Zła strona nieba (X)

with 20 komentarzy

Część 10

nietypowy romans
 

Wypadłam z mieszkania Jacka, jakby goniło mnie stado dzikich zwierząt. Prawie przebiegłam obok portiera, który spoglądał zaciekawiony, ale nie odważył się zapytać, co się stało. Jack się stał, ot co!

Jak ja nie znosiłam tego gnojka! Jak on mi działał na nerwy! Miałam ochotę zrobić mu krzywdę i patrzeć, jak kona w męczarniach. Nie miałam pojęcia, dlaczego tak łatwo wprowadzał mnie w ten stan, ale tak właśnie się działo. Nie umiałam nad tym zapanować!

Byłam na niego wściekła, ale bardziej na samą siebie. Co chwilę dawałam się sprowokować, pozwalając, by Jack wychodził z tego zwycięsko, by mógł dalej tkwić w przekonaniu, że jest panem i władcą, a żadna kobieta mu się nie oprze.

Co gorsza miałam świadomość, iż sama zaliczałam się do tego grona. Gdyby tylko Jack się postarał, leżałabym pod nim chętna i rozpalona. To było podyktowane zwykłym pożądaniem, ale taka była prawda. Dlatego uciekłam z mieszkania. Bałam się, że mimo złości, w końcu rzucę mu się na szyję i zechcę wykorzystać sytuację. Za to najbardziej byłam zła na siebie.

Wróciłam do domu, ale nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Mogłabym pojechać i wyżalić się Vanessie, ale znałam jej plany na wieczór. Urządzała kolację dla siebie i Adama. Byłabym egoistką, gdybym weszła im do mieszkania ze swoimi problemami, nad którymi nie potrafiłam zapanować.

W końcu wpadłam na pomysł, że pojadę na basen, aby pozbyć się niepotrzebnej energii. Godzina, którą tam spędziłam, sprawiła, iż nieco się uspokoiłam. Nie obiecywałam sobie, że więcej nie pozwolę się sprowokować Jackowi, bo wiedziałam, jak to jest mało realne. On tylko czyhał na okazję i świetnie umiał każdą wykorzystać. Jednak musiałam nieco popracować nad opanowaniem. Inaczej Jack będzie wygrywał w każdej rundzie. Jakoś nie wierzyłam, że nagle da mi spokój.

Reszta dnia, a raczej wieczoru upłynęła znacznie spokojniej. Nie miałam cudownego nastroju, ale przynajmniej nie chodziłam nabzdyczona jak indor. Włączyłam sobie jakiś film akcji, gdzie trup ścielił się gęsto i wyobrażałam sobie, że każdym zabitym jest Jack.

W niedzielę pojechałam do znajomej, u której dawno mnie nie było i wypiłam z nią kawę. Wróciłam do domu z dobrym samopoczuciem. Miałam je do momentu, aż sobie przypomniałam, że nazajutrz był poniedziałek.

Sam ten fakt w ogóle by mnie nie ruszył, ale odgrzebałam w pamięci słowa Jacka, iż zjawi się na masażu. Poziom endorfin w moim ciele spadł na łeb, na szyję i za nic w świecie nie chciał się podnieść.

Musiałam zadzwonić do salonu i skłamać, że źle się czuję.

Nigdy nie robiłam takich rzeczy, ale tym razem byłam zmuszona. No dobrze, nikt nie przystawił mi pistoletu do skroni. Jednak ten jeden jedyny raz pragnęłam mieć święty spokój. Zasłużyłam na niego. Trochę było mi wstyd, gdy zadzwoniłam do szefa, ale słowo się rzekło.

Miałam w nosie, co Jack sobie pomyśli. Mógł nazwać mnie tchórzem, to mnie nie obchodziło. Liczyło się tylko, że jutro go nie spotkam. Po cichu miałam też nadzieję, iż nie przyjdzie w ciągu kolejnych kilku dni.

Miałam gdzieś mój głupi plan pójścia z nim do łóżka, aby mu pokazać, na co mnie stać. Jack nie przestał mi się podobać, ale nie mogłam też poddawać się napadom zidiocienia. Nadal czułam się urażona. Jeśli by od razu napisał, że nie jest Benem, nie miałabym do niego pretensji o wzięcie mojego numeru. Jednak ten przebrzydły tchórz lubił się bawić ludzkimi uczuciami.

W poniedziałek rano napisałam  do Vanessy, dlaczego mnie nie będzie. Jej mogłam wyjawić prawdę. To tak na wypadek, gdyby szef ją o mnie pytał, chociaż to się nigdy nie zdarzyło. Van jak to Van, od razu zadzwoniła.

Co się stało? Jeśli jesteś zdrowa, to dlaczego w pracy powiedziałaś, że jest inaczej?

Bo Jack miał przyjść, a ja nie mam ochoty go oglądać. To on podszywał się pod Bena – wyjaśniłam. Van głośno wciągnęła powietrze.

I nic mi o tym nie powiedziałaś? Kiedy i jak się dowiedziałaś? – Już wiedziałam, że czeka mnie rozmowa na temat nie mówienia zawczasu o takich sprawach i że gówno ją obchodzi, czy chciałam jej przeszkadzać, czy też nie.

Wpadnij po pracy, to ci wszystko opowiem.

Dzisiaj nie dam rady. Mama Adama źle się czuje i trafiła do szpitala. Obiecałam mu, że z nim do niej pojadę. Mów teraz – zażądała.

Wysłał mi swoje zdjęcie w sobotę. Wściekłam się. Pojechałam do niego, żeby mu to wygarnąć. Nawet mnie nie przeprosił, rozumiesz? Świetnie się przy tym bawił! – dodałam z kwaśną miną, jakby Van siedziała naprzeciwko.

Dupek! Jak się zjawi, zrobię mu taki masaż, że później nie da rady podnieść się ze stołu – obiecała, a ja mimowolnie się uśmiechnęłam. Van była takim typem przyjaciółki, która wskoczyłaby za mną w ogień. Za to, między innymi, ją kochałam.

Nie pokazuj mu, że coś wiesz. To go tylko nakręca. Potraktuj obojętnie, on tego nie lubi – mruknęłam, bo wiedziałam, z jakim typem człowieka mam do czynienia.

Mężczyźni pokroju Fostera nie znosili, kiedy nie okazywano im należytej uwagi. Ja niestety okazywałam mu ją zbyt często i Jack nauczył się to wykorzystywać. Umiał mnie podejść, sprawiając, że później płonęłam z wściekłości.

To może chociaż obleję go gorącym olejkiem? No wiesz, mógł się zagotować… – dodała, śmiejąc się do słuchawki. Zawtórowałam jej, bo rozbawiła mnie ta wizja. Jednak kiedy przypomniałam sobie muskularne plecy Jacka, zamilkłam.

Kocham cię, wariatko! Jesteś najlepszą przyjaciółką na świecie. Ignoruj go i traktuj jak powietrze.

Się robi! Zadzwonię później, właśnie dojeżdżam do salonu. – Vanessa pożegnała się ze mną.

Ja poszłam do pokoju i wskoczyłam na kanapę. Miałam cały dzień do swojej dyspozycj. Chciałam go dobrze wykorzystać, dlatego wzięłam laptopa na kolana. W pracy od czasu do czasu dostawaliśmy do zrobienia treningi online. Polegały na odpowiadaniu na kilkadziesiąt pytań na specjalnym portalu. Następnie zostawała przyznawana punktacja. W zamian otrzymywaliśmy kolejny certyfikat, który miał świadczyć o tym, iż jesteśmy wysoko wykwalifikowaną kadrą.

Ćwiczenia zajęły mi trzy godziny, bo pytań było naprawdę sporo, a wiele z nich skonstruowanych w taki sposób, żeby zmylić odpowiadającego.

Dochodziło południe. Poczułam ssanie w żołądku, bo zapomniałam zjeść śniadanie. Poszłam do kuchni, żeby zrobić sobie jakąś kanapkę. Wyglądałam przez okno, kiedy zobaczyłam znajomy samochód. Zaparkował tuż pod moim domem.

Jęknęłam, gdy spostrzegłam, kto z niego wysiadł. Jack obszedł auto i przeszedł przez furtkę. Ruszył w kierunku drzwi. Kilka sekund później usłyszałam dzwonek. Co on tu robił do jasnej cholery? Stałam jak zaklęta, licząc po cichu, iż odejdzie, kiedy mu nie otworzę.

Oto Jo Winchester:

Kobieta po trzydziestce, której dziesięć lat temu zamarzyło się spisywanie powstających w głowie historii. Nie poddałam się mimo ciężkiego startu i staram się podnosić poziom swojego pisania. Uwielbiam erotyki, dlatego w swoje opowiadania wplatam bogate sceny seksu.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Wlasnie taka Natalię lubie👏🏻 Pokaz mu kto tu rządzi Nat! 😁

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Jack nie może być cały czas górą w tym “starciu” 😀

  2. J.Gibson
    | Odpowiedz

    film akcji, gdzie trup ścielił się gęsto i wyobrażałam sobie, że każdym zabitym jest Jack
    Ja bym taki film z chęcią obejrzała!!!!! Poleci ktoś coś?

    • J
      Judyta
      | Odpowiedz

      https://m.youtube.com/watch?v=w-HSoOFdJ3s – dużo trupów na szybką poprawę nastroju. Jak mnie w robocie TL wkurwi, to oglądam – wkurwienie przechodzi jak ręką odjął 😁

      • Babeczka
        |

        https://youtu.be/4xWwqZJxNs4
        I tylko mieczem macha główny bohater :-))) Po prawej stronie macie nawet licznik!
        Ogólnie to cały film polecam, nie wiem dlaczego ale mi się z twórczością S.Dali kojarzy. Może to ta kolorystyka?

      • Jo Winchester
        |

        John jest świetny😀

      • J.Gibson
        |

        Idealna statystyka trupa na minute oglądania.
        John Wick – oglądalam juz chyba 5 razy, ale to nic. Wywiad z wampirem ogladam dwa razy do roku😂😂😂

    • J
      Judyta
      | Odpowiedz

      Ja co roku na urodziny robiłam sobie maraton “Underworld”. Dopóki były tylko 3 części, to dało się to zrealizować bez bólu dupy, bo to niecałe 6h. Teraz jest już 5 części i ostatnio doszłam do wniosku, że ten rytuał chyba nie przetrwa 😐

  3. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    John Wick😉 Bajka, ale trupów tam nie brakuje😂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Hot Shots 2 – najbardziej krwawy film w historii ;-)))

  4. B
    Barbs
    | Odpowiedz

    Into the Badlands- goraco polecam… trup sie sciele gesto, przepiekne ujecia, jedne z najlepszych (nawet nierealistycznych ale “who cares🤷🏻‍♀️“) scen walki… no i jest na kim oko zawiesic…

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      A propo nierealistycznych scen… Byłam w piątek w kinie na filmie “Szybcy i wściekli: Hobbs i Shaw” i tam było ich od groma. Ale uwielbiam Jasona Stathama. Tak samo ma się sprawa z Johnem Wickiem. Ale czego nie robi się dla ulubionych aktorów 😉

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Kurczę, serial… Ale co tam, kupił mnie trailer, spróbuję. No i lubię latających, wymachujących mieczem skośnookich :-)))

  5. A
    Anonim
    | Odpowiedz

    Ano…

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Ano co?

      • Babeczka
        |

        Jo, to ja… Kurna, coś się na stronie zepsuło. Jako najnowszy wpis widzisz Złą stronę nieba czy Nemezis 13?

      • Jo Winchester
        |

        Nemezis. Z mojej strony wszystko wygląda ok.

      • Babeczka
        |

        No właśnie widzę, że w końcu zaskoczyło… Ale przez pięć godzin meliło i meliło… Nawet najnowsze komentarze nie chciały się w stopce wyświetlać 🙂
        Jak podróż? ;-D

      • Jo Winchester
        |

        Może motylowa strona ma dość dzisiejszej pogody?😀
        Podróż minęła spokojnie:) I szybko, bo w sobotę zahaczyłam o Empik😂 W sumie cieszę się, że wczoraj nie było tak duszno jak dzisiaj, bo bym umarła z przegrzania w pociągu bez klimy.

      • Babeczka
        |

        A ja miałam z młodszą pociechą rajd po starym rynku i w niedzielę już musiałam wziąć tabsa przeciwbólowego :-)))
        A propos pociągu Mika ma patent na pisanie w podróży 🙂 wkrótce zaprezentuje. Ja już postanowiłam, że skorzystam. Chociaż i poczytać warto dla odmiany :-)))

Napisz nam też coś :-)