Nikolaj (I)

with Jeden komentarz

Odkupienie zawieszam, nie mam natchnienia, zdechło całkowicie 🙂 Nikolaja zaczynam, ale to nie będą codzienne publikacje 🙂

Prolog

I.

Chłopak siedzący na zdezelowanym krześle, mógł mieć około szesnastu, siedemnastu lat. Ciemne, ostrzyżone prawie przy samej skórze włosy, otaczały szczupłą twarz o regularnych rysach. Cerę miał gładką, smagłą, bez jakiegokolwiek zarostu. Nieco asymetryczny uśmiech. Oczy w kolorze ciepłego bursztynu, tak bardzo kontrastującego z szaleństwem i okrucieństwem, które można było dostrzec w ich głębi.

Nie bał się mężczyzny, który go tu wezwał, chociaż powinien był czuć coś więcej niż strach. To zaimponowało Stepanowi, bo od wielu lat budził respekt nawet wśród bardziej doświadczonych złodziei. Rozwalony w fotelu w kolorze zgniłej zieleni, palił papierosa i mrużąc oczy, przyglądał się nieznajomemu.

Okradłeś jednego z moich klientów – odezwał się w końcu. – Szanowanego człowieka, mającego duże wpływy w tym mieście.

I co z tego? – Chłopak nadal chyba nie zdawał sobie sprawy, co mu grozi. – Baran, sam się prosił, aby zwinąć mu portfel i broń.

Rozumiesz jednak w jaki sposób może to wpłynąć na moją reputację?

Rozumiem. Daj papierosa.

Nie prosił. Żądał. Był bezczelny i pewny siebie. Ani trochę nie bał się mężczyzny o zimnym spojrzeniu, zza którego przebijało, i wyrachowanie, i obłęd. Przeciwnie, podziwiał go. Wcześniej tylko za złą reputację, teraz również podziwiał jego fizyczność.

Stepan był wysokim, dobrze zbudowanym mężczyzną. Nie za bardzo umięśnionym, ale także niezbyt szczupłym. Miał czarne włosy, surową twarz i wąskie usta. Uwagę zwracały przede wszystkim błękitne oczy w ciemnej oprawie, oczy mordercy i sadysty, który nie znał i nie okazywał litości. Dla Nikolaja był ideałem, niedościgłym wzorem i właśnie stał się też obiektem pożądania. Jego członek delikatnie zaczął twardnieć, bo chłopaka podniecała cała ta sytuacja.

Twoje imię?

Nikolaj. Nikolaj Arnautow.

Kiedy przyjechałeś do Petersburga?

Dlaczego sądzisz, że nie jestem stąd?

Gdybyś był, to wiedziałbyś, że inaczej się ze mną rozmawia. Twoja bezczelność może mieć poważne konsekwencje – dodał Stepan, mimowolnie się oblizując. Ładny był ten Kola, nawet zbyt ładny. Cóż, zawsze można połączyć przyjemne z pożytecznym. – Vladimir, wyjdź i przypilnuj, aby nikt nam nie przeszkadzał.

Tak jest, szefie!

W zadymionym, obskurnym pokoju zostali tylko oni dwoje.

Masz! – Stepan rzucił mu paczkę papierosów. Nikolaj bez problemu ją złapał, wyjął jednego i wygrzebawszy z kieszeni zapalniczkę, podpalił.

Od razu lepiej – mruknął, zaciągając się. – Chcę dla ciebie pracować.

Bo?

Bo słyszałem dużo dobrego.

Nie wiem, czy się nadajesz.

Nadaję się.

Twoja bezczelna pewność siebie, cholernie mnie irytuje.

Innej nie mam.

Nie masz – potwierdził zamyślony Stepan. Potem wstał i podszedł do Nikolaja. – Dobrze, powiedzmy że przeprowadzę z tobą rozmowę w sprawie pracy. – Chwycił go za brodę i zmusił do spojrzenia prosto w oczy. Co dziwne, byli prawie tego samego wzrostu. Uśmiechnął się drapieżnie, bo spodobało mu się to, co dostrzegał teraz z bliska w bursztynowych tęczówkach.

Ale pamiętaj! Mam dosyć nietypowe wymagania. I nigdy więcej nie okradniesz moich klientów, chyba że ci karzę.

Nietypowe? Co nieco słyszałem. – Kola uśmiechnął się szeroko, kpiąco. – Dlatego tu przyszedłem.

Najpierw kara. – Stepan wycofał się, ponownie siadając na fotelu. W spodniach zrobiło mu się dziwnie ciasno, bo ten złotooki dzieciak działał na niego niezwykle pobudzająco. – Wstań i podejdź.

Nikolaj wyrzucił papierosa, a potem spełnił to żądanie.

Aleksandrovich chwycił go za rękę i przyciągnął, przekładając sobie przez lewe kolano. Prawą łydką błyskawicznie unieruchomił mu nogi, a dłonią przytrzymał w żelaznym uścisku oba nadgarstki, przyciskając je do pleców. Nikolaj poczuł się zaskoczony, bo nie spodziewał się po nim aż takiej krzepy. Nadal się nie bał, może jedynie odrobinę zirytował, nie lubił bowiem, jak ktoś sprawuje nad nim kontrolę.

Zaczniemy od kary i płynnie przejdziemy do negocjacji warunków o pracę. – Stepan zsunął luźne spodnie chłopaka wraz z bielizną. Teraz z zachwytem wpatrywał się ciemne, zwarte pośladki. Jego podniecenie narastało lawinowo, bo już widział, że czekają go same przyjemne rzeczy.

Lubię takie wymierzanie sprawiedliwości. – Pierwszy cios otwartą dłonią rozniósł się echem po pokoju. Stepan już nic więcej nie mówił, skupiając się na wymierzaniu razów. Bił bardzo mocno, z dziką zaciętością i bez odrobiny litości. I chociaż Nikolaj po chwili próbował się wyrwać, nie miał żadnych szans. Kara stała się upokorzeniem, a upokorzenie zamieniło się w podniecenie.

Wystarczy – powiedział ze spokojem Stepan, puszczając go. Nikolaj wstał, ale nie ubrał spodni. Odepchnął je na bok i paradując z potężną erekcją, odszukał papierosy, po czym znów zapalił jednego.

Teraz rozmowa o pracę – odezwał się kpiąco, zdejmując bluzę.

Nago prezentował się jeszcze lepiej niż w ubraniu. Symetrycznie zbudowany, o smagłej, gładkiej skórze, wyglądał jak antyczna rzeźba. Jego członek też był sporych rozmiarów. Chyba zdawał sobie sprawę z tego, jakie wywarł wrażenie na przyszłym pracodawcy, bo jedną ręką objął penisa i nie przestając palić, powoli zaczął się masturbować, patrząc przy tym na niego niezwykle prowokacyjnym spojrzeniem.

Podejdź tutaj. – Głos Stepana był przytłumiony. Nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Jeden z jego ludzi złapał smarkacza na kradzieży i trzeba było wymierzyć karę. Tymczasem zapowiadał się całkiem odlotowy seks. – Masz doświadczenie?

Tak. Tatuś dymał mnie przez dwa lata – oświadczył Kola ze stoickim spokojem. – Wystarczy?

Tylko dwa?

Potem go zaszlachtowałem.

Coraz bardziej mi się podobasz. – Stepan rozpiął spodnie, z których wyskoczył naprężony członek. – Coraz bardziej, chłopaku. Podejdź, uklęknij i zrób mi to ustami.

Nikolaj przez chwilę przyglądał się mu, mrużąc oczy. Inicjację seksualną z kobietą miał już za sobą i po tym wszystkim zdecydowanie bardziej ciągnęło go do mężczyzn. Wieczorami, gdy leżał w zatęchłej pościeli, w kwaterze, gdzie udało mu się zdobyć łóżko, nieustannie się masturbował, tworząc różne scenariusze. Ból i przemoc jakich doświadczył kiedyś z rąk ojca, w przedziwny sposób splotły się z jego rosnącymi potrzebami. A kiedy usłyszał plotki, że jeden z najbardziej szanownych członków braci sołoncewskiej i właściciel klubu Rozy, gustuje w chłopcach, ani chwili się nie wahał. Miał plan, by wkręcić się do nielegalnych interesów petersburskiego półświatka i szukał właśnie kogoś takiego jak Stepan. Niestety, wśród złodziei ciężko było znaleźć osobę o skłonnościach homoseksualnych.

Do dziś był nawet przekonany, że to niemożliwe.

Nie namyślając się dłużej, odłożył papierosa na brzeg stołu, przykucnął przed Stepanem i ujął w dłoń jego męskość. Naciągnął skórę, by całkowicie odsłonić żołądź, a później pochylił się, biorąc go do ust. Chwilę potem obciągał mu z prawdziwą lubością. Klęczał przed jednym z najpotężniejszych i najbardziej wpływowych ludzi w Petersburgu, trzymając jego kutasa pomiędzy wargami i ssąc go niezmordowanie. Czuł, jak Stepan napiął ciało pod wpływem tych pieszczot i to też mu się podobało. W jakiś chory i perwersyjny sposób przypominało te noce, gdy zaspokajał swego ojca, czekając na pochwały, które nigdy nie padły z jego ust. Był pewien, że teraz jego starania zostaną docenione i to napełniło go euforią.

Dość, bo zaraz dojdę! – Mężczyzna lekko go odsunął. Oczy miał pociemniałe, oddech głośny i chrapliwy. – Teraz w dupę! Połóż się na ziemi i wypnij.

Dostrzegł nagły błysk nienawiści w złocistych oczach i od razu domyślił się, co mogło być przyczyną. Położył dłoń na głowie chłopaka i delikatnie, wręcz pieszczotliwie pogładził krótkie włosy.

Nie będzie bolało, wręcz przeciwnie. Potem pozwolę zrobić ci to samo.

Tym razem Nikolaj posłuchał. Opadł na podłogę, wypinając pośladki w górę. Jedną ręką się podpierał, drugą zaczął masturbować. Stepan jednak się nie spieszył. Najpierw zdjął z siebie odzież. Był dobrze zbudowany, jego tors, ramiona i plecy pokrywały tatuaże. Sięgnął do szuflady, gdzie pamiętał, że zostawił pudełeczko wazeliny. Nasmarował nią penisa i odbyt klęczącego chłopaka, a później dodatkowo splunął i przystawił główkę do ciasnej, brązowej dziurki.

Duża ilość wazeliny i doświadczenie zrobiły swoje. Ogromny kutas powoli znikał pomiędzy śniadymi pośladkami, aż w końcu zanurzył się prawie cały. Nikolaj masturbował się coraz szybciej, był już bliski orgazmu, ale jego kochanek nie zamierzał tak szybko skończyć.

Zaczął się poruszać, gwałtownie przyspieszając. To sprawiło ból chłopakowi, który chcąc nagle się wycofać, padł na podłogę. Jęknął, kiedy poczuł ciężar męskiego ciała. Teraz już nie mógł się ruszyć, w przeciwieństwie do Stepana, który miał całkiem spore możliwości, aby wchodzić w niego jeszcze mocniej i szybciej. Nic nie mówił, tylko coraz głośniej dyszał i stękał. Uwielbiał młodych chłopców, a ten był taki ładny i taki zbuntowany. Czystą przyjemnością okazało się ukaranie jego krnąbrności. Na pewno nie wypuści go za szybko ze swych rąk, bo chłopak stanowczo miał potencjał.

Ostatnimi mocnymi ruchami wbił się po sam koniec, Swój orgazm przeżył z zamkniętymi oczyma, spuszczając się do środka. Potem opadł do tyłu, siadając na piętach i obserwując podnoszącego się Nikolaja. Ten stanął przed nim w rozkroku, sięgnął po papierosa, którego wcześniej odłożył i paląc, znów zaczął się onanizować.

Stepan był pełen podziwu. Młody przyjął go bez jednego jęku bólu, chociaż dostrzegł chwilę, w której się zawahał. Mimo wszystko skubaniec był twardy. Chyba powinien dać mu szansę?

Bliżej! – warknął, a wtedy Nikolaj dał krok do przodu i z głośnym jękiem, spuścił się na jego twarz.

Gnojek! – warknął Stepan, chociaż tak naprawdę to czuł, iż znowu zaczyna się podniecać. – Podobasz mi się chłopaku, cholernie mi się podobasz.

I nawzajem. – Nikolaj delikatnie dotknął policzka klęczącego mężczyzny, mięknącym penisem. – Pamiętaj, że następnym razem, to ja ci wsadzę.

Uśmiechnął się, lubieżnie, odrobinę asymetrycznie. Strząsnął ostatnie krople spermy na podłogę, po czym sięgnął po spodnie. Ubierał się ze spokojem, obserwując milczącego Stepana. Plotki okazały się więcej niż prawdziwe i to napełniło Nikolaja poczuciem triumfu.

Przeprowadzisz się do mnie – odezwał się mężczyzna. – Mam duży dom. Oficjalnie dostaniesz sypialnię w domku gospodarczym. Musimy zachować pozory, bo nie przepadają za takimi jak my.

Nie przepadają – potwierdził obojętnie Nikolaj, a wtedy Aleksandrovich wstał i złapawszy go za kark, łapczywie pocałował.

Witaj w nowej pracy – powiedział, odrywając się od jego ust. – I od teraz zwracaj się do mnie po imieniu, masz na to moją zgodę.

Dobrze. – Nikolaj uśmiechnął się szeroko. – A mówiłem, że mam znakomite kwalifikacje i to nie tylko w tej specjalizacji.

W czym jeszcze? – zapytał zaciekawiony Stepan, sięgając po porzucone na podłodze spodnie.

W czym? – Tym razem w złocistych oczach dostrzegł czyste okrucieństwo. – W zabijaniu Stepanie, zwłaszcza w zabijaniu. Pamiętaj o tym, kiedy następnym razem będziesz chciał mi wymierzyć karę.

Odpowiedź

  1. J
    Jejejka
    | Odpowiedz

    Co za powrót!!! Agnieszko, gratuluję po raz kolejny talentu 🙂

Napisz nam też coś :-)