Zapomniana XVII

with 10 komentarzy

debiut na motylach Rebel Girl

Udaje nam się przeżyć to przyjęcie, chociaż gdyby nie Jonah, nie wiem, jak dałybyśmy radę. Aga odsyła dzieci do łóżek, a ja sprzątam resztki jedzenia, a potem pakuję kilka rzeczy do przebrania się.

Spędzasz noc u Jonah? – słyszę głos mojej przyjaciółki.

Aha.

Tylko daj mu odpocząć.

Dobrze. Z resztą, dzieci przylatują jutro ze Szkocji, więc nie będę miała zbyt dużo czasu, żeby go pomęczyć...

A kiedy wraca Daniel?

Wiem, jaki jest cel tego pytania, ale nie zamierzam długo zwlekać.

W poniedziałek. Po pracy spotkam się z nim, żeby porozmawiać.

Powiesz mu, że odchodzisz w powodu innego faceta?

Przypomina mi się rozmowa z Jonah odnośnie kończenia związków dla siebie, nie dla innych. W pewnym sensie miał rację.

Nie. I oby się nie dowiedział od kogoś innego. Przez jakiś czas ja i Jonah będziemy się ukrywać...

O tak, pewnie zaszyjecie się w leśnej głuszy, tylko we dwoje. To będzie dla was straszne.

Śmiejemy się, zapinam torbę i sięgam po bluzę. Mam przed sobą noc i dzień z Jonah, a potem będę musiała sprostać oczekiwaniom dwójki małych dzieci... Kto wie, co się wydarzy?

Jednak ta niepewność mi się podoba. Lubię zmiany, myśl o czymś przewidywalnym, stałym, stagnacji napawa mnie lękiem. Zbiegam po schodach i wpadam wprost w szerokie ramiona Australijczyka.

***

Cześć, Ava. Wasza opiekunka ma dziś wolne, więc ja zaprowadzę was do szkoły – kłamię.

Jak łatwo mi to przyszło... Kiedyś mówienie nieprawdy kosztowało mnie sporo energii i nerwów, a teraz… Teraz było jak mrugnięcie okiem.

Mimo wszystko, dobry humor mnie nie opuszcza. Spędziłam z Jonah cudowny weekend. Uznaliśmy wspólnie, że będziemy powoli przyzwyczajać dzieci do mojej obecności. Poranna wizyta w domu kochanka miała też dodatkowy atut – zanim pozostali domownicy się obudzili, zdążyłam pokazać Jonah, że szybki seks może być niesamowity. Dotykaliśmy się, całowaliśmy i wymienialiśmy się oddechami w kompletnej ciszy.

Zjesz z nami śniadanie? – pyta Ava.

Tak. Ubierzesz się sama? Muszę zajrzeć do Elliota.

Mogę włożyć sukienkę?

Oczywiście.

Cieszę się, że jesteś, Em. Nie miałam z kim porozmawiać. Tata był ostatnio bardzo smutny.

Naprawdę? Dlaczego?

Chyba się zakochał. Podobno ta dziewczyna ma innego i nie chce być z tatą.

To zabawne, ale nie mam odwagi się uśmiechnąć. Biorę dziewczynkę na kolana i przytulam ją.

Wszystko się ułoży, Ava. Dorośli mają czasem bezsensowne dylematy.

A ja mam nadzieję, że mu przejdzie... Ona nie zasługuje na tatę, skoro wybrała innego i tata przez nią cierpi.

Zgadzam się z tobą, a teraz wyskakuj z łóżka.

Długo z nami zostaniesz?

Na razie tylko na jeden dzień.

Dziewczynka przeciąga się i ziewa.

Szkoda. Nie lubię Karen, nie bawi się z nami, jak ty i nie potrafi gotować.

Jestem pewna, że się stara... – uśmiecham się.

Może porozmawiam z tatą, żeby cię zatrudnił?

Ava, twój tata sam podejmie decyzję, ale dziękuję, że chcesz się za mną wstawić. To miłe.

Kwadrans później jemy śniadanie, które przygotował dla nas Australijczyk.

Wyglądacie, jak siostry – Jonah patrzy na córkę, która pochyla się nad czymś, dotykając głową mojej głowy. Obie mamy włosy splecione w warkocze.

Dzięki  – mówię.

Uśmiechasz się, tato – zauważa Ava.

Dwie piękne damy w moim domu, przy moim stole. Dlaczego mam byś smutny?

Dziewczynka pakuje mi się na kolana, szepcząc coś niezrozumiale. Aktor znowu uśmiecha się do siebie.

Patrzę na Jonah i zastanawiam się, jak to możliwe, że facet jest tak przystojny. On nie ma ani jednej wady, ani jednej skazy. Nawet rano wygląda, jakby dopiero wrócił z urlopu w tropikach... Ava mówi bardzo szybko i bardzo cicho, ledwo rozumiem jej australijski akcent. Dziwne, wydawało mi się, że wychowywała się w Stanach, ale może tę manierę przejęła po rodzicach.

Przytrzymuję ją rękami, bo jest tak podekscytowana, że co chwilę podskakuje. Ma już plan, co zrobić, żeby tata zapomniał o tamtej kobiecie, tej złej, która wybrała innego... Mógłby zakochać się w kimś innym, na przykład we mnie, bo przecież jestem fajna i ładna. Ona, Ava, już o to zadba, żeby tatuś odpowiednio ulokował uczucia.

Dużo kosztuje mnie zachowanie spokoju.

Ava mówi, że gdybym się nimi zajmowała, mogłabym częściej widywać Jonah, a wtedy on na pewno mnie pokocha.

Wzruszam się, ale na zewnątrz pozostaję opanowana.

***

Zamierzam porozmawiać z Danielem jak najszybciej, wytłumaczyć mu, że musimy się rozstać. W głowie układam sobie gotowe teksty, próbuję przewidzieć jego reakcję i moje argumenty... Chcę być przygotowana.

Wiem, że przyleciał koło południa, od razu po pracy jadę do jego mieszkania. Naciskam dzwonek, chociaż mam własne klucze. Wstrzymuję oddech. Otwiera mi drzwi z uśmiechem, który zdradza zakłopotanie. Nie jestem w stanie zapanować nad myślą, że wygląda przy tym strasznie seksownie. Duży chłopiec. Już nie mój.

Cześć, kotku. Miałem właśnie do ciebie dzwonić, żeby ci powiedzieć... – zaczyna.

Ach! Więc Daniel naprawdę ma dziewczynę! – słyszę jakiś głos z salonu.

Przed chwilą przyjechała do mnie rodzina. Nie zapowiadali się – oznajmia mój kochanek.

Co teraz? Zaskoczenie maluje się na mojej twarzy, widzę to w wiszącym w przedpokoju lustrze. Jedna sekunda zawahania i braku reakcji może kosztować mnie bardzo dużo stresu.

Może przyjdę później… – proponuję – Nie chciałabym przeszkadzać.

Nie, no co ty... Słuchaj, przepraszam, że cię nie uprzedziłem. Naprawdę nie wiedziałem... Chodź. – Wciąga mnie do mieszkania i całuje w usta. Jak mam zaprotestować, kiedy wszyscy zaraz się tu zbiegną?!

Boże, jaka ty jesteś ładna! – mówi jakaś kobieta.

Nazywam się Emily, miło mi panią poznać.

Jaką panią? Kate, siostra Daniela. Dużo mówił o tobie, ale nie wierzyliśmy w twoje istnienie... Zbyt dobrze to brzmiało, żeby było prawdziwe.

Pojawiają się rodzice Daniela, a ja wchodzę w rolę miłej, dobrze wychowanej i inteligentnej dziewczyny. Teraz nie mogę go rzucić, więc po prostu pełnię funkcję gospodyni. Działam na automacie, jak w pracy. Uśmiech nie schodzi z mojej twarzy, a wyuczone anegdoty pojawiają się na zawołanie. Do końca wieczoru wysłuchuję całej litanii zachwytów nad moją osobą. Staram się być tak czarująca, jak tylko potrafię, ale gdzieś w środku wszystko się we mnie buntuje. Zdradziłam Daniela, nie zasługuję na te wszystkie komplementy. Ani na niego.

Jestem podła.

Mimo wszystko rodzina Daniela robi na mnie dobre wrażenie, słyszę nawet od jego mamy, że nie mogłaby wyobrazić sobie lepszej kandydatki na synową. Ma nadzieję, że jej syn w końcu się ustatkuje. Mówi to tak, żeby on słyszał. Dziękuję jej, powstrzymując łzy. Ona pewnie myśli, że to ze wzruszenia, a mnie zjadają wyrzuty sumienia.

Najgorsze jest to, że Daniel zachowuje się, jak zakochany. Jest naprawdę słodki i uroczy, jak nigdy. Nadskakuje mi na każdym kroku, podkreśla przy rodzinie moje zalety i co chwilę całuje w skroń albo gładzi po kolanie. Jakby wiedział, że zamierzałam go zostawić i pokazywał mi swoją lepszą wersję.

Czuję się skołowana.

Dlaczego po prostu nie odwróciłam się i nie wyszłam z jego mieszkania, kiedy oznajmił mi, że ma gości?

W tej chwili to niemożliwe. Coś mnie powstrzymuje. Nie mogę przeprowadzić tej rozmowy TERAZ, kiedy przez parę godzin udawałam wspaniałą Emily... Wciąż coś nas łączy.

Kiedy Daniel odprowadza rodzinę na taksówkę, korzystam z pretekstu i wymykam się z mieszkania.

W windzie jakaś kobieta patrzy na mnie z dziwnym błyskiem w oczach. Pewnie ma mnie za wariatkę. Może widać, co przeżywam, ale mam to gdzieś. Nie będę przejmować się opinią innych.

Czego ja naprawdę chcę?

Dlaczego każdy z nich potrafi przeciągnąć mnie na swoją stronę? Czy nie powinnam mieć własnego zdania, być silniejsza? Być ponad to? Zostać na jakiś czas sama, zdystansować się, przemyśleć pewne sprawy?

W domu Agi idę prosto do łazienki, napuszczam niemal wrzątku i wchodzę do wanny... Potrzebuję wyciszenia.

Woda sięga już do maksymalnego poziomu. Zakręcam kran. Zanurzam się pod powierzchnią.

Jest przyjemnie, nic nie muszę robić, wszystko wydaje się jakieś ulotne. Cicho i ciepło. Wypuszczam powietrze z płuc i wstrzymuję oddech. Świat staje się coraz bardziej odległy, ogarnia mnie uczucie rezygnacji, a potem ulgi.

Przecież już wybrałam.

***

Budzi mnie zapach kawy. Niektóre jej gatunki bardziej działają na mój zmysł węchu, inne mniej. Ten jest moim ulubionym. Aga siedzi w kuchni, dzieci są już w szkole.

Nie powiedziałaś Danielowi? – pyta, widzą mojej minę.

Opowiadam jej o sytuacji z poprzedniego wieczoru. O moich wątpliwościach, co do Daniela. Im więcej o tym mówię, tym mniej oczywisty staje się wybór.

Em, zanim cokolwiek zrobisz... Nie musisz teraz decydować. Skup się na sobie, nie na ich oczekiwaniach. Obiecaj mi, że wszystko przemyślisz, dobrze?

Za daleko to zaszło.

Co masz na myśli?

Mam już dość kłamstw odnośnie mojej relacji z Jonah.

To zacznij mówić prawdę. Tylko najpierw odpocznij. Daj sobie czas na przemyślenie pewnych spraw...

Kiwam głową.

Idę do pracy, Marco oznajmia mi, że firma będzie się przenosić, rozrastać, proponuje mi bardziej odpowiedzialne i lepiej płatne stanowisko. Obiecuję, że się zastanowię. Jeszcze nie wiem, jak to połączę z planami, które zamierzam wcielić w życie.

***

Nie masz dla mnie dobrych wieści... – mówi Daniel, kiedy zjawiam się wieczorem w jego mieszkaniu.

Niestety… – Nie mogę spojrzeć mu w oczy. Robię głęboki wdech. Chcę mieć to za sobą. Jak najszybciej.  – Myślę, że powinniśmy od siebie odpocząć. Twój wyjazd do Peru to był dobry pretekst, żeby pewne przemyśleć.

Zrywasz ze mną? – pyta.

Nie jestem pewna, czy dalibyśmy radę stworzyć poważny związek. Czy przetrwalibyśmy nudę i rutynę...

Ja uważam, że tak, wciąż chcę się z tobą ożenić! - brzmi dość agresywnie, przypomina mi się, jak kiedyś mocno mnie złapał i jak to bolało. Cofam się, żeby uniknąć kontaktu fizycznego.

To nie jest zabawa w dom. Nie musimy się śpieszyć, daj mi trochę przestrzeni.

Kocham cię.

To tak nie działa, Daniel. Potrzebuję nabrać dystansu - powtarzam.

Dlaczego brzmi to tak, jakbyś po tym dystansie miała do mnie nie wrócić?

Nie wiem, czego teraz chcę – wzdycham.

To trudniejsze, niż myślałam. Fakt, że Daniel wciąż mi się podoba, emanuje seksem i drapieżnością, niczego nie ułatwia. To straszne, ale gdyby nie Jonah... Pewnie wciąż chciałabym być z Danielem.

Emily, co się z nami stało? – pyta smutno. – Myślałem, że jesteśmy dla siebie stworzeni.

Wiem, że aktorem jest dobrym, nawet świetnym.

Gdyby nie Jonah...

Pogubiłam się w tym. Jeśli mamy być ze sobą, to los połączy nas znowu, prawda?

Jawna manipulacja, ale czuję, że inaczej on nie odpuści. Może stopniowo…

Och, kotku.

Patrzy mi w oczy. Pochyla się i próbuje mnie pocałować.

Nie rób tego, Dan...

Powoli odsuwam się od niego, nie chcę go prowokować, ale jeszcze chwila i się złamię.

Dobrze, że Aga jest milion razy mądrzejsza, niż ja. Obietnica, którą jej złożyłam, to jedna z niewielu sensownych decyzji, które ostatnio podjęłam.

Na wszelki wypadek, odwracam się szybko i otwieram drzwi. Muszę stąd wyjść, zanim Daniel zastosuje jedną ze swoich aktorskich sztuczek i wzbudzi we mnie litość.

Proszę, nie odchodź, Emily. Potrzebuję cię.

Jego głos dobiega do mnie, mimo że jestem już na korytarzu. Serce bije mi, jak szalone. Postanawiam zbiec po schodach, żeby się uspokoić. Mijam kobietę, którą kojarzę z widzenia... Na jej ustach dostrzegam dziwny uśmiech. Pewnie słyszała błagalny ton Daniela. Że też musimy urządzać publiczne sceny na koniec naszego związku...

Kroki tej kobiety są coraz głośniejsze. Dziwne, myślałam, że zmierzała w przeciwnym kierunku... Odwracam się, może czegoś potrzebuje?

On nigdy nie będzie twój – mówi i popycha mnie.

Oto Rebel G.:

Rebel Girl – kocha podróże, gotowanie i domowe wypieki, fanka motocykli. W pracy poukładana, zorganizowana, analityczna, otwarta i ekstrawertyczna, prywatnie – emocjonalna introwertyczka. Pisze od dziecka, ma nadzieję stworzyć kiedyś coś dłuższego, na bazie własnych doświadczeń, bo sytuacje z jej życia czasem deklasują rzeczywistość.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Whaaaaaaaat?
    O żesz ty orzeszku!
    No to się porobiło…. Ale od początku.
    Nie moglabym byc z aktorem. Emily slusznie zauwazyla, ze Daniel gra nietylkoprzed kamerą. No i teatrzyk na potrzeby rodzinnego spędu!
    Tam masz takie fajne zdanie:
    Jakby wiedział, że zamierzałam go zostawić i pokazywał mi swoją lepszą wersję.
    Ijak ja to dobrze znam.
    Niestety, przez to, ze wielokrotnie dałam sie na to nabrać, teraz trudno mi jest docenic gest dobroci na co dzien…. A moze nie czuje, by byly mi potrzebne. Juz sama nie wiem. Zdaje sie, ze Emily tez wielu rzeczy nie jest pewna.
    Bedzie trudno wytrzymac do nastepnego poniedzialku.
    Oj bedzie.
    Świetny zwrot akcji, bo ja caly czas myslalam o wypadku samochodowym, a tu taki twist!
    Szok
    Brawo Rebel

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Hmmm, ale Jonah też jest aktorem 😉 Nawet gra z Danielem w jednym filmie 🙂
      Mimo to nie oceniasz go jako manipulującego.
      Kochana, no właśnie – ludzie przybierają maski, grają kogoś, kim nie są, żeby osiągnąć jakieś korzyści… Zdobyć pracę, stanowisko, utrzymać znajomości, uwieść kobietę, mężczyznę, itd. Ja właśnie jestem z tych, które wychowały się w rodzinie bez gierek i zakulisowych działań, więc nie lubię i chyba nie umiem tego dobrze robić. Daję się nabrać, coraz mniej, ale wciąż…. Czasami. Czasem się za to na siebie wkurzam, a czasem myślę, że przynajmniej JA mam czyste sumienie, dobre chęci.

      Dzięki, od początku nie chodziło o wypadek samochodowy, ale nie wyprowadzałam Was z błędu 😀

      • J
        Judyta
        |

        Już gdzieś wcześniej wygadałaś się o upadku ze schodów 😉 Sądziłam, że to wkurwiony Daniel ją zepchnie, a tutaj taka niespodzianka…

      • Rebel Girl
        |

        Możliwe, że w rozmowie z kimś Em sama o tym wspomniała, już sama nie pamiętam 😉
        Tak naprawdę Daniel mógł ją zepchnąć, mogła się sama potknąć w emocjach, ale chociaż Was zaskoczyłam 😉

      • J.Gibson
        |

        Tak. Jonah tez jest aktorem, ale posiadanie rodziny… Dzieci…. Przy dzieciach nie da sie udawac. One wyczuwaja od razu kto aktorzy. Chyba ze wcielasz sie w postac z bajki albo sw Mikolaja😂😂😂
        Rudowlosej syrence przeciez nie sposob odmowic. Niejeden doroslu mezczyzna by nie potrafil😂😂😂😂😂😂😂 swoja droga jestem ciekawa jak TO robia syrenki. Bo jesli tak jak ryby to nazbyt wybornie i podniecajaco to to nie wyglada….
        A ten wypadek to sobie jakos zakodowalam ze samochodowy i juz nie ma zmiluj. Ale fajnie ze sie zaskoczylam… Mialam taka mine, ze ho ho ho…

  2. A
    Ania
    | Odpowiedz

    O kurczaki. Czyżby to był ten wypadek, po którym jej życie się zmieniło? Jestem ciekawa co teraz dla nas przygotujesz, czyżby już powrót do teraźniejszości czy jeszcze będzie coś z przeszłości.? ale muszę powiedzieć że dzięki tym retrospekcją już wiem co czuje nasza bohaterka i jest mi łatwiej zrozumieć co czuje.

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Tak, to właśnie ten wypadek.

      Super, bardzo się cieszę, że retrospekcja się przydała 🙂 Dzięki za komentarz.

  3. A
    Asia
    | Odpowiedz

    O zesz…😱 No to nabroiłas Rebel 😁

    • Rebel Girl
      | Odpowiedz

      Wiadomo było, że ona wszystko związane z Jonah zapomni 😉
      Trzeba się postawić w jej sytuacji. Wie, co się działo przed wypadkiem, wie o Danielu, o Jonah, ale nic nie czuje.

  4. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Może to moja nadwrażliwość w temacie manipulacji się odzywa, ale jakoś nie bardzo wierzę, że Daniel miał właśnie dzwonić (i nie zdążył) i uprzedzić Emily o najeździe rodziny. Myślę, że czuł, że Emily zaczyna mu się wymykać, a że nieźle już ją znał i wiedział, że nie będzie umiała się tak w marszu z tego wymiksować, to wsadził ją na bombę – spotkanie z rodzinką, zachwytami nad nią, i sobą – idealnym, przepaściście zakochanym narzeczonym. I to jest podłość prima sort. Przy pierwszym czytaniu zirytowałam się na Emily, że została i odgrywała rolę, bo mega wnerwiające to było, ale wiem, że łatwo się mówi, a w życiu różnie bywa. I czasem nie potrafimy się obronić przed zmanipulowaniem. W przypadku Emily doszły wyrzuty sumienia i powstał, bez mała, koktajl Mołotowa. Jak to J.J. Sztaudynger pisał: “Nie da ci ojciec, nie da się matka, co może dać ci sąsiadka” – czyżby Daniel miał mocno zaprzyjaźnioną sąsiadkę, która postanowiła pozbyć się rywalki? A może to fanka Daniela? Niezależnie od opcji – baba miała sporo nierówno pod sufitem. Wielka szkoda, że Emily i Jonah zostali ofiarami tej “nierówności”. Retrospekcje zrobiły mega robotę – rozumiemy dystansowanie się Emily, otwieramy się na wątek Jonah – czujemy co w trawie piszczy i mamy pełną świadomość, że nie będzie łatwo. Emily, Jonah, Peya… sporo emocji, nadziei, rozczarowań… Bardzo, baaaardzo jestem ciekawa, jak pokierujesz losami bohaterów. Kurczę, zazdroszczę tym, co trafią na Motyle po zakończeniu tej opowieści i przeczytają całość jednym rzutem na taśmę. Chociaż… czekanie i gdybanie co dalej, co dalej… też jest fajne:)

Napisz nam też coś :-)