Zła strona nieba (XIX)

with 8 komentarzy

Część 19

nietypowy romans

No i macie "Boom" 😉

 

Miesiąc później

Z rozrzewnieniem spojrzałam na budynek, z którego właśnie wyszłam. Mój wymarzony salon masażu. Moje dziecko, które dopiero pojawiło się na świecie. Byłam z niego strasznie dumna, chociaż nie miałam żadnej pewności, że zdołam utrzymać się na rynku. Ale głęboko w to wierzyłam.

W końcu udało mi się znaleźć odpowiednie miejsce. To był przedostatni lokal z listy Jacka. Wiedziałam, iż to strzał w dziesiątkę, kiedy tylko przekroczyłam jego próg.

W środku znajdowało się wystarczająco dużo miejsca na dwa gabinety, pomieszczenie socjalne, dwie łazienki oraz niewielką recepcję. Lokalizacja też w porządku, w dobrej dzielnicy. Nawet wysokość czynszu nie przerażała mnie tak, jak się tego spodziewałam.

Kiedy tylko podpisałam umowę najmu, wzięliśmy się ostro do pracy. Vanessa załatwiła cały sprzęt oraz wyposażenie, w czym oczywiście pomagał jej Adam. Do mnie należała część papierkowa, jeśli tak to można było określić. Jeździłam, załatwiałam wszelkie niezbędne pozwolenia.

Później przeprowadziliśmy potrzebny gabinetowi remont. Do domu wracałam tak zmęczona, że ledwo starczało mi sił na prysznic i dojście do łóżka.

Jack też nam pomagał, kiedy tylko mógł. Gdy ustaliłam datę otwarcia salonu, to on zajął się reklamą. Nie dość, że odpowiednio zarekomendował mnie na antenie „Enjoy your morning” , to jeszcze rozesłał ogłoszenia do kilku poczytnych gazet. Chciałam mu zwrócić pieniądze, ale jedyne, co zyskałam, to fakt, iż prawie się na mnie obraził. Musiałam ustąpić.

W przeddzień otwarcia dostałam ataku paniki. Z reguły jej nie ulegałam, ale tym razem poległam. Vanessa usiłowała mnie uspokoić, ale nie dawała sobie rady. Opanował mnie strach, że nie podołam temu przedsięwzięciu.

Van wezwała Jacka. Dopiero on mi pomógł. Później przepraszałam ich za ten występ. Jednak w nocy prawie nie zmrużyłam oka. Wstałam o piątej rano. Nie chciałam obudzić śpiącego mężczyzny moim wierceniem się na łóżku.

Otwarcie salonu było zaplanowane na dziewiątą. Mimo zapewnień Fostera, nie miałam pewności, że ludzie zechcą przyjść do mnie. Wpół do ósmej byłam już na miejscu. Musiałam sprawdzić, czy na pewno wszystko było przygotowane.

Ten dzień miałam zapamiętać do końca życia. Ludzie – zaciekawieni reklamą – przybywali do nas. Prawie rozpłakałam się ze wzruszenia, kiedy wśród gości dostrzegłam kilka twarzy, które przychodziły do mnie na masaż w poprzednim miejscu pracy.

Miałyśmy z Vanessą pełne ręce roboty. Jednak największym sukcesem było to, że zapisałyśmy klientów na kolejne dni. Uwierzyłam, iż uda mi się utrzymać marzenie przy życiu.

Kilka osób zapytało o moją znajomość z Jackiem i jego przychylność. Nie lubiłam kłamać, ale nie mogłam wyznać prawdy. Foster ciągle pozostawał w „związku” z Emmą. Napomknęłam jedynie, iż mężczyzna sam zaproponował swą pomoc.

Jeśli chodziło o nasz związek, wszystko układało się jak do tej pory. Jack pojawiał się co jakiś czas. Czasami oglądaliśmy filmy, sprzeczając się o fabułę. Nawet zdarzało się, że kilka razy gotowaliśmy wspólnie kolację. Mój ukochany pokazał mi kilka fajnych przepisów.

Zachowywaliśmy się jak para. Coraz częściej miałam wrażenie, że mu na mnie zależy. Te czułe gesty, pieszczotliwe zwracanie się do mnie. Uwielbiałam, kiedy nazywał mnie per „mała”.

Zakochałam się w nim po uszy, chociaż naprawdę tego nie planowałam. Przecież od początku zdawałam sobie sprawę, jak to się może skończyć.

Zmieniłam o nim zdanie, kiedy w czasie mojej choroby opiekował się mną, jakbym była czymś drogocennym. Gdy zostałam zwolniona, przekonał, abym się nie załamywała, a otworzyła własny biznes.

Nie przestawał mnie wspierać i pomagać.

Nawet moim przyjaciele, widząc, co Jack robi, zaczęli odnosić się do niego z dużo mniejszą niechęcią.

W końcu uwierzyłam, że jest dla nas szansa. Czekałam cierpliwie, aż zakończy zabawę z Emmą. Bolało mnie, kiedy dowiadywałam się z gazet, że widziano ich tu i tam. Cierpiałam, patrząc na zdjęcia, na których się obściskiwali.

Byłam zazdrosna, gdyż sama chciałam z nim wyjść i przestać się ukrywać. Zwykły spacer był dla nas niedostępny. I chociaż wspólne chwile były cudowne, to nigdy nie trwały długo.

Z początku byłam cierpliwa. Przecież Jack – tak jak ja – walczył o swoje marzenie. Ale im więcej czasu upływało, tym gorzej znosiłam tę sytuację. Nie chciałam się nim dzielić, nawet jeśli jego związek nie opierał się na miłości. Ślepo wierzyłam, że mężczyzna, którego kochałam, nie sypia z Emmą.

Zaczęłam się męczyć. Nie mogłam znaleźć sobie miejsca, kiedy siedziałam samotnie w domu. A następnego dnia dowiadywałam się, że Foster był gdzieś z prezenterką. Tłumiłam prawdziwe emocje. Przekonywałam sama siebie, że to się skończy lada dzień.

Mijały dni, tygodnie, a nic się nie zmieniało.

Tamtego wieczoru wróciłam do domu, licząc, że Jack do mnie przyjedzie. Nie przyjechał. Nawet się nie odezwał. Poszłam spać rozczarowana.

Następnego dnia zobaczyłam w magazynach plotkarskich zdjęcia pary prezenterów oraz dwójki ich znajomych. Wychodzili z restauracji

Poczułam złość, zawód oraz ogromny smutek.

W pracy byłam zbyt zajęta, żeby o tym myśleć. Ale po zamknięciu salonu, wszystko do mnie wróciło.

Wiedziałam, iż dłużej tego nie wytrzymam. Musiałam porozmawiać z ukochanym o przyszłości, o ile w ogóle jakaś nas czekała. Napisałam mu krótką wiadomość, czy przyjedzie. Odpisał, że tak. Wróciłam do domu i wyglądałam jego przyjazdu. Zjawił się trzy godziny później.

Stęskniłaś się? – spytał od razu, kiedy tylko wszedł. Objął mnie i pocałował. Był podniecony, bo kiedy otarł się o moje ciało, wyczułam lekki wzwód. Musiałam siłą się powstrzymać, żeby mu nie ulec, a rozpocząć rozmowę. – Ja też tęskniłem…

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Powiem Ci,ze to nie na Jacka jestem zła, a na Natali. Wiedziała na co sie pisze , mogła porozmawiać zapytać, zadać wyjaśnień i moze jakiejs obietnicy, ale ona wręcz kazała mu wybierać. 🤨Wzięło chłopaka, ale On od początku stawiał sprawę jasno, ze nie zrezygnuje z kariery. Nie oszukiwał jej! Jedyne co można mu zazucic to fakt, ze nawet nie spróbował walczyć. 😔 trudno beda sie teraz męczyć . I znając Ciebie Jo z poprzednich opowiadań zakładam, ze Ty nie ułatwisz im tej drogi … 😅

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      O proszę, czyżby Jack znalazł w Tobie swoją fankę? 😉 Ale doszłaś do dość słusznych wniosków. Jack od początku mówił, że dla niego kariera liczy się przede wszystkim. Ale z drugiej strony patrząc. Natalie się w nim zakochała. Ma dość tej sytuacji i też ciężko ją za to winić. To taka trochę patowa sytuacja.
      Czy ja kiedykolwiek komukolwiek coś ułatwiłam? 😛 Mogę Cię jedynie uspokoić, że na rozwiązanie całej sytuacji nie przyjedzie Ci czekać tyle, co przy “Trzynastu Randkach”. I mam wrażenie, że Natalie wkurzy Cię jeszcze bardziej 😛

  2. T
    Teresa L.
    | Odpowiedz

    Takiego obrotu sprawy należało się spodziewać. Z jednej strony nie dziwię się Natalie. Z drugiej jest w tym prawda, że Jack ją uprzedzał. Twoi bohaterowie Jo muszą znaleźć kompromis. Wierzę że ostatecznie podejmą dobrą decyzję. Prędzej czy później. Oby Jack nie pozwolił wyjść jej za mąż za innego. Wnioskuję że tym innym będzie Daniel?

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Poczekaj na dalsze części, Tereso 🙂 Nie chcę wiele zdradzać, żeby nie zepsuć czytania 🙂 Mam nadzieję, że spodoba Ci się to, co jeszcze zaplanowałam 🙂

  3. Babeczka
    | Odpowiedz

    Wiedziałam, byłam pewna, że to on będzie konkurentem dla Jacka!

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      A skąd wiedziałaś, droga Babeczko?😉

      • Babeczka
        |

        Z braku innych konkurentów 😉

      • Jo Winchester
        |

        Następnym razem będzie ich, żebyś miała utrudnione zadanie😂

Napisz nam też coś :-)