
***
Iwo
Przed sobą trzymałem teczkę z danymi tej kobiety. Smutna historia, która ani trochę mnie nie wzruszyła, chociaż pewnie nadawałaby się na łzawy scenariusz filmu.
Normalna rodzina aż do dnia pożaru, z którego ocalała tylko ona i ojciec. Matka zmarła po miesięcznym pobycie w szpitalu, młodszych braci reanimowano na miejscu przez długi czas, ale bez skutku. Wzorowa uczennica, laureatka wielu nagród, zwłaszcza w dziedzinie biologii oraz chemii. Żyli z renty i prac dorywczych, aż do momentu, gdy jej ojciec został ogrodnikiem u moich rodziców, a ona zaczęła uczęszczać do tego samego liceum, co ja, chociaż do innej, równoległej klasy. Nie byliśmy jednak w równym wieku. Daria przeskoczyła dwie klasy ze względu na wyjątkową inteligencję.
Zniknęła zaraz po maturze. Prawie na rok. Później znów się pojawiła, ale pod innym nazwiskiem. Rozpoczęła studia i już została na uczelni. Można powiedzieć, że robiła zawrotną karierę naukową w dziedzinie genetyki.
Jeśli chodzi o życie osobiste, to niewiele zyskałem informacji. Brak męża, brak chłopaka, jedna przyjaciółka, kilkoro znajomych, głównie z miejsca pracy. Raz do roku jechała na wakacje nad morze, zawsze w to samo, odludne miejsce. Nic poza tym.
– Cholera – mruknąłem. Miałem mało punktów zaczepienia, bo zrujnowanie jej kariery naukowej mogło wcale nie być proste. Miała solidne plecy, a dziekan był nią zachwycony i chwalił się zdolną pracownicą na lewo i prawo. Brak bliskiej rodziny przekreślał plany szantażu. Przyjaciółka była żoną dziennikarza i to dość znanego, głównie z tego, że od lat gnębił mojego ojca. Wbicie szpili z tej strony mogło mieć opłakane skutki.
W sumie najprostszym sposobem wydawało się porwanie, naćpanie i wykorzystanie półprzytomnej kobiety. Nie, to byłby najprostszy sposób, gdyby chodziło o sam seks. A nie chodziło, bo chciałem po prostu wygrać!
Mógłbym też udawać zakochanego…
Zacząłem się głośno śmiać, tak absurdalny było to pomysł. Ja i zakochany! I to na dodatek w niej! Nie wytrwałbym w tej roli ani jednego dnia. Ani godziny!
No cóż, pozostało osaczanie. Tylko że tutaj zapowiadał się proces powolny, żmudny i co dużo ukrywać, wkurwiający, bo nie grzeszyłem cierpliwością.
Rozdzwoniła się moja komórka, wyrywając mnie z zamyślenia. Spojrzałem na ekran, gdzie pokazał się napis idiotka i od razu pogorszył się mój humor. A ta czego znowu chce?
Krótko przed spotkaniem Darii poderwałem na jednym z przyjęć znaną celebrytkę. Rozczarowanie przyszło o poranku, bo ta baba chyba wszystko miała sztuczne, a bez makijażu wyglądała niczym potwór z Loch Ness. Ewakuowałem się w pośpiechu, ale w przypływie głupoty dałem jej mój numer i od tego czasu do mnie wydzwaniała przynajmniej raz dziennie. Pomimo tego, że powiedziałem jej otwarcie adieu. Nic do niej nie docierało. Najgorsze, że w mediach społecznościowych zaczynała bredzić o wielkiej miłości, a mnie zęby same zgrzytały w takt tych słów.
– Panie prezesie. – Do środka weszła sekretarka, ale minę miała nieciekawą, jakby przestraszoną. – Ktoś do pana.
– Kto?
– Mówi, że jest pańską narzeczoną więc nie wiem…
– Czego do cholery, nie wiesz? – syknąłem. – Nie mam, kurwa, narzeczonej!
– Ależ pysiaczku! – O mało nie zszedłem na zawał, słysząc ten głos i patrząc na jego właścicielkę, która z szerokim uśmiechem pojawiła się tuż przede mną. Emilka, córka zastępcy prezydenta miasta, rozwydrzone, głupie do potęgi dziewuszysko. Miała się za światową, bo tatuś robił też karierę w europarlamencie, a nie umiała sklecić poprawnie trzech zdań. Wierzyła w czarną magię, płaską ziemię i duchową moc brzozy. Była typowym przykładem tego, że z protekcją każdy głąb może skończyć studia. – Wróciłam prosto z Brukseli i od razu do ciebie przybiegłam.
– Cóż za zaszczyt – wymamrotałem. – Czego chcesz?
– Jak zwykle taki nieuprzejmy – cmoknęła z przyganą. – A ja w interesach przyszłam. Orgietkę organizuję w przyszły weekend. Czuj się zaproszony.
– Uhm – mruknąłem dwuznacznie, bo w głowie siedziała mi tylko niejaka Daria, a nie jakieś orgie. Może powinienem postawić sobie warunek – żadnego seksu, dopóki jej nie zdobędę? To byłaby całkiem niezła motywacja.
– W przyszły weekend mnie nie będzie.
– Mogę przełożyć na kolejny.
– W kolejny również.
– Grymasisz – wydęła usta, a mnie nasunęło się skojarzenie z glonojadem w akwarium syna mojego przyjaciela.
– Będę teraz bardzo zajęty.
– Niby czym? – Akurat ironia wychodziła jej całkiem nieźle.
– Żenię się – rzuciłem jakby od niechcenia. – Będę zajęty przygotowaniami do ślubu.
– Że… ni… sz… się… – wyjąkała z głupim wyrazem twarzy. – Z kim? – dodała już dużo bardziej rozpaczliwie.
– Z taką jedną, nie znasz.
– Ale wcześniej…
– To była miłość od pierwszego wejrzenia – zełgałem. – Nie masz szans, kochanie, więc odpuść i poderwij mojego kuzyna.
– Jego już miałam – powiedziała markotnie. – Poza tym mało który tobie dorówna.
– Na pochlebstwa mnie bierzesz? Nie, nie ma mowy. Obiecałem, że będę wierny. – Świetnie się bawiłem wygłaszając te bzdury i patrząc na jej minę.
Gdyby ktoś mnie zapytał, czy jestem szowinistą, to odparłbym, że z krwi i kości. Kobiety uważałem za stworzenia głupie, łatwo ulegające emocjom i naiwne. Oczywiście, czasami zdarzały się wyjątki, ale były to wyjątki potwierdzające regułę. Ich mózg działał normalnie aż do momentu, gdy spotkały jakiegoś faceta i się zakochały. Potem służył już tylko do wykonywania komendy wdech–wydech. Emilka nie była wyjątkiem, zakochiwała się średnio raz na tydzień, chociaż stan permanentnej głupoty miała wrodzony.
– Moja wyobraźnia ma jakieś granice, a ty i wierność nie pasujecie do siebie.
– Przyślę zaproszenie na mój ślub.
– Wtedy uwierzę – oświadczyła nieco obrażona. – No Iwo, nie daj się prosić. Zabawisz się w ramach wieczoru kawalerskiego. Będzie Jagoda – dodała znaczącym tonem.
– Jagoda, specjalistka od loda – zakpiłem, w duchu odrobinę się łamiąc. – Nie, nie mogę. Daria oznajmiła mi, że jeśli ją zdradzę, to z nami koniec.
– Daria? – Emilka od razu była zaciekawiona. – Nie znam w twoim otoczeniu żadnej Darii.
– I dobrze, raczej byście się nie dogadały.
Miałem rację. Jedna była barwnym motylem, żyjącym chwilą i dzięki pieniądzom tatusia. Druga ciężko pracowała na swoją pozycję i z informacji jakie dostałem, dowiedziałem się też, że niechętnie podchodziła do jakichkolwiek związków. Z nikim nie była na dłużej, dbała jedynie o karierę.
I nagle z zaskoczeniem uświadomiłem sobie, że naprawdę była trudnym przeciwnikiem.
Leave a Reply