaleźć w nim żadnej wady.

Też próbowałam. I to dużo dłużej, niż ty. Niestety – uśmiecham się. – Ale wiesz co? Wcale nie myślę, że jest dla mnie zbyt idealny. Po prostu…Jest mój.

Przerywam i popatrzę na przystojnego Australijczyka, który nadchodzi z ogrodu z miną świadczącą o tym, jak bardzo jest zadowolony ze swojej pracy.

Możemy już podziwiać? – pyta Aga, która, jak zwykle, zwróciła uwagę na to samo.

***

Jonah został na przyjęciu i podbił serca dzieci, odgrywając z nimi scenki, robiąc śmieszne miny i zmieniając co chwilę głos. Był w swoim żywiole. Kiedy podszedł do stolika, żeby się napić, Aga wykorzystała chwilę, żeby z nim porozmawiać.

Dlaczego to robisz, Jonah? Dlaczego jesteś taki czarujący i poświęcasz swój czas dla nas?

– Żeby uwieść twoją przyjaciółkę – powiedział, mrugając do niej porozumiewawczo.

– Z tego, co wiem, wasz związek został już skonsumowany.

– Chcę pokazać, że potrafię się nią zająć, że zasługuje na wiele więcej, niż sama myśli.

– Tak bardzo ci zależy?

– Gdyby mi nie zależało, nie odbijałbym jej kumplowi. Nie jestem taki.

– A jednak to zrobiłeś. Odbiłeś Emily swojemu kumplowi.

Jonah zamyślił się, przez chwilę obracał w rękach szklankę, a potem odstawił ją na stół.

– Uważam, że Daniel ją wykorzystywał. Prowadził sprytną grę, chciał, żeby Emily się nim interesowała, zabiegała o niego.

Aga poczuła przypływ radości. Więc nie tylko ona miała takie odczucia! Nie tylko ona uważała, że Daniel manipulował, chciał, żeby poświęcać mu sto procent uwagi.

– Zgadzam się, że on był trochę, jak dziecko. Nawet jego miny mówiły "zaopiekuj się mną, jestem bezradny". Wymagał inwestowania w ten związek mnóstwa uwagi i energii, ale Emily się na to godziła.

– Do czasu, kiedy przegiął i zarzucił jej, że nie angażuje się wystarczająco.

– Naprawdę to zrobił?

– Tak. Uznałem, że muszę interweniować, bo jeszcze chwila i wmówi jej, że to prawda. Poza tym… Nie była z nim do końca szczęśliwa. – Jonah skrzywił się na samo wspomnienie.

– Myślisz, że Daniel odpuści?

– Wiem, że nie odpuści, ale to sprawa między nimi. Emily jest dorosła, jeśli chce sama to załatwić, nie będę się wtrącał. Może poprosić mnie o pomoc w każdej chwili.

– Bardzo podoba mi się twoje podejście.

– Staram się.

– O czym mowa? – Emily podeszła do nich powoli. Nie mógł się nadziwić, jak cudownie wyglądała w szarej bluzie z kapturem, krótkich spodenkach i szczątkowym makijażu. Przyzwyczajony był raczej do jej odświętnego wizerunku, który prezentowała na imprezach.

O tobie. Idę do dzieci, a wy… – Aga mrugnęła do nich.

Emily nie trzeba było powtarzać.

Pociągnęła Jonah w kierunku kuchni. Spojrzał jej w oczy i znów poczuła ciepło w okolicach serca. Stanęła na palcach, żeby pocałować Australijczyka. Jego chłodny język smakował kwaśnym sokiem rabarbarowym. Szerokie, męskie dłonie objęły ją w talii. Całowała go do utraty tchu, do utraty zmysłów, a kiedy zrozumiała, że już dłużej nie da rady, po prostu się przytuliła.

Chyba czas na tort.

 

Oto Rebel G.:

Rebel Girl – kocha podróże, gotowanie i domowe wypieki, fanka motocykli. W pracy poukładana, zorganizowana, analityczna, otwarta i ekstrawertyczna, prywatnie – emocjonalna introwertyczka. Pisze od dziecka, ma nadzieję stworzyć kiedyś coś dłuższego, na bazie własnych doświadczeń, bo sytuacje z jej życia czasem deklasują rzeczywistość.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Przecież mówiłam, że Jonah jest idealny!!!!!!!!!!!!!! Aga to widzi rownież!!!! Rebel, please, niech się to jakoś tak pozawija, żeby Peya sie rozmył, a Jonah rozgościł… tzn. mam tylko jedno pytanko
    “– Nie chcesz?
    – Oczywiście, że chcę, ale na pewno jesteś zmęczona i będzie cię bolało.
    – Możemy w inny sposób…
    – Nie, wystarczy mi, że tobie było dobrze. ”
    Czy to taka sugestia, że on nie doszedł? Czy po prostu nie chce znowu? I cz ona mu tam nie proponuje czasem ANALizy seksualnej?

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Coś mi się zdaje, że Ty i ja mamy podobny gust, jeśli chodzi o facetów 😉
      Ona mu proponowała seks oralny, ale wszystko jest dla ludzi 😁 Jeśli obie strony się zgadzają, to czemu nie 😉

      • J.Gibson
        |

        Też mi się tak zdaje😂
        To dobrze. Jakby co do trójkąta mozemy walic jak w dym razem😂😂😂
        To tak przy okazji zapytam: chetna? Bo mi sie troche nudzi, a ty tak latasz po swiecie, to bys wpadla na nocleg😉
        Zygmunt narazie udaje, ze nie, gdzie on tam do trojkata, nigdy nawet mu przez mysl nie przeszlo itp. W co ja oczywiscie nie wierze. No ale jakbym go postawila przed faktem, ze ty juz jestes i dostałby ultimatum: albo pompujesz materac albo nas to…. W sumie jestem ciekawa co by zrobil😈😈😈😈

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Haha, ja otwarta jestem na nowe doświadczenia… 😉
      Miałam pisać o Zygmuncie, żebyś go schowała, jak będę w pobliżu, ale widzę, że masz inny plan 😀
      Na razie się nie wybieram w Wasze rejony, ale jak zaprosicie, to kto wie :)))
      Nie wierzę, że facetowi trójkąt przez myśl nie przeszedł… Nie mówię, że by chciał, ale żeby nawet o tym nie pomyślał…? 😉

      • J.Gibson
        |

        Noooo a moj Zygmunt to ciacho, ze ho ho ho… A ze ograniczam słodkie to sie podziele😂😂😂

  2. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Ojojoj! Konfrontacja! Już się boję i tak na wszelki wypadek sprawdzam, czy mam w domu melisę i napój bogaty w promile:) I jak nie kochać Jonah? Ten mężczyzna to skarb, wygrana na loterii, kumulacja w lotka. Przy bliższym poznaniu i w codziennym pożyciu zapewne pojawią się rysy na szkle, ale nie ma wątpliwości, że Jonah wie jak zadbać o kobietę, na której mu zależy. I naprawdę się stara. A i po prostu jest porządnym facetem. Podoba mi się określenie – “…nabrzmiały i obiecujący” – jakże trafne:) Oby tylko nie obiecywał cudów na kiju… chociaż… hmmm… cuda na kiju brzmią wcale nieźle:) Zdecydowanie wolę elegancję i męskość Australijczyka niż chłopięcy, łobuzerski urok Daniela. Czepię się savoir vivre Emily – powinna wpierw przedstawić Jonah Adze, a nie odwrotnie. Ale rozumiem, że za wiele się w ostatnio wydarzyło, żeby zwracać uwagę na takie pierdoły. “Przed domem stoi samochód z logo bardzo znanej w Londynie cukierniczej.” – jakieś słówko dało drapaka:)

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      E tam sawre wiwre! Dawaj do kółka wsparcia Jenah!
      Trzeba ttlko dobre hasło wymyślić i Peya pojdzie w zapomnienie.

      • T
        Tony Porter
        |

        Kółko adoracyjne pod wezwaniem Jonah nie całkiem świętego?:) No i tu właśnie mam problem, bo, cholercia, lubię Peya:( Dla Emily chcę Jonah, a dla Peya Emily – może by ją sklonować? Istna czarownica z tej naszej Rebel – Peya rządził, a Jonah wydawał się mydłkiem, a retrospekcja zbombardowała nasze sympatie i Australijczyk wyszedł na prowadzenie. I to nie tylko o łeb, ale o parę długości. Aczkolwiek, u Babeczki ma bardzo słabe notowania:)

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Poprawiłam i zgadzam się z gafą popełnioną przez Emily – może w sytuacji prywatnej nie zastanowiła się tak bardzo nad tym, tylko poszła na żywioł.
      Ja ostatnio miałam taką zagwozdkę. Siedzę w restauracji z koleżanką z pracy, obiad półsłużbowy, bo w delegacji, piwo bezalkoholowe. Śmiechy, żarty z kelnerem.
      Pojawia się facet, z którym się spotykam, a raczej kuśtyka, wysłannik piekła ma złamaną nogę. Wchodzi, żeby się ze mną przywitać, bo dowiedział się, że jestem w okolicy, a restauracja na terenie jego miejsca pracy… Ja wstaję, podchodzę, bo on z tą nogą, zanim do mnie dojdzie (hehe), minie pięć minut. Witamy się, koleżanka dalej siedzi… Powinnam jego przedstawić jej, ale chcę go zaciągnąć do stolika, więc powiedziałam “chodź, przedstawię Ci XXX”. Generalnie on pokuśtykał do niej i się przedstawił, ale popełniłam gafę, bo powinnam jego przedstawić jej.
      Nad hasłem pomyślcie ;)) Macie jeszcze dwa tygodnie, potem wraca Peya.

      • T
        Tony Porter
        |

        Dlaczego “wysłannik piekła”? 🙂 E tam, żadna gafa – pan zachował się należycie: dokuśtykał do Twojej koleżanki i się przedstawił, a zważywszy na to, że miał problem z przemieszczaniem się, to nawet, gdyby koleżanka podeszła do Was, a Ty dokonałabyś prezentacji, to żadna obraza majestatu nie miała by miejsca. A że powiedziałaś, że przedstawisz panu koleżankę, a nie “przedstawię cię XXX” – phi, tak Ci się po prostu powiedziało. Osobiście uważam, że warto pewnej kindersztuby przestrzegać, ale nie popadajmy w przesadną etykietę – sztuka dla sztuki.
        Żadne hasło nie przychodzi mi do głowy:( Pewnie po części dlatego, że żal mi Peya. Jak dobrze, że nie ja piszę to opowiadanie i nie do mnie należy decyzja. Ja najchętniej wzięłabym obu panów:)

      • Rebel G.
        |

        Bo ma nazwisko kojarzące się z piekłem plus niełatwy charakter i ogólnie tak się przyjęło u mnie w pracy 😏
        Uff, no właśnie jestem zdania, że dobre wychowanie dobrym wychowaniem, ale pewien luz też jest wskazany.
        Z resztą maniery są tym, czym faceci u mnie plusują bardzo, wysłannik piekła ma bardzo dobre. Tylko mówi to nieszczęsne “smacznego” 😉

      • T
        Tony Porter
        |

        Na nieszczęsne “smacznego” odpowiedz panu: Co za chamskie przyzwyczajenie przerywać komuś jedzenie” 🙂

  3. Rebel G.
    | Odpowiedz

    To już ostatni odcinek sielanki Jonah-Emily. W przyszłym tygodniu wraca Daniel i dowiecie się więcej na temat wypadku Em.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Oł noł!

    • T
      Tony Porter
      | Odpowiedz

      Ale co on taki pośpieszny? Nie trzeba żadnych dubli dokręcić? Nie dopadła reżysera nowa wizja artystyczna? Nie da się nam nacieszyć sielanką EmilkowoJonahową.

      • Rebel G.
        |

        Nie 😈

  4. A
    Anonim
    | Odpowiedz

    Teraz będzie na ostro 😀

Napisz nam też coś :-)