Zapomniana VII

with 15 komentarzy

debiut na motylach Rebel GirlKochani! W poprzedniej części pojawiła się postać drugoplanowa, która być może nie wzbudziła grozy, jakiej niektórzy oczekiwali ? To była tylko biurowa scenka, jakich wiele, akurat z ludźmi, przed którymi wszyscy uciekają w popłochu albo stoją na baczność, mam do czynienia bardzo często... Zwykle to po prostu nieprzyjemne jednostki, nie, że jakieś szczególnie niemiłe, tylko mamy ochotę znaleźć się jak najdalej od nich. Jak to mówi moja koleżanka: dno, pięć metrów mułu, i ten pan... Niemniej jednak potencjał był i nie wykorzystałam, przyznaję... Dlatego dziękuję Jadzi za szczerość. Jadziu, I love you!

Aktualnie w moim życiu sporo zawirowań, ale pisania "Zapomnianej" nie odpuszczę ?

A, obiecane zdjęcie... Będzie na końcu odcinka.

 

Jedzenie smakuje mi o wiele bardziej, kiedy Peya jest obok. Flirtujemy ze sobą, ale potrafimy znaleźć też inne, wspólne tematy. Dokąd to zmierza? Dobre pytanie.

W głowie mam guziki, może większość osób ma, które – przypadkowo naciśnięte – powodują reakcje paniki i tragedię. Muszę się nauczyć nad tym panować.

Mając dwadzieścia lat inaczej podchodziłam do mężczyzn. Kierowałam się emocjami i przekonaniem, że jakoś to będzie, bo najważniejsze, że się kochamy... Wchodziłam w kolejne relacje z nadzieją "że to właśnie to". Kiedy masz parę nieudanych związków i przykrych doświadczeń za sobą, dostrzegasz, że są ludzie, którzy nie chcą się siebie nauczyć. Ani siebie samego, ani siebie nawzajem. Na tym etapie albo ktoś dojrzał do szukania wspólnej przestrzeni i porozumienia, albo – pod wpływem złych doświadczeń – zamknął się w sobie, zabarykadował za murem egoizmu, stawiając na piedestale tylko swoje potrzeby.

Tacy faceci nie potrzebują kobiet-partnerek, a kapłanek, które będą czcić swojego pana jak boga.

Niektórzy kierują się własną wygodą, pragnieniem uwielbienia i przedkładaniem swoich potrzeb nad potrzeby partnera, związku i rodziny. Owszem, w pewnym wieku ciężko się zakochać. Bardzo dużo jest wymagań, oczekiwań, samoświadomości, czego się chce, a czego nie. Trudno z czegoś zrezygnować, a ideału nie ma.

Albo zakochać się łatwo. Kiedy wiesz, że nic z tego nie będzie, tylko same emocje, człowiek płynie na fali oksytocyny. Łatwiej przez to się zapomnieć, ale jednak – w ostatecznym rozrachunku – wcale nie łatwiej, bo uczucie to uczucie, ślad zostaje na zawsze. Coś jak skok w przepaść. To nic, że potem połamane ręce i nogi. To nic, że beznadziejne. Żyć trzeba.

I nawet jeśli od początku zdajemy sobie sprawę, że ta historia nie ma szans na happy end, czasem jesteśmy tak wypaleni pracą, nieudanymi związkami, przytłoczeni codziennymi sprawami, że chcemy poczuć cokolwiek. Choćby to coś miałoby być złamaniem kręgosłupa i serca.

Gdybyś chciała zmienić pracę, daj znać – mówi Bask, gładząc moją rękę.

Dlaczego?

Chętnie widziałbym cię w swojej ekipie. Zamierzam przenieść z Francji do Londynu moją fundację...

Wbijam widelec w tartę z malinami.

Wyjdę na straszną ignorantkę, jeśli powiem ci, że nie wiedziałam, że masz fundację?

I tak ci wybaczę. – Uśmiecha się.

Czym się zajmujecie?

Ekologią. Ratujemy zagrożone gatunki morskie...

To bardzo ciekawe, ale Marco jest moim mentorem, lubię z nim pracować – oznajmiam, zgodnie z prawdą. Nie chodzi tylko o szefa, ta praca, obcowanie z ludźmi, daje mi dużo energii i radości.

Tak tylko mówię, nie chcę, żebyś czuła presję.

Wzdycham. Jestem aż tak przewidywalna?

Łączenie spraw służbowych i prywatnych rzadko się udaje.

Dlatego nie naciskam, ale widziałem, jaka jesteś miła i otwarta, nawet w stosunku do kogoś, kogo nie lubisz.

Nie myślę o Rodriguezie, że go nie lubię. Po prostu... Staram się załatwić to, co powinnam. Za to mi płacą.

Hmm... Twoje podejście bardzo mi się podoba.

Patrzę na zegarek. Na dobrej zabawie czas szybko mija, ale…

Muszę iść, przygotuję to piękne zestawienie, ty chyba też miałeś coś do zrobienia?

Ech, tak. Zobaczymy się później?

Jeśli chcesz. – Prowokuję, dotykając kolanem jego uda.

Znasz odpowiedź. – I znów ten uśmiech, który ogarnia nie tylko usta, ale i oczy.

Jutro rano? Idziemy na tę pyszną granolę?

Wstaję wcześnie, bo będę biegał – waha się. – Może potem?

Mogę biegać z tobą? Ostatnio opuściłam parę treningów fitness i mam wyrzuty sumienia.

Nie widzę tutaj żadnych niedoskonałości... – Peya uśmiecha się szeroko.

Jeszcze trochę i zobaczysz – śmieję się, rzucając okiem na pusty już talerz po cieście.

Jeśli o mnie chodzi, to mogę być twoim trenerem. Nie mam nic przeciwko mieszaniu spraw prywatnych i zawodowych.

Podnoszę głowę i parzę na niego. Jego uśmiech to kwintesencja szczęścia i zadowolenia.

Czy ty się nie boisz, że to się źle skończy? – Jak zahipnotyzowana patrzę w te brązowe oczy.

Boję, to naturalne. Ale czuję też coś innego. Wydawało mi się, jeszcze parę lat temu, że już nic dobrego mnie nie czeka. Osiągnąłem wiele, jako piłkarz. Mistrzostwo Świata, Europy, Liga Mistrzów... Byłem na topie i przyszło mi do głowy, że mam wszystko, a jednak nie jestem szczęśliwy.

Mmm, znam to uczucie – przyznaję. – Skończyły ci się cele?

Nie tyle się skończyły, co nie mogłem znaleźć nowego pomysłu na siebie. Zająłem się surfowaniem, komentowaniem piłki w telewizji, fundacją, ale... Dalej czegoś mi brakowało.

I wtedy poznałeś Claire – podsuwam.

Która świetnie manipulowała i dała mi zastrzyk energii, żeby potem odebrać go z nawiązką.

Na twarzy Baska pojawia się cień smutku, ale zaraz znika.

Więc postanowiłeś zostać trenerem. To daje ci satysfakcję?

Tak, ale... Kiedy ja i ty się poznaliśmy, poczułem coś zupełnie nowego. – I znów uśmiech. – Wyjątkowego. Dziewczyna, której we flirtowaniu w ogóle nie przeszkadza fakt, że ma na głowie papierową torbę, która jest interesująca, inteligentna i odważna...

Bałeś się, że to zniknie, dlatego osaczyłeś mnie na początku? – pytam. Kiwa głową. – Nie znasz mnie dobrze, Peya. Nie wiesz, kim byłam, zanim się poznaliśmy. Nawet ja tego nie wiem, do końca.

Ale mnie to nie obchodzi. Ja chcę tą Emily, która jest tu i teraz.

Nie odpowiadam. Ja też chcę być tą Emily. Emily, która niczym się nie przejmuje, żyje chwilą i czerpie z życia to, co najlepsze. Może to kwestia nastawienia, towarzystwa, charakteru Baska, ale jest mi teraz dobrze.

***

Przychodzę do domu, Paula krząta się w kuchni.

Dawno się nie widziałyśmy – mówię. – Co tam masz?

Twój nowy facet zostawił mi kartkę.

Tak? Co napisał? – Zaglądam jej przez ramię.

"Witaj dziewczyno, dzięki której poznałem Emily. Jestem twoim dłużnikiem. Miłego dnia. Peya."

On jest taki uroczy, że czasem mnie od tego mdli – mówię, ale w gruncie podoba mi się zachowanie Baska. Zawsze zwracałam uwagę na maniery potencjalnych partnerów.

Tak? To chętnie się nim zajmę. – Paula mruga do mnie.

A co z twoim spadochroniarzem?

Nic. Przecież mogę mieć dwóch facetów na raz. To nie zbrodnia!

Paula! – śmieję się. – On nadaje wszystkiemu trochę zbyt duże tempo!

Przyjaciółka mierzy mnie przez chwilę wzrokiem.

Ile ma lat? – pyta.

Czterdzieści siedem? Osiem?

Aha.

Krzywię się, słysząc jej ton.

Sugerujesz, że jest stary?

Nie, ale niby na co ma czekać? Młodszy nie będzie!

Zamyślam się.

Nie wiem, czy jestem gotowa na związek.

Jesteś! Gdybyś nie była, olałabyś Peya dawno temu. Przyznaj się, chodzi o Jonah?

Imię tego, którego imienia nie powinno się wymawiać w mojej obecności, sprawia, że nieruchomieję na chwilę.

Nie. Tak.

To tak, czy nie? – zabawnie mruży oczy.

On się nie odzywa. Znowu. Jestem trochę... Skołowana? – przyznaję.

Em, powinnaś o nim zapomnieć... – Paula milknie, kiedy dociera do niej dwuznaczność tych słów. – Zapomniał o tobie raz, dałaś mu szansę, a on znów odpuścił. Zapomniał drugi, zapomni i trzeci raz. Powiedz lepiej, jaki jest ten Peya?

Jaki jest? A da się w ogóle opisać taką osobowość w paru zdaniach?

Wiesz, ciężko mi się przed nim otworzyć. – Wzruszam ramionami. – Wydaje mi się jednak, że on dokładnie wie, które guziki we mnie naciskać, żeby zdobyć moje zaufanie. To trochę przeraża, ale... Działa.

Guziki, powiadasz? – Paula uśmiecha się dwuznacznie.

Nie miałam na myśli spraw związanych z seksem. Te jeszcze przed nami.

Może w końcu wszystko zaczyna się prostować, prawda?

Tak, zaczyna. Może nigdy nie miałam być z Jonah. Może moje ścieżki od początku zmierzały w kierunku Peya, a lekcje, których doświadczyłam, były mi potrzebne, żeby znaleźć się w odpowiednim czasie i odpowiednim miejscu.

***

Wstawaj, śpiochu – mówi Paula. – Ktoś do ciebie przyszedł.

Niechętnie zmuszam swoje ciało do ruchu, ale przecież poprzedniego dnia ja i Peya rozmawialiśmy o tym, że rano wybierzemy się na wspólny jogging, żeby popracować nad moją kondycją. Wtedy miałam na to ochotę, ale teraz muszę mieć minę cierpiętnicy, bo moja przyjaciółka ledwo panuje nad śmiechem. Zwlekam się z łóżka, żeby nie dawać jej powodów do kpin.

Wkładam obcisłe legginsy, w których mój tyłek prezentuje się idealnie i bluzę, która podkreśla talię. Liczę na taryfę ulgową ze względu na wygląd. Maluję wodoodpornym tuszem rzęsy i idę do przedpokoju. Peya stoi oparty o ścianę. Po plecach przechodzą mnie ciarki, tak mrocznym i pełnym pożądania wzrokiem na mnie patrzy.

Dobrze, możemy zaczynać – mówię. Nie złamie mnie tak łatwo.

Po piętnastu minutach mam dosyć, ale zaciskam zęby i staram się nadążyć. Po godzinie padam na ziemię wyczerpana. Bask staje nade mną. Nawet nie dostał zadyszki.

Ok, odpocznij sobie, kochanie. To dopiero pierwszy dzień, więc dam ci fory.

Wielkie dzięki – sapię.

Przez ułamek sekundy jego wzrok prześlizguje się po moim ciele w sposób zupełnie nieprzyzwoity. Udaję, że tego nie zauważyłam, ale gdzieś w środku czuję satysfakcję. Jestem spocona i wyglądam raczej średnio atrakcyjnie, ale jemu to nie przeszkadza. Pewnie ma skojarzenia z seksem. To dodaje energii. Szkoda tylko, że ciało odmawia mi posłuszeństwa.

Jesteś urocza – mówi, kiedy docieramy do domu. Ja ledwo żywa, on obłędnie seksowny. – Nieźle się spisałaś. Przyniosłem ci śniadanie.

Mruczę pod nosem popularne polskie przekleństwo i idę się wykąpać. A resztę dnia chyba prześpię, taka jestem zmęczona...

A umiesz robić masaż?

Tak.

Co mam ci obiecać, żeby na niego zasłużyć?

Hmm... Najpierw zjedz.

Bask podaje mi pudełko, w którym są tosty posmarowane jakimś złotym płynem. Nie przepadam za miodem. Ciekawe, czy on lubi masło orzechowe tak samo, jak ja.

Wbijam zęby w pierwszą kromkę. To nie miód. To syrop klonowy. Jego słodki, specyficzny smak świetnie komponuje się z rodzajem chleba, którego Bask używa. Przywozi go z Francji, czy co? Tutejsze pieczywo przypomina konsystencją i smakiem gąbki do materaca, a to jest całkiem niezłe.

Smakuje ci? – pyta.

Tak, bardzo, dlatego nic nie mówię. Poza tym, myślami jestem już w łóżku.

Zrobię ci masaż, ale jak chcesz, mogę cię poznać z klubowymi fizjoterapeutami.

Wolę korzystać z twoich usług.

Śmiejemy się, a Peya odchyla się na krześle.

Wiesz, Emily, w tej chwili nic mi więcej nie trzeba

Zabawne, dzień wcześniej przyszła mi do głowy podobna myśl.

A puchar Ligi Mistrzów?

Hmm, no dobrze... Przydałby się.

Uśmiecham się. On też.

Zdejmuję ubranie, kładę się na brzuchu i czekam na Peya. Najpierw całuje mnie w kark i odgarnia z niego włosy. Potem zaczyna masaż.

Nie za mocno? – szepcze.

Idealnie – mruczę.

Kciukami masuje szyję, ale przyjemność ogarnia całe moje ciało. Kiedy dłonie prześlizgują się po plecach, zaczynam myśleć, że nie miałabym nic przeciwko temu, żeby dotykał mnie trochę śmielej. Ale on, oczywiście, tego nie robi, pewnie czeka, aż zacznę go prosić, żeby posunął się dalej. Tak ze mną pogrywasz, mój drogi? Niedoczekanie! Złamiesz się pierwszy.

To całkiem zwyczajny, profesjonalny masaż. Kiedy kończy, kładzie się obok i po prostu patrzy mi w oczy.

Jak to mówi Paula: dla takich chwil warto żyć.

Oto Rebel G.:

Rebel Girl – kocha podróże, gotowanie i domowe wypieki, fanka motocykli. W pracy poukładana, zorganizowana, analityczna, otwarta i ekstrawertyczna, prywatnie – emocjonalna introwertyczka. Pisze od dziecka, ma nadzieję stworzyć kiedyś coś dłuższego, na bazie własnych doświadczeń, bo sytuacje z jej życia czasem deklasują rzeczywistość.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Anonim
    | Odpowiedz

    kawałek taki, że chce się więcej, więc czekam na dalsze części, pan na zdjęciu całkiem fajne ciacho, chociaż nie wiem czy kiedy się uśmiechnie to będzie się śmiała cała twarz. pozdrawiam i miłego tygodnia kate.

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Dziękuję! Będzie też zdjęcie z uśmiechem ?
      Chce się więcej – najlepszy komplement!

  2. Rebel G.
    | Odpowiedz

    Specjalne podziękowania dla Tony za jej komentarze, które mnie zainspirowały do napisania przemyśleń na temat związków ludzi po przejściach. Właśnie takiego ludzia mam teraz w życiu na tapecie i nie wiem, co z nim robić ? Na dodatek sama jestem takim ludziem, co utrudnia sprawę ??

    • Tony Porter
      | Odpowiedz

      Ach, nie ma za co:) To ja bardzo dziękuję za tekst, który pobudza wspomnienia i przemyślenia. Jak to, co zrobić z takim ludziem? Mocno przytulić do serca. Wiem, to się tak tylko ładnie i łatwo mówi. Ale odwrócić się od miłości, czy szansy na miłość? Nie można. Siedziałoby to w człowieku niczym drzazga pod paznokciem. Z jednej strony utrudnia, a z drugiej ułatwia – oboje wiecie jak to potrafi boleć i za nic w świecie nie chcielibyście znowu tego doświadczać, ale i już wiecie co się tak naprawdę liczy, co jest ważne, o co warto walczyć. Pewnie, że gwarancji na szczęście nie ma, ale warto próbować.
      A co do historii, to po pierwsze, nie uważam Rodrigueza za niewykorzystany potencjał – ot, zwykły bufon, mający się za drugiego po Bogu, domagający się okadzania, czołobitności i całowania po kolanach – a pojawił się tylko po to, żeby Peya mógł się przydać i wesprzeć Emily. Przedstawienie Rodrigueza jako skur… przez duże “S” byłoby zasadne, gdybyś w swej historii takiej postaci potrzebowała. Wydaje mi się jednak, że opowieść będzie się kręcić głównie wokół Emily, Peya i ich przeszłości. I przyszłości, oczywiście. Cała reszta to tło.
      Podoba mi się taka… naturalność relacji bohaterów – żadnych gierek, szczerość, otwartość. Zaskoczył mnie wiek Peya – na plus:) Od jakiegoś czasu, każda nowo poznana osoba jest młodsza ode mnie:( Tak więc, Peya, nie masz pojęcia jak się cieszę, że mogłam Cię poznać:) Emily jest dużo od niego młodsza? Uświadomiłam sobie, że wyobrażałam ją sobie jako dziewczynę, a to już zdecydowanie kobieta jest. Co do wizerunku pana, to na pierwszy rzut oka zdało mi się, że to nie mój typ i bardziej zainteresowała mnie fala oceanu:) I na… fali wspomnień pooglądałam sobie filmiki, które nakręciłam na plażach w Portugalii. Ale jak się tak panu przyglądnęłam raz drugi i trzeci, to… brałabym go z całym dobrodziejstwem inwentarza:)
      Piszesz tak jak lubię – nie gonisz z akcją, dajesz czas postaciom, żeby mogły się zaprezentować, żeby dla czytelnika stały się żywymi, czującymi osobami. Twoje refleksje, przemyślenia, spostrzeżenia wplecione w tekst – miodzio.
      Mam nadzieję, że osobiste zawirowania zawirują Cię w dobrą stronę:)

      • Rebel G.
        |

        Przytulić do serca łatwo nie jest, nawet przytulić nie jest łatwo ? Odwrócić się – no cóż, tchórzostwo, ale bezpiecznie… Kobiety są bardziej skłonne do ryzyka, wiesz? Może dlatego, że bardziej kierują się emocjami i mają na to przyzwolenie społeczne.
        Emily ma około trzydziestu lat. Nie jest jakąś młódką, aż tak to nie… Peya jest dojrzały, ona doświadczona – tak można by to określić.
        Co do rozwoju akcji, niedługo czeka Czytelników taki jakby… Zwrot ?

  3. Asia
    | Odpowiedz

    Ten pan na zdjęciu jest bliski moim wyobrażeniom, lecz moj Bask ma bardziej łagodne i pogodne rysy twarzy … faktyczne ta cześć daje smaka na więcej ? Czekam na kolejna ?

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Cieszę się ❤️ Będzie uśmiechnięty na zdjęciu, to może bardziej odzwierciedli Twoje wyobrażenia – Peya z opowiadania dużo się uśmiecha, jest pogodny, ten tutaj jest… Ładny ??

  4. J.Gibson
    | Odpowiedz

    “dostrzegasz, że są ludzie, którzy nie chcą się siebie nauczyć. Ani siebie samego, ani siebie nawzajem.”
    Piękne!
    Love U 2!
    ????

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Z życia wzięte ? Refleksje mnie dopadły… Fajnie tak z Wami się dzielić ?❤️❤️

      • J.Gibson
        |

        Refleksje zawsze fajne są – bo wiecej w nich prawdziwego odczucia….
        Wiesz, że w tym odcinku Marco tak mówił o swojej byłej, jakby to była “stara” Emily?
        Potrafisz namotać czytelnikom w głowach. Oj ty ty niegrzeczna!????

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Marco? Aaa, chodziło o Peya ?? Już się wystraszyłam, że coś pomieszałam.

  5. Gość
    | Odpowiedz

    A mnie nadal intryguje tytul

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      W kolejnej części trochę się wyjaśni ? Kto zapomniał o Emily?
      Fragmenty są krótkie, ale mniej więcej tej samej długości, co bezpłatne opowiadania na Motylach, więc trochę się akcja przedłuża… Mam nadzieję, że nie nudzę ?

  6. Kiki
    | Odpowiedz

    Pieknie:) wciagnelo ! tylko , ze chyba wolałabym żeby akcja szybciej się rozwijała.. a nie tak kończyła się w najlepszych momnetach.. i znowu trzeba czekać tak dlugo, co bedzie dalej ?

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Ale przynajmniej jest pewne, że za tydzień coś się ukaże ? Dzięki!

Napisz nam też coś :-)