Nie ta kobieta (V)

with 24 komentarze

gdy zakochujesz się tak prawdziwie

 

Była przerwa, ale wracam 🙂 Dysk nadal w rozsypce, ale na szczęście jedynym tekstem, który ocalał jest Nie ta kobieta. Chyba bym oszalała, gdyby mi szlag trafił taki kawał tekstu, z takim zakończeniem!!!

 

Przed śniadaniem wybrał się pobiegać. Obowiązkowo cała godzina, a przy okazji zwiedził okolicę. Potem otrzymał wiadomość, że Jagna nigdzie się dziś nie wybiera, więc ma wolne i może robić, co chce. Zaklął cicho, bo nie lubił mieć zbyt wiele czasu wolnego. Nie miał ochoty na spacery, na poznawanie innych, na cokolwiek. Za to miał ochotę na seks. Niestety, Magda gdzieś wyjechała i rozdrażniony Konrad musiał poskromić wybujałą wyobraźnię. Za to obiecał sobie, że jak ją dorwie, to tak zerżnie, że będzie błagała o litość.

Wyczyścił broń, poukładał swoje rzeczy w szafie. Na samym końcu zdecydował się zgolić zarost. Bez niego czuł się o wiele lepiej. Przespał się, zjadł obiad i zaczął się zastanawiać, czy to wszystko nie jest przypadkiem kiepskim pomysłem. Potem tknięty nagłą myślą, ruszył na poszukiwanie basenu. Taki dom musiał mieć basen, zarówno wersję zadaszoną, jak i ogrodową. Ta pierwsza interesowała go o wiele bardziej, bo nie potrzebował gapiących się na niego ciekawskich oczu.

– Konradzie, bosko wyglądasz! – usłyszał, gdy wynurzył się spod wody. Na brzegu stała Magda, wpatrzona w niego zachłannym wzrokiem, wciąż elegancko ubrana, bo właśnie wróciła z zakupów.

– Ty też – mruknął, przyglądając się jej i zastanawiając, czy uda mu się w końcu zaspokoić pożądanie. – Sama? Czy z szanownym małżonkiem?

– Sama, szanowny małżonek wróci za godzinę. Masz na mnie ochotę? – spojrzała na niego prowokująco. – Czy wyobracałeś moją pasierbicę w wolnym czasie?

– Nie bądź głupia! – syknął, po czym podciągnął się w górę i stanął obok niej, ociekając wodą, w samych tylko kąpielówkach. – Nic mnie nie łączy i nie połączy z tą smarkulą. Nic, prócz służbowego obowiązku. Gdzie możemy to zrobić? W waszej sypialni?

– To byłoby perwersyjne, nie sądzisz? – spytała, bawiąc się jego włosami na torsie. – Jezu, Kondziu, ależ ty jesteś owłosiony! Nie mógłbyś…

– Nie – wycedził przez zaciśnięte zęby.

– Trudno, przeżyję. – Magda najwyraźniej odzyskała dobry humor. – Niestety, musimy pamiętać, że tutaj ściany mają oczy i uszy. Dlatego na seks będziesz musiał zaczekać – dodała, patrząc na niego prowokująco.

– Zaczekać? Nie ma kurwa takiej opcji! – syknął, brutalnie chwytając ją za kark.

– Konrad, ja nie żartowałam!

– Ja też! – Przycisnął ją do ściany i przylgnął do jej pleców. – Poza tym postaram się, aby wyglądało to na gwałt. Będziesz kryta.

– Nie ma mowy! Puść! – rozkazała, lecz Konrad tylko drwiąco się roześmiał.

– Wolisz wziąć go do ust, czy chcesz, żebym cię przeleciał? – wymruczał jej do ucha, podciągając w górę krótką spódniczkę. Jego palce dotknęły jedwabistych włosów na wzgórku i powędrowały dalej, pomiędzy gładko wydepilowane, mięsiste wargi. Sprawnie wślizgnęły się w gorącą, nawilżoną szparkę, wyrywając z ust Magdy cichy jęk.

– Nie tutaj! – zakwiliła, ale on nie zareagował na jej prośbę.

– Kucaj dziwko! – warknął, zsuwając mokre kąpielówki. I nie czekając, aż wykona polecenie, zmusił ją do zajęcia odpowiedniej pozycji. Wtedy się poddała. Bez sprzeciwu wciągnęła jego nabrzmiałego penisa w gorące usta. Ale dla Konrada to było zbyt mało. Docisnął jej głowę do swojego podbrzusza, a kiedy usłyszał bulgoczący sprzeciw, wszedł jeszcze głębiej. Teraz to on narzucił tempo, traktując ją jak gumową lalkę. Wycofywał się na sekundę lub dwie, aby mogła złapać płytki oddech, po czym z furią wbijał się jeszcze głębiej. Próbowała go odepchnąć, lecz miał wrażenie, że robi to bez zbytniego przekonania. W końcu dostrzegł, że twarz Magdy przybrała kolor intensywnej czerwieni, a płynące z oczy łzy, fantazyjnie rozmazały makijaż.

Poczuł satysfakcję.

Dopiero wtedy podciągnął ją w górę i obrócił.

– Rozłóż szeroko nogi kurwo! – wycedził, po czym bez ostrzeżenia wbił się w ociekającą sokami szparkę. Mętnie pomyślał, że musiała być mocno podniecona, a później przestał myśleć. To już nie był zwyczajny seks. Rżnął ją w amoku, zatykając ręką kobiece usta, inaczej głośny krzyk rozniósłby się po całym domu. W uścisku jego ramion była całkowicie unieruchomiona, a on czuł zaciskające się rytmicznie na jego członku mięśnie.

Nie trwało to zbyt długo, bo za bardzo był podniecony. Doszli razem. Ona jęcząc w jego dłoń, on z chrapliwym pomrukiem.

– Było cudownie – wymruczała Magda, zarzucając mu ręce na szyję. Lecz wtedy Konrad zrobił coś, czego się nie spodziewała.

Uderzył ją. Lekko, bo nie chodziło mu o pokazanie swej siły, ani o pozostawienie śladów. Raczej o poniżenie.

– To za twoje ostre zęby szmato – wycedził, przyglądając się, jak zmienia się wyraz jej twarzy. Ale chociaż starała się przywołać gniew, w błękitnych oczach widać było jedynie zachwyt.

A on ze zdumieniem pomyślał, że naprawdę lubiła takie zabawy.

I krzywo się uśmiechnął. Cóż, skoro tak, to już on zapewni jej rozrywkę na najwyższym poziomie.

***

Jagna jako podopieczna okazała się mało kłopotliwa, a jej ojciec uparł się traktować Konrada jak członka rodziny, co przejawiło się między innymi w zaproszeniu do wspólnego spożywania posiłków. Ten nie protestował, z coraz większą pogardą myśląc o swoim pracodawcy. Od biedy mógł przeżyć te spotkania przy stole, to nie stanowiło problemu. Za to seks z Magdą okazał się niczym narkotyk, dostarczając przyjemności i adrenaliny. Miał wręcz wrażenie, że się od tego uzależnił. Z dnia na dzień chodził coraz bardziej zamroczony, obmyślając coraz to nowsze, brutalniejsze i poniżające scenariusze ich kolejnego zbliżenia. Teraz już wiedział, co kręciło jego byłą narzeczoną. Im on był ostrzejszy, tym mocniejszy orgazm przeżywała ona. Gdzieś tam w tle pojawił się niesmak, że to nie tak powinno wyglądać, że wyładowuje tylko swoją wściekłość, ale pojawił się i szybko zniknął.

– Wybieram się dziś na zakupy – oświadczyła Magda przy śniadaniu. – Jagna może jechać ze mną – dodała wspaniałomyślnie.

– Nie chcę – wyrwało się dziewczynie.

– Nie bądź głupia. Za trzy dni mamy tutaj wystawne przyjęcie, znanych gości, a ty chcesz się zaprezentować jak żebraczka?

– Mam sukienki.

– Niemodne szmaty.

– Córeczko – Krzysztof spojrzał znacząco na Jagnę. – Sądzę, że to całkiem dobry pomysł.

– No dobrze – zgodziła się z ociąganiem. Wolała nie toczyć wojen o takie głupstwo, zostawiając sobie siły na znacznie ważniejsze potyczki. – Pojadę.

– Znakomicie! – ucieszył się jej ojciec. – Bawcie się dobrze, moje drogie.

Konrad tylko przysłuchiwał się tej rozmowie, pozornie znudzony, nieuważny. Lecz w jego wnętrzu narastało podniecenie. Przebieralnia było doskonałym miejsce na uprawianie seksu. Smarkatą wyśle się na lody czy coś w tym stylu, a on z Magdą zaliczą szybki numerek. Na samą myśl już mu twardniał. Spod opuszczonej głowy spojrzał najpierw w stronę kochanki, później jej męża. Co za głupek, pomyślał z niesmakiem. Totalny kretyn. Później zerknął w stronę Jagny. Pochylała się nad filiżanką kawy, dziwnie nieobecna, zniechęcona. Konrad zmrużył oczy. Tak, ta dziewczyna była dla nich o wiele większym zagrożeniem. To na nią powinni uważać. Wydawała się taka krucha i delikatna, ale miał wrażenie, że potrafiła być również uparta i konsekwentna. Jeśli zacznie coś podejrzewać… Będzie źle.

Tym razem to on prowadził. Obok miejsce zajął Oskar, a z tyłu siedziały obie panie. Magda jak zwykle elegancka, seksowna, w ubraniach od markowych projektantów. Esencja kobiecości w idealnym ciele. Obok niej, dużo bardziej niepozorna Jagna, w skromnej sukience, bez makijażu i z włosami związanymi w kucyka. Milcząca, zamyślona. Konrad, gdy tylko mógł, zerkał w lusterko i po kilku takich zerknięciach ze zdumieniem stwierdził, iż patrzenie na nią sprawiało mu przyjemność. Co to dziewczątko w sobie miało, że jak magnes przyciągało jego uwagę?

Oskar stanął przy wejściu do sklepu. Konrad podążył w głąb, za obiema kobietami. Magda czuła się tutaj swobodnie i ceny na metkach nie robiły na niej najmniejszego wrażenia. Jagna wydawała się zagubiona. Nie mógł wiedzieć, że dotychczas robiła zakupy w zwykłych sieciówkach, nigdy w luksusowych butikach. Bez entuzjazmu rozglądała się dookoła i w końcu zauważyła coś, co z grubsza by jej odpowiadało.

– Nie ta, oszalałaś? – Za jej plecami pojawiła się Magda. – To nie pogrzeb, tylko przyjęcie urodzinowe twojego ojca. Wybierzemy coś w bieli albo w błękicie. Muszę się za ciebie wziąć, bo ubierasz się doprawdy pokracznie – cmoknęła z przyganą.

– Nie mam czasu na takie rzeczy.

– Czyżby?

– Nie miałam – prawdomównie przyznała dziewczyna. Potem westchnęła. – To co proponujesz?

– Zastanówmy się – Magda zmrużyła oczy, przyglądając się pasierbicy. – Piękności z ciebie nie zrobię, ale możesz wyglądać co najmniej przyzwoicie. Może ta? Konrad, doradzisz?

– Ja? – zdziwiony uniósł brwi.

– Przyda się męski punk widzenia. Co powiesz na tę?

– Może być – wzruszył obojętnie ramionami, kątem oka łapiąc wyraz zakłopotania na twarzy Jagny. Zresztą nie tylko to. Opuściła głowę, jakby próbowała ukryć zarumienione policzki. Z irytacją pomyślał, że to już przesada. Zachowuje się jak nieopierzona nastolatka.

– Dobrze, idź do przymierzalni, ja jeszcze coś wybiorę.

Jagna zniknęła za czerwoną kotarą, a Magda przeglądała kolejne kreacje, mamrocząc coś gniewnie pod nosem.

– Syzyfowa praca. Jest tak brzydka, że mogłaby założyć worek pokutny, nikt nie zauważyłby różnicy.

– Przesadzasz – odparł chłodno.

– Przesadzam? Weź przestań! – zirytowała się. – Na dodatek chuda i płaska jak deska.

– Jest szczupła. Po cholerę proponowałaś wspólne zakupy?

– Trzeba stwarzać pozory. O! Mam! Ta powinna być odpowiednia.

Sukienka miała koronkową obcisłą górę bez rękawków i dekoltu, za to rozkloszowany, krótki dół z tiulu. Była w odcieniu wyrazistego błękitu i Jagna prezentowała się w niej wyjątkowo korzystnie.

– Normalnie cud! – podsumowała zgryźliwie Magda. – Dobrze, tę weźmiemy. Proszę dobrać buty i zajmiemy się mną. Muszę wyglądać olśniewająco – roześmiała się perliście, nie dostrzegając, że Konrad wyraźnie się skrzywił.

– Chciałabym przejść się po galerii, kupić kilka drobiazgów – poprosiła Jagna.

– To idź! – Jej macocha właśnie dostrzegła odpowiednią kreację. Dopiero kilka minut później zorientowała się, że zniknęła nie tylko pasierbica, ale i jej ochroniarz. To zdecydowanie zepsuło humor, lecz przecież nie mogła zadzwonić, nakazując mu powrót.

– Nie obraź się, ale to krępujące, gdy tak za mną chodzisz – powiedziała Jaga, gdy znaleźli się na szerokim korytarzu, po obu którego pyszniły się witryny sklepów.

– Taka praca.

– Mogłeś zostać.

– Nie, nie mogłem.

– No dobrze – odetchnęła. – Masz ochotę na kawę i lody?

– Lody? – powtórzył, a ona znów się zarumieniła. Samo słowo to nic, bardziej liczył się ton głosu.

– Deser lodowy – szybko się poprawiła. – O, tam! Zjemy, a potem pójdę jeszcze w dwa miejsca. A może też masz ochotę na zakupy? Nie ma sprawy, doradzę – uśmiechnęła się szeroko. Podobało jej się, że zgolił zarost. Wyglądał teraz znacznie młodziej, chociaż równie niedostępnie. W ogóle przez ostatnie dni unikała opuszczania domu, będąc świadomą, że przy każdym takim wyjściu, będzie musiał jej towarzyszyć. Teraz okazało się, że niepotrzebnie się tym przejmowała, bo Konrad zachowywał się więcej niż poprawnie.

– Może być – mruknął, myśląc, że lepsze to niż chodzenie po sklepach.

– Super! – ucieszyła się. A potem zrobiła coś, czego się nie spodziewał. Chwyciła jego dłoń i pociągnęła go za sobą.

– To tutaj! Usiądziemy tam, w kąciku.

– Nie lubisz zwracać na siebie uwagi?

– Nie lubię – przyznała. – Kawa i deser? A może skusisz się na ciasto?

– Obojętnie.

Zajęli miejsce przy niskim, okrągłym stoliku. On w jednym fotelu, ona w drugim. On ledwo się w nim mieścił, ona wyglądała wyjątkowo krucho, opierając się o wysoki zagłówek.

– Nigdy wcześniej nie miałam ochroniarza – powiedziała, gdy kelnerka przyjęła już zamówienie. – Masz spore doświadczenie w tym zawodzie?

– Żadne. Byłem żołnierzem.

– No tak, to akurat nie jest zaskakujące. Zrezygnowałeś?

– Zrezygnowałem.

– Dlaczego?

– Dałem się zaprosić na kawę, a nie na pogaduszki – warknął poirytowany.

– Tak tylko pytam – splotła dłonie, wpatrując się w nie wyjątkowo intensywnie. – Być może po to, abyśmy nie siedzieli w milczeniu.

– Co jest złego w ciszy?

– Tajemnice, które wychodzą na jaw – uniosła głowę, spoglądając na niego z półuśmiechem. – Nie odkryjemy ich, zaabsorbowani słowami. Ale bez nich stajemy się baczniejszymi obserwatorami.

– Filozofujesz.

– Być może. Zresztą, skoro nie chcesz, nie mów.

Umilkła, on także. Nie patrzył na nią, tylko gdzieś w bok, w przestrzeń pomiędzy stolikami. Dopiero gdy kelnerka postawiła przed nimi filiżanki z kawą, zdecydował się odpowiedzieć.

– Ponad rok w polskim wojsku, trzy lata w Legii.

– W tej Legii? – zaskoczył ją.

– W tej.

– Sam odszedłeś czy po prostu było… za trudno? – zakończyła z oporem, wywołując na jego ustach szyderczy uśmiech.

– Powiedzmy, że na skutek pewnych okoliczności skłoniono mnie do odejścia.

– Lubiłeś to zajęcie?

Konrad w odpowiedzi tylko przewrócił oczyma. Lubiłeś? Naiwniaczka.

– Tak, lubiłem.

– Ja też lubię swoje studia – powiedziała, w zamyśleniu oblizując łyżeczkę. – Czyli Magda to twoja najbliższa kuzynka?

– Tak – zmrużył oczy. – Bardzo bliska – dodał, siląc się na obojętny ton.

– Nigdy o tobie nie wspominała, chociaż z drugiej strony rzadko rozmawiamy.

– Nie lubisz jej.

– To widać? – uśmiechnęła się ze smutkiem. – Powiedzmy, że staram się polubić, chociaż kiepsko mi idzie. Zresztą, najważniejsze, że mój tata jest szczęśliwy.

Beznamiętny wyraz twarzy Konrada przeczył temu, co ukazało się w głębi czarnych oczu. To była pogarda wymieszana z litością. Bo co innego mógł czuć? Bogaty, podstarzały kretyn i jego naiwna, głupiutka córeczka. Wychowana pod kloszem, nieznająca prawdziwego życia, nawet niemająca pojęcia o kłopotach, z którymi borykało się na co dzień tysiące ludzi. Egoistka. Samolubna, zapatrzona w siebie egoistka. Ciekawe kim byłaby bez pieniędzy tatusia? Nikim. W zasadzie to Magda ma rację. Tego frajera i jego córeczkę powinna oskubać na tyle kasy, ile się da. Nie zasługiwali na nic więcej.

– Może dokończysz kawę, a ja pójdę…

– Nie – uciął krótko. – Gdzie chcesz iść?

– Do empiku i do sklepu z zabawkami. Potrzebuję kilku książek, takich tam drobiazgów – machnęła ręką.

– Dobrze. – Wstał, ona również.

Zaskoczony poczuł się, dopiero gdy wepchnęła mu pierwsze torby z zakupami.

– Nie jestem bagażowym.

– Ale możesz być dżentelmenem – spojrzała na niego kpiąco. – Potrafisz?

– Mam cię bronić, a nie robić za chłopca na posyłki.

– Przed kim? – zdumiała się. – Spodziewasz się nagłego ataku terrorystycznego? Końca świata? Krwiożerczych zombi?

– Nie drwi – wycedził, z niechęcią biorąc z jej rąk pakunki. – Po cholerę ci tyle maskotek?

– Takie hobby – odparła wesoło, chociaż Konrad nadal podejrzliwie jej się przyglądał. Przypomniał sobie, że prezes już na samym początku coś o tym wspomniał.

– Zrobiłam sobie dwa tygodnie wakacji, ale teraz pora wracać do zajęć.

– Jakich zajęć?

– Zobaczysz, bo pewnie wszędzie będziesz się za mną włóczył.

– Ja się nie włóczę.

Nie odpowiedziała, bo właśnie dotarli do regału z książkami dla dzieci. Szczerze mówiąc, to coraz swobodniej czuła się w jego towarzystwie. Może dlatego, że był taki oziębły i oschły? A może dlatego, że chociaż asystował jej z obowiązku, to w końcu nie była sama? Koleżanki nie rozumiały jej zainteresowań, przyjaciółka pół roku temu wyjechała na studia do Stanów, a chłopaka aktualnie nie miała. Ojcu już od dawna brakowało czasu dla córki, z dużo starszym rodzeństwem nie miała zbyt serdecznego kontaktu, a Magda… Cóż, Magda była ostatnią osobą, z którą Jagna chciałby się zadawać.

Cichutko westchnęła. Poza tym Konrad, prócz strachu, wzbudzał w niej też inne uczucia, które starannie spychała w podświadomość. Na razie nie miała ani siły, ani ochoty, aby się z nimi zmierzyć.

– To już ostatnia torba – powiedziała, płacąc przy kasie. – Możemy wracać do Magdy. Boże! Jaki cudny niedźwiadek! Zaczekaj, kupię dwa.

Nie odpowiedział, tylko wpatrywał się w nią ponuro, z niesmakiem. I słusznie, bo po chwili sporych rozmiarów miś wylądował w jego objęciach. Drugiego trzymała dziewczyna.

– Ja kurwa nie wytrzymam! – wysyczał, lecz pomimo tych słów, nie zaprotestował. Prychnął jedynie z pogardą, gdy na twarzy Magdy dostrzegł drwiący uśmiech.

– Kondziu, byłeś na zakupach? – roześmiała się. – Mam nadzieję, że udanych?

Spojrzenie Konrada wyraźnie mówiło, że jeszcze się za to z nią policzy. Maszerował środkiem galerii, wściekły, objuczony torbami, z pluszowym niedźwiedziem w objęciach. Za to w jego głowie powstawał pełen krwi, przemocy i bólu scenariusz. Szczerze mówiąc, wiele by dał, aby móc potraktować Magdę tak, jak na to zasługiwała. Niestety, punkt pierwszy brzmiał – żadnych widocznych śladów. I do cholery, musiał się go trzymać!

Zerknął na idącą tuż obok niego Jagnę. I od razu te jego krwiożercze myśli jakby się rozmyły. Piastowała w objęciach drugą maskotkę, tuląc ją do siebie, tak jak mała dziewczynka tuli swojego ulubionego pluszaka. Milczała, najwyraźniej zamyślona. A on znów zaczął się zastanawiać, na co jej tyle zabawek.

Kiedy wrócili do domu, Jagna kazała zanieść zakupy do swojego pokoju. Utwierdziło to Konrada w przekonaniu, że widocznie jest dziwaczna i pewnie ma jakieś braki z dzieciństwa. Za to po kolacji dorwał Magdę i w końcu mógł chociaż częściowo spełnić swoje fantazje. Brutalny anal wycisnął z jej oczu łzy i po wszystkim, po raz pierwszy, surowo go upomniała. W odpowiedzi wzruszył ramionami i wrócił do siebie. Miał w dupie to, czy ona czerpała z tego przyjemność. Ważne, że on czerpał.

Albo przynajmniej tak mu się wydawało.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. l
    lamblied
    | Odpowiedz

    Mam podejrzenia co do Jagny. Albo po prostu lubi rzeczy dla dzieci (co byłoby BARDZO dziwne) albo udziela się w jakimś sierocińcu albo fundacji dla dzieci.
    A Kondzio.. sam się chyba oszukuje. 🤣

    Mam nadzieję, że odzyskasz wszystkie pliki i reszta pójdzie po Twojej myśli, Babeczko. 🙃

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      W hospicjum, jako wolontariusz opiekuńczy. A Kondzio, to się będzie oszukiwał prawie do samego końca. Aż zdegustowana tym Litka naśle Żorkę, żeby mu skórę przetrzepał ;-)))

      • A
        AinaIgn
        |

        No nie pierwszy raz wezmą się za fraki…. 😀😀😀😀

      • Babeczka
        |

        Nie pierwszy, zgadza się 😉

      • M
        Majka
        |

        Jeju jak mi brakowało tego opowiadania😉czekam aż Kondziu zapatrzy się na Jagienki na urodzinach ojca a Magda się zagotuje że złości 😁

      • Babeczka
        |

        Kondziu nawet trochę wcześniej się zapatrzy ;-)))

  2. A
    AinaIgn
    | Odpowiedz

    Zaczyna się ta karuzela uczuć…. Magdą nie zwracam sobie głowy…. Szkoda tylko, że kreacja Jagny przestała być tajemnicą dla Konrada. Chciałabym przeczytać o tym jak dostrzega w niej kobietę a nie dziecko…. Jak go “wali obuchem” Jej kobiecość, seksapil, uroda…. Już słyszę ten łoskot opadającej szczęki Konrada….. A ona całkiem nieświadoma wywartego wrażenia (a może świadoma 😎) odpłaca mu za jego wrednowatość wobec niej , pięknym uśmiechem…. Pełnym satysfakcji….
    …. Dobra bo nie tu inna wersja wyjdzie, 😁😁😁😁😁😁😁😁😁😁😁😁😁

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Nie, to nie ten model 🙂 Tu raczej nie walnie obuchem, lecz weźmie go podstępem ;-)))

      • A
        AinaIgn
        |

        No i to mi się też podoba…. Jedno musi być sprytne… Jagienka po cichutku po malutku, jak ta kropla co drąży skalę zmiękcza Konrada…. Gorzej jak się zorientuje…. I jeszcze nie widzę powodu jego gniewu wobec Jagny… No chyba, że Jagna zbiera haki na Magdę i przy okazji na niego…
        NIE! STOP! NIE DOCZEKAM …KONIEC ! Czekam cierpliwie na resztę… Aż do samego
        The and😁😁😁😁😁

      • Babeczka
        |

        Doczekasz się, doczekasz 😉 zaraz następną część daję 😀

  3. P
    P.
    | Odpowiedz

    Jestem ciekawa czy Konrad będzie mógł się wykazać swoimi umiejętnościami z medycyny, np ratując komuś życie, może Jagnie albo jakiemuś dziecku…??

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Dziecka nie, ale będzie miał okazję 😉

  4. A
    Anna
    | Odpowiedz

    Ach ten Kondziu. Nie sądziłam że z niego taki ogier. W poprzednim opowiadaniu nie wydawał się taki. No zobaczymy zobaczymy, a co do Jagny to taka cicha woda brzegi rwie…. Na bank zajmuje sje czymś charytatywnie ale pewnie się tego dowiemy ♥️😊

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Trochę mu odbija, to fakt. A co do Jagienki, to już pisałam w poprzednim komentarzu, że wolontariat w hospicjum 🙂

  5. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Kolejny raz Twoje opowiadania wygrały u mnie z Chodakowska, teraz Kondziu a przed ten Litka z Żorką😉😉😉 Mam nadzieję że Kondziu zacznie myśleć głową a nie tylko tym co ma między nogami😁 Konrad chyba się boi o to że jakieś uczucia zaczynają kiełkować w jego sercu… niech mu Jagna pokaże że bogate dziewczyny nie są tylko samolubne i nie liczą na kasę tatusia tylko same potrafią o siebie zadbać☺
    Cieszę się że to opowiadanie przetrwało😚

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Biedna Chodakowska ;-D
      Ja też się cieszę, bo nie dałabym rady odtworzyć w ten sam sposób tekstu.
      Fakt, na razie Kondziowi lekko odbiło na punkcie seksu 😉

  6. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    A tak w ogóle to chyba lubisz imię Konrad bo to już trzecie opowiadania z tym imieniem jak dobrze pamiętam😁 ach, ten Kondziu nie wiem jak on to zrobił że jedna jest dla niego jak narkotyk a druga przyciąga jak magnez. Oby się nie pogubił w tym przyciąganiu i uzależnieniu🤔

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Konrad, Szymon i Mateusz 😉 muszę się pilnować w tych kwestiach.
      Co do Kondzia, to pogubi się, oj pogubi, aż za bardzo nawet 🙂

  7. Anonim
    | Odpowiedz

    Babeczko super ze wrocilas🤗tęskniliśmy..
    Postać Jagny ciekawie wykreowalaś… interesująca osóbka. Konrada nie lubię teraz 😠co za brutal.. Ale na Szasze też puszczałam epitety a potem go żałowałam i trzymałam kciuki żeby był z Nika. Mam nadzieję że z tego legionisty zrobisz na swój sposób “porządnego” faceta.
    Madzia… bez komentarza🤦‍♀️
    Ciekawa jestem jak to się rozkreci😉

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      No, “porządnego” to za wiele powiedziane, ale jakoś go spróbuję oswoić 😉

  8. M
    Mruczna
    | Odpowiedz

    Nie rozumiem babeczko czemu sama spoilerujesz swoje opowoadanie w komentarzach 😉

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      E, to takie malutkie spojlerki, takie tyciutkie 😉

  9. J
    Julita
    | Odpowiedz

    Ja tam juz myslalam ze młoda ich nagra czy cos a później ojcu pokaże. Nwm czemu ale tej Magdy mi wcale nie zal ze on traktuje ja jak dziwke i ze zostanie później bez kasy, bardziej boje się o jagne ze ja mocno zrani

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Nic nie zdradzę tym razem 🙂

Napisz nam też coś :-)