Nie ta kobieta (II)

with 15 komentarzy

gdy zakochujesz się tak prawdziwie

 

Okładka w trakcie zmian, muszę być pewna, zanim kupię fotkę 🙂 Jakby kogoś to interesowało, to linki do nowej wersji okładki są dostępne w komentarzach przy poprzedniej części.

 

I pewnie dlatego posłusznie zaczekał.

– Och Konradzie! – Magdzie znów śmiały się oczy, gdy wsiadali do jej samochodu, zaparkowanego tuż przy głównym wejściu. – Kopę lat! Nawet muszę przyznać, że się stęskniłam, chociaż kiedyś nie byłeś taki opryskliwy.

– Tak. Byłem mięczakiem.

– Za bardzo wziąłeś sobie do serca moje słowa.

– I twoją zdradę.

– Nie układało się nam – wzruszyła ramionami, płynnie włączając się do ruchu. – Więc zerwałam. Czy słusznie, tego nie wiem. Z perspektywy czasu – zerknęła na niego ukradkiem – to myślę, że wyszło ci to na dobre.

– Tak, wyszło – powtórzył z goryczą.

– A jak tam twoja kariera chirurga? Wybacz, ale nie wyglądasz na medyka.

– Zrezygnowałem. Wstąpiłem do wojska.

– Wojska? – uniosła ze zdumieniem brwi. – Też nie wyglądasz na żołnierza.

– Zrezygnowałem.

– Jezu, Kondziu! Ależ ty niezdecydowany jesteś – roześmiała się.

– W zasadzie to mnie wywalili.

– O! Za co?

– Pobiłem przełożonego starszego rangą i wydłubałem mu oko. Od zarzutów mnie uwolniono, stwierdzając chwilową niepoczytalność, ale z Legii wywalono.

– Z Legii? – Powiedzieć, że ją zaskoczył, to mało. Te kilka lat i taka zmiana? Kurwa! Wyglądał naprawdę dobrze, cholernie dobrze. Nie miałaby nic przeciwko niezobowiązującemu romansowi.

– Gdzie jedziemy?

– Znam taką małą, uroczą knajpkę. Zjemy coś, wypijamy kawę, a później… – zawiesiła znacząco głos, a on prychnął z pogardą.

– Później chciałabyś, żebym cię zerżnął?

– Konrad!

– O, przepraszam – uśmiechnął się złośliwie. – Później chciałabyś uprawiać seks z mięczakiem, chociaż ledwo mu staje, nawet po gorącej grze wstępnej? Tak to chyba wtedy ujęłaś?

– Jesteś wulgarny – wycedziła.

– Ja? Cytuję tylko twoje własne słowa. Poza tym to byłoby perwersyjne, nie uważasz? Żona samego prezesa, jednego z najbogatszych ludzi w kraju i zwykły stróż nocny, wariat po leczeniu w psychiatryku. Staje mu jeszcze, czy znów twoja gra wstępna nie pomaga?

– Perwersyjne? – Magda się zamyśliła. Kiełkowało w niej podniecenie, drażniło każde ostre, wypowiedziane przez niego słowo. Zmienił się nie tylko zewnętrznie. Teraz potrafił być obcesowy, nieprzyjemny i szydzący. Przygryzła usta, bo właśnie przyszedł jej do głowy znakomity pomysł. Musiała tylko być ostrożna przy jego realizacji, żeby ten stary cap, jej mąż, nie zaczął niczego podejrzewać.

– Leczyłeś się w psychiatryku?

– Powiedzmy, że byłem na krótkich wakacjach.

– Ja cię nie poznaję Konradzie – roześmiała się. – To tutaj, dojechaliśmy.

Kiedy siedział już naprzeciwko niej, kiedy znów mógł podziwiać każdą linię jej idealnego ciała, patrzeć w oczy, nagle zrozumiał, że wciąż ją kocha.

I to chyba bolało najbardziej, bo był pewien, że ona nic do niego nie czuje. Mógłby połączyć ich seks, ale nic więcej. Dla własnego dobra powinien wstać i wyjść, a potem uciec na drugi kraniec Polski, aby znów jej nie spotkać.

Tak, powinien. Tylko że nie miał na to siły.

Magda zamówiła dla nich kawę i coś na przekąskę, a on nie zaprotestował. Milczał i słuchał beztroskiej paplaniny. Szczerze mówiąc, pieprzyła takie banały, że najchętniej kazałby jej się zamknąć. Cóż, miłość miłością, ale w końcu potrafił dostrzec i wady, a nie tylko upajał się zaletami.

– Kiedy za niego wyszłaś? – przerwał ten potok słów, konkretnym, prostym pytaniem.

– Trzy lata temu – westchnęła. – To dojrzały mężczyzna, typ, jaki lubię.

– Czyżby? A nie chodzi o pieniądze?

– Powiedzmy, że to jego niewątpliwy atut – roześmiała się perliście.

– Atut? – wykrzywił twarz. – On ma prawie sześćdziesiąt lat, ty trzydzieści jeden. Dałbym głowę, że jego pozycja i majątek to jedyne atuty.

– Sporo potrafię z niego wykrzesać i w łóżku – odparła, patrząc na niego prowokująco.

– Ty czy małe, niebieskie tabletki?

– Dba o siebie, zdrowo się odżywia, uprawia sport. Jest w lepszej kondycji, niż wskazuje na to jego metryka.

– Mnie nie musisz okłamywać.

– Przede wszystkim nie muszę ci się tłumaczyć z własnych decyzji.

– Racja.

Zapadła cisza. On popijał kawę, ona zamyślona patrzyła na widok za oknem, stukając długimi paznokciami w drewniany blat stołu.

– Chciałbyś zostać moim ochroniarzem? – spytała znienacka.

– Ja? – Nie zaskoczyła go. Więcej, spodziewał się takiej zagrywki. Miała na niego ochotę i widać to było w każdym spojrzeniu, w każdym ruchu ciała. Nawet nie musiał się o nic starać, wystarczyło kilka przymilnych słów i przeleciałby ją w pobliskim wychodku.

– Tak, ty.

– Może być – dopił kawę. – Rozumiem, że bonusem byłby seks?

– Tak – ona również postanowiła być szczera. – Zmieniłeś się i to na lepsze. Teraz bym cię nie nazwała mięczakiem – znów się roześmiała.

– A twój mąż?

– On nie musi niczego wiedzieć. Zresztą, nie jesteś pierwszy Kondziu. Pewnie i nie ostatni. Ale ciebie miałabym pod ręką.

– Warto było za niego wychodzić?

– Oczywiście, że tak. Mam wszystko, o czym zawsze marzyłam. A resztę organizuję sobie sama.

– Łatwo ci poszło.

– Nie tak łatwo – wydęła wargi, marszcząc z niezadowoleniem czoło. – Krzysztof ma trójkę dzieci. Najstarszy jest syn, jego wspólnik i następca. Jego siostra bliźniaczka wyszła za brytyjskiego księcia i na szczęście zajmuje się własnymi sprawami. Problem mam z najmłodszą latoroślą mego szanownego małżonka. Jagna to smarkula, ale uparta smarkula i wyraźnie mnie nie lubi. Wiesz, jak mnie wkurza to wstrętne dziewuszysko?

– Bo cię przejrzała?

– To także – westchnęła. – Musimy wracać, mam zamówioną wizytę w spa. Podrzucić cię gdzieś?

– Może – lekko się pochylił. Cierpliwie zaczekał, aż zapłaciła, po czym brutalnie chwycił ją za ramię.

– Co robisz? – spytała zaskoczona.

– Zobaczysz – wycedził przez zęby. Miał swoje własne plany i zamierzał je zrealizować.

– Konrad, o co…

Bez słowa wepchnął ją do damskiej toalety, znajdującej się na samym końcu wąskiego korytarza. Nie było to zbyt duże pomieszczenie, ale wyjątkowo ekskluzywne. Wąskie, wysokie lustro, na jednej ze ścian, stonowana kolorystyka, elegancka szafka ze wpuszczoną w blat umywalką, a nad nią drugie lustro.

– Nie ma mowy! – rozgniewała się. – Co ty sobie w ogóle wyobrażasz?

– To samo co ty! – warknął, zamykając drzwi na klucz. Wyraz twarzy miał szyderczy, ruchy zdecydowane. A Magda pomimo oburzenia poczuła, jak uginają się pod nią nogi. Takiego Konrada nie znała. Strach i podniecenie zlały się w jedno uczucie, a przez jej ciało przetoczyła się fala pożądania.

Może i nie znała, ale cholernie jej się podobał.

Konrad nie zostawił czasu do namysłu. Obrócił ją, przycisnął do lustra, wykręcając ręce za plecy z taką siłą, aż syknęła z bólu.

– Oszalałeś?

– Szaleństwo mam we krwi – wyszeptał do zaczerwienionego uszka. – A teraz na powitanie i w ramach odnowienia starej znajomości, zerżnę cię tak, że długo to zapamiętasz. Chcesz być traktowana jak suka? – Brutalnie chwycił ją za włosy, pociągając głowę do tyłu. – To będziesz.

– Puść mnie! – jęknęła, chociaż nade wszystko pragnęła, aby kontynuował. Lubiła ostrych mężczyzn i ostry seks. Kolejna fala pożądania. Wilgoć sącząca się spomiędzy ud. Nabrzmiałe piersi, spragnione pocałunków usta. Płynęła, chociaż nie spodziewała się, że może osiągnąć taki stan w tak szybkim tempie.

– Zrobię to tak, że przyjdziesz po więcej – syczał cicho. – Będziesz błagać, abym rżnął cię codziennie, w każdej dogodnej chwili, tuż pod nosem tego starego pryka. A wiesz, co jest zabawne? – jeszcze mocniej wykręcił jej ramiona. – Że on będzie mi za to płacił.

– Konrad, to boli!

– I co z tego? – Znów ją obrócił, przypierając do lustra. Był tak podniecony, że z ledwością nad sobą panował. Marzył jedynie, aby uwolnić nabrzmiałego członka, aby wejść w nią z całym impetem, na jaki było go stać.

– Świnia! – splunęła mu w twarz, a wtedy ją uderzył. Lekko, bo policzek bardziej zapiekł, niż zabolał, ale Magda i tak wyglądała na zszokowaną. Konrad, którego znała, w życiu by czegoś podobnego nie zrobił. Może powinna się zacząć bać?

Nie miał najmniejszych problemów, aby utrzymać ją jedną ręką. Pochylił się, przejechał językiem po całej długości szyi, a jednocześnie jego druga dłoń wślizgnęła się pod skraj spódniczki. Czerpał satysfakcję z jej bezsilności, to dawało się bez problemu zauważyć. Dotarł do przesiąkniętej wilgocią tkaniny majtek, odchylił rąbek materiału, a potem bezpardonowo wcisnął palec do środka i zaczął nim poruszać.

– Lubisz taki seks Magduś? Lubisz, prawda – roześmiał się cynicznie. – Uwielbiasz być tak pieprzona suko? Pytałem, więc odpowiedz! – syczał przez zaciśnięte zęby.

Sprawnym i szybkim ruchem, opuścił jej majtki, które opadły aż do kostek. Podciągnął krótką spódniczkę, a potem znów zanurkował palcem w gorącej i wilgotnej cipce. Krzyknęła, gdy zapuścił się także do ciaśniejszej dziurki.

– Konrad! – wyjęczała, wijąc się w jego uścisku. Przymknęła oczy, bo rozkosz rozchodziła się po całym ciele. – Tak, lubię! Uwielbiam! Kocham!

– Grzeczna dziewczynka – podsumował zwięźle. Wtedy na niego spojrzała. Oczy płonęły mu niezwykłym blaskiem, mroczne, pełne słabo tłumionych pragnień. – Teraz cię puszczę, a ty oprzesz się o lustro, ręce położysz wysoko nad głową, wypniesz tyłeczek i poprosisz, abym ci go wsadził. No dalej, wypnij się dziwko!

Posłuchała. Była wręcz nieprzytomna z podniecenia. Nie spodziewała się tego po Konradzie. Kurwa! Przecież on kiedyś był taki delikatny, że zaczynało ją mdlić od tej delikatności. Odwróciła się, a wtedy on chwycił znów jej włosy. Pociągnął, niezbyt mocno, tylko na tyle, żeby zaznaczyć swą przewagę. Odgiął jej głowę, wpił się ustami w szyję i zaczął rozpinać spodnie.

Zwinny palec zastąpił twardym jak skała penisem. Głośny jęk rozdarł powietrze wokół nich, a Konrad na kilka sekund zamarł, delektując się narastającą ekstazą.

To był jego ulubiony moment. Teraz dopiero mógł pokazać, na co go stać. Jedną dłoń zacisnął na smukłym karku, drugą na kształtnych biodrach i zaczął się poruszać. Od samego początku przybrał szaleńcze tempo. Był bezlitosny i brutalny.

– Dobrze ci szmato? – syczał do jej ucha. – Twój mężulek tak nie potrafi, prawda?

– Nie! – wystękała.

– Chcesz więcej?

– Tak, błagam! Nie przerywaj… – Była bliska szaleństwa. On również. Niewiele trzeba było czasu, aby eksplodował z głuchym stęknięciem, w tej samej chwili, gdy Magdą wstrząsnął potężny orgazm.

Lecz myliła się, sądząc, że to koniec. Konrad pchnął ją na ziemię, chwytając za włosy i silnym szarpnięciem zmuszając, aby uniosła głowę. Potem gwałtownym ruchem wsadził jej swoją męskość pomiędzy nabrzmiałe usta. Bezlitośnie, po sam koniec. Magda zaczęła drżeć, usiłowała się wyrwać, ale on nie wycofał się, nie puścił jej. Zamarł w tej pozycji na tak długo, aż jej twarz przybrała sinawy odcień, a szczupłym ciałem wstrząsnęły torsje.

– Jak ładnie – pochwalił, patrząc, jak zwraca zawartość żołądka na elegancką podłogę. – Następnym razem postaram się, aby było jeszcze ostrzej. Wiesz, gdzie mnie szukać – dodał, zapinając spodnie.

Po czym wyszedł bez pożegnania, zostawiając sponiewieraną kochankę na podłodze.

A kiedy znalazł się na zewnątrz, na jego ustach wykwitł szeroki, wyjątkowo wredny uśmiech.

Zemsta czasami bywa słodka.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. M
    Majka
    | Odpowiedz

    No ostro😲ale coś czuję że spodoba mu się ta jagna 😉

    • A
      AinaIgn
      | Odpowiedz

      Mnie już się MB Jaguś podoba bo się poznała na kim trzeba 😎😁

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Nie tak szybko… ;-D

      • A
        AinaIgn
        |

        Na Magdzie i to na razie starczy 😎

  2. A
    AinaIgn
    | Odpowiedz

    Wow. .. To już Magda wie co i jak z Konradem….. Zemsta smakuje najlepiej na zimno.. 😎

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Po tylu latach to tylko na zimo 😉

      • A
        AinaIgn
        |

        Ale Konrad zachował się jak rasowy samiec… Ja jakoś nie współczuję Magdalenie 😎😁 karma wróciła…..z nawiązką

      • K
        Karolina
        |

        Trafiła kosa na kamień…😉 Myślałam że z tej Magdy jakaś porzadniejsza dziewczyną a ona tutaj na prawo i lewo zdradza męża… Wystarczyła zmiana wyglądu i kilka ostrych słów a Magda dała się przelecieć Kondziowi… Jestem ciekawa czy się zgodzi na jej propozycje?

      • Babeczka
        |

        Konrad jest… specyficzny. A Magda nie gra tutaj pierwszych skrzypiec 😉

  3. M
    Mel
    | Odpowiedz

    Ooooo k…. 🤭😳😱

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Wiem 😉

  4. l
    lamblied
    | Odpowiedz

    aż mi słów brakło. 😀
    drugi rozdział i już na ostro. 😀
    no Madziu, zemsta jest słodka. 😀

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Żeby trochę Was rozruszać 😉 Za to następny zaostrzy apetyt. Po północy będzie.

  5. J
    Julcia552
    | Odpowiedz

    Bałam się, że z Kondzia taka dupa będzie, ale stworzyłaś kolejnego skurwiela. Przepraszam za słownictwo, ale bardzo mi się podoba nowy Konrad.

  6. M
    MariTH
    | Odpowiedz

    Takiego Konrada się nie spodziewałam 🙂 ciekawe co jeszcze wymyśli w ramach zemsty 🤔🤔🤔

Napisz nam też coś :-)