Wyklęty (VII)

with 33 komentarze

 

Rozdział 13

Chociaż początkowo droga nie była gorsza od znanych jej szlaków, wszystko zmieniło się wraz z nadejściem kolejnego dnia. Dość wygodny trakt ustąpił miejsca stromej i niebezpiecznej ścieżce. Na dodatek zaczął padać zapowiedziany przez Azacka śnieg. Słońce, które oświetlało ich złocistymi promieniami, zniknęło już poprzedniego wieczoru za ołowianymi chmurami i nic nie zapowiadało jakiejkolwiek zmiany.

Najgorsze było jednak to, że pojawiło się pomiędzy nimi dziwne napięcie. El nie potrafiła tego wytłumaczyć, ale wyglądało na to, iż za wszelką cenę Azack postanowił ją ignorować. Odzywał się zdawkowo, odsuwał, gdy przypadkiem znalazła się zbyt blisko, patrzył z chłodem w oczach, którego wcześniej nie było. Na początku ją to irytowało, później złościło, aż w końcu i ona zaczęła reagować ozięble. Nie zadawała już pytań, bo każde zbywał oschłym słowem. Jechała w milczeniu, wstrząsana dreszczami, bo mimo ciepłej odzieży, wiatr wpijał się w nią lodowatymi szponami.

Ich wędrówka z miarę wygodnej podróży, przekształciła się w mozolną wspinaczkę ku wyznaczonemu celowi. Ścieżka była coraz węższa, coraz bardziej kręta, a jazda po niej coraz bardziej niebezpieczna. Pieli się coraz wyżej i wyżej, jak gdyby chcieli dotrzeć do samego nieba, ręką sięgnąć ołowianych chmur. Upływający czas stracił większe znaczenie. Jeżeli nie padał śnieg, to wiatr rwał zaspy, odgradzając ich od świata grubą, białą zasłoną. Zimne powietrze tak parzyło krtań i płuca El, jak gdyby wdychała ogień. A jednak nie poskarżyła się ani jednym słowem. Za to Azack sprawiał wrażenie, jakby warunki pogodowe w ogóle nie stanowiły dla niego problemu.

– Daleko jeszcze? – spytała w końcu, drżąc na całym ciele ze zmęczenia i zimna. W Krainie Dolin zimy były łagodne, nie przywykła więc do tak niskich temperatur.

– Niezbyt. Niecałe dwa dni drogi. Dasz radę?

– Dam – odparła, usiłując nie szczękać zębami. Tak naprawdę to nie miała pojęcia, czy da radę. Poza tym uświadomiła sobie, jak bardzo była bezbronna. Nie miała nawet siły unieść ręki, by posłużyć się najprostszym zaklęciem. Gdyby Azack zdecydował się na atak, bez problemu by ją pokonał.

– El? – W jego głosie wyczuwało się raczej niepokój niż chęć realizacji niecnych planów. – Wszystko w porządku?

– Tak.

– Niedaleko stąd jest jaskinia. Tam zanocujemy.

– Jaskinia? – jęknęła z rozczarowaniem. Nocleg w ciemnej, zimnej jaskini nie był czymś przyjemnym.

– Chodź tutaj! – Bez problemu chwycił ją, uniósł i posadził przed sobą na siodle. Potem otulił połami płaszcza tak, że dziewczynie wystawał jedynie przysłowiowy czubek nosa.

– Bogowie, ależ jesteś lodowata! – mruknął. Szybkie zaklęcie i El ze zdumieniem poczuła żar rozlewający się potężną falą po całym ciele, od koniuszka głowy po palce stóp. – Nie mogłaś sama? – spytał z przyganą Azack.

– Mogłam. – Westchnęła z ulgą, wtulając się w jego ramiona. – Ale chciałam wytrzymać jak najdłużej.

– Po co? Żeby udowodnić sobie coś głupiego?

– Czy to głupie, że czasami chcę być jak inni?

– Inni dawno już by nie żyli. Zabiłbym ich.

Odchyliła głowę, prawie kładąc ją na jego ramieniu i usiłując złapać spojrzenie jasnych oczu. Co okazało się niezwykle trudne, bo Azack patrzył prosto przed siebie, nie zaszczycając jej ani odrobiną uwagi. Irytowało ją to na równi z własną niemocą. Miała dosyć tego, że tak ją ignorował. I chociaż już dawno temu nauczyła się kontrolować uczucia, zarówno te pozytywne, jak i te negatywne, to tym razem irytacja zamieniła się w złość, a ta po prostu musiała znaleźć gdzieś ujście.

El wyprostowała się gwałtownie. Czarnoksiężnik syknął coś niecenzuralnego, ale nic więcej nie zdążył zrobić. Chłodne, spękane od mrozu usta dziewczyny dotknęły jego warg.

Tylko na kilka sekund, ale to wystarczyło.

Świat się zatrzymał.

Bardzo powoli pochylił głowę. W jasnych oczach dostrzec można było nie tylko zdumienie.

– Nie rób tego więcej – powiedział w końcu ostrzegawczym tonem.

Więc zrobiła.

Tym razem to nie było jedynie muśnięcie. Drobna, kobieca dłoń wślizgnęła się na jego kark, smukłe palce wplątały się we włosy, oddech przesycony słodyczą wdarł się do płuc.

Azack na moment zamarł. Nieznośny żar oblał jego ciało. Kłamał, mówiąc, że tyle czasu spędził jedynie we własnym towarzystwie. Ale nie był kłamstwem fakt, że i tak czuł się samotny.

Do momentu, gdy spotkał ją po raz pierwszy.

Z taką siłą zacisnął ramię wokół pasa El, z taką siłą odpowiedział na pocałunek, że aż jęknęła, lecz on na nic nie zważał. Całował ją jak oszalały, jakby puściły wszystkie, sztucznie postawione tamy. Miażdżył ustami delikatne wargi, sycił się zapachem i smakiem, badał dotykiem każdy zakamarek, każdą wypukłość. Nie wiadomo jak i nie wiadomo czym, by się to skończyło, gdyby koń zwyczajnie się nie potknął.

Czarnoksiężnik zaklął, El obudziła się z letargu. Zarumieniona, podniecona, schowała twarz na jego piersi.

– To było nierozsądne – powiedział, a głos miał zmieniony, schrypnięty. Nadal ją obejmował, nadal był to niezwykle silny uścisk, ale nie zamierzał niczego powtarzać. Nierozsądne? To było głupie, bardzo głupie. W sumie to powinien zmienić cel, bo w zimnych jaskiniach czy obozowisku rozświetlonym płonącym ogniskiem byli w miarę bezpieczni. Zamek, ogromne łoże w jego komacie, ciepło bijące od kominka, to były całkiem realne zagrożenia. I chociaż tego nie chciał, przed oczyma pojawił się obraz El leżącej na srebrzystej skórze, z rozrzuconymi włosami i głodem w zielonych oczach.

Porażka stała się nieuniknionym faktem.

Powinni jechać dalej, w góry, do kryjówki nieznanej mocy. Zdobyć dowody, wycofać się i rozstać. Zdawał sobie jednak sprawę, że El potrzebowała odpoczynku. Nie miała wprawy w takich wędrówkach, nie była tak jak on odporna na mróz. Nie skarżyła się, ale doskonale wiedział, jak bardzo tęskniła do ciepłej izby i normalnej strawy. Zaklęcia działały zaledwie przez kilka minut, a później trzeba było je ponownie wypowiadać.

Dobrze, jedna noc, zdecydował. Musiał zebrać wszelkie siły i zapanować nad słabością własnego ciała. Tylko jak to zrobić, gdy nawet teraz tuliła się do niego z taką tęsknotą, a on nadal czul smak jej ust?

Jedna noc w najbliższej jaskini, w której zawsze robił postój. Jedna przy ognisku. Kolejna w zamku. A później nie wiadomo jeszcze ile takich nocy, zanim dotrą do celu. Chyba kompletnie oszalał! Powinien zostawić to wszystko i uciekać za morze. Moc miała to do siebie, że słabła wraz z odległością, więc może udałoby mu się wyrwać spod wpływu nieznanej złej siły. Ostrzegł Rothara, więc sumienie miał czyste, zresztą, do stu demonów, jakie sumienie? Na dodatek z sekundy na sekundę jego silna wola nie tylko słabła – ona obracała się w popiół, bo El stała się pierwszą myślą po przebudzeniu i ostatnią przez zapadnięciem w sen.

Tego wieczoru niewiele już rozmawiali. Ona wyglądała na zamyśloną, on z całej siły usiłował zachować dystans, a wilk obserwował ich tak jak zawsze, beznamiętnie, z wywieszonym jęzorem i czerwienią rozlewającą się nieregularnymi plamami w wilczych ślepiach.

– Azack – odezwała się, chociaż on myślał, że już dawno zasnęła. – Zimno mi – poskarżyła się, a wtedy na nią spojrzał. Wciąż siedział na progu, ze skrzyżowanymi nogami, z kapturem nasuniętym głęboko na głowę i ze spojrzeniem utkwionym w szalejącą na zewnątrz śnieżycę.

– Użyj magii – polecił krótko z wyraźną ironią. – Panno czarodziejko, oboje wiemy, o co ci chodzi.

– A nawet jakby, to co? Nikt jeszcze nie umarł od przytulania – dodała chytrze.

– Wolę nie być pierwszy.

Zapadła cisza, przerywana jedynie wyciem wiatru.

– Mogę o coś zapytać? – zaczęła z wahaniem.

– Możesz, chociaż nie obiecuję odpowiedzi.

– Mówiłeś o strachu, o obcej mocy, o czymś, czego ten świat jeszcze nie doświadczył. Mówiłeś też, że jest to zło, ale zupełnie inne niż to, które ty reprezentujesz. Wspominałeś, że ją wyczuwasz, ale nadal nie rozumiem jak? Czy to coś chce zdobyć nad tobą władzę?

– Coś w tym stylu.

– Pojawia się w twoich snach?

– Tak – odpowiedział po chwil wahania. – Pojawiało. Postawiłem najsilniejsze magiczne zapory, więc od dłuższego czasu mam spokój. Ale to coś nie zrezygnowało, nie poddało się.

– Skoro nie jesteś łatwym celem, to dlaczego?

– Jestem najłatwiejszym celem, bo wykorzystuje tkwiące w ludziach zło. A kiedy jej się uda – westchnął – nie mam pojęcia, co wtedy będzie, ale czuję, że przestanę być sobą. Stanę się pustą skorupą, którą będzie potrafiła kierować, aby zniszczyć ten świat.

– Ona? – Zaskoczona El aż się wyprostowała.

– Dla mnie jest kobietą, chociaż mam dziwną pewność, że to coś nie dzieli swojego gatunku tak jak my. Jest czymś tak obcym, czymś tak pierwotnym, iż nie mieści się w ramach postrzegania naszego świata.

– Rothar powiedział, że ty już też nie jesteś człowiekiem, chociaż ostatnio zaczęłam w to wątpić.

– Bo? – W końcu się odwrócił, aby na nią spojrzeć.

– Cóż… – powędrowała wzrokiem w dół, pomiędzy męskie uda. – Nadal reagujesz bardzo po ludzku.

– Zmieniłem zdanie. Nie jesteś głupią gęsią, a napaloną gęsią.

Poczerwieniała, chociaż zdawała sobie sprawę, jak wiele prawdy jest w jego słowach. Urażona, położyła się, przykryła kocem i udawała, że próbuje zasnąć. Jednak sen nie chciał nadejść, za to chłód stawał się coraz bardziej przenikliwy. Zaczęła lekko drżeć i chyba to dostrzegł, bo z westchnieniem podszedł bliżej, usiadł na ziemi, a następnie przygarnął owiniętą w koc El ku sobie.

– Uparciuch – wymruczał, z koniuszków męskich palców popłynęło przyjemne ciepło. Tak, mogła to zrobić sama, ale wciąż czekała na niego. Nie na tę odrobinę magii, ale na jego obecność i ramiona, w które mogła się wtulić. Nie, nie była głupią, naiwną gąską. Była kobietą, która wierzyła, że jej upór, siła oraz moc mogą nie tylko zmienić świat.

Przede wszystkim mogą zmienić jego, Azacka.

Wierzyła w to, chociaż on sam już dawno temu zapomniał, jak to jest być człowiekiem.

Rozdział 14

Odpowiedzi

  1. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Wwwwooooooowwww. Władca pierścienia wymięka. Babeczka, te opisy pola bitwy wyrysowaly w mojej wyobraźni takie pejzaże, że o materdeju! Coś wspaniałego, gdy słowa pozwalają aż tyle zobaczyć! Jestem zachwycona. Uwilbiam takie klimaty, choć sama nie odważyłabym się w nich pisać. Może mitologiczne stwory są bardziej w moim typie niż uniwersum magiczne. Bądź, co bądź, Wiedźmina kocham miłością wielką, ale Wyklęty chyba bardziej mnie intryguje. Nie mogę się otrząsnąć po tym odcinku. Zapiera dech w piersiach. Owacja na stojąco!
    👏👏👏👏👏👏👏👏👏👏👏

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Skromnie powiem dziękuję, a nieskromnie dodam, że trochę mnie zdziwiłaś, bo ostatnio uznałam, iż właśnie opisy u mnie szwankują. Za mało rozbudowane są, za mało szczegółowe. Postanowiłam więc zostawiać ja na koniec, jak już wena całkiem zdechnie i pozostanie czysta proza życia :-)))

      PS. Wiedźmin nie, jakoś mi nie podszedł, chociaż może w przyszłości znów spróbuję. Jam wychowana na Conanie Barbarzyńcy 😀 pewnie coś tam z tego zostało…

      • J.Gibson
        |

        Ha! Conana też oglądałam! Znaczy…. Czekaj… To ten co w skórzanych majtach popierdzielał na jakims tygrysie po GMO? Dobrze kojarze?

      • Babeczka
        |

        Arni grał, w czasach gdy był jeszcze piękny i młody 🙂 Jak to pamiętasz, to chyba ten, chociaż ja filmowego Conana słabo kojarzę 🙂

      • J.Gibson
        |

        Ja kojarze Conama raczej z komiksu i kreskówki😂
        Moje młodzieńcze oczy miały szlaban na męską goliznę i wszystko co z sexem zwiazane do…. No aż wstyd się przyznać😂
        Dlatego Arniego nie kojarze z tej produkkcji, ale doskonale pamietam jak wygladal w ciazy😂😂😂😂

      • Babeczka
        |

        Ja do dziś żałuję, że twórcy filmu nie pokazali nam jak rodził siłami natury 😀 😀 😀

  2. M
    MartiPe
    | Odpowiedz

    A gdzie sceny seksu, zbliżania się do siebie bohaterów ? 😀

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Hm… Może dla odmiany zakończymy namiętnym pocałunkiem na tle zachodu słońca i całego pola parujących trupów? ;-D
      Tak bez seksów…

  3. A
    Asia
    | Odpowiedz

    No No No…👏🏻 nie tego sie spodziewałam i przyznam szczerze , ze nie przepadam za takimi klimatami..😏. ale tak sie wkręciłam, ze i ja oczami wyobraźni dostrzegłam każdy szczegół tej wizji… 😊oj żadne opisy u Ciebie nie szwankują oj nie 😅

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Nie powiem, lekko mi ulżyło… 🙂

  4. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Zgadzam się z Asia! Nic nie szwankuje. Poza tym ja fanką zbyt długich opisów nie jestem, choć przyznaję, że sama czasami się rozpędzę 🙂 Ale Twoje nie są nudne 🙂 Do tego pobudzają wyobraźnię 🙂 Również czekam na zbliżenie tej dwójki, ale bardziej na to, co stanie się, gdy dotrą do zamku 🙂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Do zamku już niedaleko…

  5. Rebel G.
    | Odpowiedz

    Słabe opisy?! Nigdy w życiu, moim zdaniem ten był w sam raz… Nie przynudziłaś, a uczucie niedosytu jest takie… w sam raz 🙂
    Świetne są te pomysły na stwory nie z tego świata, widmowa armia i przystojny, ale odpychający książę ciemności, męcząca i dziecinna El… No wszystko jak żywe 🙂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      El niestety dostanie porządnego łupnia od życia i to wkrótce…

  6. A
    Asia
    | Odpowiedz

    No wlasnie wszystko jak żywe… skąd czerpiesz inspiracje na takie stworzenia i magiczne zwroty? Mi by to nigdy nie przyszło do głowy…🤫 a Ty piszesz o tym tak jak by to był Twój chleb powszedni… czy my o czymś nie wiemy panno czarodziejko? 🤔😛

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Stąd:

      Cały tekst na tym zszedł 😉

      • T
        Tony Porter
        |

        Ooooo…. filmik z Wikingów absolutnie boski – wrzuciłam w Zakładki. Ech, ten Rollo i jego blizny…

      • Babeczka
        |

        No… 😉 Czyżbyśmy miały ten sam gust? 😉

        PS. Najpierw trafiłam na muzę, potem na filmik. Niestety, potwierdzam że ja i seriale się nie lubimy, chociaż akurat do tego chciałabym w przyszłości wrócić, aby zaliczyć coś więcej niż pierwsze pięć odcinków.

      • T
        Tony Porter
        |

        Jak się nie zauroczyć? 🙂 https://1.bp.blogspot.com/-qoXLQ1Yy990/VrrTbsZSa3I/AAAAAAAAYRw/8nBkUS1Tb6Y/s1600/12079604_759382304166646_3029373304766198977_n.jpg
        Seriale mają tę wadę, że rozrastają się do ponadnaturalnych i bezsensownych rozmiarów – ileż sezonów można nakręcić, żeby akcja trzymała się kupy, a scenarzyści nie zaczęli strzelać sobie w stopę? Ja oglądałam tylko fragmenty dotyczące Rolla i Poppy – oj, łatwo facet nie miał i naprawdę musiał się postarać.

      • Babeczka
        |

        Jak nie lubię facetów z długimi włosami, tego bym wzięła bez jednego słowa 😉
        Chyba nie kojarzę tej Poppy, obawiam się, że w pierwszych pięciu odcinkach nie występowała 🙁

      • J.Gibson
        |

        Ej! Kto mi tu konkurencje robi w uwielbieniu Rollo?
        Muszę chyba nadrobić sezon czy dwa. Ostatnie co kojarze, to jak „oswajał” królewnę ze swoim mieczem😂
        Potem przestałam oglądać, bo mnie zazdro dziobała po oczach.

      • Babeczka
        |

        Oswajał mówisz?… Muszę to zobaczyć 🙂

      • T
        Tony Porter
        |

        Nie, sorry, nie Poppa, tylko Gisla – Poppa była żoną Rolla – postaci historycznej. He, he Rollo ma sporo wielbicielek:) Długie włosy były jak najbardziej ok, ale na modę wikingową, bo już na dworską, to zdecydowanie mniej:) Takich pukli się nie rozczesuje, tylko ogarnia palcami – wiem, co mówię, bo mam kręcone włosy i od wielu lat się nie czeszę.

      • J.Gibson
        |

        Tony!
        Piątka kudłaczu!
        Ja sie czesze tylko przed samym myciem wlosow, jak wycisne na kudły pol opakowania odzywki😂

      • T
        Tony Porter
        |

        Mnie czesze fryzjer przed strzyżeniem – mniej więcej raz na 2 miesiące:) Za włosy, to jestem naturze bardzo wdzięczna.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      No te na modę dworską, z rajstopkami i całą resztą… Aż cud, że ludzkość przetrwała 😀

      Teraz księżniczka mi się zgadza, bo przewertowałam całą obsadę serialu i żadnej Poppy nie znalazłam 🙂

      Edit: Eee… Sprawdziłam na filmwebie. Nie podoba mi się ta aktorka. Jakaś taka grubo ciosana.

      • T
        Tony Porter
        |

        Oj, cud – rajstopki, peruki… masakra. Fakt, że eterycznością Gisla nie grzeszy, ale ma ładny tembr głosu, a i sporo uroku, tylko musi się uśmiechnąć i pożądliwie okiem błysnąć:) Z wyniosłą miną wygląda mało sympatycznie.

  7. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Myślę, że oboje się nieźle wkopali: El nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo złym człowiekiem jest Azack, wsadziła go w mroczno-romantyczną otoczkę i myśli, że jakby co, to on na pewno ją uratuje, a Azack dopuścił do siebie pewne myśli i pragnienia, tu knuje, a tu nie chce El poświęcać – oj, podejrzewam, że będzie miał problem w stosownym czasie. Oboje będą mieć, i to duży, problem – żadne z nich nie przejdzie na stronę drugiego, a wzajemna fascynacja, i to dwojakiego rodzaju – damsko-męska i talentem czarodziejskim – będzie nieźle im mieszać w głowach i nieźle im namiesza w życiu. A tak mi się przynajmniej wydaje, ale mogę się totalnie mylić i zupełnie inaczej się historia potoczy. Nie no, opisy bardzo spoko, aczkolwiek mi zawsze mało, bo opisy lubię i tym mocniej ubolewam, że moje teksty są totalnie bezopisowe:(
    Co bo bohaterów fantasy, to Conan nigdy nie zaistniał w kręgu mych zainteresowań, ale mam swoje trzy typy: kolejność chronologiczna, głębokość uczuć na tym samym poziomie intensywności:): podobnież jak Jadzia – Geralt z Rivii, Daimon Frey, alias Abaddon, Tańczący na zgliszczach, Anioł Zagłady i jedyny w swoim rodzaju Vuko Drakkainen.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      No ja pani Kossakowskiej jakoś nie mogę polubić 🙁 To dziwne, ale chociaż wychowana jestem na Nowej Fantastyce, co ją się od pierwszej do ostatniej strony czytało po kilka razy, to jakoś nie mam ulubionego polskiego autora prócz Lema. Za to polecam antologię Spotkanie w przestworzach, tam jest chyba 7 tomów, ja mam na półce 5 i można znaleźć prawdziwe perełki 🙂

      A propos opisów. Ja stare teksty (te nie opublikowane) miałam totalnie bez dialogowe 😀 Normalnie jak przez 20 stron dwa słowa ze sobą zamienili, to był cud! Także do dzieła Tony!

      Na temat Wyklętego nie pisnę ani słówka, co byś niespodziankę miała 😀

      • T
        Tony Porter
        |

        Co do pani Kossakowskiej, to ja mam mocno mieszane uczucia. Mam na półce jej trzy książki, dwie z nich darzę silnym uczuciem. Miałam szczęście, bo przyjaciółka podetkała mi pod nos właściwe pozycje, a gdybym zaczęła od czego innego, to w szybkim tempie szpulnęłabym w kąt i niczego więcej nie tknęła. Wykastrowała bohaterów i zarżnęła naprawdę dobrą historię. Serce się kraje. Lem to klasa sama w sobie i nikt mu nie podskoczy, ale nie sposób nie uznać wirtuozerii J. Grzędowicza – „Pan Lodowego Ogrodu” to I liga.
        To ja mam wręcz przeciwnie – moi bohaterowie nadają na okrągło:) Moja przyjaciółka się śmieje, że mogłabym słuchowiska dla radia pisać:)
        I bardzo dobrze, nie piskaj – niespodzianki mile widziane:)

  8. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Ekhem, ekhem, sorry, Winnetou, ale co to za majteczki (dobrze, że nie w kropeczki) przy mym imieniu? Jeden obrazek dla wszystkich komentujących?

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Sorry, kombinuję jakby tu urozmaicić avatarki i na razie ten jest ustawiony dla wszystkich 🙂 Zmienię, nie martw się 😀

      • Babeczka
        |

        O, już jest lepiej 🙂

Leave a Reply