Zmieniona przez mrok (IX)

with 1 komentarz

Zmieniona przez mrok opowiadanie z nutą grozy. Erotyka i romantyzm

spis treści

Myślę, że jeszcze ze dwa odcinki i koniec tej historii.
Z pozdrowieniami dla Patronów, na patronite.pl od wczoraj w ramach progów 20 i 30 zł.
O czym mowa?
Zajrzyj 😀


Rozdział 18

Oboje czuli się trochę dziwnie, ale i byli nabuzowani endorfinami. Jedli w milczeniu, co jakiś czas zerkając na siebie, uśmiechając się. Dla obojga ta sytuacja była mocnym przeżyciem. Karolina zdradziła Szymona i nie próbowała tego zaszufladkować inaczej w umyśle. Z jednej strony czuła się usprawiedliwiona, bo przecież kwestią czasu tylko było, że będzie rozwódką, w dodatku nie z własnej winy. Wewnętrzny cenzor był jednak bezlitosny, a wyrzuty sumienia próbowały przebić się przez stan błogości.

Radan mknął po wierzchołkach fal radości i szczęścia, bo nawet w najśmielszych snach nie podejrzewał, że marzenia ziszczą się tak prędko. Gdyby nie znał Karoliny tak dobrze i nie wiedział, że nie jest łatwa, to po tym, co wydarzyło się w kuchni, zaszufladkowałby ją w ten właśnie sposób. Nie mógł wiedzieć, czego doświadczyła dzięki ciemności, że to mrok ją odmienił, nauczył czerpać z życia.

Oboje myśleli o przyjemności, która była ich udziałem, której doświadczyli ledwie kwadrans temu. Radan czuł niedosyt i miał nadzieję, że powtórzą to prędko, że będzie mógł sycić się ciałem Karoliny i zagnieździ się trwale w jej umyśle. Zamierzał wynieść ją na wyżyny rozkoszy i zapaść w serce na tyle mocno, by chciała go znać również i po powrocie. Zdawał sobie sprawę, że ma tylko te dni tutaj, że musi się w nich zmieścić, zakotwiczyć w sercu Karoliny szybciutko.

Karolina porównywała Radana do Szymona. W porównaniu z jej “jeszcze małżonkiem” Radan był czuły i uważny. Nie traktował jej jak szklanej lalki, ale zauważał uczucia, obserwował reakcje. Teraz jedząc też przyglądał jej się z półuśmiechem i była pewna, że w myślach już ją rozbiera i kocha się z nią znowu. Czy będzie ostrzejszy? Czy potrwa to dłużej? Chciała się tego dowiedzieć i już drżała na myśl o tym, że pójdzie do niego w nocy, uśnie po wszystkim u jego boku.

Takie niespodziewane rzeczy dzieją się w życiu – myślała, upijając łyk wina. - Dziś człowiek cierpi, chwilę później szczęście staje się jego udziałem.

Nie powinna była tego myśleć. Na pewno nie w tamtej chwili. Gdy planowała, co założy na siebie po prysznicu, pod który zamierzała zaciągnąć Radana, rozdzwonił się jej telefon. Numer nieznany. Zaniepokoiło ją to.

- Co się dzieje? - Radan pochylił się do niej widząc pionową zmarszczkę zdenerwowania na czole Karoliny.

- Numer nieznany – mruknęła, przesuwając ikonkę zielonej słuchawki w bok. - Tylko jedna przyjaciółka i mama znają mój numer.

- Nie tylko. - Lodowaty dreszcz przebiegł jej wzdłuż kręgosłupa, zjeżył włoski na karku. Rozpoznała jego głos od razu. Ton zapowiadał nadciągające kłopoty. Za dobrze go znała i wiedziała, kiedy jest pewny swego.

- Czego chcesz? - Zbladła, jedzenie podeszło jej do gardła.

- Chcę się spotkać i ustalić rozsądne warunki rozwodu – mówił cicho, Karolinie zaczęły drżeć ręce.

- Adwokat zrobi to za mnie – wycedziła przez zaciśnięte zęby. - Nie bez powodu wyniosłam się z domu.

- I z kraju również – dopowiedział zimnym tonem.

A więc wie! - W głowie Karoliny błysnęła przerażona myśl. Odruchowo rozejrzała się, jakby w obawie, że Szymon stoi gdzieś opodal i właśnie przyłapał ją na zdradzie.

- Nic ci do tego. - Nie pozwoli się zastraszyć. W końcu miała materiał, który ją obroni.

- Jak chcesz – powiedział to zbyt lekkim tonem. Znała go na tyle, by wiedzieć, że przygotował element zaskoczenia i pewnie właśnie po to dzwoni. - Możesz przede mną uciekać, ale pewnie w końcu zatęsknisz za dziećmi. Gdy nastąpi ten moment, to wiesz, gdzie mnie szukać.

I rozłączył się. Karolina została w bezruchu z telefonem przyciśniętym do policzka.

Jak to “zatęskni za dziećmi”?! Przecież były u mamy! Oderwała aparat od ucha, wybrała numer mamy.

- Cześć, córuś. - Odebrała po trzech sygnałach.

- Dzwonił do mnie Szymon. - Po tych słowach Radan wyprostował się, odstawił talerz z jedzeniem. Momentalnie stracił apetyt, zalała go złość. - Czy on ma dziewczynki?

- Tak, Karolcia. - Mamie załamał się głos. - Miałam do ciebie dzwonić, ale najpierw chciałam dojść do siebie.

- Dlaczego? - Karolina bała się odpowiedzi.

- Przyszedł z policją i groził mi... - urwała i załkała. - Musisz wracać – dodała po dłuższej chwili.

- Wrócę jak najszybciej – mówiąc to, patrzyła w oczy Radanowi. - Zadzwonię, jak tylko dolecę.

- Dobrze, Karolcia. - Chlipnęła mama. - Przepraszam, ale nie miałam jak...

- Przestań mamo – weszła jej w pół słowa. - Znam Szymona i wiem, jaką świnią potrafi być. Kocham cię – dodała ciepłym tonem, by złagodzić ostrość ostatniego zdania. - Nie martw się, wszystko będzie dobrze.

- To pa, córuś – wyszeptała Jadzia.

- Pa - pożegnała mamę, po czym rozłączyła się.

Oparła się o miękką poduchę, która czyniła plastikowe krzesła w miarę wygodnymi. Patrzyła Radanowi w oczy nie wiedząc, co począć z sytuacją. Nie mogła wiedzieć, że i on myślał o tym samym i aż podrywało go, by pobiec do komputera, włączyć napisany przez pracowników własnej firmy program i odsłuchać tak rozmowę Karoliny z matką, jak i ostatnie przeprowadzone przez Szymona.

- Muszę wyjechać. - Karolina przerwała galop myśli Radana. - Prawie były mąż daje mi się we znaki.

- Jak mogę pomóc? - To było jedyne sensowne pytanie, które przyszło mu do głowy. - Mogę jechać z tobą do Polski.

- Byłoby wspaniale, ale niestety muszę to załatwić sama. - Myśl o powrocie z poznanym dopiero mężczyzną, była kusząca. Niestety, naraziłaby tym siebie i przebieg rozwodu na niepowodzenie. - Jeśli będziesz miał czas i ochotę na spotkanie po powrocie do kraju, to dzwoń. Muszę ukręcić łeb hydrze i zrobię to najszybciej, jak się da.

- Słuchaj. -Pochylił się do Karoliny, sięgnął po jej dłonie, zamknął w swoich. - Mam firmę zajmującą się telekomunikacją, piszącą programy śledząco ochroniarskie – Urwał, szukając najprostszych, a zarazem najbardziej uogólniających słów wytłumaczenia. - Wyszukam wszelkie informacje, jakie mogłyby pomóc ci w obronę przed... - Zmełł w ustach przekleństwo, zacisnął wargi, odetchnął – tym człowiekiem. - Dokończył łagodnie, choć najchętniej wyzwał by go od ostatniego skurwiela, któremu z przyjemnością urwałby łeb gołymi rękoma. - Podaj mi swój numer. - Sięgnął po telefon, symulując zapisywanie cyfr, które jak żadne inne, wryły mu się w pamięć. Mógłby je wyrecytować przez sen.

- Dziękuję. - Karolina poczuła wilgoć w oczach, wzruszenie zacisnęło jej gardło. - To znaczy dla mnie bardzo wiele.

- Dla mnie ty znaczysz wiele. - Odważył się na wyznanie.

Karolina pakowała przybory toaletowe i ubrania, które zdążyła wyciągnąć z torby podróżnej. Zamyśliła się nad wszystkim, co spotkało ją w przeciągu ostatnich dwóch dni. Wykupiła wyjazd do Chorwacji, spontanicznie odbyła wycieczkę do miejsca kaźni milionów ludzi. Przeżyła śmierć trzech, a właściwie dwóch z nich, widziała koszmar umierania setek innych. Otarła się o szaleństwo i gdy była już pewna, że napływ emocji skończył się, spotkała na swojej drodze Radana. Mężczyznę troskliwego, opiekuńczego, a jednocześnie spragnionego jej towarzystwa i miała nieodparte wrażenie, że również i miłości.

Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedź

  1. Tony Porter
    | Odpowiedz

    Nie powiem, żebym się za tą gnidą-Szymonem stęskniła. Oczywiste było, że sk****el nie popuści i zrobi wszystko, żeby osiągnąć cel. Marta i Karola go nie doceniły, a miały przecież próbkę jego możliwości i poziomu podłości. Mam tylko nadzieję, że Radan jest już w Polsce i działa. I to na tyle skutecznie, żeby ten gnój zwany Szymonem nawet Karoliny nie tknął. Zabawy się bydlakowi zachciało.Wykastrować sk…
    Oczekiwanie na kolejną część nie będzie lekkie, łatwe i przyjemne. Oj, nie. Karola, trzymaj się, Anioł Stróż Radan na pewno przybędzie na ratunek.

Napisz nam też coś :-)