Zbyt wiele twarzy (V)

with 7 komentarzy

nie uda się uciec przeznaczeniu
 
W zasadzie ta cześć jest przedostatnia. Na samym końcu dam całość, dla tych najbardziej cierpliwych oczywiście 🙂 Linki do poprzednich części w zakładce jeszcze więcej opowiadań. Ponieważ już wspominałam, że szykują się zmiany, proszę nie przestraszcie się tego, że gdy wejdziecie na www.babeczkarnia to przekieruje Was na inną, nową stronę.
 

Kiedy wyszła z wysokiego, nowoczesnego budynku, była tak otępiała z bólu, że nie potrafiła nawet jasno myśleć. Biel grubą warstwą pokryła cały świat, zniknął brud i brzydota. Wszystko dookoła wydawało się takie nierzeczywiste, magiczne i cudownie piękne. Tylko tym razem nie zwróciła na to najmniejszej uwagi. Przysiadła na zaśnieżonej ławce, obejmując się ramionami i łykając łzy. Płynęły wartkim strumieniem, którego nie potrafiła powstrzymać.

Najgorsze było to, że Xaver szczerze wyraził się, co o tym wszystkim myśli. Niczego nie ukrywał, nie bawił się w delikatności. To, co między nimi zaszło, to był jedynie czysto fizyczny akt, zwykłe parzenie się zwierząt. Mimowolnie dotknęła palcami drżących ust. Nie, pocałunki wcale takie nie były. One… One dawały nadzieję. Złudną nadzieję. A ona zachowywała się jak idiotka. Tęsknię? Chyba nic głupszego nie mogła powiedzieć. Nic dziwnego, że z taką łatwością ją rozszyfrował. Nie potrafiła jednak zabić tego uczucia, pozbyć się bólu, na nowo zbudować swego świata. Nie potrafiła tego zrobić przez prawie trzy lata, a teraz będzie jeszcze gorzej. Spotkanie z nim podsyciło tlący się płomień. Nie pomogła świadomość, że to i tak nie ma sensu, że od samego początku skazane było na porażkę.

Podniosła głowę, nieuważnie rozglądając się dookoła. Wiedziała już gdzie jest, a kilka metrów dalej zauważyła także przystanek autobusowy. Pora wracać do akademika, tym bardziej że Aśka pewnie dostała szału. Kto wie, może szuka jej już cały tłum policji? Uśmiechnęła się lekko, ocierając twarz wierzchem dłoni. Wstała i otrzepała pupę ze śniegu. Potem wolnym krokiem ruszyła do celu. Kiedy doszła, okazało się, że za chwilę powinien zjawić się oczekiwany środek transportu. Po raz ostatni odwróciła się, spoglądając w górę, tam, gdzie jak sądziła znajdowało się mieszkanie wynajęte przez Xavera. Przygaszonym wzrokiem patrzyła na ogromne okna, lśniące w promieniach porannego słońca. Nie mogła wiedzieć, że za jednym z nich stał znieruchomiały mężczyzna. Ręce zacisnął w pięści, usta zasznurował z taką siłą, aż uwypukliły się mięśnie szyi. Walczył. Walczył z przeciwnikiem nie do pokonania, bo z samym sobą, ze swoimi pragnieniami i pożądaniem. Walczył z tym, aby nie pobiec za nią, aby nie okazać swojej słabości. Chciał mieć ją z powrotem, tuż obok, w swoim łóżku, nagą, cudownie piękną i gorącą. Chciał pocałunków, pieszczot, seksu i czegoś jeszcze. Jej uśmiechu, cichych, gardłowych jęków, dotyku, wszystkiego. Chciał ją mieć teraz i na zawsze. Nie po raz pierwszy pokonywał własne słabości, lecz tym razem było inaczej. Tym razem… Odwrócił się z wściekłością od okna, a potem zaczął demolować salon. Musiał wyładować swoją furię, albo się poddać. A on nigdy się nie poddawał.

Kiedy kwadrans później, podszedł do okna głośno dysząc, na przystanku już nikogo nie było. Oparł pokrwawione ręce o szybę, pozostawiając na gładkiej powierzchni czerwone ślady.

Wygrał.

Jednak jak gorzkie było to zwycięstwo, wiedział jedynie on sam.

***

– Nie pamiętam – powtórzyła chyba po raz setny zmęczonym głosem. – Nie pamiętam nic z samego wypadku.

Bolała ją głowa. Bolało całe ciało. A najbardziej świadomość, że trzy dni temu straciła bliską osobę. Ojca. Nie potrafiła zrozumieć, jak kilka sekund mogło mieć taki wpływ na całe życie. To wydawało się wręcz absurdalne. Wracali do domu, późnym wieczorem. Droga była prawie pusta, pogoda nie najgorsza. Rodzice siedzieli z przodu, ona z tyłu. Dyskutowali o sprawach błahych i bardziej poważnych. Pamiętała, że chciała poszukać czegoś w telefonie. Pochyliła się nad aparatem, a potem… Potem obudziła się na szpitalnym łóżku. Nie ucierpiała wiele, zadrapania, siniaki, stłuczone biodro. Gorzej z rodzicami. Ojciec zginął na miejscu. Matka w stanie ciężkim leżała na OIOMie.

Dużo później dowiedziała się o brawurze innego kierowcy, któremu tak bardzo spieszyło się do celu, że zaryzykował wyprzedzając w niedozwolonym miejscu. On również znalazł się w tym szpitalu, a kilka godzin potem w kostnicy. Swoją bezmyślność przypłacił życiem, pociągając za sobą niewinną ofiarę. Co dziwne, nie czuła do niego nienawiści, nie czuła złości, a jedynie ból i żal. Za to podwójnie tęskniła do Xavera i nic na to nie mogła poradzić. Brakowało jej czyiś ramion, w których mogłaby się wypłakać, brakowało obecności drugiej osoby, która dałaby poczucie bezpieczeństwa. A on, pomimo tego, jak ją potraktował, wciąż wydawał się najlepszym kandydatem do tej roli.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Tak.

  2. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Wykupiłam treść, która mi się odblokowała, ale po chwili znowu się zablokowała a kod nie działa 2 raz 🙁

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Kurcze, to dziwne. Może coś z ustawieniami kompa? Przyślij mi ten kod mailem, zobaczymy co się da zrobić.

  3. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    A płatne treści nie mają po 7 części?

  4. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Kiedy doczekamy się aktualnego zdjęcia? 🙂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Rozbieranego czy z profilu wystarczy? 😀

      Zresztą… Nadejdzie ta wiekopomna chwila…

  5. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Link do calosci bedzie razem z ostatnia czescia czy jeszcze pozniej?
    Juz nie moge sie doczekac! 🙂

Napisz nam też coś :-)