Zapomniana XVIII

with 12 komentarzy

debiut na motylach Rebel GirlMoi Drodzy, to już koniec retrospekcji... Zostało nam jeszcze 5-6 części, a w nich zwroty akcji, za które - mam nadzieję - nie zostanę zlinczowana!

Wracamy do obecnej Emily i jej związku z przystojnym trenerem. Enjoy.

Obecnie...

Umawiam się z Peya, że zjemy obiad na mieście, a potem dokupimy parę dodatków do jego mieszkania. Jak tak dalej pójdzie, rzeczywiście będzie urządzone przeze mnie. Zaczynam rozumieć coraz więcej z pokręconej psychiki mojego Baska. Był samotny. Boi się tego. Nie jestem przekonana, czy to dobry powód, żeby z kimś być...

Jest skłonny dopasowywać się do mnie, a jednocześnie potrafi wprowadzić mnie w swój świat. Mam nadzieję, że któregoś dnia to będzie nasz świat.

Rozpakowuję nowe rzeczy do zmywarki, resztę chowam do szafek. Peya siada przed komputerem i wydaje się zajęty. Daję mu buziaka i idę do sypialni. Włączam tablet. Dostałam jednego maila od Agi. Otwieram wiadomość, a ta nie zawiera żadnej treści, tylko link. Klikam i czytam... Jonah… Jest chory na raka. Serce zaczyna bić mi, jak szalone, denerwuję się, próbuje czytać zbyt szybko, zbyt nerwowo, muszę zaczynać jeszcze raz... Z artykułu wynika, że u Jonah zdiagnozowano komórki czerniaka. Lekarze je już usunęli, ale teraz sprawdzają, czy nie ma przerzutów...

Dlatego chciał się spotkać. Potrzebował wsparcia. Świetna ze mnie koleżanka, nie ma co.

Sięgam po telefon i wybieram jego numer. Czekam aż cztery sygnały, ale w końcu odbiera.

Cześć, Emily – mówi, a jego głos brzmi wesoło.

Cześć, Jonah. To prawda?

Zależy, o co pytasz.

Jesteś chory?

Hmm, tak, ale rokowania są pomyślne... Moglibyśmy się spotkać? Wciąż jestem w Londynie...

O rany, rany. Nie mogę mu przecież odmówić...

Dobrze. Wolisz w przerwie na lunch, czy wieczorem? – pytam.

Najlepiej to, i to.

Jonah... – wzdycham.

W przerwie na lunch. Do wieczora pozostało zbyt dużo czasu.

Okay, więc wyślę ci adres restauracji, do której zwykle chodzę. Dasz radę być o trzynastej?

Tak.

Nie wiem, jak się zachować wobec Peya. Na poczekaniu wymyślam jakąś historię, żeby wrócić do swojego mieszkania. Nie jestem w stanie zebrać myśli. Nic nie mówię ani Pauli, ani Adze. Ani tym bardziej Baskowi. Próbuję przetrwać w pracy.

Jonah wygląda blado. Tylko tyle przychodzi mi na myśl, kiedy go widzę. Siadam przed nim i próbuję odczytać, w jakim jest nastroju. Uśmiecha się ostrożnie.

Emily.

Dzień dobry.

Miło cię widzieć. Jak zwykle, wyglądasz przepięknie.

Dziękuje. Jak się czujesz, Jonah?

Dobrze. Czerniaka wykryli we wczesnym stadium... Rutynowe badania to jednak dobry pomysł.

Kelner podaje mi sałatkę i wodę, którą zamówiłam przy barze, zanim podeszłam do stolika.

Hmm, a jak się czujesz psychicznie?

Bardzo chciałem cię zobaczyć...

Zjadam trochę sałatki i myślę o tym, co mu odpowiedzieć.

Niestety, pamięć mi nie wróciła. Możliwe, że nigdy nie wróci.

Emily...

Jego głos zaczyna uderzać w tony, które zapewne stanowią preludium do dalszych wyznań.

Nieopatrznie biorę do ręki szklankę i upijam z niej łyk.

Tęsknię za tobą.

Zachłystuję się wodą, ale tylko na sekundę. Kropla spływa mi jednak po wardze, łaskocząc, więc ją oblizuję. To błąd, bo kiedy podnoszę wzrok na Jonah, jego oczy są ciemne i pełne pożądania. Gdzieś, w moim żołądku, rozchodzi się ciepło. To bardzo atrakcyjny mężczyzna.

Spotykam się z kimś – mówię.

Jego spojrzenie gaśnie.

Od dawna?

Nie, ale to poważne. Nie byłoby fair, gdybym udawała, że nie widzę, jak na mnie patrzysz i ciągnęła te gierki dalej.

Jesteś szczęśliwa? Z tym facetem?

Bardzo.

Nie zostawisz mi nadziei...

Wzruszam ramionami.

Chcesz, żebym cię oszukiwała, Jonah? Nie zasługujesz na to, żeby cię okłamywać. Nikt nie zasługuje.

Przez chwilę wydaje mi się, że widzę u niego podziw.

Czy moglibyśmy zostać przyjaciółmi? – pyta.

Przyjaciółmi?

To tylko propozycja. Bez podtekstów. Lubiłem cię, zanim się w tobie zakochałem. Jeśli poświęcisz mi trochę czasu, to wystarczy.

Cały on. Tak samo, jak wcześniej, naciska. Jak mogę mu odmówić? Przecież jest chory, potrzebuje przyjaciół.

Dobrze, możemy spróbować... Jak długo zostajesz w Londynie? – pytam.

Jeszcze nie wiem. Bryan powiedział, że poprzestawia zdjęcia, żebym odpoczął.

Bryan? – Nie mogę sobie przypomnieć, skąd znam to imię.

Reżyser.

Aha.

Poza tym Daniel…

Co z nim? – dopytuję.

Nie jest w najlepszej formie. Przeżywa wasze rozstanie. To, że wam nie wyszło. Nawet imprezować mu się nie chce.

Myślałam, że o mnie zapomniał.

Oj, Emily! – Jonah uśmiecha się uroczo.

A jak się mają twoje dzieci? – próbuję zmienić temat. Przecież wiem, że ma dzieci. – Zabrałeś je do Kanady?

Hmm, tak, ale teraz są ze mną tutaj. Kanada to był jednak zły pomysł... Elliot bojkotuje kolejne opiekunki. Mam z nim spory problem... Ava o ciebie pytała.

Twoja córka? – domyślam się.

Tak. Może poszlibyśmy we czwórkę do kina?

Jeśli mój facet się zgodzi, to nie widzę problemu.

I znów ten dziwny błysk w oczach Jonah. Wiem, że wcześniej romansowałam, ale już nie jestem tamtą Emily. Czy on w to wątpi?

Nachodzi mnie refleksja, że w życiu Australijczyka wszystko się sypie, w moim natomiast – nie mogłoby być lepiej. Patrzymy na siebie, w międzyczasie kończę lunch, ale Jonah ma minę, jakby się nad czymś zastanawiał. Przecież wszystko zostało już powiedziane, zasady określone. Zerkam na zegarek.

Muszę wracać do biura, dam ci znać, jak będę mogła iść z wami...

Zgodziłem się na rozłąkę, żebyś mogła sobie wszystko poukładać – przerywa mi Jonah. – Po wypadku prosiłaś mnie o czas. Dałem ci go, a ty spotykasz się z innym... Niepotrzebnie wyjeżdżałem, bo gdybym tu był...

Zgodził się na rozłąkę? Więc potrzebowałam do tego jego zgody?

O nie, mój drogi. Na pewne rzeczy nie masz wpływu i pogódź się z tym. Równie dobrze mogłam poznać Peya w pracy, w metrze albo w sklepie za rogiem, nawet gdybyś tu był.

Jest zaskoczony moją odpowiedzią.

Czyli to poważne? – Bardziej stwierdza, niż pyta. Kiwam głową.

Przykro mi, Jonah. Przyjaźń to jedyne, co mam ci do zaoferowania.

Dobrze, skoro tak...

Wstaję i uśmiecham się, a on świdruje mnie spojrzeniem.

Po południu jadę na zakupy, a potem do mieszkania Peya. Jest w nim przytulnie, ale i nowocześnie. Przez chwilę patrzę na salon, zastanawiając się, co bym w nim zmieniła, ale nic nie przychodzi mi do głowy, efekt końcowy spełnia moje oczekiwania. Muszę jeszcze umeblować gabinet i sypialnię dla gości. Mam już kilka pomysłów na ten pierwszy.

Rozkładam produkty spożywcze na blacie i zabieram się za gotowanie. Kiedy Peya przychodzi do domu, wszystko czeka na stole.

Mmm, jak dobrze, że lubisz spędzać czas w kuchni. – Całuje mnie w szyję. – Bo ja uwielbiam jeść.

Wydaje mi się, że z nas dwojga ty jesteś jednak lepszym kucharzem.

Wydaje ci się – śmieje się Bask. – Mogę już jeść?

Moje życie jest łatwe i przyjemne. Poza dylematami w stylu, czy powinnam kupić tę czerwoną torebkę na wyprzedaży w River Island, nie mam większych problemów.

Jednak ciągnie mnie do kłopotów, czas więc zmącić tę sielankę.

Mój eks jest w Londynie, odezwał się do mnie.

Były narzeczony, czy były, dla którego zostawiłaś narzeczonego? – Patrzy na mnie uważnie.

Ten drugi. Ma czerniaka. Rozmawialiśmy, powiedziałam mu o tobie i że nie ma szans, żebyśmy ja i on się zeszli.

Dalej jest tobą zainteresowany?

Kiwam głową.

Tak, ale pozbawiłam go złudzeń. Może nawet zbyt brutalnie... Jednak trochę mi go żal i, jeśli pozwolisz, chciałabym utrzymać z nim kontakt, żeby go wspierać, jest chory, ma dwoje małych dzieci i...

Nie mogę ci nie pozwolić. Jeśli, pewnego dnia, będziesz chciała ode mnie odejść, odejdziesz. Nie zatrzymam cię siłą.

To znaczy, że się zgadzasz? – pytam.

Tak. Jestem zazdrosny, każdy na moim miejscu by był, ale mówiłaś, że facet jest ci obojętny i rozumiem, że to nie taka zwykła sytuacja, taki zwykły ex... Tylko nie zakochaj się w nim.

Mruga do mnie.

To się nigdy nie zdarzy. Nie mogłabym wyobrazić sobie kogoś lepszego, niż ty.

Peya uśmiecha się nad stołem.

Wieczorem Bask wraca z joggingu. Leżę na łóżku z tabletem w ręce, a on ściąga z siebie mokry podkoszulek. Nawet w Londynie bywa upalnie.

Lubię chwile, kiedy Peya nie zwraca uwagi na moją obecność albo zaszczyca ją jedynie przelotnym uśmiechem – wtedy wiem, że czuje się naturalnie w moim towarzystwie, jakbyśmy byli razem od dawna, od zawsze. Nie nadskakuje mi przesadnie, wie, że jestem osobą, która lubi mieć w związku trochę przestrzeni.

Podziwiam jego umięśnione plecy, włosy na karku ma wilgotne, ciemniejsze, pozlepiane... Odwraca się i posyła mi radosne spojrzenie.

Emily...

Nie jest w stanie powiedzieć nic więcej. W gardle mu zaschło, jego głos jest zachrypnięty, niski, seksowny. Wstaję z łóżka, podchodzę i bez słowa całuję go w usta...

Łapczywie całuję go, jakbyśmy nie widzieli się miesiącami. Żar, który czuję, nie pochodzi tylko z jego rozgrzanego biegiem i upałem ciała, to wewnętrzny przymus, żeby wpijać się w niego z coraz większą zachłannością, nasycić się tym smakiem, zapachem...

Emily, może chociaż wezmę prysznic..

Między naszymi ciałami nie ma ani milimetra wolnego miejsca, dopiero teraz to zauważam. Peya obejmuje mnie mocno, patrzy w moje oczy, cała drżę w oczekiwaniu.

Pragnę cię – szepczę.

Przez moment się waha, a ja wtedy uwielbiam tego faceta jeszcze bardziej. Znowu zaczynam go całować, muskam jego wargi, liżę je, delikatnie przygryzam. Poddaje się, jego ręce zaczynają błądzić po moich pośladkach, zaciskają się na nich, odsuwają materiał szortów, żeby poczuć gładkość i ciepło skóry.

Chcesz to zrobić teraz? – pyta, unosząc mnie.

Tak.

Na stoliku, obok łóżka, leżą dwie apaszki. Jedna jest zielona, druga niebiesko-żółta. Ciekawe, czy sprzedawczyni z Zary zauważyła mój głupkowaty uśmiech, kiedy za nie płaciłam.

Klękam na łóżku. Peya domyśla się wszystkiego, bierze niebiesko-żółtą chustę, staje za mną i zawiązuje mi oczy. Apaszka pachnie nowością, farbą, ale ten zapach mi nie przeszkadza. Gdyby nie fakt, że mam zawiązane oczy, pewnie bym go nawet nie zauważyła.

Jeśli uznasz, że coś ci się nie podoba, po prostu powiedz – słyszę tuż przy swoim uchu.

Nie każ mi czekać.

Peya zdejmuje mi koszulkę, szorty, zostawia mnie nagą, leżącą na plecach, na kilka chwil. Czuję, że jeszcze gdzieś w mieszkaniu jest otwarte okno, bo delikatny ruch powietrza powoduje u mnie gęsią skórkę.

Peya podchodzi do łóżka, materac ugina się pod jego ciężarem. Jego usta są na mojej szyi, szorstki zarost drażni i stymuluje. Jedna ręka wędruje po moim ciele, gładzi je i bada, jakby nie znała każdej krągłości, każdego zakamarka... Delikatne szczypnięcia są czymś nowym, niespodziewanym i ekscytującym... Bask całuje moją twarz, czuję słony posmak potu, odwzajemniam pocałunki, miotam się i próbuję naprowadzić jego rękę na najczulsze miejsca.

Jak bardzo tego chcesz? – szepcze.

Bardzo.

Podnosi mnie i sadza sobie na udach. Rozumiem, do czego zmierza. Chce, żebym była na górze.

Jesteś taka śliczna...

Unoszę biodra i pozwalam Peya wejść we mnie... Kładzie ręce na moich piersiach, wkrótce do rąk dołączają usta, świadomość tego, że nie widzę, co zaraz zrobi, jest tak samo niepokojąca, jak i podniecająca.

Pierwsze ugryzienie, chociaż delikatne, zaskakuje mnie. Kolejne są już tylko przyjemnością... On naprawdę nie przekracza granicy, którą sobie wyznaczył. Wchodzi we mnie, ale płytko, pozostawiając niedosyt... Pochylam się i całuję go po twarzy, policzkach, szyi. Na oślep, bo przecież nic nie widzę. Znaczę go mokrymi liźnięciami... Jedną dłonią trzyma moją pupę, nie zostawiając mi wyboru, miejsca na wycofanie się. Wbija się we mnie, a ja czuję, że odpływam. Druga dłoń jest na piersi. Sięga do niej ustami...

Dochodzę, kiedy ciało Peya zaczyna drżeć. Ja też, opadam na niego, jeszcze kiedy wykonuje ostatnie ruchy biodrami.

Leżę bez ruchu. Niby zwykły seks, a było zupełnie inaczej. Ostrzej. Nie mam ochoty nigdzie iść, spędzę tak cały dzień...

Peya podnosi mnie znowu, gdzieś niesie, chyba do łazienki... Słyszę pstrykniecie przełącznika światła i czuję chłód ceramicznych płytek.

Trzymaj się mojej szyi – mówi.

Niechętnie spełniam jego prośbę, jest mi tak obojętne, co się teraz stanie, jak chyba nigdy...

Peya odwiązuje mi oczy, puszcza wodę i stawia mnie pod prysznicem. Patrzę na niego mętnym wzrokiem.

Mmmm... – Tylko tyle jestem w stanie wyartykułować.

Mon cheri... – Odgarnia moje włosy z twarzy i całuje mnie w usta.

Oto Rebel G.:

Rebel Girl – kocha podróże, gotowanie i domowe wypieki, fanka motocykli. W pracy poukładana, zorganizowana, analityczna, otwarta i ekstrawertyczna, prywatnie – emocjonalna introwertyczka. Pisze od dziecka, ma nadzieję stworzyć kiedyś coś dłuższego, na bazie własnych doświadczeń, bo sytuacje z jej życia czasem deklasują rzeczywistość.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Oh nie! Jonah! Jak cię Emily nie chce to dawaj do mnie na kwadrat! Zygmunt rzuca jakieś fochy i muszę się skarzyc na niego po fejsbukach. Ale skoro juz sie foszy na wymyslonych kochankow to moge miec prawdziwego. Jonah, conocnie o polnocy bede otwierala dla ciebie okno. Jak się zdecydujesz to właź. Tylko uwazaj, bo Zygmunt śpi od okna strony. Bede twoim przewodnikiem w ciemnosciach tylko musisz mnie obudzić. Jak już bedziesz na parapecie to tylko psytnij na mnie tak:
    Pst! Jadzia!
    I jak ci odpowiem:
    Ar ju tokin tu mi?
    A potem usłyszysz takie pyknięcie odbezpieczanej broni….
    To spieprzaj stamtąd, bo to nie to okno!
    😂😂😂😂
    Jak już znajdziesz moje to bedziesz o tym wiedział od razu. Zapewniam. Jak cię dorwę to tylko okiennice zafurkoczą😂
    REBEL jeśli odpowiednio nastroisz na mnie antenę Jonah, jestem w stanie wspierać związek Emily i Peja. Ba! Ja im pobłogosławię! Sexik rewelacja. Też uwielbiam zabawy, podczas ktorych odcina się jakiś zmysł, albo zmysły. Tylko zmysłu czucia nie polecam wyłączać. To takie dziwne, fantomowe… Czy jak to sie nazywa kiedy czujesz, ze cię noga swędzi i się dziwisz, bo jak to tak? Przecież amputowana dekade temu.
    No i…. Co ja jeszcze miałam napisać?
    Ach wiem!
    Jeszcze 5-6 części?
    To akcja może się jeszcze zmienić, a kompas Emily pokaże Jonah… Tak? Tak to kombinujesz? Co to to nie! Mój ci on! Już wszystko postanowione. Sidła w oknie zastawione!

    • Rebel Girl
      | Odpowiedz

      Jadzia ❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️
      Kocham Twoje komentarze, Emily jest wymyślona, więc możesz śmiało brać Jonah… 😉
      Ona da im wszystkim popalić, zobaczycie 😉 To jeszcze nie koniec, nie ma, że ona i Peya będą żyć długo i szczęśliwie…
      A tak serio, to komu kibicujcie? 😁

  2. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Przyznam się bez bicia, że po seksie Peya podoba mi się jeszcze bardziej:) Przesłonięcie oczu, słowa o powiedzeniu, że się nie podoba, delikatne szczypnięcia i ugryzienia, pytanie: “Jak bardzo tego chcesz?”, nieprzekraczanie wyznaczonej granicy, a zarazem niepozostawienie wyboru, miejsca na wycofanie się… ech, zdecydowanie moje klimaty, to co lubię… Scenka erotyczna – miodzio. Wiem już, o czym pofantazjuję dzisiaj przed snem:)
    Potwornie żal mi Jonah. Wyobraziłam sobie siebie w takiej sytuacji i miałam wrażenie, że tchu mi brak. Miało być tak fajnie, tak dobrze, tak cudnie, a potem wszystko poszło się paść – nie było Emily i szczęścia, tylko żal, rozpacz, samotność, problemy z dziećmi, choroba… Podziwiam Jonah, że się jakoś trzyma i daje radę – przynajmniej na zewnątrz, do ludzi. Życie nieźle daje mu do wiwatu.
    Komu kibicuję? Cholernie trudne pytanie.Gdyby Jadzia mogła uszczęśliwić Jonah, to odetchnęłabym z ulgą i wywiesiłabym transparent: “Emily, bierz Peya!”, ale Jadzia kocha Zygmunta (mimo, że fochy strzela), więc szczęścia Jonah nie da, prawda? A poza tym, to nie o panów chodzi, tylko o Emily. I ja kibicuję Emily. Myślę, że jest już na tyle dojrzała i świadoma swych uczuć i pragnień, że wybierze mężczyznę, którego kocha i z którym chce być już na wciąż. Albo nie wybierze żadnego z nich i wyjedzie na drugi koniec świata ratować zagrożone gatunki flory i fauny. Albo i nie wyjedzie, tylko najnormalniej w świecie pójdzie następnego dnia do pracy:)
    A propos wypadku – czy dowiemy się czegoś więcej o pani, która zepchnęła Emily ze schodów? I czy Daniel miał pełną wiedzę w tym temacie?

    • Rebel Girl
      | Odpowiedz

      Tony ❤️❤️❤️ Ja w jakimś innym wymiarze ostatnio żyję, czasu mi brak i tchu, ale jeśli kiedyś będę miała problemy z fabułą, to zgłoszę się do Ciebie, bo Twoje pomysły albo są bardzo bliskie moim zamiarom (zamiarom bohaterów), albo to fajny kierunek dla opowiadania 😀
      Ratować faunę i florę – nie, to raczej Peya, w jego naturze leży… Emily jest zbyt wielką egoistką. Przekonasz się.
      Odnośnie cichej adoratorka Daniela rozwinięcia nie będzie – psychofanka i tyle 😉 Daniel nic nie wiedział.

      • T
        Tony Porter
        |

        Kobieto, przystopuj. Wiem, że to się łatwo mówi, ale wiem z doświadczenia, że jak człowiek sam nie powie sobie “dość”, to zrobi to za niego życie – i z reguły mówi to dość niedelikatnie. Nie ma problemu, zgłaszaj się – chętnie za natchnienie posłużę:) Dla mnie normą jest snucie w głowie najróżniejszych historii – wielokrotnie zmieniam bieg wydarzeń, zakończenia również – zależnie od nastroju:), więc samo z siebie wyłazi ze mnie gdybanie i główkowanie co też bohaterowie mogą wymyślić i jakie fanaberie wyczyniać:) No cóż, dopóki egoizm Emily mieści się w ramach tzw. zdrowego egoizmu, to ok… tylko, że okoliczności są takie, że jakiego by wyboru nie dokonała, to i tak kogoś krzywdzi.
        Ciekawa jestem, czy i Daniel nie spróbuje zawalczyć o Emily. Chociaż jakoś nie bardzo wierzę, że chciałoby mu się walczyć o cokolwiek. Przeżywa rozstanie, ale może po prostu pojąć nie może, jak Emily mogła go zapomnieć. A wcześniej chcieć się z nim rozstać.

      • Rebel Girl
        |

        Wezmę pod uwagę Twoje mądre rady, Kochana!
        Egoizm Emily i jej nieracjonalne zachowanie jeszcze namieszają, może wcale aż tak się nie zmieniła 😉
        Kogoś skrzywdzi na pewno, ale czy celowo, to nie wiem… Z drugiej strony: dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane 😉
        Daniel jeszcze da o sobie znać, obiecuję.

  3. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Tak się zastanawiam, co by było, gdyby Emily odzyskała nagle pamięć. Czy wraz z powrotem wspomnień o miłości do Jonah wróciłoby uczucie? Co innego przypomnieć sobie, że się kochało, a co innego poczuć tę miłość. Hmmm… ciekawe. I czy Emily chciałaby odzyskać wspomnienia, czy wolałaby, żeby zostało tak jak jest teraz – chce być z Peya, a Jonah jest najnormalniej żal, ale nie zamierza wracać do swego starego “ja” i dopasowywać się do potrzeb innych. Zlinczowana, to może nie, ale róźne groźby kwieciste mogą paść:)

    • Rebel Girl
      | Odpowiedz

      Tak by było ciekawe, ale pamiętać, że się kogoś kochało to nie to samo, co kochać. Ja kiedyś szalałam za różnymi facetami, a teraz tylko wzruszam ramionami z uśmiechem. Ktoś się kiedyś wydawał całym życiem, ideałem, a teraz… No cóż 😉
      Z drugiej strony jesli oboje się aż tak nie zmienili, to prawdopodobnie mogą zakochać się w sobie drugi raz – skoro raz była chemia, to jest możliwe, że pojawi się znowu.
      Pytanie, czy Emily jest tą samą osobą. W końcu nie pamięta tylko paru miesięcy, a przez ten czas nie mogła ewoluować nie wiadomo jak 😀

  4. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Też mi się tak właśnie wydaje – odzyskanie wspomnień nie jest równoznaczne z powrotem uczuć. Niestety, albo i stety. Trudna sprawa. O tak, jak sobie przypomnę co moje poniektóre męskie fascynacje, to mocno się zastanawiam co ja w tym facecie widziałam:) Wtedy widziałam, a potem jakoś mi to widzenie przeszło:)
    Zgadzam się po raz drugi – Emily mogłaby znowu zakochać się w Jonah, nawet i bez odzyskania pamięci, tylko raczej nie uda się to na odległość, bez spotykania się. I chyba dlatego Jonah prosi o przyjaźń, o spędzenie razem trochę czasu – może ma nadzieję, że wspólne chwile z nim, z dzieciakami poruszą jakieś struny w duszy Emily. Przedtem od początku mocno między nimi iskrzyło.
    Pewnie, że Emily nie stała się nagle zupełnie inną osobą, ale wydaje mi się, że teraz nie dałaby się już tak Danielowi zmanipulować, podporządkować mu, dopasowywać do niego. Teraz dla niej najważniejsza jest ona sama i jej potrzeby. Nikomu nie pozwoli sobą rządzić.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Lepiej nie wspominać byłych tylko myśleć o przyszłych!
      Gorzej jak się marzy, by aktualny stał się byłym.

      • Rebel Girl
        |

        Ojej, nie myślałam o tym w ten sposób, ale to prawda. Dramat.
        Nawet gorzej, niż jak się chce, by były stał się obecnym…

      • T
        Tony Porter
        |

        Teoretycznie, łatwiej jest zrobić byłego z aktualnego, niż odwrotnie:)

Napisz nam też coś :-)