Nie ten czas (II)

with 30 komentarzy

zauroczenie

Pędzimy dalej 🙂

 

Lew właśnie przyjechał, idę go przywitać. A ty posprzątaj tutaj i przygotuj jeszcze dwie herbaty! – warknął Siergiej, nie zwróciwszy uwagi na dziwne zachowanie swego towarzysza. – Nikolaj, co się kurwa ociągasz?

Idę – odpowiedział, chociaż najchętniej nie ruszyłby się z miejsca. Ta kobieta zaintrygowała go o wiele bardziej, niż chciałby to przyznać. Z wielu różnych powodów. Jeszcze raz obejrzał się w drzwiach, a potem zniknął i Kamila została sama. Wciąż klęczała na dywanie, czując niezwykły żar, który oblał jej ciało.

Nic z tego nie rozumiała. Wcześniej nie zdarzyło się, aby tak emocjonalnie reagowała na jakiegokolwiek człowieka.

Co to było? – wyszeptała w osłupieniu, lecz zaraz potem się zreflektowała. Cała ta sytuacja była tak dziwna, tak nietypowa, że i ona mogła różnie reagować. Powinna wziąć się w garść, bo jeśli to był ten mężczyzna, którego tak wszyscy się bali, to i ona powinna. Tylko jak zmusić się do strachu, gdy czuła coś zupełnie przeciwnego?

Głupia – mruknęła pod nosem, po czym szybko posprzątała i wróciła do kuchni.

Wierka! – Przerażona Kira od razu sięgnęła po apteczkę. – Co się stało?

Naczynia ześlizgnęły mi się z tacy – odparła, siląc się na spokój. – Pan Kuzniecow prosi o jeszcze dwie herbaty.

Tak, wiemy, ma gościa.

To cenna porcelana? – wskazała na skorupy.

Cenna, ale teraz tym się nie przejmuj. Daj, jeszcze zdezynfekuję. O, Anja! Przygotujesz herbatę?

Co się stało? Zrobił jej krzywdę? – Druga z dziewczyn też była przerażona.

Zrobił? – Teraz obie wpatrywały się w zaskoczoną Kamilę.

Krzywdę? Nie, tylko dziwnie na mnie spojrzeli, jak wszystko zjechało z tacy. Czy ten Nikolaj, przed którym tak mnie ostrzegacie, to wysoki brunet o bursztynowych oczach?

Okropny, prawda?

Okropny? – Kamila patrzyła na nie zaskoczona. – Nie, chyba tak bym go nie określiła. Raczej fascynu… Auć!

Jaki fascynujący, oszalałaś? – Kira aż się zachłysnęła. – Wieczorem porozmawiamy, to wybiję ci z głowy tę fascynację. Cud, że cię nie zabił za kilka głupich filiżanek!

Zabił? Raczej odniosłam wrażenie, że chce mi pomóc.

Zawsze myślała, że określenie „zastygnąć jak słup soli” jest metaforą. Aż do dziś, bo obie dziewczyny właśnie tak wyglądały. Jak dwa żywe znaki zapytania, pulsujące niezdrową ciekawością.

On… chciał… ci… pomóc? – wykrztusiła w końcu Kira.

Tak jakby – zmieszała się, przypominając uczucia, których doświadczyła.

To jakaś popieprzona, alternatywna rzeczywistość! – warknęła Kira. – Wierka, przepraszam że to powiem, ładna jesteś, ale nie licz na cokolwiek. Miewał o wiele lepsze. Aktorki, celebrytki, córki miliarderów, polityków, co akurat wpadło mu w oko. Pracuję tu trzy lata, trochę się napatrzyłam. No i pamiętaj o punkcie piątym umowy. Żadnych kontaktów osobistych czy spoufalania się z domownikami czy gośćmi. Poza tym to wyjątkowe bydlę, bezlitosne, pozbawione ludzkich uczuć bydlę. Prędzej uwierzę, że chciał ci przegryź gardło niż pomóc.

Nie wyglądał na playboya – odpowiedziała zamyślona Kamila, wstając i sięgając po tacę, na której stały przygotowane herbaty. Kolejne ostrzeżenie, kolejne brutalne słowa, więc dlaczego nadal nie czuła tego strachu? To głupota, lekkomyślność czy jeszcze coś innego? – Chociaż tak, masz rację. W oczach miał coś takiego, czego powinnam się bać.

I to jedyna słuszna droga. Ruszaj, pan Kuzniecow nie lubi opóźnień.

Tym razem w gabinecie zastała pięciu mężczyzn, ale żaden z nich nie był Nikolajem. Mimo wyraźnego braku doświadczenia, udało jej się nie popełnić gafy. Zostawiła wszystko na biurku, po czym dygnęła i wyszła.

I dosłownie wpadła w męskie ramiona.

Przepraszam – powiedziała ze spokojem, usiłując go wyminąć.

Stój.

Mam przynieść coś jeszcze?

Przynieść? – lekko uniósł brwi, zdziwiony pytaniem. – Nie, nic. Jak ręka?

Mimowolnie uniosła dłoń, a wtedy znów chwycił jej nadgarstek. Tak delikatnie, wręcz pieszczotliwie. Kamila zamarła, bo tamte emocje i uczucia powróciły, na dodatek jeszcze silniejsze, jeszcze bardziej wyraziste. On zresztą chyba doświadczał czegoś podobnego, bo też zastygł w bezruchu.

Drobne skaleczenie – wyszeptała, tonąc w złocistych tęczówkach.

Tak, drobne – głos miał schrypnięty, głęboki i gdyby znała go chociaż trochę, wiedziałaby jak bardzo zmieniony. – Przejdziemy na taras, niech przygotują wódkę i coś zimnego.

Dobrze. – W końcu udało jej się pokonać własną słabość. Wyminęła znieruchomiałego Nikolaja, wracając do kuchni. Nie miała pojęcia, co właśnie się wydarzyło i to po raz drugi w zaledwie przeciągu jednej godziny. Reagowała na niego tak gwałtownie, że ją samą wprawiało to w zdumienie.

Zwłaszcza, że chyba nie był mężczyzną, którym powinna się interesować? Kira tak żywiołowo zareagowała na jej relację i tak uparcie ją ostrzegała. Cóż, musiała z nią porozmawiać, długo i szczerze, dowiedzieć się, jaki było powód tego strachu, wręcz przerażenia. Na razie jednak została wciągnięta w wir obowiązków.

Męskie towarzystwo przeniosło się na taras i tam teraz zanoszono napoje i przekąski. Kucharz uwijał się, wyczarowując cuda, ale Kamila i tak miała wrażenie, że nikt nie doceniał jego kunsztu. Piątka panów konwersowała na tematy osobiste, a szósty siedział rozwalony w fotelu i żując źdźbło trawy, wodził za nią wzrokiem.

Nie umiał tego wytłumaczyć, ale ciężko było mu oderwać od niej spojrzenie. Nie z powodu wyjątkowej urody, chociaż z pewnością była piękną kobietą. Nic szczególnego, miewał i piękniejsze, i bardziej seksowne. Prędzej czy później zdobywał każdą, na jaką miał ochotę. Zużywał i pozbywał się, bo nudziły go i irytowały. Zwłaszcza te, które zaczynały coś bredzić o związku.

Nie, powód musiał być inny, chociaż nie potrafił ubrać go w słowa. To go wytrąciło z równowagi, ale nie rozgniewało. Za to zafascynowało, pobudziło. W końcu coś innego, coś, co zburzyło rutynę, przegoniło nudę.

Nie była ani wysoka, ani niska. Raczej szczupła, chociaż biodra miała rozłożyste, a piersi ładnie odznaczały się pod służbowym strojem. Włosy, w kolorze starego złota spięła w surowy węzeł na karku, ale kilka kosmyków wymknęło się temu ładowi i wijąc się, opadło na szczupłą twarz, z podbródkiem, w którym wyraźnie było widać zgrabny dołeczek. Kąciki ust lekko unosiły się w górę, jakby ich właścicielka miała zamiar się uśmiechnąć. Dostrzegł też odrobinę zadarty, ale zgrabny nos i duże oczy w kolorze czystego błękitu. Z delikatnym, ciemnym pierścieniem wokół tęczówek. Tak, to było frapujące. Ten rumieniec na policzkach i ukradkowe spojrzenia, które mu posyłała, także.

Nie bała się go, ale to akurat go nie dziwiło, bo chyba nie miała pojęcia kim był.

Nie bała się, a on nagle zapragnął tego nie zmieniać.Tak, to do cholery dopiero było dziwne, bo uwielbiał wzbudzać strach, także w swoich kochankach.

Proszę. – Stanęła tuż obok z tacą, a jego nozdrza podrażnił niezwykle intensywny zapach jej ciała. Był wyjątkowo wyczulony na takie rzeczy, niczym dzikie zwierzę. Już wcześniej zwrócił na to uwagę, ale wtedy zapach przegrał potyczkę z dotykiem.

Pięknie pachniała. Tak pięknie, że jego zmysły momentalnie oszalały. Lecz tylko zmysły, bo na zewnątrz zachował ten sam wyraz twarzy. Jedynie oczy błyszczały mu niczym ślepia drapieżnika. Nie pił, nie palił, nie jadł, tylko patrzył, a kiedy złapał jej spojrzenie, pojawiło się podniecenie.

Dawno już nie był napalonym szczeniakiem, który tracił nad sobą panowanie na widok kobiety. Dziś było inaczej i nic nie mógł na to poradzić. Nawet nie chciał, bo ten dreszcz oczekiwania na coś niezwykłego był czymś zupełnie nowym, czymś lepszym od przyjemności płynącej z zabijania.

Nawet kiedy odeszła, znikając w głębi domu, emocje nie opadły. Szczerze, to miał szaloną ochotę wstać i pójść za nią. Podążyć za zapachem, znów utonąć z błękitnych tęczówkach.

Pocałować ją.

Na samą myśl o pocałunku, zaschło mu w ustach. A przecież całe życie pogardzał czymś takim, traktując to jako przejaw utraty samokontroli. Uprawiać seks można było i bez tego, bez czułości, bez bliskości, kierując się jedynie jednorazowym pragnieniem. Czystą żądzą, zaspokojeniem zmysłów.

Nikolaj! – Z zamyślenia wyrwał go nieco bełkotliwy głos Siergieja. – Coś ty dziś taki ponury?

Nie zabiłem jeszcze nikogo – odparł zgryźliwie. – Służbę zabroniłeś tykać, a do twoich przyjaciół nie wypada strzelać.

Ha ha! Dobre, dobre. Kiedy przyjedzie towarzystwo?

Dziwki? Według życzenia, za kwadrans.

Dobra, idziemy do sauny. Rozgrzejemy się.

Nikolaj skrzywił się. Dokładnie wiedział, jaki będzie scenariusz. Sauna, potem bilard, a wszystko to w towarzystwie luksusowych prostytutek, które w większości pochodziły z ich własnych transportów. Dalej bywało różnie, bo niektórzy goście mieli nietypowe wymagania. Czasami trzeba było i zadysponować sprzątanie. Nie ma sprawy, mógł wszystkiego dopilnować, ale dziś nie miał ochoty dołączyć.

Ktoś inny zaprzątał jego myśli.

Oczywiście zasady, które sam ustalił kilka lat temu teoretycznie nie pozwalały na jakiekolwiek intymne kontakty z personelem, ale miał to w dupie. Od ustalania zasad był tutaj on i mógł je zmienić, kiedy tylko chciał. Na razie jednak czuł się dziwnie oszołomiony, bo jeszcze nigdy nikt, nie wywarł na nim takiego wrażenia.

Nie tylko on czuł to oszołomienie. Kamila również miała wrażenie jakby błądziła w gęstej mgle. Przyjechała do tego domu zaledwie kilka godzin temu, przerażona własną odwagą i tym, co postanowiła zrobić, a teraz jeszcze ten mężczyzna. Człowiek, na dźwięk imienia którego w oczach koleżanek ukazywał się strach i odraza. Człowiek, którego dotknięcie tak bardzo wytrąciło ją z równowagi.

Wiera! – Kira lekko szturchnęła ją łokciem. – Chcesz, zastąpię cię? Chyba ten nagły powrót ci nie służy.

Nie – uśmiechnęła się blado. – W czym chcesz mnie zastąpić? Kolacja to nie...

Nie zgrywaj się. Impreza będzie, dziwki już przyjechały – wykrzywiła usta. – Tym razem profesjonalistki. To dobrze, bo mdliło mnie, jak słyszałam te krzyki dzieci.

Dzieci? – Kamili momentalnie przeszło rozkojarzenie. – Jakich dzieci? – wyszeptała, a oczy miała ogromne, pełne niedowierzania.

Czekaj, chyba faktycznie nie załapałaś się na tego typu przedstawienie. Ciesz się, bo to akurat nic przyjemnego, chociaż przesadziłam z tymi dziećmi. Są pełnoletni, tego akurat Nikolaj skrupulatnie pilnuje.

Wolała o więcej nie pytać. Jadąc tutaj zastanawiała się nad powodem, dla którego Karolina stała się Wierą Sorokin, lecz nie doszła do żadnych wniosków. Przeczytała wszystko, co Marek dostarczył jej na temat Siergieja Kuzniecowa, ale nie znalazła nawet cienia odpowiedzi na swoje pytania. Tylko że wtedy słowa handel żywym towarem nie miały tak przerażającego wydźwięku. Powoli zaczynało się to zmieniać. Powoli do niej docierało, w jakim świecie się znalazła i jakie mogą być konsekwencje, jeśli zostanie zdemaskowana.

Było coś jeszcze. Sądziła, że kiedy wyczuje zagrożenie, zniknie pod byle pretekstem. A nagle okazało się, że ma zakaz opuszczania posiadłości poza wyznaczonym dniem. Ma też zakaz poruszania się po domu czy ogrodzie, chyba że w ramach służbowych obowiązków.

W co ja się wpakowałam? – spytała samą siebie. Niestety za późno było, aby tak po prostu się wycofać. Przede wszystkim musiała zaczekać do poniedziałku, ale i wtedy uważać, bo salwując się ucieczką, mogła ściągnąć na siebie ich uwagę i kto wie, jak by się to skończyło. Może nawet nie zdążyłaby wyjechać z Rosji.

Skorzystała z uprzejmości Kiry i wróciła na górę, do swojego pokoju. Sprawdziła w grafiku, na którą godzinę przypada kolacja dla służby, po czym zamyślona wygrzebała z torebki telefon i dokumenty. Swoje własne. Rozejrzała się, szukając dla nich dobrego schowka. Mimo wszystko lepiej nie kusić licha, chociaż nie wierzyła, że ktoś mógłby ukradkiem grzebać w jej rzeczach. Tylko że istniała też taka możliwość, iż ktoś chciałby przejrzeć dobytek Wiery Sorokin. Kamila westchnęła i schowała problematyczne przedmioty pod materacem, bo na razie nic innego nie potrafiła wymyślić.

Bezczynne siedzenie na łóżku i gapienie się w okno, nie leżały w jej charakterze, zwłaszcza, że w głowie wciąż miała tyle pytań. Dlatego kwadrans później znów pojawiła się w kuchni. Chciała przygotować sobie herbatę i pójść na spacer, ale powstrzymała ją Galina.

Oszalałaś? Życie ci niemiłe? Żadnych spacerów. Za kuchennymi drzwiami jest weranda, specjalnie tylko dla nas. Tam możesz posiedzieć, ale nie oddalaj się od domu. Polina nie wspomniała o nowych zasadach?

Wspominała. Czyli spacer po ogrodzie jest teraz przestępstwem? – spytała z przekąsem Kamila. – To już paranoja!

Musimy z tobą koniecznie porozmawiać – mruknęła koleżanka. – Dziś nie będą pilnować kamer, prześlizgniemy się do twojej sypialni po dwudziestej drugiej, jak nie ja, to Kira. Tak, nie patrz z takim niedowierzaniem, nie możemy też opuszczać swoich pokojów bez powodu. Szczerze mówiąc, to wolę go nie opuszczać, nawet jak mam powód, bo ten pojeb najpierw strzela, potem pyta.

I zniknęła.

Kamila powinna była jej posłuchać, ale nie po to tutaj przyjechała. Dlatego bez słowa podążyła za koleżanką, trzymając w rękach pustą tacę. Zawsze znajdzie się coś, co trzeba posprzątać.

Tym razem trafiła do tej części domu, w której jeszcze nie była. Galina, która znacznie ją wyprzedzała, zniknęła, a ona stała pośrodku korytarza, zastanawiając się, czy jednak nie powinna wrócić. Trochę tego było za wiele na pierwszy dzień. Karolina z pewnością by się odnalazła, ale ona nie, bo rozpaczliwie mało wiedziała na temat tych ludzi.

Jedne z drzwi gwałtownie się otworzyły i wyszedł z nich napakowany osiłek. Nie znała go, ale była pewna, że to ktoś z ochrony. Nie zdążyła zareagować, gdy ją zauważył.

Masz co robić, bo jedna już się zerzygała – powiedział do znieruchomiałej kobiety.

Pójdę po coś, aby posprzątać.

Migiem, bo szef się wkurwił.

Nie ociągała się. W kuchni wyjaśniła zdumionej Tamarze, o co chodzi i zaopatrzona w wiadro oraz mopa, wróciła w pośpiechu. Mężczyzna czekał na nią i tylko ponaglił zniecierpliwionym gestem. Weszła do środka dziwnie podekscytowana, ale nie spodziewała się tego, co ujrzała.

Pomieszczenie było duże, o niskim suficie. Dookoła ustawiono miękkie kanapy, na środku stał stół bilardowy. Okna były zasłonięte czerwonymi płachtami, światło przytłumione, powietrze wypełnione kakofonią dźwięków i zapachem cygar. Naliczyła siedmiu mężczyzn i ponad tuzin kobiet, prawie nagich, bo to co miały na sobie, ciężko było nazwać ubraniem. Na szczęście zabawa nie wkroczyła jeszcze w fazę uprawiania seksu, chociaż widać było znaczne odurzenie większości uczestników. W tak uderzeń serca pulsowała muzyka, chociaż jej wybór rozbawił Kamilę, bo było to coś na ludową nutę i kompletnie nie pasowało do sytuacji.

Tam! – Mężczyzna, który pewnie był ochroniarzem, wskazał jedną z kanap, na której leżała zwinięta w kłębek dziewczyna.

Kamila podeszła do niej, ale zanim przystąpiła do sprzątania, pochyliła się, kładąc rękę na szczupłym ramieniu.

Jak się czujesz? – spytała, a wtedy tamta uniosła głowę. Makijaż miała rozmazany, usta zakrwawione; widać było, że ktoś uderzył ją z całej siły w twarz. Była młoda, bardzo młoda. Półprzytomne spojrzenie utkwiła gdzieś za plecami Kamili i powoli w jej oczach pojawiało się przerażenie.

Gdzie ta kurwa co nabrudziła? – rozległ się podszyty gniewem głos. Kamila odwróciła się i stanęła dokładnie naprzeciwko Nikolaja.

Ja pierdolę! – warknął. – Trzeba było szmatę wywlec za włosy, nad czym do cholery się zastanawiałeś?

Szefie...

Spierdalaj, teraz to sam sobie poradzę. – Dał krok do przodu i nagle zamarł w bezruchu. Powstrzymała go szczupła, kobieca dłoń, która dotknęła jego piersi.

Nie – oświadczyła ze spokojem Kamila, chociaż serce podeszło jej do gardła. To nawet nie była odwaga, a głupota, ale nie potrafiła stać z boku i tylko patrzeć. Nigdy nie potrafiła, dlatego niejeden raz wracała do domu z podbitym okiem czy zakrwawioną twarzą. Później nauczyła się bić i to całkiem nieźle, a wtedy dla odmiany rodzice musieli się tłumaczyć przed dyrekcją czy policją. – Dziewczyna źle się poczuła. Nie będzie żadnego wywlekania za włosy. Posprzątam i pomogę jej wyjść.

Najpierw z niedowierzaniem spojrzał w dół, na smukłą rękę, której sam dotyk sprawił, że jego ciało przeszył dreszcz. Potem powoli uniósł głowę i napotkał wzrok Kamili.

Mogę? – spytała, z trudem panując nad przerażeniem, które wynikało z własnego postępowania. Ale przez całe życie stawiała czoła różnym przeciwnościom, przywykła do tego. Nie sztuką było nie czuć strachu, znacznie większej odwagi wymagało jego pokonanie.

Nikolaj milczał, bo rzadko kiedy bywał tak zaskakiwany. I chyba to zaskoczenie sprawiło, że nie zareagował tak, jak miał to w zwyczaju.

Ona ośmieliła... Nagle się roześmiał.

Miło, że pytasz – powiedział nieco złośliwe. – Dobrze, pozwolę i nawet jej nie zajebię – dodał nagle rozbawiony.

Dziękuję. – Wcale nie czuła tej wdzięczności, raczej ulgę, ale nie chciała i nie mogła tego pokazać.

Mam tylko jeden warunek. Posprzątasz to własnym językiem, wyliżesz do czysta – dodał szyderczo, a w złocistych oczach ukazało się coś diabelskiego.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. J
    J
    | Odpowiedz

    Licze ze w kolejnym da mu popalić.
    Jak właściwie miała na imię tą kobieta która była w ciąży i uciekła.?

    • A
      AK
      | Odpowiedz

      Też się nad tym zastanawiam, nie kojarzę czy było tam podane imię tej dziewczyny.

      • Babeczka
        |

        Myślę, że co nieco rozjaśnię Wam głowach, chociaż czy będzie to miało pozytywny wydźwięk, to już nie ręczę…

    • J
      J
      | Odpowiedz

      Bo aż sie boje czy to była jej siostra w ciąży czy to ona

      • Babeczka
        |

        Widzę, że ta kwestia będzie musiała zostać wyjaśniona 🙂

  2. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Ktoś się postanowił sprzeciwic Mikołajowi, ale to jednak bydlak bez serca, a to dopiero początek… czekam na ciąg dalszy i powinno byc zakazane przerywanie w takich momentach😉

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      No fakt, ale ja tak lubięęęęę 😀
      I masz rację, to dopiero początek.

  3. AmiSopot
    | Odpowiedz

    I przestało być miło 🙁

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Masz cudny awatar 😉 A skąd, Kamila poradzi sobie jednym ruchem ręki 😀

  4. A
    AinaIgn
    | Odpowiedz

    Pierwsze rogi wyszły na wierzch…. Bestia obnażyła swe obślizgłe cielsko…. Na razie delikatnie, tak jakby polizał swoim obślinionym jęzorem policzek Kamili, powoli, mokro, ślisko…. Owionął ją czarcim oddechem i upajał się tłumionym strachem kobiety, który był dla niego jak narkotyk, jak najwyższej próby dopalacz dzięki, któremu osiągał swój perwersyjny orgazm…..
    Brrrrrrrr jeszcze, jeszcze chcemy więcej dało się słyszeć głos czytelników zawieszonych nad tekstem jak stado wygłodniałych, spragnionych krwi czytelniczych wampirów….

    Dobra idę spać…. 😁😁😁😁

    • G
      Gabriela
      | Odpowiedz

      BRAWO!!!!!

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ania, tego strachu to jeszcze nie ma. Ale będzie, nie bój się 😀
      Brrrr… Ta wizja spragnionych krwi czytelników… Cóż, przywykłam 😀 😀 😀
      Ja poszłam przed północą, dosłownie padłam….

  5. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    Kamila nie ma pojęcia z jakim potworem, bestią, psychopatą ma do czynienia. Nikolaj nie może uwierzyć, że Kamila się go nie boi, chce jej strachu. Ciekawe jak czy/jak się z tego wywinie:)

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      No właśnie ten brak strachu będzie go rajcował 🙂

  6. D
    Domi
    | Odpowiedz

    Przeczytałam obie części ciurkiem. Czyta się fajnie, ale kurcze jak do tej pory to wydaje mi się, że jest za duży kontrast zachowwnia Nikolaja bez Wiery i z nią. Jakby magicznie się zmieniał. Mało realistycznie to dla mnie brzmi, że ktoś kto zabija za byle błąd i dla przyjemności, byłby w stanie być tak oszołomiony kobietą, która w dodatku przy pierwszym spotkaniu już się kwalifikuje do odstrzału, bo tłucze naczynia. A on podaje jej chusteczkę? 😐 W tamtej sytuacji bardziej pasowałoby mi że po prostu intensywnie patrzy i mimo wpadki z naczyniami nie komentuje, nie grozi. To też odstępstwo od jego”normalnego” zachowwnia, a bardziej realistyczne jak dla mnie.
    Druga sprawa to bezbrzeżna głupota bohaterki- na każdym kroku jest ostrzegana, że to wariat i morderca, a ona mu się sprzeciwia i to jeszcze w towarzystwie, na forum. Mimo zauroczenia nią powinien się wkurwić na maksa.
    Sam jej wyjazd do Rosji jest dla mnie trochę śliskim tematem i nie wiem co do końca myślę o tym. Jakoś bym tam coś dołożyła, żeby nie wydawało się takie szalone i bezmyślne jechanie w obce miejsce udając siostrę. I to jadąc tam z wiedzą, że pcha się do wewnątrz mafii. Miała super pracę, którą kochała. Po prostu bardzo mi nie pasuje ta lekkomyślność.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Słuszna uwaga. Na taka pomoc czekałam 🙂 dziękuję.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      To tak, wyjazd do Rosji podrasowałam, nadal nie mieści się w normach, bo nie może, ale jest bardziej uzasadniony 🙂 Co do Nikolaja, to niestety, cała fabuła opiera się właśnie na tym nagłym, niewytłumaczalnym zauroczeniu, które będzie ewoluować, aż w końcu zamieni się w nienawiść. Bo gdyby nie to, to niestety, faktycznie musiałby ją odstrzelić już przy filiżankach ;-))) dziękuję, bo czegoś mi tam brakowało, ale nie potrafiłam tego ująć w słowa

    • AmiSopot
      | Odpowiedz

      Żona mojego brata jest dość trudną w obyciu kobietą, o dziwo ma sporo koleżanek tylko że jej “psiapsiółki” kolegują się ze szwagierką tylko ze względu na mojego brata. Jak są same ze szwagierką to zachowują się jak znudzone życiem i dźwigające wszystkie bolączki świata dewotki, ale wystarczy że brat wróci do domu to od razu cały harem jak ręką odjąć pozbywa się wszystkich bolączek i są radosne, pełne optymizmu i wigoru kobietami. Nawet tonacja głosu im się zmienia o gestach nie wspomnę. Więc jeśli kobiety czasem zachowują się irracjonalnie w towarzystwie swojego kryptonitu to działa to zapewne też w drugą stronę. Dlatego zachowanie Nikolaja jest jak dla mnie bardzo zrozumiałe ponieważ jak napisałam wyżej sama zaobserwowałam syndrom kocica w rui a działa to zapewne również i u panów. A tutaj mamy jeszcze nie tyle zauroczenie fizyczne ale coś znacznie głębszego. Miłość nie na definicji ani syndromu to się czuje gdzieś w środku czasem jest tak mocna że najchętniej wtopiłoby się w tą drugą osobę i nie opuszczało ani na moment. Nie mylić z obsesją i urojeniami. To akurat wiem z własnego doświadczenie i nie było że mi się nogi ugięły i miałam motylki w brzuchu o nie moje pierwsze spotkanie z pierwszą miłością było takie że mu z piąchy wywaliłam w kły i zmieszałam z błotem. Ale jak już mu przywaliłam to poczułam że to jest to. A co do samego wyjazdu do Rosji to faktycznie czegoś brakuje czegoś logicznego i zrozumiałego, bo czym innym są szalone spontaniczne wyprawy a czym innym jak ma się misję do wykonania i to jeszcze w otoczeniu mafii, gdzie nie trzeba być ekspertem od przestępczości zorganizowanej by wiedzieć że to dość hermetyczne i podejrzliwe towarzystwo. Ale i tak mi się podoba bardzo opowiadanie i specjalnie do północy czekam by wchłonąć nową dawkę naszych kochanych bohaterów.

      • Babeczka
        |

        Motyw wyjazdu poprawiłam, potem wrzucę poprawioną wersję, bo przyznam, że mi też czegoś brakowało. No i właśnie dlatego tak kocham publikować online – dziewczyny, wy lepsze niż redaktor jesteście, zawsze ktoś wyłapie jakiegoś logicznego bubla, jakieś braki czy błędy, a ja pyk, mogę to poprawić ;-)))
        Co do nagłego zauroczenia, to właśnie jest filar, na którym opiera się cała akcja. Problemy zaczną się, jak Nikolaj połapie się, iż zaczyna mu zależeć. I przy okazji przypomniała mi się podobna sytuacja, jaką opisała AmiSopot, ale niestety, nie mogę zapodać jej publicznie, chociaż to właśnie tak było – odpowiedni facet, a baby wokół ześwirowały 🙂 Ja się połapałam dopiero w połowie, a potem tu już tylko się śmiałam. No ale ja go już znam ponad dekadę, facet zajebisty, ale na mnie kompletnie nie działa. Ewentualnie na moją wyobraźnię pisarską :-)))

  7. Anonim
    | Odpowiedz

    W końcu nie bedzie happy endu 🙂 ? jupiiii….:)

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      A kto powiedział, że nie będzie? 😉 Ja tylko delikatnie dałam do zrozumienia, że Nikolajowi odbije w pewnym momencie 🙂

      • Anonim
        |

        A ja juz mialam prosic zeby to ona go na koncu zabiła.

      • Babeczka
        |

        Krwawa niewiasto 🙂

  8. M
    Majka
    | Odpowiedz

    Tylko nie mów że ta dziewczyna w ciąży co rozpruli jej brzuch to była Kamila😱

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Dobra, będzie spoiler. Nie, to nie Kamila. Uff 😉

  9. M
    Majka
    | Odpowiedz

    Oo to dobrze😉

  10. P
    Paulina
    | Odpowiedz

    Musi być Szczęśliwe zakończenie. Tak jak w poprzednich częściach.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Będzie idealne, tyle zdradzę 😉

  11. Z
    ZaczytanyYoasiek
    | Odpowiedz

    Nooooo to jest to co lubię 😂💪💪💪

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Wiem 🙂

Napisz nam też coś :-)