Zła strona nieba (XXI)

with 8 komentarzy

Część 21

nietypowy romans
 

Spoglądałam za Jackiem, który wyszedł pośpiesznie z kafejki. Serce tłukło mi się w piersi jak po biegu. Jakim cudem nie wyczułam, że za mną stoi? Owszem, pochłonęło mnie czytanie, ale to żadne usprawiedliwienie. Nie chciałam go widywać, bo wtedy wszystko wracało. Uczucia, które usiłowałam pogrzebać, chwile, które spędziliśmy razem. A przecież właśnie zaczęłam nowy związek.

Byłam w szoku, kiedy Daniel wyznał mi prawdę, iż on jest Michaelem Corleone. Najpierw mnie zatkało. Miałam wrażenie, że sobie ze mnie żartuje. Później usłyszałam wyjaśnienia.

Jako znany producent telewizyjny nie chciał, żeby kojarzono go z tymi tekstami, bo nie byłby poważnie traktowany. Zaczął je pisać, gdyż mu się to spodobało, a odbiorcy polubili jego artykuły. Nie przyznał mi się od razu, ponieważ zaskoczyłam go przyznaniem się do ich czytania.

Daniel błagał mnie, żebym nie była na niego zła. A ja wcale nie czułam się rozgniewana. Bardziej zaskoczona, bo nie spodziewałabym się, że poznam mojego ulubionego autora. O spotykaniu się z nim nawet nie pomyślałam. Przecież pamiętam, iż się zastanawiałam, kim on jest naprawdę.

Pierwsze emocje opadły. Wtedy zaczęłam wypytywać o szczegóły, ale Hudson odpowiadał ogólnikami. Wyglądało to tak, jakby krępowało go mówienie na temat pisania. Przestałam go nagabywać, nie chcąc, żeby źle się czuł przeze mnie. W końcu nic się między nami nie zmieniało. Nie byłam z nim dlatego, że okazał się autorem publikacji. Wszak dowiedziałam się dopiero po fakcie, gdy zostaliśmy parą.

Owszem, mogłam poczuć się wyróżniona, że zechciał mnie taki mężczyzna. Wrażliwy, czuły, który w delikatny sposób umiał pisać o uczuciach, nawet jeśli robił to pod pseudonimem.

Dlaczego pochwaliłam się Jackowi? Chyba chciałam mu pokazać, że jeszcze istnieją na tym świecie prawdziwi mężczyźni. Wiem, iż nie powinnam tego robić, ale mnie poniosło.

Nie spodziewałam się tak gwałtownej reakcji z jego strony. Wyglądał na wściekłego. Wybiegł, jakby się za nim paliło. Myślałam, że nie da mi spokoju, będzie się naśmiewał, a tymczasem zostawił mnie. Naprawdę go nie rozumiałam.

Widok Fostera budził we mnie niepokój. Nie dlatego, że się bałam. Dlatego, że chociaż usilnie starałam się o nim nie myśleć, to wciąż tkwił we mnie jak zadra.

Dlaczego więc byłam z Danielem? Bo wierzyłam, iż zabiję w sobie uczucie do Jacka i pokocham Daniela. Był inny. Nie traktował mnie niczym seksualną zabawkę, z której można było korzystać o wybranej przez siebie porze.

Mógł mieć każdą. Z każdym dniem udowadniał, jak bardzo zależy mu na naszej relacji. Zawsze starał się znaleźć choćby chwilę czasu, chociaż sam dużo pracował. Był takim partnerem, którego potrzebowałam.

Moje rozmyślania przerwał telefon. Wyciągnęłam komórkę z kieszeni torebki i spojrzałam na niepodpisany numer. Odebrałam.

Natalie Marshall – przedstawiłam się.

Dzień dobry. Z tej strony Larry Coben. Pracuję w urzędzie podatkowym.

O co chodzi? – spytałam zaniepokojona. Siedziałam na ławce w parku i popijałam niedawno zakupioną kawę.

Wiem, że dość niedawno założyła pani swoją firmę. Dostałem informację z jednego z działów, że prośba o nadanie numeru EIN została źle wypełniona. Dodatkowo wykryto jeszcze jedną nieścisłość.

Słucham? Jak to źle wypełniona? I o jakiej nieścisłości mówimy? Przecież kiedy otwierałam działalność…

Błędy zdarzają się każdemu. Proszę się uspokoić – dodał łagodnym tonem. Musiałam brzmieć na strasznie spanikowaną. – Normalnie musiałbym zawiesić pani działalność na czas dostarczenia stosownych dokumentów. Ale dam pani dobę ze względu na znajomość z Jackiem Fosterem. Zgoda?

Co mam zrobić? – Mimo że na dworze było bardzo ciepło, to ogarnął mnie straszny chłód. Do momentu tego telefonu nie miałam przecież żadnych problemów.

Już wysłałem wszelkie informacje na e–maila. O resztę proszę dopytać Jacka, on się na tym zna. I przede wszystkim – proszę zachować spokój. Jutro dostarczy pani dokumenty i wszystko będzie w porządku. Do zobaczenia. – Rozmowa została zakończona, a ja siedziałam z chaosem w głowie.

Ja zajmowałam się załatwianiem spraw biurowych, pozwoleniami oraz wszystkim, co było niezbędne przy otwieraniu własnej działalności. Jak mogłam tak dać ciała?

Z nerwów rozbolał mnie brzuch. Urzędnik wspominał o Jacku. Foster miał podobno wiedzieć, w czym tkwi problem. Zapamiętałam również, iż w skrzynce mailowej mam informacje na ten temat. Skoro tak, musiałam zająć się dokumentami jak najszybciej. Potrzebowałam też skontaktować się z Vanessą.

Wstałam z ławki. Wrzuciłam prawie pełen kubek kawy do kosza. Jakoś przeszła mi na nią ochota. Ruszyłam w stronę samochodu, czekając, aż Van odbierze komórkę.

Już się za mną stęskniłaś? – spytała.

Mamy problem. Możesz wrócić do salonu? – Z torebki usiłowałam wygrzebać kluczyki do auta. Nie dość, że mi się to nie udało, to jeszcze spadła mi na chodnik. Zaklęłam szpetnie pod nosem.

Natalie, nie strasz mnie. Co się dzieje?

Są jakieś problemy z numerem EIN. Właśnie dzwonił do mnie urzędnik. Mam dobę, żeby wszystko poprawić. Inaczej zawieszą mi działalność do momentu, aż zrobię, co trzeba.

Już zawracam. – Jak zwykle rzeczowa Vanessa szybko podjęła decyzję.

Zgarnęłam torebkę, znalazłam te przeklęte kluczyki i wsiadłam do auta. Godzinę później parkowałam pod salonem. Auto mojej przyjaciółki już stało. Nie była sama. Towarzyszył jej Adam.

Teraz spokojnie opowiedz, o co chodzi. Szczerze mówiąc, nie bardzo cię zrozumiałam. – Van przekręciła zamek w drzwiach, żeby nikt nam nie przeszkadzał. Był późny wieczór.

Najpierw muszę sprawdzić maila. – Weszłam do gabinetu, po czym włączyłam laptopa. – Muszę od nowa uzupełnić wniosek o nadanie numeru i wypełnić druk, z którym miałam takie problemy… – jęknęłam, łapiąc się za głowę.

Żartujesz, prawda? – Van patrzyła na mnie błagalnym wzrokiem, a Adam po prostu milczał.

Wiem, że proszę cię o zbyt wiele… – zaczęłam, ale mi przerwała.

Daj spokój! Razem w tym siedzimy, więc razem załatwimy problem. Żaden urzędnik nie będzie zatruwał nam życia.

Vanessa ma rację. Zrobimy to raz, a porządnie. – Moi przyjaciele rozsiedli się przy biurku. Głośno westchnęłam.

Macie rację. Nie mogę tak łatwo się poddać. Po prostu trochę spanikowałam.

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Wrrrr… parszywa menda z tego producenciaka. 😠 Adam tez sie nie popisał! Wkurza mnie sytuacja gdy wszyscy do okoła wiedza co jest lepsze dla danej osoby. Ludzie zajmijcie sie swoim życiem, chyba ze jest az tak nudne, ze trzeba prawic morały innym ….😏 a Jackowi nagle sie jadaczka zamyka? 🤨 chyba juz nie potrzebuje żadnych pobudzaczy typu kofeina 😅

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Czy pobudzę Cię bardziej, jeśli zdradzę, że Daniel dopiero się rozkręca? 😂😂😂 Coś czuję, że do końca listopada w każdą niedzielę nie będziesz potrzebowała kawy 😛 Co do Adama… To nie tak, że on chce prawić morały. On jest wściekły na Jacka, bo zranił jego przyjaciółkę. Może marna to wymówka, ale reaguje w gniewie. Na razie… Adam się zreflektuje. A Jack odzyska “jaja”, uwierz mi 😂😂😂
      Czy mogę reklamować moje teksty, że działają niczym kofeina? 😂😂😂😈

      • A
        Asia
        |

        Smialo 🙂

      • Jo Winchester
        |

        Zostaniesz twarzą mojej kampanii reklamowej, obiecuję 😉 😈

  2. A
    Anonim
    | Odpowiedz

    Możesz 😁

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Ciebie też ta część pobudziła? 😈

  3. K
    Karo
    | Odpowiedz

    Ohh odwiedził mnie dziś Hrabia Szooczysław gdy to czytałam i krzyczał ” toszzzz to szok!”
    Nie cierpie producencika… i aż czekam na wyjaśnienie sprawy byyyy się Panna Zdziwiła!! Jezu czemu ty tak dawkujesz emocjonalny dramatyzm… ja tu słabe serce mam!! a Hrabia wciąż krzyczy!
    btw. Ahhh ten ADAM 😉

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Nikt nie lubi Daniela… Czy powinnam czuć się zaskoczona? 😂😂😂😂😂😂 Może chłopina zasługuje na szansę?
      Hrabiego chyba nie ogarniam, ale widocznie nie jestem wtajemniczona 😉
      Co z tym ADAMEM?

Napisz nam też coś :-)