Zapomniana XIX

with 4 komentarze

debiut na motylach Rebel Girl
 

Następnego dnia Bask zaprasza mnie na kolację. Nie mam apetytu. Jem sałatkę, żeby nie sprawić przykrości Peya, który uwielbia celebrować posiłki. Mimo że nie jest do końca Francuzem, wychował się w tej kulturze, przesiąkł nią. Ja nie potrafię spędzać dwóch godzin na jedzeniu. Może, gdybym miała lepsze geny i nie obawiała się przyrostu niepożądanej tkanki w okolicach talii i bioder?

Moje spojrzenie krzyżuje się ze spojrzeniem kogoś, kto siedzi na końcu sali. Chyba zaraz wejdę pod stół, jeśli to pozwoli uniknąć mi spotkania z…

Emily!

Zauważył mnie. Za późno na ucieczkę. Za późno, żeby udawać głuchą i ślepą. Co mi pozostaje? Próbować załagodzić sytuację.

Dobry wieczór, Daniel.

Uśmiecham się raczej powściągliwe, ale on to ignoruje i przytula mnie, kiedy wstaję, żeby podać mu rękę. Jego dłoń ląduje niebezpiecznie nisko, tuż przy moich pośladkach. Czuję od niego alkohol.

Myślałem o tobie, o tym, jak byliśmy razem. Nigdy wcześniej, ani potem nie spotkałem kobiety, z którą chciałbym się ożenić.

Zerkam na Peya.

Daniel, pozwól, że ci przedstawię, mój aktualny facet, Peya. Peya, to Daniel.

Nagle ktoś do nas podchodzi. Jakiś chłopak, około piętnaście lat, może mniej.

Mogę prosić o autograf?

Nie do końca wiadomo, do kogo to pytanie jest skierowane. Dzieciak nie patrzy na żadnego z nich, zbyt jest stremowany, przestraszony.

Hmm, jasne – mówi Peya.

Pana…

Zero reakcji u mojego ex narzeczonego. Gapi się na mnie, jakby się zawiesił. W jego głowie dzieją się pewnie teraz ciekawe rzeczy. Wracają wspomnienia, których ja nie mam.

Daniel, ten młody gentleman prosi cię o autograf.

Ach, tak! – W końcu odrywa spojrzenie od mojej twarzy i podpisuje się na kartce.

Dziękuję – mówi chłopak, do mnie, czy do Daniela? Nieważne!

– Szkoda, że nie pamiętasz naszego seksu na lotnisku. Ani w galerii. Ani na planie filmowym. Mógłbym to z tobą robić wszędzie, nigdy nie miałem tak dobrej kochanki. Bzykaliśmy się, jak…

Peya wygląda, jakby zamierzał rzucić mu się do gardła i przegryźć tętnicę, ale tego nie robi, panuje nad sobą. Podziwiam zachowanie Baska. Klasa sama w sobie.

Daniel, jesteśmy w miejscu publicznym – mówię. – Poza tym, stawiasz mnie w niezręcznej sytuacji. Nie chcę teraz z tobą o tym rozmawiać.

Niezręcznej! Wzbiłam się na wyżyny dyplomacji tym stwierdzeniem!

Kocham cię. Jesteś taka niewinna, taka grzeczna, a potrafisz zmienić się w niezłą su…

Dosyć! – Peya wchodzi między mnie a Daniela. – Emily powiedziała, że nie chce z tobą rozmawiać.

A ty kim jesteś?

Daniel, proszę – mówię. – Nie rób scen.

– Dlaczego ściągasz majtki przed tym facetem? Co on ma, czego ja nie mam? Ja i ty chcieliśmy być zawsze razem, pamiętasz? Mam ci przypomnieć.

Chwyta mnie za rękę, a wtedy następują równocześnie trzy rzeczy.

Facet, z którym siedział Daniel, wstaje i podchodzi, żeby interweniować.

Pojawia się manager restauracji.

A Peya odpycha Daniela tak, że aktor ledwo utrzymuje równowagę. Łapie się stolika i pewnie wdałby się w bójkę z Peya, gdyby nie to, że manager i kolega Daniela próbują go uspokoić.

Siadam, oniemiała. Czy czeka mnie teraz pasmo kłopotów związanych z moją przeszłością?

Jeszcze, żebym miała na to jakiś wpływ, mogła im zapobiec. A ja nie wiem, czego się spodziewać?

Przepraszam – mówię do Peya. – Rozumiem, jeśli teraz mnie rzucisz.

Żeby dać satysfakcję temu głupkowi? Na dodatek, nie jestem pewny, czy on tyle wypił, czy udaje.

Nie wiem, dlaczego się z nim spotykałam.

Emily, ja też robiłem rzeczy, których teraz się wstydzę. Związek z Elsą do takich należy, więc nie musisz się tłumaczyć.

Mimo wszystko czuję, że powinnam.

Ja naprawdę nic nie pamiętam – mówię, bo to jedyne, co przychodzi mi do głowy.

Hmm, nie masz czego pamiętać.

Uśmiecham się, chociaż to może niewłaściwa reakcja.

Odnoszę wrażenie, że trochę mi zazdrościsz. Chciałbyś, żeby twoje wspomnienia z Elsą się skasowały?

Z jednej strony chciałbym, a z drugiej… Czy doceniłbym tę normalność i stabilność, którą mam przy tobie, gdybym nie przeżył cyrku z moją ex?

Odkładam sztućce i wodzę wzrokiem za kelnerem. Czas się zbierać, więc potrzebujemy rachunku.

Uważasz nasz związek za normalny? Spotkasz się z osobą, która cierpi na amnezję, a której byli faceci są ewidentnie niezbyt… typowi.

O, tak. Nie wiem, jak inni, ale domyślam się, że ten, tutaj dał ci powody, żeby wyprzeć go z pamięci.

Kelner pojawia się z rachunkiem, chyba też zależy mu, żebyśmy się zwinęli. Całe szczęście, że niewiele osób widziało akcję Daniela. Oby nikt nie zrobił nam zdjęcia.

Masz ochotę na drinka? – Peya obejmuje mnie ramieniem.

Nie. Jeśli się nie obrazisz, wolałabym iść spać.

Jedziemy do mnie, czy odwieźć cię do twojego mieszkania?

Do ciebie.

Biorę prysznic. Zanosi się na deszcz, co odbiera mi resztki energii. Peya rozmawia z kimś przez telefon, więc kładę się do łóżka i natychmiast zasypiam.

***

Przez jakiś czas jest spokojnie, nawet umawiam się z Jonah i jego dziećmi w kinie. Następnego dnia przychodzę do mieszkania i zastaję Peya w kuchni, zamyślonego.

Cześć, kochanie – mówię.

Musimy porozmawiać.

Oho. Co zrobiłam?

Podsuwa mi gazetę, jakiś tabloid, na szóstej stronie widzę zdjęcie moje, Jonah i jego dzieci. Australijczyk jest roześmiany, Ava i Elliot wpatrzeni we mnie, a ja przeczesuję włosy w kokieteryjny sposób.

Mój były – szepczę.

Nie mówiłaś, że to TEN Jonah!

A czy to coś zmienia? – pytam.

Nie widziałam nigdy dotąd, żeby Peya był tak zdenerwowany. No cóż, zawsze musi być ten pierwszy raz.

Owszem, bardzo dużo. Nie wiedziałem, że muszę konkurować z facetem, który nie dość, że ma prezencję, kasę, popularność, to jeszcze jest cholerną megagwiazdą.

Nie musisz konkurować. Wybrałam ciebie – mówię spokojnie.

Dlaczego nie powiedziałaś mi na początku?

Nie chciałam, żebyś myślał, że zależy mi na sławie i pieniądzach.

Jezu!

Ale widzisz, prasa nigdy się nie dowiedziała, bo dla mnie to nie miało znaczenia. Nie chcę się lansować. To czysty przypadek.

Czysty przypadek, że trzech twoich ostatnich facetów to osoby dość medialne.

Peya, proszę, nie oceniaj mnie w ten sposób. Jonah jest dla mnie takim samym facetem, jak każdy inny, a jeśli jego popularność miała na mnie jakiś wpływ, to tylko negatywny.

Nie rozumiem.

Uważam, że stanowiłaby przeszkodę w normalnym życiu. Powiedziałam ci, że mu nie ufam, bo jak ufać komuś, kto wiecznie obraca się wśród piękniejszych, młodszych i zgrabniejszych kobiet. Albo kobiet, które na takie wyglądają.

To znaczy, że ty masz problem, nie on.

Tak. Problem, którego nie zamierzam rozwiązywać, bo nie mam powodu, żeby to robić. Nie zależy mi na Jonah tak bardzo.

Emily, powinnaś powiedzieć mi wcześniej…

Zaczynasz zachowywać się, jak wszyscy. "Jak możesz nie kochać Jonah, przecież on jest taki wspaniały, idealny, tak bardzo cię kocha." Świetnie. Pchajcie mnie dalej w jego ramiona, a zobaczycie, czym się to skończy.

Biorę swoją torebkę i szybko zmierzam do drzwi.

Emily!

Przemyśl to dobrze, Peya – mówię, stojąc już w progu. – Bo drugiej szansy możemy nie mieć.

***

Przez cały kolejny dzień nie odbieram żadnych telefonów. Ani od Peya, ani od Jonah, ani z nieznanych numerów. Ale kiedy dzwoni Aga, łamię się.

Żyjesz? – pyta przyjaciółka. – Nie wiem, co się stało, ale mnóstwo osób chce wiedzieć, co się z tobą dzieje.

Peya i ja pokłóciliśmy się, kiedy się dowiedział, że Jonah to TEN Jonah.

No i?

No i nie wiem. Nie mam ochoty oglądać teraz żadnego z nich. Który do ciebie dzwonił?

– Obaj. Dałam im do zrozumienia, że powinni porozmawiać z tobą, bo nie będę twoim rzecznikiem prasowym.

Jak przejdzie mi złość, to odezwę się do nich.

– Peya ma trochę racji. Fakt, że jego dziewczyna posiada eks faceta, którego twarz i sylwetka zdobi okładki prestiżowych magazynów i wielkie plakaty średnio parę razy w roku, to nie jest coś, z czym łatwo się oswoić. A jeśli, na dodatek, ten facet jest wolny, bogaty i wciąż zainteresowany?…

Wszystko kręci się wokół Jonah. A ja? Ktoś mnie pytał o zdanie?

Wiem, że nie chcesz Jonah, ale co pomyślą koledzy Peya, kiedy zobaczą twoje zdjęcia z innym?

Nie było tam nic niewłaściwego. Wyjście ze znajomym na lody i do kina. Trzymałam się na dystans – tłumaczę.

No tak, ale wiesz, jak to faceci… Ich męska duma! To ciężki temat.

Nie wiem, ale czuję, że muszę pobyć sama i wszystko przemyśleć. Wyłączam telefon i idę się zabawić do Soho.

***

Patrzę na roztapiający się lód w moim Cosmopolitanie. Staram się nie myśleć o ostatnich wydarzeniach, skupiam się na kolorze i konsystencji drinka.

Zawsze wolałem Chelsea – słyszę obok niski głos.

Odwracam się. Jego posiadaczem jest przystojny facet, po pięćdziesiątce

Słucham? – pytam, niezbyt inteligentnie.

Arsenal ma jednak lepszych piłkarzy.

Czy my się znamy?

Jestem kolegą Daniela. Byłem z nim tamtego dnia w restauracji, kiedy zrobił ci scenę. Do tej pory widniejemy na czarnej liście i nie chcą zarezerwować mi w niej stolika.

Przykro mi. – Obracam szklankę w dłoniach. – Mam na imię Emily.

Jestem Sean. Wiem, Emily, wielka miłość Daniela.

No tak. Sean. Kolejny aktor.

To skomplikowane – mruczę.

Czyżby trener Arsenalu wprawił cię w ten melancholijny nastrój?

Mam dosyć facetów, którzy traktują mnie jak swoją własność – mówię, bo z kimś muszę o tym pogadać, inaczej głowa mi eksploduje. – Poza tym, nic nie zrobiłam, a on mi nie wierzy.

Zerkam w kierunku kelnera, bo moja szklanka jest już pusta.

Mogę postawić ci drinka?

Uśmiecham się wymuszonym grymasem.

Ale nie licz na nic więcej, niż moje towarzystwo.

Nie liczę. Gdybyś szukała romansu w celu odwetu, znam takiego, który z wywieszonym językiem czeka na twój telefon.

Daniel? – Pytam.

A czemu cię to dziwi?

Bo… Eee… – zacinam się. – Miałam wypadek i w ogóle nie pamiętam swojego związku z Danielem.

Naprawdę? – Sean uśmiecha się nieznacznie. – To dlatego zrobiłaś taką minę, kiedy zaczął wymieniać, gdzie uprawialiście seks.

Proszę, nie wpędzaj mnie w zażenowanie. Nie powiem ci, czy rzeczywiście zrobiliśmy to na planie. Myślę, że tak – dodaję ponuro. – Daniel nie potrafi odpuścić.

Wcale mu się nie dziwię. – Sean patrzy na mnie. Dziesięć lat temu musiał być zabójczo przystojny. Dalej jest, ten uśmiech mógłby rozgrzać niejedno damskie serce.

Tańczysz? – pytam.

Tak, ale nie tutaj.

Dlaczego?

Znam jeden klub w pobliżu, w którym nikt nie zrobi nam zdjęć. Nie chcemy chyba afery, prawda?

Akurat. Po jego minie widzę, że on by chciał.

Jeszcze nie byłeś tam z Danielem, że nie wpisali cię na czarną listę?

Lubię Daniela. To dobry chłopak, tylko ma złamane serce.

Tak to się teraz mówi… – mruczę, a Sean płaci za nasze napoje i wychodzimy.

Na ulicy zaczynam odczuwać fakt, że wypiłam dwa mocne drinki i nie zjadłam od rana nic konkretnego, tylko jogurt i sałatkę.

Prawie wpadam pod samochód, bo zamiast w prawo, popatrzyłam w lewo. Od dawna mi się to nie zdarzyło. Sean łapie mnie w ostatniej sekundzie za rękę i powstrzymuje przed wtargnięciem na ulicę. Dźwięk klaksonu niezadowolonego kierowcy miesza się z łomotaniem mojego serca.

Spokojnie, mała. Dokąd się tak śpieszysz? – mówi, a ja patrzę na niego przestraszona.

Zamyśliłam się.

Właśnie widzę. Chodź.

Wciąż trzyma mnie za rękę i przebiegamy na drugą stronę. Tam uwalniam się z chwytu.

Klub składa się z kilkunastu sal, połączonych korytarzami w ciężkim, barokowym stylu. Wszędzie panuje półmrok, ściany są obite czerwonym, pluszowym materiałem, nie ułatwia to orientacji. Sean musi być tu stałym gościem, bo hostessa wita go po nazwisku i zaprasza do loży dla VIPów.

Siadamy na kremowej, skórzanej kanapie, a po przeciwnej stronie sali widzę chyba Kate Moss z koleżanką. A ja mam na sobie sukienkę z sieciówki. Polskiej sieciówki.

Czego się napijesz? – pyta Sean. Patrzę na niego. Cosmopolitan, chociaż mój ulubiony, jest za mocny. Nie chcę wracać do domu na czworaka.

London gin z sokiem grejpfrutowym.

Oto Rebel G.:

Rebel Girl – kocha podróże, gotowanie i domowe wypieki, fanka motocykli. W pracy poukładana, zorganizowana, analityczna, otwarta i ekstrawertyczna, prywatnie – emocjonalna introwertyczka. Pisze od dziecka, ma nadzieję stworzyć kiedyś coś dłuższego, na bazie własnych doświadczeń, bo sytuacje z jej życia czasem deklasują rzeczywistość.

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Rebel. Czy tam aby na pewno Emily nazwała Peya i w obecności Peya “mój aktualny facet”?😂😂😂😂
    Bo to tak zabrzmiało jakby… No wiesz…. Dżesika mówiła o Sebusiu i w obecności Sebusia, że “no to ten, mój aktualny ruc*acz jest”.
    W sensie: mało kulturalnie.

    Bardzo podobała mi się wzmianka o celebracji jedzeniowej. Tęsknię za takimi posilkami.

    Ale Daniel potwierdził że nie jest funta wart. Jakoś od początku retrospekcji mi się średnio podobał. Teraz pojechał po bandzie.

    Jestem w stanie zrozumieć Peya. Nawet bardzo. Emily powinna podziękować mu za tę zazdrość, bo zazdrość nie zawsze jest chorobliwa. W tym wypadku tylko udowodniła, że Emily jest dla Peya ważna. Dziwi mnie, że zazwyczaaj otwarcie rozmawiają ze sobą, a w przypadku tematu Jonnah, Emily tak emocjonalnie zareagowała. Wydaje mi się, ze coś jednak w tym kinie jej sie przypomniało. Moze niekoniecznie konkretne sytuacje, ale przeczucie co do Jonnah.

    Dlaczego mam wrażenie, że Sean może stanowić konkurencję dla Peya?
    A może to podstęp i Sean upije Emily, by wsadzić ją do łóżka z najlepszym kumplem Danielem?
    Jestem pewna, że wprowadzilłaś Seana w celu namieszania lub rozwiązania sytuacji uczuciowej Emily. Dobrze mysle?

    Masz bardzo ładny język Rebel. Czyta się ciebie jakby się spiewalo piosenke.

    • T
      Tony Porter
      | Odpowiedz

      Zdecydowanie “mało kulturalnie”. Po pierwsze, przedstawiła Peya Danielowi – i ja już pomijam etykietę – chodzi mi o stronę psychologiczną, można by rzec. Jestem na kolacji ze swoim obecnym mężczyzną, pojawia się mężczyzna były, zachowuje się niezbyt odpowiednio, a ja przedstawiam mu swego obecnego? Jakbym chciała powiedzieć: “Przepraszam cię bardzo, ale jestem teraz dziewczyną innego”? Jakbym się z tego tłumaczyła? I co to za określenie: “mój aktualny facet”?

  2. A
    Asia
    | Odpowiedz

    „Moj aktualny facet” – mi tez to nie pasuje do Peya. Raczej to określenie bliższe Danielowi… taki frajer z niego!😅 Wkurzył mnie dziad🤨.Swoją droga nie dziwie sie ze sie Peya wkurzyl, sam fakt ze niby Emili nie leci na kasę, a jej byli to same sławne gwiazdy juz daje do myślenia. 🤔 nie mowię, ze to ty blachary,😜 moze to byc zwykły przypadek, dla niej naprawde bez większego znaczenia, ale szkoda mi jej troszke. widać, ze jest zagubiona z powodu swojej przypadłości i boji sie zaufać ludziom. A gdy juz poczuła sie bezpiecznie pierwsze zawirowania i traci grunt pod nogami. Wydaje mi sie, ze przez wypadek przeżywa to wszystko dużo mocniej 😔.

  3. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Taaa… nie miała Emily kłopotu – poszła potańczyć i popić z kumplem Daniela. No, gratuluję. Naprawdę, extra debeściarski pomysł. Ja rozumiem, że ostatnie wydarzenia mogły dziewczynę wyprowadzić z równowagi, ja rozumiem działanie dwóch drinków… ale… litości… straciła rozum czy instynkt samozachowawczy? Reakcji Peya się nie dziwię – wydarzenie na kolacji było istną farsą, a zdjęcie z Jonah przepełniło czarę. Może i dla Emily nie ma znaczenia, że Jonah jest sławny i jej zdaniem co za różnica, czy jej były to znany aktor, czy hydraulik, ale nie wszyscy tak myślą. Peya na pewno nie. Mogła przewidzieć, że ktoś sfotografuje ją z Jonah i dziećmi – miała za sobą związek a aktorem, więc wiedziała jak funkcjonuje show-business. Ten cały Sean zdecydowanie mi się nie podoba – “mała”? – co za spoufalanie się? Od Daniela wie, że Emily to fantastyczna kochanka, niby niewinna, a potrafi być niezłą su…, to, że spotyka się z Peya pozwala mu myśleć, że nie stroni od starszych kochanków… ech, żeby się Emily nie zdziwiła, jak się obudzi w nie swoim łóżku. I nie Peya będzie leżał obok niej.
    Przyznam, że Emily wzbudza we mnie ambiwalentne uczucia – czasem mi jej żal, rozumiem jej zawirowania, ale potrafi być tak irytująca, że mam ochotę gwizdnąć ją w ucho. Strasznie jest nieposkładana. Moja irytacja po części zapewne bierze się z tego, że jestem zupełnie inna – żeby pobyć sama i wszystko sobie przemyśleć nigdy nie poszłabym poszaleć w Soho, czy gdziekolwiek indziej, czy w ogóle poszaleć w ten sposób – w tłumie, hałasie. W dodatku wiedząc, że przy takiej urodzie na pewno ktoś będzie się do niej przystawiał. Ech! Zdaje się, Rebel, że rzeczywiście niewąsko czytelników pownerwiasz:) I dobrze. Nie ma nic gorszego, niż opowieść i bohaterowie, którzy w ogóle czytelników nie “ruszają”. Emily zdecydowanie mnie “rusza” 🙂

Napisz nam też coś :-)