Zapomniana IV

with 32 komentarze

debiut na motylach Rebel GirlKolejna część "Zapomnianej" i malutka porcja informacji, skąd taki tytuł. Przyznam, że nie miałam zamiaru wracać do przeszłości Emily, przedstawiając jej wspomnienia w formie wzmianek, ale teraz zastanawiam się, czy nie poświęcić na to jednego-dwóch odcinków.

Mam jeszcze trochę czasu na podjęcie decyzji, ale wszelkie sugestie mile widziane.

Enjoy!

Zauważyłam, że faceci, którzy od jakiegoś czasu z nikim się nie spotykali, pragną bliskości. W życiu by się do tego nie przyznali, to godzi w ich wizerunek prawdziwego mężczyzny, ale uwielbiają się przytulać, dotykać, całować. A kobiety… Nie wiem, jak inne, ale te, które ja znam, pragną być wyjątkowe. W dzisiejszym świecie, gdzie standardy, mody i trendy sprawiają, że ludzie wyglądają i zachowują się jak klony, jak roboty, każdy chce być wyjątkowy. Niezastąpiony. Nawiązując do filozofii korporacji i dużych firm, gdzie każdy jest w gruncie rzeczy wymienialny, że wszystko jedno, kto wykonuje daną pracę, tak samo dzieje się w związkach – nie jest ważne kto, ale żeby był. Do seksu, do wspólnych poranków na balkonie przy kawie, do wieczornej lampki prosecco albo whisky przy filmie z Netflixa, do wysłuchania narzekania na szefa albo leniwych podwładnych, w zależności po której stronie stosunków służbowych akurat się znalazło. Do poczucia, że życie ma jakąś wartość, skoro ma się je z kim dzielić, a nie ucieka przez palce, przybliżając nas do… właśnie, do czego? Do starości, niedołężności, niepamięci, do końca?

Ja nie chciałam jedynie zapełnić pustki w czyimś łóżku, na kanapie i u czyjegoś boku na spotkaniach ze znajomymi. Pragnęłam być dla kogoś kobietą, od której się nie odchodzi. Która nie może być zapomniana.

Przez kilka dni nie odzywam się do Peya i nie dostałam od niego żadnej wiadomości. Czuję się z tym źle, bo między nami zaiskrzyło i polubiłam go, ale się wystraszyłam.

Bo co mam mu powiedzieć? Byłam w związkach, których nie pamiętam. Robiłam rzeczy, których nie pamiętam. Spotykałam się z kimś, z kimś planowałam resztę życia, ale – do cholery – nic nie pamiętam. Kto wie, kim jestem, kim byłam i kim będę?

Poza tym, nie chcę z nim o tym rozmawiać.

W telewizji leci na żywo konferencja prasowa Arsenalu. W garniturze nowy trener prezentuje się tylko trochę gorzej, niż nago.

Wyobraźnia implikuje mi obrazy na temat tego, co mogłoby się między nami wydarzyć, gdybym nie zwiała. Cóż, emocje trochę opadły, a ciało domaga się mężczyzny. Lęki idą w niepamięć, kiedy patrzę na te ułożone na stole dłonie, na ten uśmiech, usta, które mogłyby sprawić mi przyjemność w kilka sekund… Ciepło budzi się w dole brzucha, rozpływa, dreszcz przechodzi wzdłuż kręgosłupa.

Idę do kuchni i robię sobie drinka, żeby odpędzić wszelkie myśli, zrelaksować się. Aperol, prosecco, woda gazowana, plasterek pomarańczy. Zanurzam usta w chłodnym, gorzko-słodkim drinku. Zamykam oczy.

Może chociaż dla seksu mogłabym się z nim spotykać? Przecież zanim się zaangażuję, minie trochę czasu. To sprawiedliwy układ, on coś dostanie, ja coś wezmę, obie strony mogą być zadowolone.

Trzy szklanki Aperolu z prosecco później piszę do niego.

"Gratuluję!"

"Dziękuję."

Nie, nie, to głupi pomysł. On wyraźnie nie jest już zainteresowany.

***

Nie zapominam o Peya. Myśl o nim towarzyszy mi cały czas, powoli zmienia się w niewielką obsesję. Powinnam, czy nie powinnam się do niego odezwać?

Jeden z kontrahentów Marco chce, żeby odwiedzić go w biurze. Patrzę na adres – dokładnie na tej ulicy, co apartament niedoszłego kochanka. Może przypadkowo go spotkam? Hmm, na wszelki wypadek wkładam cieliste szpilki i dopasowaną ciemnoszarą sukienkę. Skromnie, prosto, ale podkreślając sylwetkę.

Zebranie u klienta trwa, a ja zaczynam się niecierpliwić. Zachowuję kamienną twarz, ale… Z ulgą przyjmuję końcowe uwagi, zbiegam po schodach i… Jeszcze nie wiem, co zrobię. Mam tak wielką ochotę go zobaczyć, że rozsądek przegrywa. A może nie o zobaczenie chodzi? Może to zwykłe pożądanie, które wymknęło się spod kontroli? Staram się nie myśleć o tym, że być może ktoś u niego jest. Kobieta. Co się będę oszukiwać, prawda jest taka, że staram się nie myśleć w ogóle!

Budynek ma portiernię, zbajerowanie siedzącego w recepcji starszego pana przychodzi mi łatwo, zbyt łatwo. Easy-peasy – tak się tutaj mówi. Jak na haju odnajduję właściwe drzwi.

Naciskam dzwonek i sekundę potem tego żałuję. Rozglądam się po korytarzu. Nie mam dokąd uciec, ani gdzie się schować. Może go nie będzie. Proszę, żeby go nie było. Wstrzymuję oddech, kiedy słyszę kroki, a drzwi otwierają się bezszelestnie.

– Cześć.

– Cześć. – Jego brązowe oczy nie wyrażają zdziwienia. Raczej niedowierzanie.

– Strasznie głupio to zabrzmi, ale byłam w pobliżu. Nasz kontrahent ma biuro w budynku obok, – wyrzucam z siebie potok słów – chciałam sprawdzić, co u ciebie.

– Chodź. – Wciąga mnie do środka i całuje w usta. Rozszyfrował mnie bez trudu. Przyszłam po seks, nic więcej. Natychmiast czuję przypływ pożądania, mimo że pocałunek jest delikatny, subtelny. Całujemy się jak napalone nastolatki, jego ręce błądzą po moim ciele. – Miałem nadzieję, że jeszcze się odezwiesz.

Jeszcze chwilę, a zrobimy to w przedpokoju.

– Kupiłeś kanapę! – zauważam i idę w kierunku salonu. Staram się nie okazywać, że moje ciało drży z oczekiwania. Zyskuję parę sekund na uspokojenie się.

– Tak, przechodziłem obok sklepu i zobaczyłem ją na wystawie, ale reszty mebli nadal nie mam.

– Jest prześliczna. – Podchodzę, dotykam jasnego materiału z prawdziwym zachwytem, a potem siadam na niej. – I bardzo wygodna.

– Cieszę się, że ci się podoba. Napijesz się czegoś?

– Nie. Naprawdę wracam ze spotkania. – Pokazuję mu plik dokumentów z firmowym logo. – Poza tym pewnie byłeś zajęty.

– Byłem, ale już nie jestem. Czekałem, aż się odezwiesz. Poszedłem nawet na kolację z jakąś kobietą, której imienia nie pamiętam... Po piętnastu minutach przyłapałem się na myśli, że wolałbym, żebyś to ty siedziała naprzeciwko, przeprosiłem ją i poszedłem do domu.

To wyznanie wywołuje u mnie mnóstwo różnych uczuć. Zadowolenie. Niepokój. Czułość.

– Peya, chciałabym się z tobą spotykać. Tylko powoli…

– Rozumiem.

Nie, nie rozumiesz, przystojniaku. Oddycham głęboko, żeby opanować emocje. I to cholerne drżenie. Wkładam ręce pod uda, żeby nie było widać, jak bardzo przejęta jestem.

– Zanim straciłam pamięć, był facet…

Przerywam, bo wspomnienie Jonah nie jest zbyt przyjemne.

– Nie próbował o ciebie walczyć?

Kiwam głową. Chyba nie będę musiała zbyt długo tłumaczyć.

– Próbował, ale ja nie chciałam w to brnąć. Dziwnie było patrzeć na niego i wiedzieć, że powinien być mi bliski, a jednak nic do niego nie czuć.

– Nie zazdroszczę. – Przekrzywia głowę w zabawny sposób. – A myślałem, że mój rozwód to trauma.

Śmieję się, bo udało mu się rozładować napięcie. Otwieram się.

– Wszyscy mówili, że ten facet jest moją wielką miłością, a kiedy mnie dotykał, nie czułam nic, oprócz obojętności z domieszką strachu.

– Bałaś się go?

– To skomplikowane. Nie ufałam mu.

– Gdzie on teraz jest?

– Wyjechał służbowo.

– Źle znosisz presję.

– To prawda – przyznaję.

Gładzi mnie po nodze.

– Emily, świetnie cię rozumiem.

Opieram głowę o jego szeroki tors.

– Jeśli jeszcze chcesz, pojadę z tobą do sklepu – mówię.

– Teraz chcę tylko tego, żebyś tu była.

Jest prawie ciemno, a ja wciąż mam na sobie szarą sukienkę. Leżę na eleganckiej kanapie, przykryta kocem. Kanapie w mieszkaniu Peya. Unoszę głowę i patrzę na zegarek. Popołudniowa drzemka znacznie się wydłużyła. Stres mnie mobilizuje, ale kiedy mija, niemal natychmiast zasypiam.

– Hej. – Mój nowy znajomy pojawia się w drzwiach. Jest nagi od pasa w górę. – Jak się czujesz?

– W porządku.

– Jadę do klubu, na trening… – zawiesza głos. – Możesz tu oczywiście zostać, jeśli chcesz. Albo podrzucę cię do domu.

– A mogę jechać z tobą? Nie będę się afiszować. Po prostu… – wzdycham. – Nie wiem.

– Oczywiście. – Patrzy na mnie. – Nie widzę problemu.

Chciałabym zobaczyć, jak pracuje. Peya fascynuje mnie od pierwszej chwili, od pierwszej rozmowy.

Wstaję i dotykam jego klatki piersiowej. Sunę palcem wskazującym wzdłuż mięśni, jak facet może być taki gładki? W wyobraźni przerabiam scenariusze, jak mogę tę cudowną aksamitność jego skóry wykorzystać.

– A potem chciałabym tu wrócić i przetestować kanapę pod kątem wytrzymałości – uśmiecham się zawadiacko.

– Możemy od razu. – Jego ręce wsuwają się pod moją sukienkę. – Masz na sobie pończochy?

Dociska mnie do siebie, czuję jego twardość, gotowość. Głaszczę męskość przez materiał spodni.

– Spóźnisz się – szepczę.

– Poczekają. – Peya zaczyna dotykać wewnętrznej strony moich ud. Jego dłonie są niezwykle delikatne, ale nacisk zwiększa się z każdą sekundą. Chciałabym go pocałować, ale się waham. Wymieniamy się oddechami, nasze usta łączą się na sekundę, żeby znowu rozdzielić. Przez moje ciało przechodzi seria niemal niezauważalnych dreszczy, jakby niewielkie ładunki elektryczne przeskakiwały po jego powierzchni. – Cudownie na mnie reagujesz, Emily. Nigdy czegoś takiego nie widziałem.

– Czego?

– Jesteś taka gotowa. – Palcem dociera do moich majtek. – Tam też?

– Tak. – Stoję tak z otwartymi ustami, patrząc na niego. – Ale lubię odwlekać ten moment.

– Hmm, dobrze… Jak sobie życzysz.

Kiedy tracę kontakt z jego dłońmi, czuję, jakby uszła ze mnie cała energia. On jest jakimś zaklinaczem? Szamanem? Cholera. Opanowuję się jednak i uśmiecham tajemniczo. Sama chciałam powoli. W tym przypadku czekanie na pewno się opłaca. Zaciskam uda.

Peya do zwykłych dżinsów chce włożyć marynarkę. Nie podoba mi się koszula, którą wybrał. Zbyt pretensjonalna. Właściwie to nie wiem, co mi zgrzyta, ale chyba widać, że nie jestem zachwycona, bo mój kochanek zatrzymuje się przy zapinaniu guzików.

– O co chodzi, Emily?

– Ta koszula nie pasuje do marynarki.

– Masz rację. Zamyśliłem się.

Podchodzę do szafy i wyciągam szarą, z niebieskimi mankietami i kołnierzykiem.

– Proszę.

Obserwuje mnie. Mam wrażenie, że rejestruje każdy mój ruch, ale jakoś mi to nie przeszkadza. Idę do łazienki, żeby poprawić makijaż, a kiedy wracam, Peya czeka w przedpokoju.

– Lepiej? – pyta.

Całuję go w policzek.

– Tak.

– Tamtą koszulę kupiła mi była żona.

– Hmm. Ona i ja ewidentnie mamy inny gust.

– Racja – mówi i ciągle na mnie patrzy, mimo że po prostu wkładam buty

– Dlaczego ciągle mi się przyglądasz?

– Bo jesteś piękna.

– Dziękuję.

Dostaję od ochroniarza przepustkę i udaję się na trybuny. Siadam daleko od płyty boiska, żeby nie zwracać na siebie uwagi. Peya to profesjonalista, przyjemnie patrzeć, jaki ma posłuch wśród piłkarzy, jakim jest charyzmatycznym trenerem. Robię się głodna i przypominam sobie, że oprócz sałatki na lunch, przez cały dzień nic nie jadłam. Zwiedzam stadion, szukając jakiejś knajpki, restauracji. Kupuję koszulkę Arsenalu i kanapkę z kurczakiem. Wracam na trybuny.

Po treningu czekam na nowego znajomego przy jego samochodzie. Wiem, że będziemy niedługo uprawiać seks i nie mogę się doczekać. Otwiera mi drzwi, więc wsiadam, on też i znowu na mnie patrzy. Nie potrafię się opanować, przysuwam się i całuję go do utraty tchu, on jest bardzo delikatny, ale nasze języki nie mogą się od siebie oderwać. Powoli gładzę jego tors, brzuch, przesuwam rękę na uda, a potem między nie. Ma imponujący wzwód. Napaliłam się jak idiotka.

– Pragnę cię, Peya – mruczę.

– Ja ciebie też, ale nie będę cię obrażał numerkiem w samochodzie.

Och, jaki gentleman.

– Jedźmy do ciebie – mówię.

– Właściwie to miałem zamiar zabrać cię po treningu na kolację.

Oto Rebel G.:

Rebel Girl – kocha podróże, gotowanie i domowe wypieki, fanka motocykli. W pracy poukładana, zorganizowana, analityczna, otwarta i ekstrawertyczna, prywatnie – emocjonalna introwertyczka. Pisze od dziecka, ma nadzieję stworzyć kiedyś coś dłuższego, na bazie własnych doświadczeń, bo sytuacje z jej życia czasem deklasują rzeczywistość.

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Och, Peya! To jego nagłe zaproszenie na kolację jest podyktowane tym, że zwolnił tempo, czy może postanowił podrażnić się z Emily? 🙂 Podoba mi się, że tak chodzą wokół siebie i tak naprawdę nie wiadomo, kiedy nastąpi zbliżenie. Jedno mnie rozbawiło i moja wyobraźnia zadziałała w sposób oczywisty. Peya ma piersi? 😛 Wiem, co miałaś na myśli, ale od razu wyobraziłam sobie faceta z dwoma półkulami jak u kobiety 😀 Nie gniewaj się, nic na to nie poradzę. Dla mnie lepiej brzmiałoby klatka piersiowa, ewentualnie tors. Mówię o fragmencie w aucie.
    I jestem za większą ilością informacji o przeszłości Emily. Moim zdaniem, to lepiej pokaże jej postać, pomoże ją poznać 🙂 Także ja jestem na tak! 🙂

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Hehehe, no nie, faceci też mają piersi 😀 Mogą też mieć raka piesi! Dla mnie to normalna część ciała mężczyzny, ale może faktycznie się kojarzyć z kobietą ?
      Peya może się drażnić, a może nie chce stracić okazji, żeby lepiej poznać Emily.
      Żeby mu nie zwiala znowu, najpierw trzeba ją oswoić.

      • Jo Winchester
        |

        Wiem, że mają 😀 Tylko moja wyobraźnia podsuwa mi pewne obrazy i nic na to nie poradzę 😀 Mam pytanie. Postać Peya (nie będę odmieniała jego imienia, bo nie wiem, jak) wzorowałaś na kimś realnym czy to postać czysto fikcyjna?

      • Rebel G.
        |

        Z wybraźnią nie wygrasz, co się wyobraziło, się nieodwyobrazi ?
        Postać Peya (stwierdziłam, że nie będę odmieniać imienia bohatera, ale jakbym miała odmieniać, to jak polskie imię Maja) jest luźno wzorowana na mojej młodzieńczej, piłkarskiej miłości… Głównie fizycznie, bo on nie jest trenerem. Ale mógłby być ?
        Za to mam koleżankę, która podkochuje się w Guardioli, mamy nawet jednego kontrahenta podobnego do niego i ciągle są fochy, jak on odzywa się do mnie, a nie do niej ? Koleżanka 35+, mężatka, miłość czysto platoniczna…

      • Jo Winchester
        |

        Szczerze mówiąc, nie za bardzo znam piłkarski świat ? Kiedyś interesowałam się tym tematem, później mi minęło. Przeniosłam się do świata muzycznego.
        Zabawna ta Twoja koleżanka?

      • Rebel G.
        |

        Szef przed chwilą zapytał, jak tam sprawy między mną i nią, czy dalej walczymy o względy tego kontrahenta. A ona: nie, na razie koleżanka z nim pisze, wie pan, panie prezesie, jak to z tymi kręgami piekielnymi… Brutus, Kasjusz, ci, którzy odgrzewają rybę w służbowej mikrofali… a najniżej kobiety, które nie wspierają innych kobiet! Ja: ale ja wspieram przecież. Ona: kobiety, które nie wspierają innych kobiet i Rebel ?

      • Jo Winchester
        |

        ???? Uwielbiam takie rodem z życia teksty. Przypomniałaś mi, co ja kiedyś usłyszałam. Pan i pani stoją przy zamrażarce z lodami. Pani do pana: chcesz loda????

      • Rebel G.
        |

        Odpowiedź może być tylko jedna ?

      • T
        Tony Porter
        |

        Mężczyźni nie mają piersi, tylko pierś, więc “…gładzę jego pierś, brzuch…” Męska pierś, piersi kobiece. Mogę się tak mądrzyć, bo kiedyś sama tak napisałam, ale moja przyjaciółka znająca się na rzeczy (na poprawniej polszczyźnie i męskiej piersi:)) mnie skorygowała. Dla utrwalenia wiedzy zrobiłam sobie podkładkę pod myszkę z wizerunkiem nagiej piersi Johna Portera:)

      • Rebel G.
        |

        Ha! To może dlatego wyobraźnia Jo zareagowała, jak zareagowała, pierwsze skojarzenie było słuszne – kobiece piersi, męska pierś. Skoro były piersi, to półkule 😉
        Ten fragment powstał dawno temu, ale akurat nie wiedziałam, że jest jakaś różnica między piersiami (hehe) w języku polskim – wyedytuję, skoro się już wyedukowałam 🙂

  2. Anonim
    | Odpowiedz

    Rewelacja!!! Nie wiedzieć czemu, jakiś glosik szepcze mi zanuchem,ze oni juz się znali…

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Dzięki ? I… Okaże się ?

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      A to by było ciekawe rozwinięcie akcji! No patrz, na to nie wpadłam. Rebel, niczym się przypadkiem nie sugeruj :-)))

      • Rebel G.
        |

        Dobrze!!! ?

  3. J.Gibson
    | Odpowiedz

    We hate Nottingham Forest
    We hate Liverpool too
    We hate West Ham United
    But Arsenal we love you!
    ????
    Niestety znam fana Arsenalu?
    Peya zmieni taktykę jak widzę. Zamiast od razu umca umca to najpiew nakarmi ???
    Jakiś gatunek kotowatych tak robi. Zwabia samicę ucztą z antylopy a ledwo się ona wgryzie w żeberka to ten już od tyłu się dobija.????
    Także….. Mam nadzieję, że Peua wie jak sie zachowac w restauracji?

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Hehehe ? Zjedzą antylopę, a potem Peya zje Emily i zostanie mi tylko retrospekcja ?
      Z tym Arsenalem to zupełny przypadek, nie jestem fanką, tak mi pasowało ?

  4. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Myślę, że Peya zna się na strategii – w końcu jest trenerem, ale w przypadku Emily chyba nie myślał strategicznie. Znaczy się, nie planował, że do niej nie zadzwoni, że odpowie lakonicznie na sms – weźmie ją na przeczekanie, tylko myślał, że ją spłoszył, że nie może się jej narzucać i jest mocno wątpliwe, że ona się do niego odezwie. Oj, musiało mu się bardzo ciepło koło serca zrobić, gdy zobaczył Emily u drzwi swego mieszkania. I nie tylko koło serca:) Fajnie iskrzy między nimi. Czuć porozumienie, otwartość na siebie, mimo “trupów w szafie”.
    Retrospekcje z przeszłości Emily mile widziane:)

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Akurat SMSowy dialog z życia wzięty ? Faceci, kto ich ogarnia?! ?
      Ja na pewno nie ?
      Emily nie będzie grać niedostępnej, niby się asekuruje, ale ciekawość i pożądanie zwyciężają, przynajmniej na razie. Niby facet do seksu, ale do łóżka z nim nie idzie…
      Myślę, że retrospekcje są potrzebne. Tylko nie chcę przeciągać i przynudzać ?

      • Jo Winchester
        |

        Kochana! Ja mam 400 stron, a jeszcze nikt nie napisał mi, że przynudzam (choć to możliwe), więc Ty nie obawiaj się, że ktoś Ci napisze, że przeciągasz lub przynudzasz. Pisz wszystko, co uznasz za potrzebne 🙂 To Twoje dzieło i tylko ty decydujesz, kiedy skończysz 🙂

      • Babeczka
        |

        Macie frajdę z pisania, czytelnik ma frajdę z czytania. Tylko ta jedna zasada obowiązuje 🙂 To tak z doświadczenia, bo niejedne tekst już się skrobnęło 😉

        Na marginesie, sklep gotowy 😀 Kilka spraw formalnych i ruszamy!!!

      • Rebel G.
        |

        ?

      • T
        Tony Porter
        |

        O to mi właśnie chodziło – Peya napisał “Dziękuję” odruchowo, z automatu i wedle niego, była to odpowiedź właściwa i ani mu do głowy nie przyszło, że Emily może sobie pomyśleć, że on nie jest już nią zainteresowany. My nie ogarniamy mężczyzn, oni nie ogarniają na, ale jakimś dziwnym trybem ciągnie nas do siebie, choćby to totalnie irracjonalne i absurdalne było. I chyba na tym nieogarnianiu siebie wzajemnie to polega. Na szukaniu wspólnej przestrzeni.
        Jak na moje czucie, to żadne gierki nie mają prawa bytu – oboje mówią wprost o swym pożądaniu, okazują to, nie bawią się w powłóczyste spojrzenia, ale też nie chcą sprowadzić tego do fizjologii, zaspokojenia potrzeb ciała. Za dużo jest między nimi wzajemnego zaciekawienia i chęci poznania, żeby sprowadzić to stricte do sexu.
        Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, żebyś mogła przeciągać i przynudzać, bo jak dotąd, to piszesz akuratnie/w punkt – niczego za dużo, niczego za mało – w sam raz informacji, żeby główkować co do przeszłości bohaterów, ich uczuć, przemyśleń. Pobudzasz wyobraźnię. Po prostu, potrafisz pisać. Masz ten dar.

      • Rebel G.
        |

        Moja koleżanka mówi: “nie pomyślał”. No nie pomyślał. Żadna nowość.
        Tak, my nie ogarniamy, oni nie ogarniają, jak to mówi mój ex sąsiad, on już nawet nie próbuje zrozumieć kobiet… Ja: nie próbuj, jak zrozumiesz, to ona pewnie już zdąży zmienić zdanie.
        Szukanie wspólnej przestrzeni – tak, ale z moich obserwacji wynika, że często też jest zamknięcie w sobie, egoizm, patrzenie tylko na swoje potrzeby.
        Myślę, że jak ludzie dojrzali, to i sam seks chcą uprawiać nie z byle kim. Że to jest wtedy podwójna satysfakcja – mam seks i mam go z fajnym/fajną partnerem.
        Och, Tony, dziękuję za komplement, tym bardziej muszę uważać, co będzie w kolejnych częściach – żeby nie wprowadzać niepotrzebnego chaosu, nie dawać sprzecznych informacji!
        Mam dar ? Mam teeeę moc, mam tę moccccc.

      • T
        Tony Porter
        |

        Moja przyjaciółka mówi: “bez pomyślunku” 🙂 Pomyślał, ale nie po kobiecemu, a i trudno by było tego od niego wymagać, prawda?
        Wspólnej przestrzeni szukają ludzie, którym naprawdę na sobie wzajemnie zależy. Na sobie, na związku, na rodzinie. Typy, którym zależy tylko na sobie, własnej wygodzie i podrasowaniu ego to zupełnie inna bajka. Oni nie potrzebują wspólnej przestrzeni, tylko bezwarunkowego uwielbienia i poddaństwa.
        Oj tam, oj tam, bez przesady z tym uważaniem – chaos i sprzeczne informacje pobudzają szare komórki do myślenia:) Masz, masz, więc mocy nie marnuj, tylko pisz:)

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Skończę, kiedy bohaterowie skończą ? Żartuję ?
      Bo Ty, Jo, NIE przynudzasz! Ale masz rację, jeśli nie będę zadowolona, to też niedobrze. W końcu jeśli nawet mnie się mój tekst nie spodoba, to komu? ??

      • Jo Winchester
        |

        Oj trochę pewnie przynudzam. Ale co tam 🙂 W ten tekst włożyłam swoje serce, a oprócz stylu i w miarę poprawności pisania, jest moim zdaniem najważniejsze. Ty w swój też je wkładasz i to widać. Dlatego przede wszystkim Ty powinnaś być zadowolona, a czytelnicy z pewnością to docenią 🙂

      • Rebel G.
        |

        To prawda i nic na siłę ? Pisanie to przyjemność i zawsze się zastanawiałam, jakby to było MUSIEĆ pisać. Bo terminy, bo redakcja, bo zamówione teksty…
        A tak z ciekawości – jak długo powstawało 13 randek i czy teraz robisz w nich jakieś zmiany?

      • Jo Winchester
        |

        Dokładnie tak 🙂 Nie umiałabym MUSIEĆ pisać, to nie dla mnie.
        13 randek powstało w niecałe pół roku. Nie robię żadnych zmian w fabule, jeśli o nie pytasz. Jedynie poprawiam pod względem stylistyki, Cię, Tobie itd. z dużych liter, czyli to, co zawaliłam na początku 🙂 A i przecinki 😀

      • Rebel G.
        |

        Pół roku? ? To imponujące, chociaż chyba ja miałam podobnie. Tak, chodziło mi o zmiany w fabule. Czyli teraz robisz tylko kosmetyczne ?
        Kiedyś miałam marzenie, żeby studiować dziennikarstwo, ale przeszło mi – trochę zabrakło wiary we własne możliwości, trochę wydawało mi się bez sensu – po co być dziennikarzem, który zna się tylko na dziennikarstwie? ?
        Teraz nie wyobrażam sobie, że miałabym pisać o czymś, o czym nie chcę, dla pieniędzy… Chyba by mi to całą frajdę odebrało.

      • Jo Winchester
        |

        Sama siebie zaskoczyłam takim tempem pisania, bo powiem szczerze, nie należę do osób, co szybko piszą i przerabiają dużo stron dziennie. Jednak wtedy miałam takie parcie na tę historię, że dziennie byłam w stanie machnąć do 20 stron nawet. Później z braku czasu i wielu innych powodów musiałam zwolnić tempo.
        A może nie byłoby tak źle? Chociaż ciężko się pisze o czymś, czego się nie lubi. Na szczęście, nie musisz tego robić 🙂

  5. A
    Asia
    | Odpowiedz

    A ja jestem zdania im więcej tym lepiej, jakas taka zachłanność przeze mnie przemawia ? zaczynam sie wkręcać w te klimaty, szczególnie ze akcja dzieje sie tak blisko mnie ☺️ I ja zgadzam sie z tym wcześniejszym pozwaniem… cos mi juz w tym parku sie pojawiło w główce ?

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Dziękuję ❤️❤️❤️ Lubię zachłannych ludzi. Niedosyt motywuje do działania!

Napisz nam też coś :-)