Zapomniana VIII

with 38 komentarzy

debiut na motylach Rebel Girl

 

Peya idzie do łazienki, a ja kończę się ubierać. Każda komórka mojego ciała mruczy z zadowolenia po relaksującym masażu. A propos komórki, telefon dzwoni. Nie muszę się wysilać, żeby zgadnąć, kto to.

Hej, Marco.

Cześć, moja droga. Wiem, że nie pracujesz dzisiaj, ale akurat mam zasięg i...

Nic się nie stało – mówię.

Podobno masz nowego faceta.

I dzwonisz, żeby o to zapytać? – śmieję się. – Zamiast zdobywać szczyty Pamiru, rozmyślasz o moim życiu uczuciowym?

Hmm, właściwie to chciałem cię prosić o doładowanie tego numeru. Operator nazywa się Beeline.

Nie ma sprawy.

– I sprawdź mi prognozę pogody dla sześciu tysięcy metrów na stronie forecast.

Dobrze.

Ten nowy mężczyzna w twoim życiu... – zaczyna, a ja przewracam oczami.

– Twoje źródła nie doniosły ci, jak uratował mnie przed Carlosem Rodriguezem?

Postawię twojemu facetowi piwo albo najdroższy koniak, jeśli lubi. Wiem, że Rodriguez nie traktował cię poważnie, to taki seksistowski typ, który zawsze traktuje kobiety z góry.

Przypominam sobie, jak Peya zapanował nad sytuacją, odnalazł się w niej i aż przechodzą mnie ciarki. Podziwiam go za to.

No cóż, widocznie mam szczęście, że trafił mi się rycerz na białym koniu – ironizuję.

Tym razem nie odpuszczę, muszę się z nim spotkać.

Nie mam nic przeciwko, jeśli on się zgodzi. A tymczasem zabieram się za poszukiwanie doładowania dla Beeline.

W Polsce mówimy, że ciągnie wilka do lasu. Mnie ciągnie do kłopotów.

Ostatnio miałam ich kumulację, ale na własne życzenie – igrałam z ogniem. 

Jak tylko kończę rozmowę z Marco, zauważam, że dostałam smsa. Od Jonah.

Jonah. Jonah mnie przerażał. A raczej moja słabość do niego. Przeżyłam upadek ze schodów, czułam się nawet dobrze, ale kiedy Aga zaczęła mi o nim opowiadać, nie mogłam się nadziwić, dlaczego mu wybaczyłam, po wypadku nie byłam już w nim zakochana. Owszem, podobał mi się – której kobiecie by się nie podobał – ale to był jednak obcy facet. Zanim wyjechał do Kanady, przyszedł raz do szpitala, a ja poprosiłam go o odsunięcie się na jakiś czas, żebym mogła wszystko od nowa przemyśleć. Pocałował mnie w odpowiedzi. Było nawet miło, ale potem usłyszał ode mnie, co sądzę na temat takich manipulacji i pogrywania z moimi uczuciami.

"Cześć, jak się czujesz? Wszystko w porządku?"

Odpisuję. Bo tak wypada.

"Hej. Tak, jest już okay. A u ciebie?"

"Przyjeżdżam na weekend do Londynu. Moglibyśmy się spotkać?"

W celu?

"Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł."

"Chciałbym cię przynajmniej zobaczyć."

Dlaczego nie napiszę mu, że się z kimś spotykam?

Bo albo odpuściłby całkiem, albo starał się o mnie zawalczyć. Nie, gdyby miał zawalczyć, już by to zrobił. Ale on zawsze rozbudzał we mnie nadzieję, a potem znikał.

Wolę nie sprawdzać, nie widzieć.

Emily... – Słyszę w progu głos Peya. Podnoszę głowę.

Marco dzwonił – mówię.

Coś się stało?

Muszę mieć niewesołą minę. Powinnam lepiej się pilnować.

Nie, tylko prosił, żeby coś mu sprawdzić.

Martwisz się o niego? – pyta.

Hmm, nie... – przyznaję. – A tak w ogóle to chciałby cię poznać. Życzliwy donieśli mu, że byłam w firmie z facetem.

Chętnie spotkam się z twoim szefem, o ile nie stwierdzi, na przykład, że jestem dla ciebie za stary.

No tak, kilkanaście lat różnicy...

To nie ma dla mnie znaczenia – mówię, zgodnie z prawdą. Peya całuje moją skroń. – Może polecę do przyjaciółki na weekend, do Mediolanu. Nie będziesz miał nic przeciwko?

Byle z daleka od Jonah.

Jeśli chcesz, dołączę do ciebie po sobotnim meczu.

Bardzo chcę – uśmiecham się.

***

Mediolan to nie jest piękne miasto. Nie jest nawet ładne. Pomijając Duomo, Gallerię Vittorio Emanuele II, Łuk Triumfalny, dworzec kolejowy Milano Centrale i okolice kanałów Navigli, w zasadzie nie ma tam nic ciekawego. To znaczy, nie ma dla innych, bo mnie wystarczy spotkanie z Agą, którą znam od czasów szkoły średniej, moją najlepszą przyjaciółką.

Ciągnę za sobą walizkę, a drugą ręką włączam telefon, żeby zameldować Adze i Peya, że szczęśliwie wylądowałam. Od razu dostaję kilka smsów, operator komórkowy wita mnie we Włoszech, numery alarmowe, Bask pisze, żebym dobrze się bawiła w ten piątkowy wieczór, jest też wiadomość od Pauli.

"Jonah tu był. Wyglądał tak, że... WOW! Nie mówiłam mu, że wyjechałaś z nowym lowelasem."

"Dzięki. Powiedział, o co mu chodziło?"

"Nie, chyba nie. Tylko pytał o ciebie... Nie mogłam się skupić, kiedy na mnie patrzył, więc za wiele nie pamiętam."

Dlaczego Jonah szukał mnie w mieszkaniu? Przecież napisałam mu, że się nie spotkamy. Mogłabym do niego zadzwonić, przez chwilę mam nawet taką myśl w głowie. Rozważam to, a potem przypominam sobie szeroki, łagodny uśmiech Peya i natychmiast zmieniam zdanie.

Aga i ja jemy pizzę, która smakuje, jak jeszcze żadna. Przynajmniej jedzenie przypomina mi, że jednak jesteśmy we Włoszech.

No mów, w końcu! – nalega przyjaciółka.

O czym?

Przecież widzę, że coś się zmieniło... Co sprawia, że promieniejesz tak, aż twój blask przyciągnął uwagę tych kilku przystojniaków ze stolika obok.

Rozglądam się. Faktycznie, paru młodszych ode mnie mężczyzn, w śnieżnobiałych koszulach i doskonale skrojonych garniturach, patrzy na nas z zainteresowaniem. Pewnie przyjechali na targi albo pracują w jednej z licznych korporacji finansowych. Okay, to miasto jednak można lubić.

Poznałam kogoś. Ma na imię Peya jest nowym trenerem Arsenalu Londyn. Na dodatek... on lubi mnie tak samo bardzo. Poznasz go, jak przyleci tutaj w sobotę wieczorem – mówię jednym tchem.

Dobrze, a teraz powiedz, jakie ma trupy w szafie.

Mrużę oczy. Aga jest nie tylko dobrą przyjaciółką, ale i bardzo mądrą kobietą. Taką, która sprowadzi na ziemię, kiedy tego potrzebujesz.

Dwie byłe żony, dorosłego syna i epizod z depresją.

Całkiem sporo.

Przynajmniej tego nie ukrywa.

A Jonah?

Wzruszam ramionami. Kocham Agę, ale jest zbyt mądra i za dobrze się znamy. Zmusza mnie do myślenia o rzeczach, o których nie chcę myśleć. Wiem, że ma rację, ale wierzę też, że nie stracę nad tym wszystkim kontroli.

Nie wiem. Do końca nie rozumiem, dlaczego poprzednio tak długo zwlekał, dlaczego ja mu w ogóle wybaczyłam? Przecież zabiegał o mnie, spędziliśmy razem noc, a potem zamilkł. Nie mam pojęcia, co między nami było naprawdę, a on zachowuje się, jakbym wszystko pamiętała. Wolę zacząć z czystą kartą, z kimś, kto zna teraźniejszą Emily i z nią chce być.

Jonah to wspaniały facet...

– Nie chcę powtarzać tych samych błędów. Zresztą, jest już za późno. Rozumiem twoje obawy, ale polubisz Peya, zobaczysz.

Aga chwilę się waha, a potem patrzy mi w oczy.

Myślę, że mogę wytłumaczyć ci zachowanie Jonah.

***

Peya zarezerwował nam apartament w – chyba – najbardziej luksusowym hotelu, jaki znalazł. Wybaczam mu jednak tę rozrzutność, kiedy patrzę przez okno. Najwyraźniej on też przywiązuje uwagę do widoków.

Podoba ci się? – Obejmuje mnie od tyłu i całuje w ucho.

Bardzo. Udało się wam wygrać?

Tak, dwa do jednego.

Czuję, że jest zmęczony.

Może pójdziemy już spać? – proponuję. – Jutro rano mamy spotkać się z Agą.

Dobrze.

Idę do łazienki, biorę prysznic, a kiedy wracam, Peya pogrążony jest w głębokim śnie.

Wraca do mnie to, czego dowiedziałam się od Agi o Jonah... Jak tu oprzeć się pokusie, ciekawości?

Mieć coś na wyciągnięcie ręki i po to nie sięgnąć?

O co chodzi z tym facetem, dlaczego nawet moja przyjaciółka go broni?

Boję się. Miło jest mieć możliwość spotkania starej miłości, ale pewne rzeczy lepiej zostawić w sferze marzeń i nie zabierać się za ich realizację. W ten sposób nie spotka mnie rozczarowanie.

Wiele osób mówiło mi, że Jonah jest ideałem. Może dla nich, dla mnie był facetem, który przespał się ze mną, a potem zamilkł. Dlaczego w ogóle dałam mu drugą szansę? I jak on ją wykorzystał? Przywołuję wspomnienie ze szpitala. Dziwne to było wrażenie – wiem, że te dłonie mnie dotykały, te usta całowały, pewnie seks też był niezły... Ale tak łatwo się poddał, przyjął moją odmowę i wyjechał. Wolałabym, żeby o mnie walczył. Czy nie zasłużyłam na to, żeby to robił? Sama siebie przekonywałam, że to moja decyzja, że nie chciałam go widzieć, ale tylko dlatego, żeby wyprzeć uczucie zawodu, jakie mi sprawił.

Na czworaka podchodzę do Peya i całuję go w usta. Rozchyla wargi i przez sen odwzajemnia pocałunek. Zwijam się w kłębek, przytulam do jego ciepłego boku i zamykam oczy.

***

Na śniadanie docieram trochę spóźniona, zatrzymał mnie telefon od Marco. Wydawać by się mogło, że w górach, w Kirgistanie, nie będzie zasięgu... A jednak! Szef zadzwonił z wieściami, że szykuje się do ataku szczytowego i pytaniem o prognozy pogody.

Aga i Peya siedzą razem przy stoliku, moja przyjaciółka śmieje się z jakiegoś żartu. Oboje – w tym samym momencie – patrzą na mnie, a ja uśmiecham się grzecznie.

Przepraszam za spóźnienie.

Przynieść ci owsiankę? – pyta Bask, a ja kiwam głową.

I kawę – dodaję.

A tobie, Aga?

Poproszę kawę. Białą.

Wstaje, a ja zerkam na Agę i czekam, aż mój niedoszły kochanek oddali się na bezpieczną odległość.

No i? – pytam.

Nie ma się czego przyczepić. Rozmawialiśmy tylko chwilę, ale jest bardzo miły.

***

Po kilkudniowej nieobecności poniedziałek bardzo mi się dłuży. Odpowiedzenie na wszystkie maile i przygotowanie paru pism zajmuje tyle czasu, że docieram do swojego mieszkania późnym wieczorem. Paula zwija się właśnie na macie do ćwiczeń w precelka, a ja padam na kanapę ze szklanką wody w ręku.

"Nie przyjadę dzisiaj" – piszę do Peya, bo umawialiśmy się, że do niego wpadnę.

"Szkoda. Śpij dobrze, Emily."

Nie mówiłaś, że Jonah jest taki wysoki – mówi Paula.

Yhm.

– Wyglądał na smutnego, kiedy oznajmiłam, że wyjechałaś. Wydawał się przejęty, jakby miał ci coś ważnego do powiedzenia.

Może kogoś poznał. – Kładę nogi na krzesło. Po całym dniu w szpilkach dobrze jest dać im odpocząć. – I nie wie, jak mi to przekazać.

Nie sądzę. Raczej nie byłby taki zdenerwowany.

Bezmyślnie patrzę na wyginającą się Paulę. Nagle coś mi się przypomina i muszę natychmiast podzielić się tym z przyjaciółką

W Mediolanie Aga powiedziała mi, że Jonah najpierw wdał się ze mną w romans, bo go poniosło, odurzyło, a potem miał wyrzuty sumienia. Dlatego nie zawalczył o mnie od razu. Przyznam, że tego nie rozumiałam. Teraz to ma dla mnie sens.

Wyrzuty sumienia, bo byłaś wcześniej narzeczoną jego kumpla?

Albo z powodu żony, ciężko po stracie kogoś bliskiego funkcjonować normalnie. Wciąż ma traumę po śmierci Deb, dlatego zachowuje się dziwnie.

Em, ale w czasie seksu z tobą o Deb raczej nie myślał... Oni wszyscy są tacy, na pięć minut "przed", w trakcie i chwilę "po" o żonach nie myślą! Zazwyczaj dopiero przy zapięciu paska, guzików koszuli, trzaśnięciu drzwi...

Uśmiecham się. Tak, ale... Teraz to nie ma znaczenia.

Oto Rebel G.:

Rebel Girl – kocha podróże, gotowanie i domowe wypieki, fanka motocykli. W pracy poukładana, zorganizowana, analityczna, otwarta i ekstrawertyczna, prywatnie – emocjonalna introwertyczka. Pisze od dziecka, ma nadzieję stworzyć kiedyś coś dłuższego, na bazie własnych doświadczeń, bo sytuacje z jej życia czasem deklasują rzeczywistość.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Asia
    | Odpowiedz

    Kurczę blade jak mi w głowie ten Jonah siedzi… ?naprawde to takie ciacho? Wiem, ze ta sprawa z nim napewno namiesza w życiu Emily… tak czuje , ale moze wlasnie to w jego ramionach skonczy … ?dużo pytań bez odpowiedzi kręci mi sie w glowie po Tym rozdziale …
    P.S. Zdjęciem Jonah tez bym nie wzgardziła ?

    • Rebel Girl
      | Odpowiedz

      Ciacho, ciacho ? Nie mam czasu zupełnie, nie wiem, co mi się z tygodniem zrobiło, minął tak szybko ? Miałam napisać słowa wstępu… Miałam wstawić zdjęcie Peya, gdzie się uśmiecha… No i się nie udało.
      Jej, muszę się ogarnąć, bo mam takie zaległości, że niektóre opowiadania będę mogła czytać w podwójnych ilościach ?
      Już mniej więcej wiecie, przez kogo Emily została Zapomniana. Za tydzień więcej Jonah!
      Na Was też ta pogoda tak wpływa? Ja spałam chyba 12 godzin…

  2. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Łoooooooooooooooooooooo!
    To żeś mi teraz napięcie zrobiła. PMS to przy tym pikuś.
    Mistrzostwo!
    Utworzyłaś wokół Jonah taką atmosferę, że….. No magia!
    ???????????
    Podziwiam.
    Szacun, że ło matko.

    • Rebel Girl
      | Odpowiedz

      Jadzia! A ja się bałam, że napiszecie, że bez sensu, że nielogiczne albo zaprzeczam sobie! Bo właśnie ten fragment został praktycznie napisany od początku, celem wprowadzenia wątku przeszłości bohaterki, zgodnie z tym, o czym pisaliśmy w komentarzach ?
      W pierwowzorze Emily miała mieć “tylko” amnezję ? A wątek Jonah całkiem marginalny.
      Wow, dzięki, dzięki!!!

  3. Tony Porter
    | Odpowiedz

    Ech! – westchnęła Tony. I to tak głośno, i z takim uczuciem, że leżący na jej stopach beagel-staruszek, spojrzał na nią z niepokojem w swych ciemnobrązowych ślepiach. Poklepanie po łbie uspokoiło psa, ale Tony bynajmniej nie. (Widocznie ten gest uspokaja tylko osobę klepaną:)) Psinka ponownie zapadła w drzemkę, a Tony po nocach nie będzie mogła spać, główkując o co ho z Jonah, i żeby tylko Emily nie skrzywdziła Peya, bo to naprawdę fajny gość jest i bardzo go polubiłam, i żeby Emily się nie zaplątała w przebłyskach przeszłości, w tym co wedle siebie powinna czuć, a co czuje. Żeby nie wiem jak fantastycznym mężczyzną był Peya, żeby nie wiem jak zależało mu na Emily, żeby nie wiem jak, ona nie chciała go zranić, to nie znaczy to nic, jeśli ona czuje (nawet i podświadomie) cokolwiek do Jonah. Najgorsza dla niej jest chyba niewiedza – co było między nimi, dlaczego on zachował się tak, a nie inaczej, a to co wie, co pamięta, jeszcze bardziej wszystko gmatwa. Mocno ciekawa jestem wątku Jonah (czy to kolejne nieodmienne imię? :)) Jak słyszę, że ktoś jest ideałem, to od razu bardzo mocno zastanawiam się, co jest z tą osobą nie halo. Nie, żebym miała jakieś wąty do Jonah – nie znam jego historii, motywów działania, uczuć. Myślę, że o to właśnie chodzi, żeby i Peya, i Jonah byli mężczyznami z prawdziwego zdarzenia, a Emily miała ból do głowy:) A czytelnicy podzielili się na Team Peya i Team Jonah:) No, mocno ciekawa historia… i dlaczego do kolejnego wtorku jest tak cholernie daleko?! – krzyknęła Tony, a jej zwierzę domowe poderwało się spod biurka i spojrzało na swą panią z wyrzutem, że mu w spaniu nerwowymi okrzykami przeszkadza.
    Podoba mi się, że Emily i Peya wzięli na wstrzymanie – na początku tak bardzo na siebie napaleni, a teraz budują bliskość, więź, zaufanie. Jak dla mnie, super.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      No bo ona ma plakat nad łóżkiem sexownego Hesusa to jej łatwo będzie do ślubu wytrzymać???

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      A Peya też ma łatwo wytrzymać????to już nie te lata….
      O Boshe, mam nadzieję, że sex nie kończy sie przed setnymi urodzinami i można dłuuuuuuuuuuugo dluuuuuuuugo umca umca….

      • Rebel G.
        |

        Oj, dziewczyny… Nie jest taki stary przecież 😀 Ale nie te lata, racja, to już priorytety inne, seks mentalny, seks bez seksu i te sprawy… 😀

      • Tony Porter
        |

        Oczywiście, że nie jest stary! Nie liczy się przebieg, tylko marka i myślę, że Peya mógłby niejednego młodzika zakasować w temacie jakości doznań jego kobiety. Celebracja, Drogie Panie, celebracja! 🙂 A nie raz-dwa i po krzyku – kobieta nawet się jeszcze porządnie nie rozgrzała, a facet już doszedł:) Myślę, że Peya zafunduje Emily takie fajerwerki, że “biedna” szczęściara za jednym zamachem wybierze roczny przydział urlopu na żądanie, bo nie będzie w stanie pójść do pracy – słodka obolałość ją powali:) Za stary! Też coś!

      • J.Gibson
        |

        Nie pisałam, że za stary!
        Nie te lata – w sensie, ze nie młodzik co mu staje pod ławką jak tylko do klasy wejdzie polonistka???

      • Rebel G.
        |

        Jedna z moich najbliższych kumpeli jest polonistką z wykształcenia, pracowała nawet w szkole, muszę ją zapytać o tego typu doświadczenia ? Peya miał już erekcję i mam nadzieję, że jednak mu staje, bo słabe by to było opowiadanie erotyczne ?

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Tony, klepanie i głaskanie działa na psa uspokajająco, ale on ma jakiś inny układ nerwowy, niż człowiek… Na niektóre człowieki głaskanie też działa uspokajająco, ale z innych powodów. Pewnie chodzi o bliskość i poczucie bezpieczeństwa, a nie gest czochrania futra :)))

      Moja Droga, Ty i Twoje komentarze – jak zwykle w punkt – niewiedza jest najgorsza, gorsza od kosza i zawodu miłosnego. Takie coś przechodzi w końcu, a niewiedza jest jak drzazga, która utknęła i boli, boli w nieskończoność.

      Jonah się nie odmienia, spostrzegawcza istoto 🙂

      A budowanie więzi, zaufania i bliskości… O matko, czasem tak samo wychodzi (np. jak absztyfikant ma połamaną nogę i do seksu raczej niechętny), efekt uboczny tego, że się spędza z kimś czas, rozmawia, poznaje, zamiast fundować kolejne orgazmy 🙂

      • Tony Porter
        |

        Nie znam się na układach nerwowych czworonogów, ale czasem myślę, że mój pies jest mądrzejszy ode mnie. A na pewno bardziej cwany:) Manipuluje całą rodziną jak mu się żywnie podoba. Zaliczam się do człowieków lubiących głaskanie:) Oczywiście, przy założeniu, że głaska właściwy głaskacz:) Czochranie futra… he, he…
        No właśnie – żyć pomiędzy ludźmi, którzy wiedzą o Twoim życiu więcej niż ty. Nie wszyscy są szczerzy i chcą pomóc. Niektórym twoja niewiedza pasuje. Przechlapane. Nic dziwnego, że Emily jest taka pogmatwana. Dziwne by było, gdyby nie była.
        Same interesujące imiona wybierasz:) Imię “Peya” do głowy by mi nie przyszło, a teraz wydaje mi się takie swojskie, miło brzmiące:)
        No i to “samo wychodzenie” jest najlepsze, a te rozmowy i bliższe zapoznanie mogą potem zaowocować mega-orgazmami:)

      • Rebel G.
        |

        Cieszę się, że lubicie Peya, jakoś mi zawsze faceci wychodzili w opowiadaniach tacy… Hmm, jakbym chciała, żeby byli? A kobiety jakieś bardziej pogmatwane, z wadami, drażniące, bardziej, jak ja i moje znajome?
        Bardziej takie, jakie znam.
        Ale to fajnie, jak bohater budzi emocje i ktoś mu kibicuje. Nie istnieje, a jakby istniał.

  4. Babeczka
    | Odpowiedz

    Normalnie weszłam i aż mnie szlag trafił, bo nie wiem jakim cudem nie “wygładziłam” ósemki, chociaż dalsze części już tak :-/
    Nic.
    Ja obstawiam Peyę, ten cały Jonah mi się nie podoba i tyle 😉

    • Rebel Girl
      | Odpowiedz

      No ja też gapa, bo mogłam sprawdzić ?
      I Ty, Babeczko, przeciw mnie? ? Eee, dajcie mu szansę ? Najlepsze jest, że akurat w moim życiu pojawił się taki Peya, ale jest i Jonah… No i wszyscy kibicują – zgadnijcie komu? Tak! Peya! Ale to zupełny przypadek, bo opowiadanie powstało już dawno temu… ?

  5. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    A mnie tam Jonah jakoś nie kręci. Peya jest lepszy, choć to nie mój typ faceta. Nie będę obstawiała żadnego z nich, wolę poczekać na rozwój sytuacji i to, do nam wymyśliłaś.

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Może pojawi się ktoś jeszcze??? 😀

      • Jo Winchester
        |

        Jaś Fasola, byłoby zabawnie ☺

  6. Anonim
    | Odpowiedz

    Mam nadzieję że Em nie ulegnie temu tajemniczemu Jonah, bo poczułam niepokój.

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Ona mu już w kiedyś uległa. Pytanie, czy ta Em da się oczarować Jonah, jak w przeszłości? W końcu niby tak sama osoba, ale zupełnie nowe doświadczenia ?

  7. Tony Porter
    | Odpowiedz

    Oj, Peya ma tu taki fan-club, że Jonah już na starcie ma cholernie pod górkę:) I nie wiem, co musiałby zrobić, a raczej jakim mężczyzną się okazać, jakie trupy z szafy wyjąć, żeby nas do siebie przekonać.

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Cóż, Tony… Wierzę w niego ?

      • Babeczka
        |

        Ty mnie nie strasz 😮

  8. GallAnonim
    | Odpowiedz

    Czytam opowiadania na ten stronie już od dłuższego czasu ale komentuje pierwszy raz. Część pierwsza była świetna, wydawałoby się że będzie to następna wciągająca historia. Niestety tutaj się zawiodłam… już przy ostatnim ledwo doczytałam, tego nie skończyłam. Nuda plus opisy jak z opowiadania nastolatki z gimnazjum.
    Dobrze, że nie płatne, dopiero bym sobie pluła w brodę:)

    • Tony Porter
      | Odpowiedz

      Hmmm… jest to zadziwiające, że jak się podoba, to się nie komentuje, a jak się nie podoba, to od razu się werwy do komentowania nabiera.

      • Rebel G.
        |

        ? coś w tym jest…

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Jprdl! Wszyscy mają hejtera tylko nie ja?
      No way! Znaczy, że u mnie jest taaaakoe dno, że nawet hejtować nie chcom??????
      Rebel oddaj mi hejtera, please!
      Jo nie chce się swoim podzielić, chociaż ty bądź dobra sis.

      • Rebel G.
        |

        A bier go sobie! Ja go nie kcem.

      • Rebel G.
        |

        No hard feelings, GalluAnonimie ?

      • Tony Porter
        |

        Jadzia, czytelnikom, którym się Twe opowiadanie nie podoba po prostu głos odbiera i tracą czucie w palcach – nie są w stanie ani podyktować, ani napisać jak bardzo im się nie podoba:) Dlatego, nie martw się, Kochana, w tym wielkim wirtualnym świecie na pewno jest ktoś, kto nie trawi twej twórczości:) Nie bądź pazerna i nie podbieraj hejterów Koleżankom:)
        A tak na serio, to nie chodzi o to, żeby tworzyć na blogu towarzystwo wzajemnej adoracji i było cukierkowo i spijająco z dzióbków, a pokazywanie palcem błędów, czy to logistycznych, czy gramatycznych jest jak najbardziej wskazane, ale… no tak jakoś… z kulturą i wyczuciem trzeba to robić. A nie przypier… komuś z liścia. I to tylko dlatego, że mnie akurat się to nie podoba.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Gall, masz oficjalne pozwolenie od Rebel, możesz zhejtować Julka ?????

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Konstruktywną krytykę chętnie przyjmę, ale co konkretnie Cię nudzi? Wolałabyś więcej seksu? Więcej poczucia humoru? Mniej przemyśleń bohaterki? Więcej dialogów, mniej dialogów, więcej postaci drugoplanowych, skupienia się tylko na Em? Mniej opisów uczuć, a może więcej opisów przyrody i wnętrz? “Nad Niemnem” to raczej nie są moje klimaty, ale rozumiem, że ktoś może się zachwycać… Więcej akcji, porwań dla okupu, szantaży i zerwań? No please, co jest w Twoim guście… Jeśli po prostu nie lubisz mojego stylu, odsyłam do innych opowiadań, pozostałe autorki może spełnią Twoja oczekiwania ? Polecam!!!
      PS Do gimnazjum nigdy nie chodziłam, także ten stan umysłu jest mi obcy ?

      • J.Gibson
        |

        Ja ci powiem co mie nudzi Rebel, skoro już się tak dopytujesz.
        Tylko wiesz, bez urazy.
        Mnie cholernie nudzi czekanie na kolejny poniedziałek. Dobrze że po drodze jest co robić na motylach każdego dnia (szczególnie w środę???) bo by mnie szlag trafił.
        ????????
        Także tego….
        No, to tyle z mojej strony. Dziekuję i zapraszam ponownie.?

      • Rebel G.
        |

        Jadzia, jak mogłaś ??? Załamałam się… No chyba, że chodziło Ci o wtorki, bo wtedy publikowana jest “Zapomniana” ?

      • J.Gibson
        |

        Tak… Chodziło mi o polskie wtorki?. Tylko jak wypuszczasz Zapomnianą to u mnie jest jeszcze poniedzialek. I tak przywykłam, zee w poniedzialek wieczorem jak dziecki usypiam to mam ciebie do poczytania.
        Jo mam w czwartki, tylko siebie pamietam, że środa, bo nie czekam “znosząc jajo” tylko cierpliwie ide spac we wtorek.
        Połapałaś się w tych dniach?????

      • Rebel G.
        |

        Tak myślałam, że nasze wtorki, to u Ciebie dzień wcześniej 😁 😘😘

  9. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Tony! W polskiej naturze leży niestety to, że się właśnie przypier… komuś i to tak mocno, żeby szybko nie wstał. A najlepiej nie podając powodów, dla których nastąpiło owe przypier… .

Napisz nam też coś :-)