Zmieniona przez mrok (VI)

with 2 komentarze

Zmieniona przez mrok opowiadanie z nutą grozy. Erotyka i romantyzm

spis treści

Tak jak obiecałam ostatnio, mroki w tej historii skończyły się 🙂
Teraz wakacyjne klimaty i tyle słowem wprowadzenia.
ps. opowiadanie dostępne w ramach patronite pl dla Patronów progów 20 i 30


Rozdział 12
Karolina budziła się powoli. Przeciągnęła się i dłuższą chwilę zajęło jej przypomnienie sobie, gdzie jest i dlaczego się tu znalazła. Dziwiło ją, że nie miała koszmarów. Widocznie przeżyła już to, co złe i teraz miało być normalnie.

Normalnie? Nic takim nie miało być. Rozwodziła się, uciekła przed mężem sadystą i nie wiedziała, jakie jutro na nią czeka.
Postanowiła zadzwonić do Marty. Nie dzisiaj, jutrzejszego dnia. Teraz był wieczór, ona sama musiała się rozpakować, zjeść coś, może zwiedzić okolicę.

Otworzyła okiennice, wyjrzała i aż westchnęła z zachwytu. Widok rozpościerał się na morze, na którego powierzchni igrał blask zachodzącego słońca. Niebo pokrywała purpura, przechodząca w róż, w końcu w ciemniejącą szarość nadchodzącej nocy. Karolina odetchnęła pełną piersią, podziwiając okolicę. Zieleń drzew obsypanych kwieciem była intensywna i tak bardzo inna, niż w kraju. Kwiaty nasycały powietrze ciężkim, zmysłowym zapachem. Przez tą woń przebijał się smakowity zapach pizzy. Dziewczyna złapała się za brzuch czując, jak bardzo jest głodna.
Nie zastanawiając się długo schyliła się po walizkę i wyjęła z niej ubrania. Postanowiła, że w szafie powiesi je później. Nie była w domu, więc nie musiała się przejmować perfekcjonizmem męża. To było nowe uczucie i to podobało jej się ono bardzo. Rzuciła koszulkę na podłogę. Później wrzuci ją do brudów. Teraz pójdzie coś zjeść i wypić.

- Jedzenie! - Aż klasnęła w dłonie. - Pizza i zimne wino.

Nałożyła lekkie, bawełniane spodnie i koszulkę bez rękawów. Włosy spięła w kok, twarz postanowiła bez makijażu. Tutaj nie musiała się nikomu podobać. Przyjechała dla siebie i po to, by zniknąć temu padalcowi z oczu. Zarzuciła mały, skórzany plecak na ramię i wyszła z kwatery. Zamykając drzwi na klucz zaciekawiona zerknęła na drzwi sąsiedniego apartamentu zastanawiając się, kim są jej sąsiedzi. Na pewno nie było tam dzieci i to ją ucieszyło. W sumie nie miało to aż takiego znaczenia, bo za dzień, lub dwa powinna była wracać do domu.

- Dwa dni i noce tylko dla siebie – westchnęła, zamierając z dłonią na kluczu. - Cóż za rozpusta. I niczego nie muszę!

Szła, kierując się zmysłem zapachu. Woń pizzy i dźwięk rozmów i śmiechu wskazywał, że knajpka jest niedaleko. Przeszła przez osłonięte siatką mini boisko, skierowała się ku długim schodom. Przewróciła oczami słysząc gwizdnięcie, którym grający na oświetlonym jasnym blaskiem latarni młodzi mężczyzn, wyrazili zachwyt dla jej widoku. Na oko byli to miejscowi. No tak, pomyślała, podrywanie turystek, jako tutejszy folklor.

Gdy wyszła zza rogu budynku jej oczom ukazała się restauracja zajmująca cały parter dwupiętrowej, starej kamienicy. Sala restauracyjna była pusta. Wszyscy goście siedzieli na zewnątrz przy poustawianych wzdłuż muru stolikach i na podeście okolonym drewnianymi donicami. Z zadaszenia zwisały lampiony i obsadzone ziołami i kwiatami doniczki . Najwięcej uroku temu miejscu nadawał widok morza i gór, na który rozpościerała się panorama.
Karolina zajęła stoliczek ustawiony w rogu podestu. Usadowiła się bokiem do innych, a twarzą do rosnących w donicach roślin. Nie chciała nawiązywać kontaktu wzrokowego z nikim. Przyjechała, by pobyć tu sama i zastanowić się nad swoim życiem.

Po pół godzinie poczuła błogość. Najedzona chrupiącą pizzą, sącząc młode, czerwone wino tutejszej produkcji, wsłuchiwała się w mieszaninę języków. Udało jej się wyłowić francuski, włoski i chorwacki. Ucieszyła się, że nie słyszy mowy ojczystej. Dzięki temu czuła się anonimowo i pasowało jej to.

Przed północą wracała do apartamentu. Kieliszek wina pomógł jej się uspokoić i odciąć choć odrobinę od czekających ją zmian. O kłopotach postanowiła pomyśleć nazajutrz. Teraz z zachwytem obserwowała niebo, które co chwilę w oddali przecinała błyskawica. Jasny blask oświetlał kontur gór i migotał na czarnej powierzchni morza. Karolina szła spacerem nieświadoma tego, że ktoś z niecierpliwością oczekuje jej powrotu.

- Hello. - Dobiegło ją z ciemności, gdy otworzyła niską furtkę ogradzającą wspólny po sąsiedzku taras i weszła na kamienne schodki. - Excuse me. I did not want to scare you.
Dopiero po ostatnich słowach zdała sobie sprawę, że przystanęła z dłonią przyciśniętą do piersi. Spojrzała w stronę, z której dobiegał głos. Dostrzegła jedynie zarys ramion i głowy, oświetlonej zimnym, wątłym blaskiem ekranu laptopa.
- Nothing happened – zaśmiała się, obracając do mężczyzny. - Zamyśliłam się i nie zauważyłam, że ktoś tu jest. - Szumiało jej odrobinę w głowie, więc nawet nie zarejestrowała, że odpowiada w ojczystym języku.
- Polka? - Mężczyzna wyraźnie ucieszył się, więc i jej się udzieliło.
- Karolina. - Wyciągnęła do niego dłoń, zastanawiając się, jak wygląda obcy mężczyzna.
- Radan. - Wstał, podszedł do niej, słaby blask pobliskiej latarni objął lewy policzek, rzucił cień na twarz. - Miło mi poznać.

Stali, wpatrując się siebie. Karolina nie cofnęła dłoni, pozwalając mu na delikatny uścisk. Miała wrażenie, że spotkała już tego człowieka. Miał krótko przystrzyżone włosy, delikatny zarost i był o głowę wyższy od niej. Tyle zdołała dostrzec w momencie, gdy błyskawica oświetliła niebo. Oczy mógł mieć jasne, ale tego nie była pewna. Odniosła wrażenie, że jest przystojny. Na pewno ładnie pachniał. Poczuła dreszcz przebiegający po plecach w górę, chowający się we włosach.

- Czy my się znamy? - zapytała słabym głosem.

CZYTAJ CAŁOŚĆ
 

Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. Tony Porter
    | Odpowiedz

    Cieszę się, Miko, że rozłożyłaś okropności na dwie części, a największą okropność złagodziłaś nowym wątkiem. Zaskakującym wątkiem. Radan. Mocno intrygująca postać. Anioł Stróż z obsesją na punkcie swej podopiecznej:) Czy okaże się właściwą i skuteczną odtrutką na bydlaka Szymona? Pytanie, jak zareagowała by Karolina, gdyby wiedziała, że od lat jest obserwowana, podglądana? Wystraszyłoby ją to, czy wręcz przeciwnie – przyciągnęło do Radana? Mam nadzieję, że Babcia trzyma rękę na pulsie i doradzi wnuczce co robić. Mocno interesujące i pełne niespodzianek to opowiadanie. Jak to u Ciebie norma:)

    • Mikakamaka
      | Odpowiedz

      Dziękuję 🙂
      U Ciebie normą są komentarze, które uwielbiam 🙂
      Nie raz wskazujesz wątki, o których istnieniu nie wiedziałam. Zwracasz uwagę na rzeczy, o których nie wiedziałam, że o nich pisałam 😀

Napisz nam też coś :-)