Hate & love (VIII)

with Brak komentarzy

***

Iwo

Smakowała szampanem i czymś zakazanym, co sprawiło, że przez moje ciało przebiegł dreszcz. Zaraz później poczułem siarczysty policzek.

Sukinsyn! – syknęła, zaróżowiona z emocji. Pewnie też z podniecenia, bo nie bawiąc się w skromność, mogłem powiedzieć, że całowałem obłędnie.

Nie miałem pojęcia, gdzie uciekła, nawet niezbyt mnie to obchodziło. Czułem triumf, bo w końcu udało mi się zrobić jeden malutki krok naprzód. Naprawdę mały, ale w dobrą stronę. Coś czułem, że ta jej oziębłości i niedostępność, to jedynie gra, która miała przyciągnąć moją uwagę. Skuteczna, bo spełniła swoje zadanie. Myliła się jednak, sądząc, że będę miał ochotę na coś więcej niż jedną noc.

Byłem jeszcze nastolatkiem, kiedy zrozumiałem własną wartość. W miarę upływu czasu ta wartość rosła, a do walorów fizycznych, pozycji i pieniędzy, doszły jeszcze sukcesy w pracy. Gdyby ktoś w tym kraju zrobił ranking najbardziej pożądanych mężczyzn, to z pewnością uplasowałbym się na najwyższej pozycji. Nie zliczę ile już kobiet usiłowało mnie usidlić, doprowadzić do ołtarza albo zyskać nade mną przewagę na różne sposoby. Jedne były frywolne, inne zachowywały się jak niewolnice, jeszcze inne zgrywały księżniczki ze szklanej góry. I wszystkie lądowały w moim łóżku, na kilka lub kilkanaście nocy, to już zależało od ich umiejętności. Czasami rezygnowałem po pierwszym numerku, bo i tak beznadziejne kochanki mi się trafiły. Wszystkie łączyło jedno – były łatwe, nudne i przewidywalne.

Daria też taka była, tylko lepiej się maskowała. Możliwe, że żywiła odrobinę urazy za to, co się wtedy wydarzyło. Ona grała nie tylko obojętną; osadziła się w roli mojego wroga. Pewnie była przekonana, że to najlepszy sposób, aby mnie usidlić. No cóż, niech sobie w to wierzy…

Potarłem znieważony policzek i ruszyłem w tłum, częstując się po drodze kolejnym kieliszkiem szampana. Spotkałem kilka znajomych osób, tego padalca, mojego kuzyna, dostrzegłem dwie lub trzy kobiety warte zainteresowania, ale odpuściłem, bo przecież dałem słowo – żadnego seksu zanim nie pokonam Darii. To była doskonała motywacja.

Iwo?

Odwróciłem się i stanąłem oko w oko z moją eks o najdłuższym stażu, posągową pięknością o złocistych włosach. Niestety, jej uroda już od dawna nie robiła na mnie wrażenia. Umiejętności łóżkowe już bardziej, ale i one się znudziły. Zgubiła ją powtarzalność i brak wyobraźni.

Witaj! – uśmiechnąłem się szeroko i nieszczerze. – Nie spodziewałem się…

Jestem z mężem.

Ach, mężem? – zdziwiłem się uprzejmie. Powiedziała to w taki sposób, aby wbić w moje ego szpilę zazdrości. Tylko że moje ego miało bardzo grubą skórę. – Gratulacje, osiągnęłaś cel.

Nie jesteś…

Nie jestem.

Wiesz, o co chciałam zapytać?

Wiem – odparłem lekceważąco, nie zwracając na pionową zmarszczkę która przecięła kobiecie czoło. Ewa najwyraźniej była wściekła, chociaż powinna wiedzieć, że jej wściekłość ani trochę mnie nie obchodziła. Jak ona sama. Zamknięty rozdział pod tytułem Całkiem udany seks. Życie zdążyło napisać już kolejne, ale bez jej udziału.

Niewiele się zmieniłeś. Dupek, jak zawsze.

Nie zaprzeczę – wzruszyłem ramionami, bo już zdążyła mnie znudzić. Lecz kiedy nieopodal pokazała się zarumieniona Daria, zmieniłem plany. Otoczyłem Ewę ramieniem i znów się do niej uśmiechnąłem.

Przepraszam, opary chamstwa – powiedziałem ze skruchą. – I masz rację, jestem zazdrosny. W końcu facet zdobył najpiękniejszą kobietę na tej sali.

Jesteś pijany? – przyjrzała mi się podejrzliwie. – Brałeś coś?

Ja? To tylko komplementy.

Nie rozwiodę się – mruknęła, przyjmując z moich rąk szampana. – Seks to coś innego. Mój mąż nie musi wiedzieć.

To chciałem usłyszeć. Kiepski jest, prawda?

Do ciebie mu daleko.

Rozmiarem pewnie też?

Nie obrastaj w piórka. – Uderzyła mnie lekko w ramię, jakby chciała zademonstrować swoją dezaprobatę. – Po prostu nie jest tak dobry, jak ty. Kiedy się umówimy?

Dziwka, pomyślałem ze wstrętem. Normalna dziwka, chociaż nie robiła tego dla pieniędzy. Chociaż… Czy aby na pewno? Zawsze przecież liczyła na kosztowny upominek.

Teraz nie mogę. Jestem na terapii jako anonimowy seksoholik.

Twarz jej się wyraźnie wydłużyła, bo chyba nie tego się spodziewała.

Terapii? – zapytała osłupiała, a ja potaknąłem z poważna miną.

Trochę to potrwa. Jakiś miesiąc. Później zadzwonię.

Miesiąc? – Powtórzyła jak echo. Na szczęście podeszło do nas kilka osób, w tym jej drogi małżonek, przyszły rogacz. Zresztą, kto wie, może już takie poroże wyrosło, że nie mieścił się we framugę drzwi?

Uciekłem, wykorzystując małe zamieszanie. Daria zniknęła, a przecież przyjechałem tu specjalnie dla niej. Pokręciłem się jeszcze chwilę, licząc, że się pokaże. Miałem ochotę znów ją pocałować. Posmakować i wkurwić. To zastraszone pisklątko zamieniło się w temperamentną kobietę o niebanalnej urodzie. Kobietę, którą zdobędę, pomyślałem i w tym momencie ją dostrzegłem.

W ramionach innego mężczyzny.

Leave a Reply