Zmieniona przez mrok (V)

with Brak komentarzy

Zmieniona przez mrok opowiadanie z nutą grozy. Erotyka i romantyzm

spis treści

 

No to koniec mroków, jeszcze tylko odrobina. Zmiana musi być w Karolinie, więc rozumiecie 🙂
Główny bohater męski miał odegrać inną rolę, ale wtrynił mi się silny facet i przejął kontrolę nad biegiem opowiadań.
Co poradzić? 😀
Miłego czytania i obiecuję, zaczynają się wakacyjne klimaty  😉

ps. opowiadanie dostępne w ramach patronite pl dla Patronów progów 20 i 30 🙂


Rozdział 9

Obudziły ją skurcze. Znała to uczucie i wiedziała, że zaczyna rodzić. Przeżyła to dwa razy przy dziewczynkach, nie mogła pomylić odczuć. Usiadła na sienniku, przyłożyła dłonie do okrągłego brzucha. Stęknęła, gdy kolejny skurcz zaczął rozchodzić się po lędźwiach. Akuszerka miała przyjść dopiero za dwie, może trzy godziny. Wciąż było ciemno, panowała noc. Karolina wolała nie wstawać, nie wolno im było opuszczać łóżek przed pobudką.

Cierpiała w ciszy wiedząc, że teraz ból jest delikatny w porównaniu z tym, czego doświadczy za kilka godzin. Mijały minuty, Karolina liczyła ich ilość pomiędzy skurczami. Była w ciele nieródki. Nie musiała się obawiać, że nagle zacznie przeć. Oddychała przysypiając, to budząc się niespokojnie.

Zaświecono światło, Karolina powoli uniosła się na łokciu, w końcu usiadła na pryczy.

- Rodzę – szepnęła do Czeszki, która była tutaj pielęgniarką i akuszerką.

Ta ułożyła ją z powrotem na sienniku, przyniosła jej kubek wody. Nie było wielkich przygotowań do przyjścia nowego życia na świat. Nie w obozie śmierci, bo tutaj nie niosło ono radości.

Mijały godziny, ból stawał się nie do zniesienia. Nie krzyczała ze strachu przed karą. Widziała dziewczynę, która nie zapanowała nad krzykiem, gdy rodziła. Wolała wyprzeć z głowy obraz tego, co zostało z jej maleństwa tuż po tym, jak wydała je na świat. Ją samą powieziono do innego budynku, z którego nie mogła wyjść żywa.

Karolina skupiła się na oddechu, odpływając pomiędzy skurczami. Przysypiała, to budziła się i znów zasypiała, by zregenerować siły. W końcu nadszedł ból, stęknięcie i moment wskazujący na ostatni etap porodu. Parła, wypychała na świat dziecko.

Nie zarejestrowała najsilniejszego bólu. Zmieniła się w zwierzątko, które poddało się instynktowi. Spinała mięśnie całego ciała prąc, to dyszała pompując tlen w zmęczone mięśnie.

Krzyk dziecka był czymś pięknym i nierealnym w otaczającym ją szkaradztwie.

Krzyk dziecka przyciągnął zło i to właśnie anioł śmierci był pierwszym, który zaraz po akuszerce obejrzał dziecko.

CZYTAJ CAŁOŚĆ
 

Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Napisz nam też coś :-)