Nie ta kobieta (III)

with 19 komentarzy

gdy zakochujesz się tak prawdziwie

 

Szczerz mówiąc nie znane są mi tajniki pracy osobistego bodyguarda, więc mam nadzieję, że nie strzelę jakiejś gafy 😉

No i poznajcie Jagnę!

 

Magda bębniła idealnymi paznokciami o blat toaletki, przed którą siedziała. W łóżku, za jej plecami, smacznie pochrapywał szanowny małżonek.

Stary pryk, pomyślała z pogardą. Zaraz potem westchnęła z rozrzewnieniem, wspominając to, co zrobił z nią Konrad w restauracyjnej toalecie.

Dawno nie miała takiego orgazmu!

Kto by pomyślał, że ten subtelny, nawet odrobinę nieśmiały Kondziu, potrafi tak zaszaleć! Nawet teraz ją to podniecało. Dlatego musiała zrobić wszystko, aby mieć go przy sobie. Najciemniej pod latarnią, zresztą czasami miała wrażenie, że Krzysztof wie o jej skokach w bok. Wie, ale nie reaguje, jakby specjalnie pozwalał, aby jego młoda żona mogła zaspokoić swój apetyt w ramionach innych kochanków.

Tylko jak ma go przekonać, aby zatrudnił właśnie Konrada?

Zmrużyła oczy. Mogłaby powiedzieć, że to krewny, który szuka zatrudnienia. Referencje? Przy takim wyglądzie referencje nie były ważne. Poza tym to ona by go rekomendowała. Niby dla Jagienki, ale przy okazji dla siebie. Taki babski ochroniarz. Pomysł świetny, tylko jaki krewny? Najlepiej kuzyn pierwszego stopnia, żeby zdusić w zarodku wszelkie podejrzenia o zdradę. Ale dla Krzysztofa sprawdzenie prawdziwości ich pokrewieństwa, nie byłoby problemem. Miał swojego prywatnego detektywa… Magda znów się zamyśliła. Ten obleśny knypeć leciał na nią. W takim razie musiała go przeciągnąć na swoją stronę, kupcząc własnym ciałem. Mało przyjemne, ale opłacalne. Da mu jedną noc, a on dostarczy Krzysztofowi fałszywych informacji.

Zadowolona wstała i udała się do garderoby. Nie chciała zwlekać. Musi załatwić to jak najszybciej, bo coś czuła, że długo nie wytrzyma bez swojego Kondzia. Ależ on się zrobił cholernie seksowny! I jaki brutalny, zdecydowany. Czy chciała ostrzej? O niczym innym nie marzyła!

Kwestię zatrudnienia nowego ochroniarza poruszyła przy śniadaniu.

– Kochanie – uśmiechnęła się czarująco do swego małżonka. – Tak sobie myślę… Basia, moja przyjaciółka, no wiesz która!

– Uhm – jej mąż nie miał bladego pojęcia, o jaką Basię chodzi, ale odruchowo potaknął. Miał teraz tyle problemów, a na czoło wysuwały się te z pogróżkami.

– Więc Basia ma swojego osobistego ochroniarza. Pomyślałam, że mnie też by się taki przydał. A wczoraj, zupełnie przypadkowo natknęłam się na bliskiego kuzyna, który szuka pracy właśnie jako ochroniarz.

– Kuzyna? – Tym razem Krzysztof spojrzał na nią uważnie. Coś nieprzyjemnie zakuło go w sercu. Czyżby Magda proponowała swego kochanka? – Znam go? Z naszego wesela chociażby.

– Niestety, nie było go wtedy w kraju. Służył w Legii Cudzoziemskiej, nie mógł przyjechać.

– W Legii? Bardzo oryginalnie. I zrezygnował, bo?

– Zdrowie – oświadczyła ze smutkiem. – Chłopak postawny, o wielu talentach, ręczę, że by się nadawał.

– Dobrze najdroższa, pomyślę o tym i obiecuję, że do końca tygodnia dam ci odpowiedź. Zgadzasz się?

– Oczywiście! – Magda rozpromieniła się niczym słoneczko. – A jeśli nie, znajdziesz mi innego, prawda?

– Tak – również się uśmiechnął. Patrząc na jej reakcję, od razu uwierzył w kuzyna, ale mimo wszystko wolał to sprawdzić. Poza tym Magda miała rację, przyda się dwóch postawnych osiłków, którzy będą chronić najdroższe jego sercu kobiety. W zasadzie miał już kogoś na oku, dawnego kolegę syna, zawodowego bodyguarda, którego chciał przeznaczyć dla ukochanej żony. Teraz pojawił się drugi kandydat, być może idealny dla Jagusi. Poprosi tylko Pawła, aby go sprawdził i to w tempie ekspresowym. Lepiej chuchać na zimne, a dziewczynom przyda się dodatkowa, osobista ochrona.

Magda triumfowała. Teraz pozostało jej tylko jedno. Fałszywa tożsamość Konrada. Tylko że tutaj nie przewidywała problemów.

I miała rację, chociaż kosztowało ją to trzy spotkania, podczas których musiała zaspokoić podstarzałego, dychawicznego palanta w średnim wieku. Co prawda miał trochę oporów, ale przekonała go damska dłoń pieszcząca jego krocze.

– Panie prezesie. – Do gabinetu weszła sekretarka. – Przyszedł do pana niejaki Konrad Grodzki. Ponoć był umówiony.

– Tak, może wejść.

Kiedy rozległ się cichy szelest kroków, Krzysztof uniósł głowę znad przeglądanych dokumentów. Nieznacznie się skrzywił, kiedy napotkał ostre, kłujące spojrzenie czarnych oczu.

– Siadaj – wskazał mu miejsce. – Mam tutaj twoje dokumenty. Całkiem niezły życiorys. No i poleciła cię Magda, moja żona. Jednak ze względu na wasze pokrewieństwo, chciałbym, abyś objął pieczę nad moją córką.

– Dobrze – Konrad skinął głową. Szczerze mówiąc, było to mu obojętne, bo pieprzyć tę dziwkę mógł w każdym miejscu. Nawet w jej własnej, małżeńskiej sypialni.

– Jagna nie ma zwyczaju włóczyć się po imprezach. W grę wchodzi więc tylko szkoła i ewentualne zakupy. Ma też swoje hobby. – Prezes nie wyglądał na zadowolonego, gdy o tym mówił. – Lecz to raczej spokojna dziewczyna, nie w głowie jej dzikie wyskoki.

– Rozumiem.

– Poza tym jest coś jeszcze. Propozycja Magdy spadła mi jak z nieba, bo tydzień temu dostałem pierwszy list z pogróżkami. Pomińmy jego sens, skupiając się raczej na bezpieczeństwie mojej żony i córki. Jeśli okaże się to potrzebne, dostaniesz pomoc, nawet całą drużynę. Na razie to tylko jeden list, żadnych innych zagrożeń nie zauważono.

– Dobrze.

– Nie jesteś zbyt rozmowny?

– Nie do rozmowy mnie pan zatrudnia – Konrad wzruszył ramionami. – Kiedy mam zacząć?

– Nawet teraz. Wieczorem mamy wyjście do teatru, przydasz się. Adres znasz? To dobrze. Masz jak dojechać?

– Nie mam samochodu.

– Dostaniesz taki z kuloodpornymi szybami i specjalnymi zabezpieczeniami. Na razie weź taksówkę. Magda cię ugości, poznasz też Jagienkę. A co do wynagrodzenia, to proponuję… – tu wymienił kwotę, a Konrad zaskoczony uniósł brwi. Zaraz potem nieznacznie się uśmiechnął.

Cudownie, doprawdy zajebiście! Tyle kasy za pilnowanie dziewczątka, a na dodatek będzie mógł sypiać z żoną tego bęcwała!

– Jeśli to wszystko, nie będę dłużej przeszkadzał – powiedział, wstając.

– Tak, to wszystko. Podobasz mi się chłopcze. Konkretny jesteś.

– Wiem.

I tylko tyle. Nawet się nie pożegnał. Szczerze mówiąc, już czuł mrowienie w całym ciele. Zastanawiał się, czy załapie się na szybki numerek po zjawieniu się w posiadłości tego dupka? Sama myśl o tym podniecała.

Dom, a w zasadzie luksusową willę, otaczał wysoki mur. Całość miała z dobre kilka hektarów, a wszystko zadbane, utrzymane w idealnym stanie. Zresztą, kiedy Konrad przypomniał sobie status społeczny pana prezesa, przestał się dziwić. Wysiadł przed bramą, zaanonsował się, a potem został wpuszczony do środka. Ochroniarz miał zamiar jeszcze go przeszukać, ale Kondziu spojrzał na niego tak, że od razu odechciało mu się głupot.

W ogromnym holu powitała go roześmiana Magda.

– Och, kuzynie! Jak miło cię widzieć! Mówiłam, że mój ukochany mąż się zgodzi!

– Tak, mówiłaś – potaknął szyderczo.

– Zaraz poznasz Jagienkę… O, właśnie przyszła!

Konrad lekko zgłupiał, bo spodziewał się dziewczątka, a ujrzał młodą kobietę.

– To jest ta twoja pasierbica? – spytał cicho, odrobinę pochylając się nad ramieniem Magdy. – Sądziłem, że mówisz o nastolatce.

– Ma dwadzieścia dwa lata.

– Aha. – Bacznie przyglądał się nieco spłoszonej dziewczynie. Niewysoka, drobna, o smukłej sylwetce i małym biuście, faktycznie mogła uchodzić za dużo młodszą. Włosy miała brązowe, o wyraźnie rudawym odcieniu, oczy szare, zbyt duże na szczupłą twarz o spiczastym podbródku. Tak samo zresztą, jak usta. Nie była piękna, nie była nawet ładna, ale Konrad z zaskoczeniem pomyślał, że ciężko oderwać od niej wzrok. Był w tym dziewczęciu nieuchwytny czar, urok dostępny niewielu kobietom, subtelność i eteryczność, której nie szło się nauczyć, bo była wrodzonym darem.

– Jagna, moja pasierbica. Konrad, mój nowy ochroniarz – przedstawiła ich sobie Magda.

– Ochroniarz? On? – spytała z powątpiewaniem dziewczyna, patrząc na wysokiego, ponurego mężczyznę, o czarnych, zimnych oczach. Zimnych jak lód, chociaż ten nie bywał ciemny.

– Tak, on.

– Ojciec się na to zgodził?

– Tak. I lepiej, żebyś tego nie próbowała zmienić. – W głosie macochy słychać było ukrytą groźbę. – Nie wtrącaj się w nie swoje sprawy smarkata.

– Szczęście mojego ojca jest moją sprawą – zarumieniła się, odrobinę skuliła, ale nie poddała.

– No właśnie, szczęście – powtórzyła Magda szyderczo. – Dlatego siedź cicho, bo tylko wtedy twój ojciec będzie szczęśliwy.

Tym razem Jagna pobladła. Przypuszczała, że macocha miała powód, aby jako swojego osobistego ochroniarza, zatrudnić tego mężczyznę. I bardzo jej się to nie podobało. Tylko że co mogła zrobić? Jej ojciec był zakochany, zauroczony swą młodą żoną i nie trafiały do niego żadne argumenty. Westchnęła. Będzie, co ma być.

– Krzysztof przyjechał. Zaprowadź Konrada do jego pokoju, ja idę przywitać męża – oznajmiła Magda z szerokim uśmiechem.

Zostali sami. On milczał, ona w zamyśleniu wyłamywała palce. Nagle się ocknęła.

– Chodź – wskazała na schody i ruszyła przodem. Musieli wejść aż na drugie piętro. Potem skręcili w prawo i wąskim korytarzem podążyli w głąb budynku.

– To tutaj – otworzyła drzwi do niewielkiej sypialni. – Masz też własną łazienkę. Co do reszty, to nie udzielę ci żadnych wskazówek, bo ja ostatnio bywam w tym domu tylko gościem – dodała z goryczą.

Spojrzał na nią bystro, lecz gdy chciała odejść, oparł ramię o futrynę, zagradzając jej drogę.

– Jagna, tak?

– Tak – znów się zarumieniła, czując, jak po jej ciele rozpełza strach. Nie miała pojęcia, skąd Magda wytrzasnęła tego mężczyznę, ale tego, że był niebezpieczny, była już stuprocentowo pewna.

– Wiesz, że będę ochraniał nie ją, ale ciebie?

– Mnie? – zaskoczona uniosła głowę i spojrzała prosto w nieprzeniknione, czarne oczy.

– Warunek twojego ojca.

– Ale przed czym?

Uśmiechnął się, chociaż nie był to przyjemny uśmiech, raczej grymas nieprzywykłych do tego warg. Był od niej dużo wyższy; nie sięgała mu nawet do ramienia. Spod podwiniętych rękawów koszuli dawały się dostrzec drapieżne, wręcz wulgarne tatuaże. Twarz miał szczupłą, zastygłą niczym maska, w której błyszczały tylko czarne oczy, gdzie źrenice zlewały się w jedno z kolorem tęczówek. Nad nimi proste, gęste brwi. Skórę śniadą. Nos idealnie kształtny, kilkudniowy, elegancko przystrzyżony zarost. Włosy krótkie, również ciemne. Musiał być też mocno owłosiony, bo przedramiona pokrywały nie tylko tatuaże.

– Myślę, że Magda bardziej potrzebuje ochrony – wyjąkała, zastanawiając się, czego on od niej chce i dlaczego tak bacznie jej się przygląda.

– Tak, ona ma specyficzne zapotrzebowania – rzucił z przekąsem. – Lecz twój ojciec ma wobec mnie inne plany.

– Porozmawiam z nim. – Na samą myśl, że ten mężczyzna miałby wszędzie jej towarzyszyć, być niczym milczący cień, poczuła dziwną słabość. Każdy, tylko nie on!

– Rozgość się. Ja mam coś do zrobienia.

– Z pewnością. – Znów to szyderstwo w jego głosie. Jakby doskonale zdawał sobie sprawę, że chciała jedynie stąd uciec.

Kopniakiem zatrzasnął drzwi, torbę rzucił na podłogę i podszedł do okna. Ładnie tu, stwierdził z uznaniem. Potem przeszedł do łazienki, niewielkiego pomieszczenia z prysznicem i równie dużym oknem, co w sypialni.

Stanął przy umywalce, oparł dłonie o marmurowy blat i zagapił się w swoje odbicie w lustrze. Czasami nie poznawał samego siebie. Nie poznawał swoich oczu, pogardliwie wykrzywionych warg, malującego się na twarzy zmęczenia. Nie umiał odpowiedzieć na pytanie, kim był i czego pragnął. Nie wiedział, dokąd zdąża. Miał wrażenie, że błąka się po tym świecie bez celu, szukając jedynie ukojenia.

Nie wiadomo dlaczego przypomniał sobie dziewczynę, która go tu przyprowadziła.

Była słodka. Wydawała się też taka niewinna. Zupełne przeciwieństwo Magdy. Nic dziwnego, że się nawzajem nie znosiły.

Jasna cholera! Ależ ona się wścieknie, gdy się dowie, że będzie chronił jej pasierbicę, nie ją.

Tylko że to już nie jego problem. Zresztą, co za różnica. Znajdzie się okazja na seks i to nie jedna.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. l
    lamblied
    | Odpowiedz

    Boję się, że Jagna jest taka delikatna i wrażliwa, a słodki psychopata Kondzio ją zniszczy. Magdy mi nie żal, ale Jagny już tak.
    W każdym razie czuję, że będzie ostro. 😀

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      W sumie masz dobre, a raczej złe przeczucia 😉

  2. A
    AinaIgn
    | Odpowiedz

    No tez się tego boję…. O ile Niki to była kobieta po przejściach, Litka również to Jagienka przy nich pisklak emocjonalny….
    Chociaż kto wie ile jest w stanie przeżyć i wybaczyć czyste serce 💋

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Podoba mi się określenie pisklak emocjonalny 🙂

  3. A
    Aricca
    | Odpowiedz

    A ja się “boję” o Kondzia 😂😂😂 Niepozorna Jagienka roztopi go jak czekoladę na słońcu

    • A
      AinaIgn
      | Odpowiedz

      Oby…. Pewnie Konrad będzie się mocno opierał… A jego bagaż doświadczeń w niczym nie pomoże…. Ja już czuję to dziwne mrowienie i niepokój w sercu o to jak bardzo zatruje się Jagienka tą “czekoladą” Oby miała w sobie na tyle dużo “antytoksyny”, aby to przezwyciężyć…. 🥺💋

      • Babeczka
        |

        AinaIgn – aż się boję cokolwiek zdradzić… 😉

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Aricca – Kondziu twardy jest, sporo się wydarzy, zanim trochę zmięknie 😉

      • A
        AinaIgn
        |

        Niepokoi mnie słowo “sporo” Bo w odniesieniu do Konrada… To może być “aż za wiele” dla Jagny

      • Babeczka
        |

        Trochę słusznie cię niepokoi 😉

  4. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Jest i ona Jagienka, taka niewinna i delikatna:) Ale kto wie może to Jagna będzie stawiać warunki i pokaże pazurki🤔🤔🤔 już nie mogę się doczekać jakich nam tutaj razem emocji dostarczą😉 Czekam na reakcję Magdusi jak się dowie kto został ochroniarzem Jagienki😄

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      No, zadowolona nie będzie, to fakt 😉
      A Jagna… Powiem szczerze, że nie wyobrażam sobie kogoś pokroju Litki do zmiękczania Konrada. Tutaj potrzebna jest inna broń ;-)))

      • A
        Aricca
        |

        Jana zagłaszcze Kondzia i utopi w morzu niewinności 🤪🤪

      • Babeczka
        |

        Boże! Wy mnie zabijecie za to, co z nimi zrobiłam…..

      • A
        AinaIgn
        |

        🤔 Zabić nie zabijemy bo kto nam to wyda i napisze następne 🤭☺😎

      • K
        Karolina
        |

        A za co mamy się zabijać😉

        Przecież będziemy walczyć o Jagne i Kondzia jak lwice😊

      • Babeczka
        |

        O wydaniu nie pomyślałam. Czuję się bezpieczna 😀

  5. A
    Aricca
    | Odpowiedz

    Kondzia zawsze wytłumaczyły 😂😂😂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      No, ba! To się wie 😉

Napisz nam też coś :-)