Zmieniona przez mrok (IV)

with Brak komentarzy

Zmieniona przez mrok opowiadanie z nutą grozy. Erotyka i romantyzmPisząc to miałam dreszcze. Serio. Byłam tam dwa lata temu, jako opiekun grupy gimnazjalistów i wiedziałam, że opiszę to mimo że to temat „tabu”. Tak nazwano tematykę obozową. Chodziłam ze zwiedzającymi i tak mną targało w środku i widziałam tych ludzi, wyobraźnia weszła na najwyższe obroty. Ten dzień był wyjątkowo ciężki. Emocje wykończyły mnie, ale miała tak większość zwiedzających. Tego nie da się zbagatelizować, ale też nie wolno zapomnieć o bezmiarze zła, który miał tam miejsce.

Ta część nie jest rozrywkowa i bardziej przypomina horror. Jest nim, choć to wszystko wydarzyło się naprawdę. Nie powiem „miłego czytania”. Nie mogłam jednak pominąć tego w opowiadaniu. W końcu mrok musi odcisnąć piętno, by przemienić Karolinę.

Pisało mi się to ciężko, pisałam to wyjątkowo długo. Naczytałam się przy okazji i naoglądałam multum materiałów i nagrań archiwalnych i wciąż nie rozumiem, jak ludzie mogą zrobić coś takiego innym ludziom. Jak można uwierzyć, że jest się nadczłowiekiem i ma się prawo do ludobójstwa. Nie rozumiem, nie pojmuję.


Część druga – „Czerń”

Rozdział 7

Zaduch i smród buchnął w jej nozdrza. Czuła, że ma problem z oddychaniem, a zawartość żołądka podchodzi jej do gardła. Nie wiedziała, gdzie się znajduje. Wokół panował mrok. Chciała się poruszyć, ale nie była w stanie. Otaczali ją ludzie i to oni dociskali ją do sąsiadów, a ci do kolejnych. Oczy przywykły do ciemności. Ktoś obok niej oddychał ciężko, ktoś inny płakał.

Gdzie ja jestem?! - Tłukło się w głowie Karoliny. - Przecież przed chwilą byłam w muzeum! Było jasno i dało się oddychać.

Poczuła, że sąsiad przy jej prawym ramieniu naparł na jej ramię. To bolało, ale nie była w stanie odsunąć się od niego. Chciała coś powiedzieć, zapytać gdzie się znajduje, ale podłoże pod nią poruszyło się, szarpnęło. Wraz z innymi zaczęła się przemieszczać. Jednostajny rytm przywiódł jej na myśl stukot kół pociągu. Ramię bolało, więc nie potrafiła skupić się na dłużej na niczym innym.

Wagonem szarpnęło, znów stali w miejscu. Do jej uszu dobiegł zgrzyt odmykanej zasuwy, może skobla, po czym na ścianie przed nią powstała wąska, pionowa szczelina przez którą do środka wpadało światło. Prostokąt jasności powiększał się, tłum wokół niej zafalował. Rozmowy wzmogły się, płacz również. Nie wsłuchiwała się w nie, marzyła by ramię przestało ją boleć. Ludzie przed nią przesunęli się, dzięki czemu mogła się poruszyć o kilka centymetrów. Wyglądało na to, że wysiadają z wagonu, jeśli to właśnie był wagon. Wreszcie poczuła luz na obciążonym przez sąsiada ramieniu, a po chwili człowiek osunął się na podłogę obok niej. Zasłabł? Zemdlał? Trzeba go podnieść, pomóc mu!

Tłum za nią pchnął ją na przód, nogi odruchowo poniosły w kierunku drzwi. Była cała obolała, zastygłe w wielogodzinnym bezruchu mięśnie ścierpły, ale strach pchał ją ku nieznanemu. Coś leżącego na drodze pod nogami spowodowało, że omal nie upadła. Domyśliła się, że to inny człowiek. Najgorsze było to, że podejrzewała, gdzie się znajduje. To było niedorzeczne, ale praktycznie nie miała co do tego wątpliwości. Im bliżej była światła bijącego z dworu, tym pewniejsze stawało się to, że oto cofnęła się do czasów, o których opowiadała jej babcia.

- Ruszać się! - Donośny głos przyspieszył jej kroki.

CZYTAJ CAŁOŚĆ
 

 

Oto Mikakamaka:

Matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Napisz nam też coś :-)