Zła strona nieba (XXIII)

with 14 komentarzy

Część 23

nietypowy romans

Do końca zostało jeszcze (oprócz tej) dwie części 😉

 

Przyglądałem się, jak Natalie i Daniel odchodzili w kierunku windy, by zapewne pojechać do jego gabinetu. To nie był miły widok. Nie dla mnie. Zacisnąłem dłonie, żeby nie zrobić nic głupiego, nie pobiec za Natalie i nie wyrwać jej z rąk tego oszusta.

Nie wiem, kiedy mała opuściła budynek, bo gdy ja wychodziłem, Hudson siedział w sali konferencyjnej ze Stevenem i nad czymś debatowali. Producent mnie zobaczył, po czym uśmiechnął się kpiąco. W tym wzroku mogłem wyczytać jedno. On miał świadomość, że kiedyś miałem romans z Natalie. Wiedział o tym i celowo się z nią związał. Chciał utrzeć mi nosa, pokazać, że nic nie mogę z tym zrobić. Czy aby na pewno?

Miałem pozwolić mu sprzątnąć sobie sprzed nosa kobietę, która kiedyś spoglądała na mnie z takim oddaniem? Która sprawiła, że po raz pierwszy zastanawiałem się nad tym, czy moja praca ma sens, kiedy jej nie ma obok mnie?

Byłem pobudzony i musiałem wreszcie poczynić odpowiednie kroki. Pragnąłem Natalie tylko dla siebie. Chciałem znowu czuć ją blisko, przytulać, całować, kochać się z nią i patrzeć, jak przy mnie zasypia.

Podjechałem pod jej dom. Już z daleka zauważyłem samochód Vanessy. Przekląłem pod nosem. Zaparkowałem kilka domów dalej, żeby nie zauważyła mojego auta. Nie potrzebowałem teraz dodatkowych komplikacji. I tak czekała mnie najważniejsza rozmowa w moim życiu.

Na szczęście panna Turner wyszła dość szybko, więc kiedy odjechała, ja wysiadłem i podążyłem spokojnym krokiem w stronę domu Natalie. Nie oszukujmy się, mój spokój był jedynie pozorowany. Tak naprawdę jeszcze nigdy nie denerwowałem się tak bardzo.

Nat musiała być przekonana, że albo Vanessa wróciła, albo jej cudowny mężczyzna się pojawił, bo otworzyła mi uśmiechnięta od ucha do ucha. Uśmiech natychmiast zniknął, kiedy spostrzegła, kim naprawdę był gość.

Co tu robisz? – spytała mało przyjaznym tonem. Mej uwadze nie uszło, iż nie uchyliła drzwi, żebym mógł wejść do środka. – Myślałam, że dzisiaj dałam ci jasno do zrozumienia, że nie mam ochoty prowadzić z tobą żadnych konwersacji.

Daj mi pięć minut – poprosiłem. Tak, poprosiłem. Nie zażądałem, nie zgłosiłem pretensji, a przemówiłem nad wyraz spokojnym i opanowanym głosem. Musiałem ją zaskoczyć, bo rozdziawiła usta.

Nie, Jack. Czasy naszych rozmów już minęły. Nie wiem, dlaczego burzysz mój spokój…

Pięć minut i wyjdę. A kiedy wyjdę, to więcej nie wrócę. Słowo honoru. Znasz mnie przecież. Zdajesz sobie sprawę, że mówię prawdę.

Doprawdy? – Jej brwi uniosły się, a ona spoglądała na mnie, zastanawiając się, co zrobić. Nie chciałem naciskać za wszelką cenę, bo wiem, że nic bym nie zyskał. – Pięć minut i ani sekundy więcej. W ogóle nie powinnam ci na to pozwolić – dodała już o wiele ciszej, ale i tak usłyszałem.

Dziękuję. – Wszedłem do środka. Od razu zalał mnie napływ wspomnień związanych ze wszystkim, co wydarzyło się pomiędzy nami w jej domu. Musiałem odsunąć je na bok, bo od tej rozmowy bardzo wiele zależało. Moje być albo nie być z moją ukochaną.

Słucham. – Nat odsunęła się na bezpieczną odległość, co trochę zabolało, ale była w tym jedynie moja wina.

Wiem, że mnie o wszystko obwiniasz … – odezwałem się, a ona od razu parsknęła.

Nieźle zaczynasz. Musiałeś strasznie długo dochodzić do swoich wniosków. – Jej sarkastyczny ton nie pozostawał złudzeń. Natalie nie chciała mi niczego ułatwić.

Nie popisałem się. Nie rozpocząłem naszej znajomości tak jak powinienem. – Jezu, ja naprawdę byłem szczery. Niewiele zostało z butnego Jacka Fostera, którym byłem jeszcze przed pojawieniem się małej w moim życiu.

Jack, zamierzasz smęcić i liczyć, że ci wszystko wybaczę? Tracisz mój i swój cenny czas.

Zależy mi na tobie! – powiedziałem głośno i wyraźnie. Chciała konkretów, to je dostanie.

Naprawdę? – Kolejne prychnięcie. – Bo nie potrafisz znieść myśli, że ktoś inny zaczął mnie traktować w sposób, na który zasługiwałam od samego początku? Bo wygadujesz brednie o tym, że jesteś rzekomo autorem wszystkich tekstów Michaela Corleone? Bo wreszcie jestem z kimś szczęśliwa? Czy to cię tak bardzo boli, Jack? – Ostatnie słowa wykrzyczała mi prosto w twarz. Była poruszona i oddychała ciężko.

Dlaczego mi nie wierzysz? – spytałem podniesionym głosem.

A czy dałeś mi powody, by ci wierzyć? – Podeszła do mnie, po czym dźgnęła mnie palcem w pierś. – Byłam jedynie zabawką w twoich rękach. Kimś, kto zawsze poczeka na wielebnego Jacka, kto nie będzie zadawał niewygodnych pytań ani nie poskarży się, że nie pojawiasz się przez kilka dni. Tym – tak naprawdę – byłam dla ciebie przez cały czas, kiedy się spotykaliśmy. Tylko kariera się dla ciebie liczyła i proszę! Dostałeś to, czego chciałeś, na co tak ciężko pracowałeś. A teraz nagle myślisz, że ja zrezygnuję z czegoś dla ciebie? W imię czego, na Boga?

Przecież go nie kochasz! – wrzasnąłem, bo opanował mnie potężny gniew. Wiedziałem, że będzie ciężko, ale nie że aż tak.

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Aneta
    | Odpowiedz

    Nie mogę się doczekać, kiedy Natali i Jack sie zejda, bo Daniela to mam ochotę wysłać w kosmos. A równocześnie szkoda, że ta historia dobiega końca😥

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Daniel nie zyskał niczyjej sympatii😂 Chyba. Nikt mi nic o tym nie wspominał 😂
      Będziesz mogła przeczytać sobie całość 🙂

  2. T
    Teresa L.
    | Odpowiedz

    Nie mogę się doczekać, jaki będzie finał tej historii Jo.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Coraz bliżej do finału 😉

  3. T
    Teresa L.
    | Odpowiedz

    A co planujesz po tym opowiadaniu?

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Całkiem inna niż ta historia. Być może skończę ją pisać do końca listopada 🙂

  4. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Cos mi ten Jack sie zbyt spokojny wydaje, kompletnie nie przypomina tego upartego, bezpośredniego i gburowatego Jacka z pierwszych stron 🤷‍♀️ Jo czy Ty go wykastrowalas? 🙈😁

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Oj nie, moja droga, Jack z pewnością nie jest wykastrowany 😂 Przekonasz się o tym w dwóch ostatnich częściach. A swoją drogą – czy masz jakieś wyobrażenie o tym, jakże zakończę tę historię?😉

      • P
        PAT
        |

        Wiesz mi Asia, że gdyby Jo wykastrowała Jacka to by tego nie przeżyła…😂

      • Jo Winchester
        |

        Jeszcze nie wiesz, czy przeżyjesz…Może faktycznie wykastrowałam Jacka, PAT?😈😂😂😂

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        Jooo, please…😎

      • Jo Winchester
        |

        Ale tak właściwie to o co, PAT?😂😂😂

      • P
        PAT
        |

        O więcej tekstu! 😂

      • Jo Winchester
        |

        Za dwa dni 😊😂 A tydzień później – wielki finał😎

Napisz nam też coś :-)