Zielone, niebieskie, ona (XI)

with 7 komentarzy

niezwykła historia trójkątu miłosnego

Zamiast 25 ustawiłam 26, dlatego nie opublikowało 🙂 

 

– Jesteś wyjątkowa Lauro! I jesteś moja! – szeptał. Spełniony oraz zaspokojony, chciał ją jedynie tulić, pieścić. Nic więcej.

– Nie spodziewałam się tego po tobie – odpowiedziała również szeptem. Dłońmi otuliła szczupłą twarz, pieściła ją oddechem. Nadal miała w sobie jego męskość. Co dziwniejsze, nadal czuła, że jak jest sztywny i gotowy na kolejne miłosne uciechy. On chyba również to poczuł, bo nie zmienił pozycji, jedynie się wyprostował.

– Wykończysz mnie! – roześmiała się radośnie. Ale Iago miał poważne spojrzenie.

– Kochasz mnie? – spytał wprost. Tego również się nie spodziewała.

– Ja… – zawahała się, co nie uszło jego uwagi. Potem zarumieniła, opuściła powieki. To były słowa o ogromnym ciężarze emocjonalnym, wiążące, obiecujące. – Nigdy wcześniej…

– Ja też. Jesteś pierwsza. I jedyna – dodał tak stanowczym tonem, że zaskoczona uniosła brwi. – Nie masz pojęcia Lauro, jak bardzo nie nadaję się na jakiekolwiek związki. Nic nie wiesz, o mojej przeszłości, o tym, do czego jestem zdolny. Ale ciebie nie skrzywdzę! Nigdy cię nie skrzywdzę! – szeptał, ponownie pokrywając jej twarz pocałunkami. – I nie pozwolę, aby zrobił to ktokolwiek inny.

– Masz na myśli Vasco?

– Przede wszystkim jego.

Odsunęła się odrobinę. Spoważniała. Nadal trzymała jego twarz w swoich dłoniach, ale teraz patrzyła na w zupełnie inny sposób. Pierwszy raz widziała go zupełnie szczerego, kompletnie pozbawionego maski, wręcz bezbronnego. Czarne oczy podejrzanie błyszczały, a Iago uśmiechał się szeroko, jakby mimo wszystko był pewien jej wzajemności.

– Kocham cię – odpowiedziała uśmiechem na uśmiech. – Bez względu na to, do czego jesteś zdolny i bez wzglądu na twoją przeszłość. A teraz – uniosła się odrobinę – mam ochotę w końcu odpocząć.

***

Spała wtulona w poduszkę, przykryta zaledwie skrawkiem materiału.

Stał oparty o framugę okna, wpatrzony w nią, zmęczony. Nie potrafił zwykłymi słowami opisać tego, co go przepełniało. A kiedy pomyślał, że Vasco planował ją zabić… Palce zacisnął w pięści, paznokcie wbił w skórę dłoni. Wściekłość to mało. Ogarniała go prawdziwa furia.

Nigdy wcześniej nie przeciwstawił się starszemu bratu. To on był jego nauczycielem, autorytetem. Nawet teraz czuł niechętny podziw. Spleciony w jedno z nienawiścią, szarpał wnętrzności, doprowadzał do szału. Poza tym pojawiła się niepewność. A co jeśli Vasco ma rację? Gdy minie fascynacja, zniknie i miłość. Wtedy zacznie ją krzywdzić, nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Był w tym prawdziwym specjalistą. Doprowadzał swoje kochanki nad przepaść, odciągał je znad krawędzi za pomocą fałszywych słów oraz pustych obietnic, a potem niespodziewanie spychał w dół. Uwielbiał tę grę, nadzieję w ich oczach błyszczącą nawet wtedy, gdy dopuszczał się przemocy. Bawiło go to, bawił go ich ból, rozczarowanie, łzy i krzyki. Prawie całe życie był draniem i nie zamierzał się zmieniać.

Aż do teraz.

Położył się, przytulił do skulonej Laury. Objął ją ramieniem, twarz zanurzył we wzburzone włosy.

Pomogło.

Poczuł ulgę.

I pewność, że jej nigdy nie odepchnie. Prędzej palnie sobie w łeb niż pozwoli aby w tych świetlistych, zielonych oczach ukazało się rozczarowanie. Prędzej skrzywdzi samego siebie niż pozwoli, aby cierpiała chociaż przez ułamek sekundy. Musi to powiedzieć Vasco. Tym razem czekała ich prawdziwa konfrontacja, dosłownie walka na śmierć i życie. Przypomniał sobie sen, przez który doszło do jego spotkania z Laurą. Myślał o tym z niechęcią; wciąż nie dowierzał, nie mógł się, pogodzić z tym, co nie dawało się zbadać czy dotknąć, poprzeć realnymi argumentami. Ale był też pewien, że mówiła prawdę. Kłamstwo, zwłaszcza tak oczywiste kłamstwo, umiał bez problemu rozszyfrować.

– Nie śpisz już? – wymruczała, przeciągając się w jego objęciach.

– Nie.

– Boisz się?

– Tak.

Odwróciła się na drugi bok, spojrzała w nieprzeniknione, męskie oczy.

– Czyli jednak się boisz?

– Nie o siebie. O ciebie. Muszę cię chronić.

– Nic mi się nie śniło – powiedziała w zamyśleniu. – Chyba na razie jestem bezpieczna.

– Może – mruknął.

– Wiem że nie wierzysz w takie rzeczy i wcale nie mam ci tego za złe.

– Powiedzmy, że jest mi ciężko coś takiego zaakceptować.

Wyciągnął ramię, objął ją, przygarnął ku sobie. Tylko przytulił, aż przytulił. Chciał powtarzać, jak bardzo ją kocha, ale teraz gdy euforia minęła, było trudniej. Nie dlatego, że zmienił zdanie. Wręcz przeciwnie. Najchętniej skryłby ją gdzieś przed całym światem, żeby była tylko jego. Czuł, że kompletnie mu odbiło. Ogłosił całkowitą kapitulację, chociaż obiecywał sobie, że jeśli już do czegoś dojdzie, to będzie jedynie seks. Akurat, pomyślał z przekąsem.

– Wiesz… Ja się nie boję – powiedziała cicho.

Chciał powiedzieć, że powinna. Strach był zdrowym uczuciem, pozwalał na zachowanie ostrożności. Tak, powinna się bać.

Lecz milczał. Pomyślał, że on będzie się bał za nią. Wolał ją widzieć szczęśliwą, spełnioną, roześmianą. Sam również się uśmiechnął. Potem zaczął pokrywać pocałunkami rozgrzane policzki, pełne słodyczy usta, przymknięte powieki.

– Iago – powstrzymała jego ruchliwe, pożądliwe dłonie. – Nie mogę więcej. Boli mnie. Ja… Nie mam zbyt dużego doświadczenia.

– Wiem.

– Wiesz? – Tym razem na niego spojrzała.

– Tak. Za to ja mam go wystarczająco dużo, by wiedzieć, że może cię boleć. Jesteś głodna?

– Nie. Śpiąca.

– To śpi.

Był niezwykle oszczędny w słowach, ale ona wiedziała, co kryje się za ta pozorną szorstkością. Dostrzegła to w głębi ciemnych źrenic, w tonie głosu, w każdym geście i pieszczocie. Wtuliła się w niego, zamykając oczy. Westchnęła z przejęciem, potem drugi raz z ulgą. Tak długo szukała, tak długo czekała. I w końcu tak niespodziewanie znalazła. Miłość jak ze starego romansu, autentyczną aż do bólu, pełną namiętności. Prawdziwą i jedyną. Iago… Nie tego się spodziewała! Była raczej pewna, że to Vasco… Nie, stop! Nie powinna więcej o nim rozmyślać, nie po tym, co chciał zrobić. Przegnała rozczarowanie, które nie było już tak silne, pozbyła się go, jak niepotrzebnego śmiecia. Odzyskała spokój, gdy męska dłoń delikatnie przeczesała jej wzburzone włosy. Zasnęła, uśmiechając się.

***

– Krzyczałaś.

Przylgnęła do niego niczym przerażone dziecko. Drżała, nadal nie mogąc pozbyć się strachu. Śniła. Ale tym razem nie pamiętała o czym. Musiało to być jednak coś okropnego, coś prawdziwie złego.

– Przepraszam – wyszeptała.

– Nie masz za co. Tylko że to już nie pierwszy raz.

– Boję się!

– Ciii! – Gładził ją uspokajająco po plecach. Zamknął w objęciach swoich ramion. Dał tyle ciepła i bliskości, ile mógł. – Zaraz będzie dobrze kochanie.

W odpowiedzi tylko mocniej zacisnęła pięści, silniej się w niego wtuliła. Lecz jednocześnie czuła, że miał rację. Dobrze że nie odmówiła, kiedy nalegał, aby się wprowadziła do jego mieszkania. Przypomniała sobie ich pierwszą kłótnię, bo Iago kazał jej zrezygnować z pracy. Kiedy z oburzeniem odpowiedziała, że przyjechała tutaj po to aby zarobić pieniądze, które wyśle najbliższym, bez słowa wypisał jej czek na sumę, która przyprawiła ją o zawrót głowy. Uznał przy tym, ze sprawa jest załatwiona, Laura nie. Tylko jak miała z nim wygrać, gdy zdradziło ją własne ciało i zawiódł rozsądek? Nie mogła.

– Czy rozmawiałeś… – zawahała się, co nie uszło jego uwadze. – Czy widziałeś się z bratem od tamtego dnia?

– Tak.

– Nie mówiłeś – spojrzała w górę w wyrzutem.

– Rodzinne interesy, nic ważnego. Nie poruszaliśmy tematu twojego wyboru.

– Wyboru! Ty draniu! – Od razu zniknął strach, w zamian za to pojawiła się złość. – Zakochałam się w tobie! Nie miałam wyboru!

Roześmiał się. Uwielbiała jego śmiech. Tracił wtedy sporo swego niebezpiecznego uroku, ale w zamian za to zyskiwał coś innego, co ciężko było opisać słowami.

– Kocham jak się na mnie złościsz – wymruczał, zsuwając z jej ramiona satynową koszulkę. – Całą resztę też kocham.

– Dosłownie – zażartowała, pomagając się mu pozbyć bokserek. Jęknęła gardłowo, gdy ukazał się naprężony członek, żywy dowód jego podniecenia.

– Spróbujemy dziś czegoś nowego? – spytał, muskając czubkiem języka zaróżowiony płatek ucha. – Masz ochotę?

– Coś nowego?

– Tak.

– Coś takiego? – Nie wiadomo skąd wyjął kajdanki. Ciężkie, solidne. Mimowolnie oblizała usta. Nie bała się, bo już od dawna podejrzewała, że ukochany mężczyzna gustuje w takich zabawach. Wtedy nie zjawił się przypadkowo. Został zaproszony. Nie wiedział jedynie, że to ona miała być główną atrakcją orgii.

Spojrzała na niego spod opuszczonych powiek. Prowokująco, zmysłowo. Potem gwałtownie pchnęła go na łóżko, siadając na nim okrakiem.

– Daj mi je – zażądała niecierpliwym głosem.

– Co?! – Chyba nie tego się spodziewał.

– Daj – wyszeptała, wdychając w jego usta powietrze przesycone pożądaniem. Jak zahipnotyzowany pozwolił jej na wszystko. Dopiero kiedy poczuł na swych nadgarstkach chłód metalu, szarpnął się konwulsyjnie. Niestety, z doświadczenia wiedział, że jego łóżko ma bardzo mocną ramę. Sam o to zadbał…

– Mówiłeś o czymś nowym – zakpiła Laura, obserwując zmieniający się wyraz twarzy Iago. Od gniewu i wściekłości, do dziwnego głodu, ciemnych, pełnych mroku oczu.

– Niezupełnie to miałem na myśli – warknął, kurczowo zaciskając palce. – Kluczyk leży pod stolikiem nocnym. Uwolnij mnie!

– Nie.

Pochyliła się nad nim, muskając włosami nagi tors.

– Uwolnij mnie! – Szarpnął się konwulsyjnie, zupełnie tracąc nad sobą kontrolę. – Ty mała!... – zmełł w ustach ostatnie słowo. I chociaż niejednokrotnie widziała go wściekłego, to tym razem zauważyła coś jeszcze. To samo szaleństwo, które dostrzegała w oczach Vasco. A jednak nie bała się. Czuła swą przewagę i przekornie postanowiła sprawdzić, dokąd ją to zaprowadzi.

– Sam chciałeś czegoś nowego – powiedziała kpiąco, odrzucając na bok satynową koszulkę. Iago z taką siłą naprężał mięśnie, że przez chwilę miała wrażenie, iż zdoła się uwolnić. Zdążyła nawet zadać sobie pytanie, co by wtedy zrobił? Uderzył ją? Nie, w to nie wierzyła. Uśmiechnęła się lekko, potem uniosła, zdejmując koronkowe majtki. Dopiero gdy nawinęła je z namysłem na palec, usiadła na nim okrakiem. Tak, był wściekły, ale był również nieziemsko podniecony. Twardy. Gorący. Podsunęła przesiąkniętą jej zapachem bieliznę pod jego nos i rozkazała:

– Ssij!

Drgnął zaskoczony, lecz posłuchał. Stanowczo wepchnęła koronkę do jego ust, a wtedy na twarzy Iago ukazał się wyraz oszołomienia. Potem pazernie chwycił ją zębami, a podniecenie, które rozlało się po całym wnętrzu, doprowadziło go niemal do ekstazy. Smak, zapach, szorstka struktura materiału i ciepło kobiecego ciała, połączyły się w jedno. Dźwięk tarcia kajdanek o metalową ramę zlewał się ze stłumionymi jękami, które wydobywały się z ust mężczyzny. Laura lekko się uniosła, by po chwili nabić się na jego sterczącego w pełnej erekcji członka. Głucho stęknął, a ona zamknęła oczy, odchyliła głowę do tyłu i zaczęła się poruszać. Ujeżdżała go coraz szybciej; każdy ruch był gwałtowniejszy, pełen głodu. Pieściła swoje ciało, zerkając na niego spod przymrużonych powiek. Pieściła jego ciało, potęgując rozkosz. Doskonale zdawała sobie sprawę, jak frustrująca była świadomość, że to ona dominowała, a on nie mógł jej nawet dotknąć. Odrzuciła na bok wilgotną koronkę, wpiła się jego usta. Galopowała ku spełnieniu, które nieuchronnie nadciągało.

– To było coś nowego – wymruczała, tuląc się po wszystkim do piersi Iago. Oddech miał głośny, świszczący, a jego serce biło mocno i szybko. Przeciągnęła się niczym zadowolona kotka i dopiero wtedy go rozkuła.

Wydawał się być wyczerpany, ale to były tylko pozory. Rzucił ją na łóżko, palce zacisnął na krtani z taką siłą, że nie mogła złapać oddechu. W czarnych oczach pojawiła się furia. Takim go jeszcze nie widziała i chyba to przestraszyło ją najbardziej.

– Iago! – Swoje imię mógł odczytać tylko z ruchu warg. Lecz nie poluzował uchwytu. Czerpał satysfakcję z jej przerażenia, z tego, że teraz on był górą.

Oto Babeczka:

Matka, żona, matematyk. Pisze od bardzo dawna, publikuje od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie żyć bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Kasia
    | Odpowiedz

    Już się bałam, że o nas zapomniałaś. Jak mogłaś w takim momencie skończyć? 🙁 Jednak jego ciemna strona wzięła górę. Nie mogę się doczekać następnej części.

  2. J.
    | Odpowiedz

    Obstawiam, że ta ostatnia scena to będzie Incepcja. Babeczko, ile jeszcze części?

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Niewiele 🙁 Dwie, może trzy. Zależy jak podzielę tekst i coś jeszcze dopiszę.

  3. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    To się nasza bohaterka musiała “zdziwić” na końcu!

  4. Tony Porter
    | Odpowiedz

    Nie rozumiem dlaczego Iago tak się wścieka – chciał czegoś nowego, to dostał. Myślę, że czegoś takiego jeszcze nigdy nie doświadczył. No chyba, że jakaś domina zdrowo nim porządziła i został mu uraz:) A tak na poważnie, to taki niby kochający, troskliwy. “…jesteś wyjątkowa… jesteś moja…”, a potem Laurę poddusza i czerpie satysfakcję z jej przerażenia? Porąbany facet. Ale przyznać trzeba, że Laura nie lepsza i niewiniątkiem zdecydowanie nie jest. Wpychać facetowi majtki do ust? Doświadczenia, to ona i może nie ma, ale do grzecznych dziewczynek zaliczyć się jej nie da. Przyznam szczerze, że jej los niespecjalnie mnie rusza. Niech się Vasco wreszcie bierze za to zabijanie:)

  5. Anonim
    | Odpowiedz

    Babeczko opowiadanie świetne🙂 Szkoda że przerwałaś w tym momencie. Z niecierpliwością czekam na kolejną część😉 I mam pytanko. Czy dostępne będzie opowiadanie “Historia pewnego nieporozumienia” bo chciałabym je sobie odświeżyć

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Będzie niedługo, poprawiam okładki i stąd zostawiłam to sobie na koniec 😉

Napisz nam też coś :-)