
***
Iwo
Rozbawił mnie jej wyraz twarzy. Pomyślałem, że warto było się poświęcić, chociaż co to było za poświęcenie, gdy zacierały się granice pomiędzy obowiązkiem a przyjemnością.
– Umyję – powiedziała w końcu, ruszając w kierunku łazienki. – I szybko się przebiorę.
Kiedy wróciła, właśnie ustawiałem talerze na stole. Miała na sobie luźną, białą sukienkę, była boso, a w oczach wciąż miała cień niepewności. Usiadła naprzeciwko, a ja nalałem wina do kieliszków.
– Nie wiedziałem, co lubisz, ale kuchnia włoska odpowiada każdemu.
– Lubię. – Przygryzła wargę w taki sposób, że momentalnie pojawił się zupełnie inny głód.
– Przemyślałem co nieco – nałożyłem jej sałatki na talerz. – I podejmę się prowadzenia sprawy twojej kuzynki. Masz rację, powinno się oskubać tego gada z ostatniej złotówki. Dzwoniłem też do matki, z chęcią pomoże. Co prawda, nadal na dźwięk twojego imienia zaczyna jej nerwowo drgać prawa powieka, ale na dźwięk imienia ojca, jej powieki oraz wszelkie inne możliwe części ciała, wręcz wpadają w rezonans. Niezależnie od sędziego, załatwi nam jego przychylność.
– To mnie zaskoczyłeś – odpowiedziała cicho Daria. – Naprawdę mnie zaskoczyłeś.
– Od czegoś należy zacząć własną karierę, a wygrany proces przeciwko jednemu z najbardziej znanych ginekologów w kraju, to już coś.
– Iwo… – Uniosłem głowę i napotkałem spojrzenie oczu Darii. – To nie jest jakaś zagrywka z twojej strony? Naprawdę chcesz…
– Tak – uciąłem krótko. – Zaczynamy jutro, więc przestań się na mnie gapić z niedowierzaniem, a lepiej jedź, bo coś blado wyglądasz.
– Zaskoczyłeś mnie.
– Lubię zaskakiwać – roześmiałem się głośno. – Kochanie, jakie masz doświadczenie w seksie?
Zamarła z uniesionym widelcem.
– W seksie? – zapytała słabo, a na policzkach wykwitły jej rumieńce. – Jakieś mam.
– Czyli kiepskie? A może – spojrzałem na nią z niedowierzaniem – jesteś dziewicą?
– Nie jestem – zaprzeczyła szybko. Zbyt szybko, bo od razu nabrałem podejrzeń. – Po prostu nie było mi łatwo związać się z kimkolwiek po tym wszystkim – dodała z goryczą.
– Było, minęło. Nie szkodzi, wszystkiego cię nauczę. – Chciałem dodać, że po moim szkoleniu, każdy kolejny facet będzie zachwycony jej umiejętnościami, ale te słowa utknęły mi w gardle. Kolejny? No kurwa! Nie będzie żadnego kolejnego. Ona jest moja i nikomu jej nie oddam.
Zakłopotałem się. Nikomu oznaczało stały związek aż po grób, a jakoś nie widziałem siebie w takiej sytuacji.
– Pyszne. Nie wiedziałam, że umiesz tak dobrze gotować.
– Mam wiele ukrytych talentów.
– I wiele odkrytych – odparła z ironią.
– Facet z sercem na dłoni.
– Dotychczas byłam pewna, że nie masz serca.
– Jakieś tam resztki zostały. Umówisz nas ze swoją kuzynką jutro albo pojutrze? Trzeba jak najszybciej pchnąć sprawę do przodu.
– Jest w kiepskim stanie.
– Wierzę – zamyśliłem się, podczas gdy Daria patrzyła na mnie z dziwną miną. – Chcę to ogarnąć już pod szyldem własnej kancelarii. A mój ojciec niech się cmoknie, bez problemu poradzę sobie bez niego.
– Myślałam, że przyzwyczaiłeś się do władzy i luksusów. Ciężko będzie ci bez tego przetrwać.
– Aha. – Nic więcej nie powiedziałem, bo chyba nie miała zielonego pojęcia o moich własnych osiągnięciach. Tak, pracowałem w kancelarii ojca, ale kasowałem jak we własnej. Przez te kilka lat sporo zarobiłem, a pomnożyłem całość dzięki udanym inwestycjom. Dobrze, nie będę jej wyprowadzał z błędu. Zresztą Daria nie była typem kobiety, która leci na kasę, akurat za to mogłem ręczyć własną głową.
– To jest znakomite, ale nie dam rady więcej. – Z westchnieniem odsunęła od siebie talerz. – Może umówimy się, że ja będę przygotowywała śniadania, a ty kolacje? Boże! – jęknęła. – Co ja wygaduję?
– Jestem za, mogę się zająć wieczornym posiłkiem. Dostanę w nagrodę całusa?
– Nie.
– No, jednego, nie daj się prosić. – W sumie to i tak zamierzałem sam sobie wziąć to, na co miałem ochotę. Kiedy wstała, kierując się ku lodówce, chwyciłem przegub szczupłej dłoni i po sekundzie siedziała na moich kolanach.
– Obiecuję, tylko jednego – wymruczałem, zdejmując klamrę z włosów, które leniwie opadły na ramiona. Przeczesałem palcami jasne kosmyki, a potem pochyliłem się i dotknąłem wargami zgrabnej szyi.
Cudownie pachniała. Samą sobą i czymś o nucie pomarańczy. Skórę miała miękką, aksamitną i gorącą. Na samym początku tylko kreśliłem chaotyczne wzory czubkiem języka, później delikatnie ją uszczypnąłem.
– Zwariowałeś? – Chciała mnie odepchnąć, ale byłem na to przygotowany. – Zostaną mi ślady! Jak się jutro w pracy pokażę?
– Założysz szalik.
– W ten upał? Iwo… – Zadrżała, gdy przygryzłem skrawek zgrabnego uszka. A kiedy zacząłem obrysowywać jego kształt językiem, zacisnęła palce na moich ramionach. – Przestań, proszę!
– Kłamczucha – wyszeptałem i w końcu ją pocałowałem.
Zacisnąłem palce na smukłym karku, aby nie mogła się wyrwać, objąłem ją ramieniem i całowałem, coraz bardziej pijany przyjemnością. Jakim cudem za każdym razem było jeszcze lepiej?
– Iwo, nie! – powiedziała cicho, gdy na moment oderwałem się od jej warg, aby znów pieścić szyję. – To nie powinno…
– Masz pojęcie, jak mnie podniecasz?
– Nie mam. Puść mnie!
Puścić? Akurat! Miałem ochotę na znacznie więcej, chociaż byłem jednocześnie pewien, że dziś skończy się na pocałunku. Daria nie była łatwym celem. Pewnie jeszcze nie raz dostanę po pysku, ale co tam, do odważnych świat należy. Ona była warta każdego ryzyka i każdego poświęcenia. Znaczy się, moja wygrana była tego warta.
W sumie już sam nie potrafiłem powiedzieć, jak i kiedy chce to zakończyć. Teoretycznie po seksie, ale w praktyce czułem, że to nie tak, że nie pójdzie mi tak łatwo.
Nie z Darią, bo ją na pewno zdobędę. Serce, ciało, duszę.
Dużo gorzej przedstawiała się sprawa z moim sercem.
I to mnie właśnie martwiło.
Leave a Reply