Zielone, niebieskie, ona (XIII)

with 6 komentarzy

niezwykła historia trójkątu miłosnego

Wiem że ostatnio trochę Was zaniedbujemy, ale intensywnie porządkujemy teksty na stronie, sprawdzamy linki, udoskonalamy okładki. Trochę jest przy tym roboty. U mnie na przykład posypały się wszystkie teksty i musiałam to poprawić. W takich chwilach żałuję, że nie dawałam całości zamiast części ;-))) Ale na szczęście już niedługo koniec tych uciążliwych obowiązków 🙂 i będziemy mogły się zając wyłącznie pisaniem, przywracając ustalony ład i nie zaniedbując dodawania nowych tekstów 🙂

A w opowiadaniu poniżej zbliżamy się do końca...

 

Gdy się obudziła, na zewnątrz panował jeszcze mrok. Otarła spocone czoło, a później ostrożnie wyswobodziła się z uścisku męskich ramion. Iago poruszył się niespokojnie, ale nadal spał.

Najpierw skierowała się do łazienki. Opryskała twarz zimną wodą, krytycznie przyglądając się swemu odbiciu. Poczuła głód, więc przeszła do kuchni. Wyjęła z lodówki sałatkę, zastawiła wodę na herbatę. Dopiero po chwili zdecydowała się również na lampkę czerwonego, cierpkiego wina, które wypiła niemal duszkiem. Alkohol nieprzyjemnie podrażnił przełyk, pełnym żaru strumieniem spłynął do żołądka. Zakasłała, sięgając po butelkę wody mineralnej. Przepłukanie ust przyniosło ulgę.

Usiadła przy stole. Jadła sałatkę, patrząc w zamyśleniu na zegar wiszący tuż przy oknie. Już nie pierwszy raz budziła się o tej godzinie. Spocona, przerażona, śniąca koszmar, którego szczegółów nie potrafiła sobie przypomnieć. Czyżby jej sny zaczęły ją zawodzić? Czy to dlatego, że się zakochała? A może powodem było to, iż pokrzyżowała przeznaczeniu plany? Tego nie wiedziała. Czasami zrywała się z krzykiem, budząc Iago, czasami, tak jak dziś, jedynie drżała z przerażenia.

– Co się ze mną dzieje? – Słowa wypowiedziane na głos, pomogły uzmysłowić jej skalę odczuwanego strachu. Brzmiały niepewnie, tchnęły tajemnicą. Z nagłą tęsknota pomyślała o mężczyźnie leżącym w pomieszczeniu obok. Był tak blisko, a jednak czasami wydawało jej się, że dzieląca ich odległość jest nie do pokonania.

Ukryła twarz w dłoniach, pochylając się nad blatem stołu.

– Lauro…

Silne dłonie, bezpieczne ramiona. A jednak obudził się, chociaż wolałaby, aby dalej leżał pogrążony w błogosławionym śnie. Nie chciała go martwić. Tyle razy widziała już pionową zmarszczkę niezadowolenia przecinającą gładkie czoło.

– Śniło ci się coś.

Nie pytał. To było stwierdzenie.

– Dobrze mnie znasz – posłała mu blady uśmiech, pozwalając z powrotem zanieść się do łóżka. – Tak, chyba znów jakiś koszmar. Nie wiem, nic nie pamiętam.

– To coś nowego, prawda?

– Może. Chyba tęsknię za domem – westchnęła, wtulając się w jego gorące ciało całą sobą. Zaciągnęła się dobrze znanym zapachem, palce wplotła w krótkie, ciemne włosy.

– Chcesz wrócić?

– Ja…

Położył palec na jej ustach. Przesunął pieszczotliwie po ich konturze, delektując się miękkością, każdym załamaniem, nieznaczną szorstkością. Był podniecony, ale wiedział, że nie tego potrzebuje Laura. Ostatnio bywała coraz bardziej zamyślona. Oczy miała zmęczone, a pod nimi rysowały się głębokie cienie. Zeszczuplała. Posmutniała. Nie on był tego przyczyną, a męczące nocne koszmary. Najwyraźniej niepokoiły ją, burzyły spokój ducha.

– Dobrze. Daj mi tylko dni na zamknięcie pewnych spraw.

– A praca?

– Wezmę urlop. Albo zwolnię się – wzruszył ramionami. Tylko ten gest przypominał jej dawnego Iago, niedostępnego, oschłego, zimnego. – To drugie tylko wtedy, jeśli nie będziesz chciała już tu wracać.

Nic nie powiedziała, nawet jeśli powinna była zaprotestować. To była jego decyzja i znała go na tyle, żeby wiedzieć, że zdania nie zmieni. Potrafił być równie uparty jak Vasco. Akurat tego wolała mu nie mówić.

– Śpij.

Wpasowała się w jego ciało. Zamknęła oczy. Była pewna, że i tak nie zaśnie, ale nie potrafiła odmówić sobie przyjemności płynącej z bliskości. Nieraz zastanawiała się, czy to ten sam człowiek, który rzucił się na nią z taką wściekłością, gdy go skrępowała. Wiedziała co kryje się w jego sercu, ale nadal nie miała pewności, co siedziało w jego głowie. Jakie demony jeszcze mogła obudzić, przywołać z nicości? Z czym jeszcze przyjdzie jej się zmierzyć? Przegnała teraz te myśli. Były niepotrzebne. Nie tutaj i teraz.

Nie chciała ich.

– Śpij kochanie. – Delikatnymi pocałunkami pokrywał jej włosy i skraj policzka. W jego ustach to słowo było takie niezwykłe, miało taką niesamowitą moc. Jednocześnie pasowało i nie pasowało do tego twardego, bezwzględnego mężczyzny, w oczach którego czasami dostrzegała szaleństwo. Takie samo jak w oczach jego brata, chociaż Iago potrafił lepiej nad sobą panować. A może to nie tak?... Może wcale nie potrafił?

Myśli stawały się coraz bardziej splątane, coraz mniej wyraźne i Laura mimo wszystko zasnęła.

***

Patrzyła na spakowane walizki. Na meble przykryte płachtami białego płótna. Nie lubiła tego mieszkania, bo tchnęło dziwnym chłodem, więc i teraz nie czuła smutku, że wkrótce je opuści. Przeczuwała że już na zawsze, ale to z kolei budziło w niej niepokój.

Od kiedy podjęli decyzję o wyjeździe przestały ją prześladować nocne koszmary. Zniknęły ciemne cienie pod oczyma, zniknął strach, którego cień towarzyszył jej na każdym kroku. Była podekscytowana powrotem, tym, że będzie mogła pokazać Iago ukochane strony, przedstawić go rodzinie. Zdążyła również poznać jego matkę. Niezobowiązująca kolacja nie wniosła do życia Laury nic nowego, bo kobieta wydała jej się kapryśna i nieco wyniosła, chociaż wyglądała również na poruszoną, kiedy Iago dokonał wzajemnej prezentacji. Może by ją polubiła, kto wie, może również znalazłaby w niej przyjaciółkę, ale nie w tak krótkim czasie. Laura nie należała do wylewnych osób, które na każdym kroku zawierały znajomości, otaczając się wianuszkiem psiapsiółek. Była skryta, nieufna i trzeba było wiele czasu, aby nazwała kogoś swym przyjacielem.

Ku jej uldze na spotkaniu rodzinnym zabrakło Vasco. Dobrze, bo nadal ciężko było myśleć o nim bez goryczy. Gdyby nie ten pokręcony pomysł z orgią, kto wie, czy zdecydowałaby się na związek z Iago. Czasami miała wrażenie, że zauroczyło ją dwóch mężczyzn, tak podobnych i jednocześnie tak różnych. Niestety, tylko jeden z nich zrobił wszystko, aby to zauroczenie przekształciło się w miłość. I tylko o tym jednym myślała z rozbrajającą czułością, do tego jednego tęskniła. Za to drugiego coraz bardziej się obawiała. Była pewna, że Vasco się nie podda. Atak był kwestią czasu.

– Witaj Lauro.

Nawet nie poczuła się zbytnio zaskoczona. Tak, atak był kwestią czasu.

– Witaj.

Odwróciła się.

Stał tuż przy wejściu do salonu, oparty niedbale o framugę. Powoli, wystudiowanym gestem zdjął skórzane rękawiczki, nie spuszczając przy tym łagodnie zaciekawionego wzorku z zamarłej w bezruchu Laury.

– Co tutaj robisz? – spytała w końcu, pokonując panikę, która jak wzburzona fala zalała jej ciało i umysł.

– Patrzę.

Więc i ona patrzyła. Milczała, mierząc go beznamiętnym spojrzeniem, zastanawiając się, czy poradzi sobie sama, aż do przybycia Iago. Musiała, bo ten miał się zjawić dopiero za godzinę.

– I co widzisz? – Pierwsza przerwała milczenie, chociaż nie powinna była tego robić.

– Małą, uroczą oszustkę.

– Skoro tak twierdzisz.

– Raz mi uciekłaś. – Uśmiechał się, chociaż z jego oczu wyzierał chłód. – Drugi raz na to nie pozwolę.

– Nie musisz mi wierzyć, ale wtedy nie kłamałam.

– Nie miałem na myśli hotelowego pokoju.

– Nie? – uniosła zdumiona brwi. – A co?

– Lauro – powiedział z wyrzutem, ruszając w jej kierunku. – Jesteś inteligentna. Nie udawaj, że nie wiesz o co mi chodzi.

– Orgia? – Chciała się cofnąć, ale nie miała gdzie. Plecami uderzyła o gładką, zimną ścianę.

– Brzydkie słowo – wykrzywił twarz. – Przygotowałem przedstawienie. Dla ciebie i z twoim udziałem. A ty co? Dałaś się uwieść memu bratu.

– Jesteś zdrowo szurnięty! – Chyba pierwszy raz pozwoliła sobie na okazanie gniewu. – Skoro mnie chciałeś, to trzeba było mnie brać!

– Nadal cię chcę. Nadal mogę cię wziąć.

– Ciało tak, serce już nie.

– Daj spokój. – Był tak blisko, że czuła ciepło jego oddechu. Zapach gumy miętowej, żar szczupłego ciała. Każdy szczegół twarzy, głębię szaleństwa czającego się w przymrużonych po kociemu oczach. – Uparta kobietka z ciebie. – Wyciągnął rękę, dotykając palcami jej policzka. Wzdrygnęła się, ale nie odsunęła. Wolała nie drażnić bestii. Musiała zachować spokój i trzeźwość umysłu, bo tylko to mogło ją uratować. Vasco nie pojawił się, aby rozmawiać. Miał plan. Jaki? Tego nie wiedziała.

– To nie tylko upór.

– Nie? Pamiętam twój sprzeciw, oj, pamiętam! – roześmiał się, patrząc jak rumieni się ze złości. – Jeśli to samo co ze mną, robisz z moim bratem, to nic dziwnego, że oszalał na twoim punkcie.

– A oszalał? – Zaciekawił ją.

– Tak jak i ja. Lauro – pochylił się i teraz ich twarze dzieliło zaledwie kilka centymetrów. – Musisz wiedzieć, że to nie ty decydujesz, do którego z nas będziesz należeć.

To były wyjątkowo bezczelne słowa, wypowiedziane drwiącym, pełnym pewności siebie głosem.

– Nie! – Położyła dłonie na jego ramionach, chcąc go odepchnąć. – Akurat to jest tylko i wyłącznie moja decyzja!

Nie odpowiedział słowami. Pocałował ją. Gwałtownie przylgnął do drżących warg dziewczyny, wykorzystując jej zaskoczenie. Lecz zaraz później, unieruchomił ramiona, przyciskając drobne ciało do ściany. Wszelkie wątpliwości, które miał, pojawiając się w tym miejscu, zniknęły. Wiedział, co powinien zrobić. Nie obchodził go sprzeciw. Był pewien, że jeśli się postara, zastąpi Iago. Całował ją brutalnie, pieszcząc niecierpliwymi dłońmi, wkradając się w zakazane miejsca. Nic więcej go nie obchodziło. Nie liczył się z porażką, bo dawno żadnej nie zaznał.

 

 

Oto Babeczka:

Matka, żona, matematyk. Pisze od bardzo dawna, publikuje od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie żyć bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Matylda
    | Odpowiedz

    Babeczko, oj Babeczko. Co Ty z nami robisz? W takim momencie 🙁 Czyli jednak Vasco też się zakochal? Nie wiem, czy to dobre słowo.

  2. Kasia
    | Odpowiedz

    Kurcze, już się rozkręcalo, a tu lipa hehe. Teraz czekać cały tydzień na następne. Ile jeszcze będzie części?

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Będzie jeszcze jedna część 🙂

      • J.
        |

        Tylko jedna 🙁 Więc smutne zakończenie pełne trupów sie szykuje 😀

  3. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Powiem szczerze, że Laura zaczyna działać mi na nerwy, podobnie obaj panowie. Chyba nie będę za żadnym z nich płakała, więc w sumie… Babeczko, szykujesz krwawe zakończenie?

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Zaraz tam krwawe… 😉

Napisz nam też coś :-)