Echo (III)

with 24 komentarze

Za oknem tak wieje, że mam wrażenie jakbym była nad morzem 🙂 Tym razem nie bezsenna noc, ale poranek.

*

 

– Ona?

– Radek! – sama sięgnęłam po szlafrok. – Dobrze, przepraszam, niezręczna sytuacja, ale nic nie mówiłeś, że chcecie spędzić ten wieczór tutaj – mruknęłam, zawiązując pasek.

– Bo nie chciałem – powiedział cicho, patrząc na mnie z namysłem.

– Rozumiem, zmieniłeś zdanie. Głupio wyszło, wracasz do domu z kobietą swych marzeń, a w wannie naga ja. Będziesz miał przez to problemy? – spytałam zaniepokojona, zastanawiając się jednocześnie, jak najszybciej uciec do własnego lokum.

Radek nie odpowiedział, tylko wstał i bardzo delikatnie odgarnął kosmyk włosów z mojego zarumienionego, mokrego policzka.

– Natalia – zaczął cichym głosem. Nigdy się tak do mnie nie zwracał. Moje zdenerwowanie osiągnęło apogeum. To koniec, pewnie każe mi się wyprowadzić. Nie oszukujmy się, w końcu musiał nadjeść ten moment. – Jak możesz być jednocześnie tak inteligentna, i tak głupia?

– Dasz mi chociaż z dwa miesiące wypowiedzenia? – spytałam żałośnie. – Nie tak łatwo będzie znaleźć coś nowego.

– Wypowiedzenia?!

– No wiesz… Rozumiem, że chcecie, nie, że ty chcesz pozbyć się uciążliwej lokatorki z góry. Taka sytuacja sama się prosi o kłopoty. Na przykład takie jak teraz.

Dziwne. Wyglądał na lekko ogłuszonego.

– Chcesz się wyprowadzić?

– Ty jako mężczyzna, zwłaszcza taki przyzwyczajony do nieskrępowanej wolności, pewnie nie widzisz problemu. Ale…

Więcej nie zdążyłam powiedzieć. Wszystko potoczyło się zbyt szybko, abym zdążyła zareagować w jakikolwiek sposób. Po prostu objął mnie i pocałował. Pocałunek, żadna nowość, a jednak ten zaskoczył mnie swą intensywnością, żarem, a nade wszystko osobą, która mnie całowała. Uścisk ramion Radka był tak silny, że nie pozwolił na żadne protesty. Zresztą wcale nie miałam na nie ochoty. Wszelkie myśli ulotniły się gdzieś tam hen, daleko, za to obudziło się coś innego, coś całkowicie nowego. Pożądanie. Radek wplótł dłoń w moje mokre kosmyki, pocałunek pogłębił się, z sekundy na sekundę stając się coraz bardziej chaotyczny. Jego język pieścił wnętrze moich ust, zanurzając się głębiej, mocniej, zachowując coraz bardziej władczo. Tylko że ja naprawdę nie miałam nic przeciwko… To było takie cudowne, tak nieoczekiwanie cudowne, że nie pragnęłam w tym momencie niczego innego, jak tylko również wgryź się w jego usta, dotykać nagiej skóry, oddawać się każdej pieszczocie. Nieważny stał się świat na zewnątrz, ważne stało się tu i teraz. Przynajmniej do momentu, gdy Radek przerwał. Uniósł głowę, próbując uspokoić ciężki, przyspieszony oddech i wpatrywał się w moją zarumienioną twarz. A do mnie właśnie dotarła absurdalność sytuacji.

– Twoja dziewczyna… – wyjąkałam, próbując wyswobodzić się z jego ramion.

– Natalia, opanuj się. Jesteśmy tu sami.

– W łazience? – spytałam z głupia frant.

– W domu. Boże, kobieto! Co ja przez ciebie przeżywam…

Przez zaćmiony zaskoczeniem umysł, nie zdołała się przebić żadna rozsądna myśl. Chyba odbiło się to na moim obliczu, bo Radek szatańsko zachichotał.

– Ty idiotko! – powiedział, możliwe, że z lekką goryczą. – Naprawdę trudno zauważyć, że od prawie roku wodzę za tobą maślanym wzorkiem i wzdycham tak, że aż firanki podwiewa w całym domu?

– Niemożliwe!... – wyjąkałam. Więcej nie zdążyłam, bo z zapałem wrócił do pocałunku. Nie potrafiłam zdobyć się, choćby na najmniejszy protest, o zebraniu poplątanych myśli nie wspominając. Chaos opanował mój umysł, pożądanie ciało, a cała reszta przestała się po prostu liczyć. Drżącymi dłońmi pomogłam mu zsunąć spodnie razem z bielizną, odpiąć koszulę, po czym Radek odrzucił ją niecierpliwie gdzieś za siebie. Wszedł do wanny i usiadł, pociągając mnie za sobą. Trzeba przyznać, że cudownie było poczuć nagość jego skóry, odwzajemniać pocałunki, wplatać palce we włosy. Roześmiałam się cicho, a on odwzajemnił mój uśmiech.

– Kłamczuch – wymruczałam, przygryzając płatek jego ucha. – Po co te bajki o szałowej randce?

– Bo ja wiem? Może to forma samoobrony?

– Trzeba było mnie pocałować. Od razu bym zmądrzała.

– Bałem się, że popukasz się w głowę i nazwiesz mnie niewyżytym erotomanem. Zresztą, sam już nie wiem…

Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo mimowolnie spojrzałam w stronę drzwi i zamarłam. Rzucona niedbale koszula, trafiła prosto na świeczki, na dodatek te stojące tuż obok ręczników. Całość płonęła sobie teraz wesoło, stanowiąc zapowiedź pięknego pożaru. Radek chyba podążył za moim wzrokiem, bo zaklął, gwałtownie podnosząc się z wanny. Pewnie bez problemu zapobiegłby nieszczęściu, gdyby nie ślizga podłoga oraz wysoki rant wanny…

Dlaczego u licha walentynki zawsze musiały być dla mnie tak pechowe?

***

Choć w sali stały trzy łóżka, zajęte było tylko to pod oknem. Leżał nim Radek, wygodnie oparty o poduszki, z nogą w gipsie, aż po kolano, z obandażowaną głową i dziwnie zadowolonym wyrazem twarzy, podjadając chipsy z ogromnej paki Podeszłam bliżej, nieufnie się mu przyglądając.

– Witaj Kluseczko!- zabrzmiało radośnie. – Chodź tu do mnie, bo strasznie się stęskniłem – zachęcająco poklepał ręką brzeg łóżka.

– Akurat – mruknęłam, ale posłusznie zajęłam wskazane miejsce. – W końcu jakby na to nie spojrzeć, znalazłeś się tu z mojego powodu.

Przytaknął, ale jednocześnie zaczął się śmiać.

– A wiesz, odwiedził mnie kolega z pracy i ze zgrozą dopytywał się, w jakiej tajnej misji brałem udział, że się tak urządziłem.

– To nie jest zabawne.

– Jest – nawet nie udawał, że traktuje poważnie moje słowa i groźną minę. – Naprawdę się stęskniłem – przyciągnął mnie bliżej, a ja bez sprzeciwu przytuliłam się do jego piersi. Pachniał samym sobą i szpitalem. Wyczuwałam również czekoladowo cynamonowy aromat. Pewnie ten z nieszczęsnej, wczorajszej kąpieli.

– Powinniśmy wyjaśnić sobie kilka rzeczy.

– Znam cię. Chyba nawet lepiej niż przypuszczasz – wymruczał do mojego ucha, łaskocząc je ciepłym oddechem. – Właśnie dopadły cię wątpliwości, które jestem zmuszony wyjaśnić. Tak więc, od kiedy mnie trafiło, nie spałem z żadną inną kobietą. Owszem, dwa razy byłem na niezobowiązującej kolacji, ale poza tym bezbłędnie odgrywałem rolę beztroskiego singla. Czasami mam wrażenie, że robiłem to zbyt dobrze. Nie mogę uwierzyć, że nic nie podejrzewałaś.

Uniosłam głowę i spojrzałam prosto w jego rozbawione oczy.

– Czasami… Czasami miałam wrażenie, że coś się wydarzyło dziewięć miesięcy temu, na imieninach u Madzi.

– I słuszne.

Jak to?

– Strasznie się upiłaś…

– Wcale dużo nie piłam. Byłam na lekach przeciwbólowych, powaliła mnie ta mieszanka i faktycznie odleciałam – odparłam z wyraźną pretensją w głosie.

– Na jedno wychodzi. Film ci się urwał po bardzo krótkiej grze wstępnej, choć teraz sądzę, że chyba dobrze się stało – pogładził mnie czule po policzku.

– Grze wstępnej?!

– Bardzo, bardzo krótkiej. Kilka namiętnych pocałunków, no i zdążyłem zdjąć z ciebie sukienkę…

Nie zdołałam z siebie wykrztusić żadnego słowa. Więc jednak moje mgliste wspomnienia miały całkiem realne podstawy.

– Jak to tak? Pijaną kobietę?...

– Wierz mi, ciężko było się oprzeć pokusie, zwłaszcza, że od prawie pół roku fantazjowałem na twój temat.

– Coś mi tu nie pasuje – zmarszczyłam nos. – A raczej takie zachowanie nie pasuje do ciebie.

– Tworzymy mieszankę wybuchową. Wziąłem więc na przeczekanie.

– Co oznacza, że miałeś nadzieję, iż ci przejdzie?

– Coś w tym rodzaju.

– No wiesz! – poczułam się urażona.

– A co miałem zrobić, gdy na moje nieśmiałe próby zbliżenia, reagowałaś ostro, za każdym razem bezlitośnie sprowadzając mnie na ziemię.

– Te wygłupy to miały być próby okazania twych uczuć?! – spytałam osłupiała.

– Jeśli byłbym poważny, a ty byś odmówiła, to co dalej? Ciężko byłoby nam mieszkać razem, pod jednym dachem.

– A wczoraj?

– A wczoraj straciłem cierpliwość. Wiesz, jak cudownie wyglądałaś naga, z odrobiną piany na lśniącej skórze i rumieńcem zakłopotania? – szepnął. – Co za pech, że jestem unieruchomiony tym żelastwem.

– Może to i dobrze – odparłam zamyślona, ujmując jego twarz w obie dłonie. Patrzyłam przy tym w pociemniałe z pożądania oczy, zastanawiając się, jak mogłam być tak ślepa? – Dałeś mi czas, bym sobie wszystko przemyślała. Inaczej po wszystkim dopadłyby mnie wyrzuty sumienia, zaczęłabym ziać nieuzasadnioną agresją i pewnie wszystko bym zepsuła. Jak zawsze – dodałam, wzdychając. Bynajmniej westchnięcie nie było związane z moimi rozmyślaniami, ale z dotykiem gorącej dłoni, która wślizgnęła się pod cienki materiał bluzki.

– Będziesz się opiekować biednym kaleką, gdy wyjdzie ze szpitala?

– Nie pasujesz mi do roli męczennika.

– Ale to takie przyjemne – w końcu udało mu się unieść bluzkę i wtulić twarz w moje piersi. – Dobrze że nie połamałem rąk.

Nie musiałam głupio pytać, co oznaczając te słowa. Nagle zebrało mi się na śmiech. Zwłaszcza gdy przypomniałam sobie miny sanitariuszy, którzy wczoraj przybyli nam na ratunek.

– Wiesz, o czym właśnie myślę? – Spojrzał na mnie pytająco. – Całe szczęście, że nie zrealizowałeś corocznego pomysłu owinięcia się czerwoną wstążką. To by dopiero był widok!

Nie obraził się, tylko roześmiał.

– Natalia, obiecaj mi jedno. Jak mnie wypiszą i wrócę, to ty powitasz mnie nago, z gustownie zawiązaną kokardką.

– Ja? – Dziwne, ale ten pomysł nawet mi się spodobał. Tak jak i jego schrypnięty, napęczniały od pożądania głos. – A noga w gipsie?

– To, co trzeba mam jak najbardziej sprawne.

– O, tak! Daje się to wyczuć. –Zarzuciłam mu ramiona na szyję i namiętnie pocałowałam. Chyba pierwszy raz w życiu, dzień po walentynkach, byłam tak szczęśliwa i optymistycznie nastawiona do życia. I coś mi mówiło, że to z pewnością nie ostatni raz. Oby.

Odpowiedzi

  1. Babeczka
    | Odpowiedz

    Jak widzę po liczniku online, nie ja jedna cierpię na porankową bezsenność ;-)))

  2. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    <3 tak bardzo tęsknię za twoimi opowiadaniami ! 🙂

    Kasia.

  3. S
    Sylwia Borszcz
    | Odpowiedz

    bomba!

  4. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Oooo ja, jaki super prezent na urodziny! Uwielbiam Cie babeczko 😀

  5. l
    lkolac
    | Odpowiedz

    jak by nie patrzec jak dziecko sie urodzi bedziesz miec duzo nieprzespanych nocy, niedospanych momentoww i ogolnie co 3h pobudka byc moze, to by znaczylo ze wysypiesz tekstami 🙂 byc moze, ja obstawiam scenariusz ze bedziesz raczej tak zmeczona ze na kamieniu bys spala wiec nie pozostaje mi sie cieszyc z tego co wrzucasz 🙂

    do milego 🙂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Nigdy nic nie wiadomo 🙂 Chociaż przy córci też tak miałam, budziłam się, dawałam flachę lub cyca i szłam dalej spać. Człowiek dziwna istota, do wszystkiego się przywyknie 😀

  6. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Jak dobrze, że wróciłaś 🙂 Dziękuję za opowiadanie, tego było mi trzeba! 😀
    Trzymaj się ciepło!
    d.

  7. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Zajefajne!!!! Nie kończ jeszcze tego i daj na jutro rozdział prosze!!! Mówisz że cierpisz na bezsenność? Ile ja bym dała żeby troche pospać mój maluch wcale nie daje nam pospać! Jest taki żywy i kochany! Twoje opowiadanie daje mi małą odskocznie dziękuję!

  8. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    genialne! 🙂 może jakiś epilog jak wygląda ich szczęśliwe życie a jak jest zmarnowane jej byłego niedoszłego i tej pseudo koleżanki? ^^

  9. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    To już koniec, czy bedzie kolejna część? 😉

  10. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Czekamy na więcej! 😀

  11. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Będzie kolejna część? <3

  12. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    rozumiem, ze pojawi się 4 część? 😀

  13. n
    natalia łabojewska
    | Odpowiedz

    To już koniec czy bedzie jakas czesc? Bardzo fajne to opowiadanie i jestem ciekawa czy bedzie ciag dalszy 😉

  14. K
    Kamila P.
    | Odpowiedz

    podoba mi się, super 😀 lubię takie opowiadania , a twoje w dodatku są dobrze napisane 😀
    może w przerwie zajrzysz tutaj http://subtelneemocjee.blogspot.com/ i zostawisz coś po sobie 😀
    buziaki ! 😀

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Zajrzałam, choć nie czytałam, ale komentarz z linkiem akceptuję, bo myślę, że warto 🙂

  15. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Przepraszam że tak z grubej rury ale kiedy wkoncu bedzie ON? :/

  16. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Super przyjemne opowiadanko 🙂 dużo zdrówka Babeczko Kochana:-)

  17. Babeczka
    | Odpowiedz

    Nienasycone wampiry 🙂 Nie będzie czwartej cześci!

  18. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Och, jak możesz! A miałam tak wielką nadzieję, że bedziesz to kontynuować… :c

  19. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    A może jednak czwarta część? 🙂

  20. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Błagam o 4 część

  21. I
    IM_VERONA
    | Odpowiedz

    Witam, to mój pierwszy komentarz na tej stronie 🙂 Co nie znaczy, że nie mam już mentalnie ogromnej biblioteczki przeczytanych książek z waszej strony. Super opowiadanie a teraz wracam do lektury szkolnej 🙁 Jednak fajnie, że na te 20 minutek mogłam się zrelaksować z tym ebookiem. Aż żal mi, że nie mogę waszych książek ustawić sobie w moim regale. Buziaki :3

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Miło nam 🙂 Co do biblioteczki, to mam pewien tajemniczy plan, który chcę zrealizować i być może wtedy większość tytułów będzie mogła ujrzeć światło dzienne w wersji papierowej 🙂
      Zapraszam po więcej!

Leave a Reply