Hate & love (VI)

with Brak komentarzy

***

Iwo

Przed sobą trzymałem teczkę z danymi tej kobiety. Smutna historia, która ani trochę mnie nie wzruszyła, chociaż pewnie nadawałaby się na łzawy scenariusz filmu.

Normalna rodzina aż do dnia pożaru, z którego ocalała tylko ona i ojciec. Matka zmarła po miesięcznym pobycie w szpitalu, młodszych braci reanimowano na miejscu przez długi czas, ale bez skutku. Wzorowa uczennica, laureatka wielu nagród, zwłaszcza w dziedzinie biologii oraz chemii. Żyli z renty i prac dorywczych, aż do momentu, gdy jej ojciec został ogrodnikiem u moich rodziców, a ona zaczęła uczęszczać do tego samego liceum, co ja, chociaż do innej, równoległej klasy. Nie byliśmy jednak w równym wieku. Daria przeskoczyła dwie klasy ze względu na wyjątkową inteligencję.

Zniknęła zaraz po maturze. Prawie na rok. Później znów się pojawiła, ale pod innym nazwiskiem. Rozpoczęła studia i już została na uczelni. Można powiedzieć, że robiła zawrotną karierę naukową w dziedzinie genetyki.

Jeśli chodzi o życie osobiste, to niewiele zyskałem informacji. Brak męża, brak chłopaka, jedna przyjaciółka, kilkoro znajomych, głównie z miejsca pracy. Raz do roku jechała na wakacje nad morze, zawsze w to samo, odludne miejsce. Nic poza tym.

Cholera – mruknąłem. Miałem mało punktów zaczepienia, bo zrujnowanie jej kariery naukowej mogło wcale nie być proste. Miała solidne plecy, a dziekan był nią zachwycony i chwalił się zdolną pracownicą na lewo i prawo. Brak bliskiej rodziny przekreślał plany szantażu. Przyjaciółka była żoną dziennikarza i to dość znanego, głównie z tego, że od lat gnębił mojego ojca. Wbicie szpili z tej strony mogło mieć opłakane skutki.

W sumie najprostszym sposobem wydawało się porwanie, naćpanie i wykorzystanie półprzytomnej kobiety. Nie, to byłby najprostszy sposób, gdyby chodziło o sam seks. A nie chodziło, bo chciałem po prostu wygrać!

Mógłbym też udawać zakochanego…

Zacząłem się głośno śmiać, tak absurdalny było to pomysł. Ja i zakochany! I to na dodatek w niej! Nie wytrwałbym w tej roli ani jednego dnia. Ani godziny!

No cóż, pozostało osaczanie. Tylko że tutaj zapowiadał się proces powolny, żmudny i co dużo ukrywać, wkurwiający, bo nie grzeszyłem cierpliwością.

Rozdzwoniła się moja komórka, wyrywając mnie z zamyślenia. Spojrzałem na ekran, gdzie pokazał się napis idiotka i od razu pogorszył się mój humor. A ta czego znowu chce?

Krótko przed spotkaniem Darii poderwałem na jednym z przyjęć znaną celebrytkę. Rozczarowanie przyszło o poranku, bo ta baba chyba wszystko miała sztuczne, a bez makijażu wyglądała niczym potwór z Loch Ness. Ewakuowałem się w pośpiechu, ale w przypływie głupoty dałem jej mój numer i od tego czasu do mnie wydzwaniała przynajmniej raz dziennie. Pomimo tego, że powiedziałem jej otwarcie adieu. Nic do niej nie docierało. Najgorsze, że w mediach społecznościowych zaczynała bredzić o wielkiej miłości, a mnie zęby same zgrzytały w takt tych słów.

Panie prezesie. – Do środka weszła sekretarka, ale minę miała nieciekawą, jakby przestraszoną. – Ktoś do pana.

Kto?

Mówi, że jest pańską narzeczoną więc nie wiem…

Czego do cholery, nie wiesz? – syknąłem. – Nie mam, kurwa, narzeczonej!

Ależ pysiaczku! – O mało nie zszedłem na zawał, słysząc ten głos i patrząc na jego właścicielkę, która z szerokim uśmiechem pojawiła się tuż przede mną. Emilka, córka zastępcy prezydenta miasta, rozwydrzone, głupie do potęgi dziewuszysko. Miała się za światową, bo tatuś robił też karierę w europarlamencie, a nie umiała sklecić poprawnie trzech zdań. Wierzyła w czarną magię, płaską ziemię i duchową moc brzozy. Była typowym przykładem tego, że z protekcją każdy głąb może skończyć studia. – Wróciłam prosto z Brukseli i od razu do ciebie przybiegłam.

Cóż za zaszczyt – wymamrotałem. – Czego chcesz?

Jak zwykle taki nieuprzejmy – cmoknęła z przyganą. – A ja w interesach przyszłam. Orgietkę organizuję w przyszły weekend. Czuj się zaproszony.

Uhm – mruknąłem dwuznacznie, bo w głowie siedziała mi tylko niejaka Daria, a nie jakieś orgie. Może powinienem postawić sobie warunek – żadnego seksu, dopóki jej nie zdobędę? To byłaby całkiem niezła motywacja.

W przyszły weekend mnie nie będzie.

Mogę przełożyć na kolejny.

W kolejny również.

Grymasisz – wydęła usta, a mnie nasunęło się skojarzenie z glonojadem w akwarium syna mojego przyjaciela.

Będę teraz bardzo zajęty.

Niby czym? – Akurat ironia wychodziła jej całkiem nieźle.

Żenię się – rzuciłem jakby od niechcenia. – Będę zajęty przygotowaniami do ślubu.

Że… ni… sz… się… – wyjąkała z głupim wyrazem twarzy. – Z kim? – dodała już dużo bardziej rozpaczliwie.

Z taką jedną, nie znasz.

Ale wcześniej…

To była miłość od pierwszego wejrzenia – zełgałem. – Nie masz szans, kochanie, więc odpuść i poderwij mojego kuzyna.

Jego już miałam – powiedziała markotnie. – Poza tym mało który tobie dorówna.

Na pochlebstwa mnie bierzesz? Nie, nie ma mowy. Obiecałem, że będę wierny. – Świetnie się bawiłem wygłaszając te bzdury i patrząc na jej minę.

Gdyby ktoś mnie zapytał, czy jestem szowinistą, to odparłbym, że z krwi i kości. Kobiety uważałem za stworzenia głupie, łatwo ulegające emocjom i naiwne. Oczywiście, czasami zdarzały się wyjątki, ale były to wyjątki potwierdzające regułę. Ich mózg działał normalnie aż do momentu, gdy spotkały jakiegoś faceta i się zakochały. Potem służył już tylko do wykonywania komendy wdech–wydech. Emilka nie była wyjątkiem, zakochiwała się średnio raz na tydzień, chociaż stan permanentnej głupoty miała wrodzony.

Moja wyobraźnia ma jakieś granice, a ty i wierność nie pasujecie do siebie.

Przyślę zaproszenie na mój ślub.

Wtedy uwierzę – oświadczyła nieco obrażona. – No Iwo, nie daj się prosić. Zabawisz się w ramach wieczoru kawalerskiego. Będzie Jagoda – dodała znaczącym tonem.

Jagoda, specjalistka od loda – zakpiłem, w duchu odrobinę się łamiąc. – Nie, nie mogę. Daria oznajmiła mi, że jeśli ją zdradzę, to z nami koniec.

Daria? – Emilka od razu była zaciekawiona. – Nie znam w twoim otoczeniu żadnej Darii.

I dobrze, raczej byście się nie dogadały.

Miałem rację. Jedna była barwnym motylem, żyjącym chwilą i dzięki pieniądzom tatusia. Druga ciężko pracowała na swoją pozycję i z informacji jakie dostałem, dowiedziałem się też, że niechętnie podchodziła do jakichkolwiek związków. Z nikim nie była na dłużej, dbała jedynie o karierę.

I nagle z zaskoczeniem uświadomiłem sobie, że naprawdę była trudnym przeciwnikiem.

Leave a Reply