Zła strona nieba (IX)

with 11 komentarzy

Część 9

No i jak? 🙂 PAT, coś czuję, że Twoja niechęć do Jacka po dzisiejszej części może się pogłębić 😀 😛

Asia! Jak podoba Ci się rozkręcanie akcji? Tempo odpowiednie? 😛 😛 😛 Jack podkręca Natalie śrubę, jesteście ciekawe, jak to się skończy? 🙂

Pozdrowionka z Karpacza 😀

nietypowy romans

 

Był czwartek. Właśnie wysłałem e-maila do redakcji i rozsiadłem się wygodnie w salonie. Miałem wolne całe popołudnie, coś, co nie zdarzało się zbyt często. Wczoraj obiecałem Emmie, że dzisiaj wieczorem gdzieś razem wyjdziemy.

Poprzedniego dnia Emma nagrywała swój program i po emisji zadzwoniła z radosną nowiną, że oglądalność dalej rośnie. Ta dziewczyna miała nosa w tej kwestii. W sumie byłem jej wdzięczny za nasz związek. Zdawałem sobie sprawę, że czeka mnie mnóstwo pracy, ale byłem pełen wiary, iż to się uda.

Nie miałem ochoty siedzieć w mieszkaniu, wolałem wykorzystać ten czas bardziej produktywnie. Pomyślałem o siłowni. Przypomniałem sobie, że naprzeciwko salonu, gdzie pracowała Natalie, znajdowała się jedna. Może pora, by do niej wpaść?

Z Natalie nie widziałem się od niedzieli, kiedy wróciliśmy ze Spa. Powodem był brak czasu z mojej strony, a także to, że nie chciałem, by Natalie zaczęła  myśleć, iż łączy nas coś wyjątkowego. Znałem kobiety. Dziewczyny takie jak ona za szybko i za dużo sobie wyobrażały.

Co prawda rudowłosa na razie tego nie okazywała, ale trzeba było dmuchać na zimne. Istniał też jeszcze jeden powód. Od trzech dni w wolnych chwilach wymieniałem się z nią sms-ami. Stałem się Benem.

Gdy napisałem do niej za pierwszym razem, byłem pewny, że pośle mnie w diabły, kiedy tylko się zorientuje, kim naprawdę jestem. A ona od razu wzięła mnie za Bena. Nie miałem pojęcia, o kogo chodzi, ale podjąłem grę i przedstawiłem się jako wymieniony przez nią mężczyzna. Dalej szło jak po maśle. Proste pytania oraz odpowiedzi, które urwały się, gdy Natalie poszła spać.

Nie miałem obaw, że Emma się o tym dowie. Po pierwsze, nie była typem zazdrosnej kobiety, która sprawdza telefon swojemu partnerowi. Po drugie, żeby odblokować moją komórkę, musiałaby posłużyć się moim odciskiem palca. Zresztą zawsze mogłem się wytłumaczyć, że robię sobie żarty ze znajomej. W zasadzie to była prawda.

Przez kolejne dwa dni wypytywałem Natalie o rzeczy, o które mógłby zapytać zwykły chłopak. Co robi w wolnym czasie, ulubione potrawy, miejsca, muzykę. Zdobyłem dzięki temu sporo informacji. Natalie również mnie zagadywała. Czasami pisałem prawdę, ale zdarzały się też kłamstwa.

Na przykład w sprawie gotowania. Bałem się, że Natalie mogłaby skojarzyć fakty, gdybym podał zbyt dużo prawdziwych informacji. Dlatego byłem dla niej kiepskim kucharzem i pracowałem jako projektant stron internetowych. Co prawda sporo ryzykowałem, bo może akurat wiedziała, kim z zawodu jest prawdziwy Ben, ale udało mi się i moje kłamstwo przeszło bez echa.

W ciągu dwudziestu minut zajechałem pod siłownię. Wysiadłem z auta, po czym wszedłem do budynku. Z miejsca przywitał mnie ciepły wystrój pokoju recepcyjnego. Młoda brunetka uśmiechała się zza lady.

Dzień dobry – przywitała się uprzejmie. – Czym mogę panu służyć?

Jakie macie rodzaje biletów? – spytałem. Cennik wisiał nade mną, ale od czego ta dziewczyna tu siedziała.

Na jednorazowe wejścia, karnet na osiem wejść oraz karnet open. Co pan sobie życzy?

Poproszę jednorazówkę. Na razie chciałbym zorientować się w sytuacji – odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Nie każda siłownia nadawała się do ćwiczeń. Wolałem sam ocenić jakość sprzętu, trenerów i atmosferę, która w niej panowała.

Oczywiście, proszę bardzo. – Dziewczyna o imieniu Eva podała mi bilet, na którym znajdował się kod kreskowy. – Proszę przejść przez bramkę, przeskanować kod i iść prosto do końca korytarza. Po prawej jest męska szatnia. Jak się pan przebierze, proszę skręcić w prawo i wejść prosto na salę ćwiczeń.

Dziękuję. – Przyjąłem od niej bilet, a następnie postąpiłem zgodnie z instrukcją.

Na sali było słychać rozmowy i dźwięki pracujących przyrządów. Ucieszyłem się na myśl o wysiłku, który mnie czekał. Lubiłem co kilka dni dać sobie porządny wycisk, zmęczyć się fizycznie. To pomagało mi oczyścić umysł, zebrać myśli i dać odpocząć szarym komórkom.

Z tego, co zdążyłem się chwilę wcześniej zorientować, cała siłownia była wydzielona na trzy strefy, w zależności od planu treningowego i upodobań bywalców. Postanowiłem najpierw odwiedzić strefę cardio, a później przejść się do tej z maszynami.

Stanąłem przed jedną z bieżni i porozciągałem się przed wejściem. Na początek włączyłem trucht, ale tylko na pięć minut. Dopiero później przeszedłem do lekkiego biegu, a w finale do umiarkowanego. Z szybkiego rzadko kiedy korzystałem, bo nie lubiłem niepotrzebnie tracić na nim sił, jeśli planowałem coś jeszcze.

Gdy minęło dwadzieścia minut, wyłączyłem przyrząd i ruszyłem dalej. Rozejrzałem się, a po chwili wybrałem ergometr wioślarski. Nie był ciężki, ale dzięki niemu mogłem dbać o sylwetkę, wytrzymałość i siłę. Spędziłem na nim kolejne dwadzieścia minut.

Teraz ruszyłem do strefy z maszynami. Chciałem trochę poćwiczyć z ciężarami. Na sali przebywało kilku mężczyzn, którzy w ogóle nie zwrócili na mnie uwagi. Wybrałem ławeczkę, po czym sprawdziłem, jaki ciężar był założony na sztandze. Zwiększyłem go o dziesięć kilogramów i się położyłem.

Wcześniej natarłem dłonie talkiem. Dopiero wtedy chwyciłem za sztangę. Lubiłem to. Satysfakcja, kiedy prostowałem ręce, podnosząc wybrany ciężar, była czymś wspaniałym. Zdążyłem unieść ją cztery razy, kiedy ktoś stanął obok. Nie lubiłem gapiów. Już miałem coś powiedzieć, kiedy dostrzegłem, kim był mój obserwator.

Ty tutaj? – spytał Adam, o ile dobrze pamiętałem jego imię. Przyglądał mi się bez cienia uśmiechu. Zastanawiałem się, co tutaj robił, gdy na jego koszulce zobaczyłem napis. Trener personalny.

A co, nie wolno mi? – odpowiedziałem pytaniem, odwracając wzrok. Usłyszałem, iż Adam stanął za mną. Kontrolował sytuację, podczas gdy ja ćwiczyłem.

Oczywiście, że ci wolno. Cieszę się, kiedy odwiedzają mnie nowi klienci. Jak ci się tu podoba?

To twoja siłownia? – Byłem zdziwiony.

Oczywiście. Jak do nas trafiłeś? – Adam patrzył, jak odkładam sztangę i siadam na ławeczce. Musiałem zrobić pięć minut przerwy, żeby za chwilę móc podnieść ciężar jeszcze kilka razy. Wilson zajął miejsce obok.

Wracając raz z masażu, zobaczyłem szyld po drugiej stronie ulicy. Nie miałem pojęcia, że ta siłownia należy do ciebie. – Przeczesałem dłonią lekko wilgotne od potu włosy. Czułem się wspaniale, chociaż jeszcze nie planowałem końca ćwiczeń.

I akurat dzisiaj postanowiłeś wpaść? – Adam uśmiechnął się, krzyżując ramiona. Miał się czym pochwalić. Jego bicepsy były większe od moich. Nie, żebym mu zazdrościł. Moje spokojnie mi wystarczały.

Mam wrażenie, że wcale cię nie cieszy moja obecność jako nowego klienta – odparłem, czując jego przewiercające mnie na wylot spojrzenie. Nie zamierzałem stąd uciekać tylko dlatego, iż nie odpowiadałem gustowi właściciela.

Stary, ja ci kwiaty wiszę, zapomniałeś? – Adam roześmiał się nagle. – Widzę, że przeżyłeś noc z Natalie. W sumie teraz się zastanawiam, czy przeżyjesz dalej.

Dlaczego miałbym zginąć? Tak w zasadzie to jesteś mi winien porządną butelkę Jacka Danielsa. Gdyby nie ja, nie miałbyś gdzie spać. – Uśmiechnąłem się, może nieco zbyt zuchwale, ale mało mnie to obchodziło.

Żartujesz? Myślisz, że nie udałoby mi się bez ciebie wejść do pokoju mojej dziewczyny? Jednak co my tam o mnie mówimy. Lepiej powiedz, czy z Natalie to coś poważnego.

Pilnujesz jej cnoty? – spytałem, czując powoli irytację jego wścibstwem. Co go to obchodziło?

Natalie i cnota? – Adam zaczął się śmiać tak głośno, że połowa bywalców na tej sali spojrzała na niego zaciekawiona. Jednak trener nie zwrócił na to najmniejszej uwagi. – Jak długo ją znasz?

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. P
    PAT
    | Odpowiedz

    Jack… 🤦‍♀️ Ty palancie do kwadratu…🤦‍♀️ Jo… mam nadzieję, że w następnym tygodniu pierdzielnie w niego jakiś piorun i gość się ogarnie bo jak nie to serio sama mu w pysk strzelę…🤷‍♀️ A Ben niech się też ogarnie …ileż można czekać 😂

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      A jednak miałam rację 😀 Wiedziałam, że Cię wkurzy. W następnym tygodniu… Oj! Czy ja muszę Ci mówić, co się wtedy stanie?😂 Jack wciąż pozostanie starym, dobrym Jackiem. Ben? Ten temat może przemilczę😂

      • P
        PAT
        |

        No i widzisz!!!! Ty mnie znów torturujesz 🤦‍♀️ ja serio chce go polubić…. No serio….. niestety powoli tracę nadzieję 🤷‍♀️

      • Jo Winchester
        |

        Niestety nie mogę Ci zdradzić, co się dalej stanie, bo to dość daleko idąca fabuła. Ale… Karma lubi wracać 😉

      • P
        PAT
        |

        Karma is a bitch….😎👌 także Jack… jak przypierdzieli to po całości… mam nadzieję, że trochę poboli 😎

      • Jo Winchester
        |

        Auć, to się okaże 😈

  2. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Świnia to za ładne określenie na tego typka. 🐷Co on próbuje osiągnąć tym zatruwaniem Natali życia? Bo zbliżyć sie raczej w ten sposób cieżko. No mam ochotę walnąc mu w pyszczek.🐽 A Natali po ki ciort tam u niego zawitała? 🤔Myślała ze sie przejmnie jej pogadanka czy moze miała nadZieje ze padnie jej do stop w ramach przeprosin? 🤷‍♀️ Chyba ze takie zatruwanie sobie nawzajem życia jest dla nich pewnego rodzaju atrakcja i wten oto sposób próbują wprowadzić to swojego w miarę poukładanego ale nudnego życia troche energii… ⚡️
    Cieżko mi określić Jo, czy to jest rozkręcenie akcji czy Oni czasem nie robiąc kilku kroków w tył 😅 nie mniej jednak ja zawsze płynę po twoich tekstach i tym razem tez tak było, czytało mi sie równie lekko co oznacza , ze moze nie podoba mi sie to co robią, ale podoba mi sie to co czytam😁

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Jack chce ją sprowokować. On myśli, że wszystko mu wolno, a każdy padnie z radości przed jego świętym majestem. Z kolei Natalie za bardzo daje się podejść. A jednocześnie coś ją do niego przyciąga. Z tego na razie nie może wyjść nic dobrego, bo Jack jest zbyt wielkim egocentrykiem. Liczy się on i tylko on. Wszystko do czasu, bo los kiedyś musi się odwrócić, prawda?
      Dziękuję, Asiu; ) Rozumiem, że może Ci się nie podobać ich wzajemne zachowanie, ale dopóki tekst wywołuje w Tobie pozytywne lub negatywne emocje, to ja jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. Przynajmniej moja historia nie jest Ci obojętna 😙

  3. J
    Judyta
    | Odpowiedz

    A ja jestem trochę rozczarowana. Zapowiadało się, że Natalie to będzie przebojowa babeczka, ktora doskonale wie, czego chce, a tutaj nic z tego – z każdą kolejną częścią wyłazi z niej coraz więcej romantycznej dziewuszki marzącej o koniu białego księcia…

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Natalie to po prostu kobieta, która szuka swojego szczęścia 🙂 Trochę pyskata, ale jednak romantyczna dusza.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Natalie to po prostu kobieta, która szuka swojego szczęścia 🙂 Trochę pyskata, ale jednak romantyczka, która też chce być kochana 🙂

Napisz nam też coś :-)