Nikolaj (III)

with 11 komentarzy

Odwrócił się i pchnął Stepana na przeciwległą ścianę. Przycisnął własnym ciałem, pazernie pocałował, wgryzając się w męskie usta. Językiem zebrał wilgoć spomiędzy warg, czując twardniejącego penisa kochanka. W pośpiechu podyktowanym pożądaniem, rozpiął jego spodnie, zsuwając w dół razem z bielizną i sam osunął się na kolana.

Zawsze był stroną, która tylko korzystała, aktywem, a jedynym wyjątkiem był Aleksandrovich. Jemu pozwalał na wszystko. Na początku z bardzo prozaicznych powodów, bo chciał się wkraść w jego łaski. Potem zaczęło mu się to podobać. A jeszcze później czerpał z tego prawdziwą przyjemność. Tak, jak teraz, gdy klęczał przed kochankiem, pochłaniając ustami jego penisa, jedną ręką pieszcząc nabrzmiałe jądra, a drugą gładząc owłosione uda. Nie zaprotestował nawet wtedy, gdy poczuł silny uścisk na swojej głowie. Wręcz przeciwnie, dreszcz przyjemności targnął jego ciałem, a podniecenie osiągnęło apogeum.

Tak, Nikolaju, tak! – Stepan zamknął oczy, odchylając głowę do tyłu. W łazience rozległo się coraz głośniejsze mlaskanie i ciche pomruki narastającej rozkoszy. – Mocniej chłopaku! Rób to mocniej do cholery!

Lecz Nikolaj nie chciał pozostać jedynie tym, który posłusznie wykonuje polecenia. Błyskawicznie uwolnił się z uścisku Stepana, po czym brutalnie odwrócił go do siebie plecami i uderzył w męskie pośladki.

Dziś ja mam ochotę – oświadczył bezczelnie, spluwając na palec wskazujący. – Rozluźnij się, na początek będę delikatny – zakpił.

To zrób to tak, jak powinieneś zrobić! – syknął Stepan. – Wiesz, jak lubię?

Wiem. Za tym akurat tęskniłem – dodał drwiąco. Bursztynowe oczy zmętniały, ciemniejąc z podniecenia, na czole ukazała się pionowa zmarszczka, a twarzy wykrzywiła się pod wpływem myśli o tym, co zaraz nastąpi. Najpierw musiał jednak porządnie go nawilżyć, aby gładko wszedł w wąski odbyt. Aleksandrovich syknął, gdy twardy i sporych rozmiarów penis zaczął zagłębiać się jego ciele, ale nie zaprotestował, nie próbował się wycofać. Wręcz przeciwnie, postarał się przyjąć taką pozycję, aby kochankowi było łatwiej zanurzyć się aż po same jądra.

Dobrze? – wyszeptał Nikolaj, przytulając się do jego pleców, a jedną rękę zaciskając na twardym jak skała kutasie. – Dobrze ci Stiopa?

W takich chwilach potrafił się do niego zwracać niemal czule, chociaż nie leżało to w jego charakterze.

Wiesz że tak, więc przestań tracić czas na głupoty!

Chciałem najpierw stworzyć odpowiedni nastrój – roześmiał się nieco drwiąco Nikolaj, przymykając oczy. Wycofał się, aby później wbić w jeszcze większą siłą. Kilka wolnych ruchów, a później prawdziwy pęd ku spełnieniu. Coraz szybsze tempo, coraz głośniejsze oddechy, nieartykułowane jęki i odgłos powstający przy uderzeniu dwóch nagich ciał. Stephan już dawno zapomniał o bólu, sycąc się rozkoszą, za którą tęsknił przez wiele lat. Bo tylko ze swoim chłopakiem przeżywał tak odlotowe orgazmy. Ledwo utrzymywał się na nogach, czując, jak dłoń Nikolaja zaciska się na jego krtani, lekko podduszając. To mu nie przeszkadzało, przeciwnie, jeszcze bardziej rozpalało. Gardłowe jęki zamieniły się w niemal zwierzęcy charkot, a wtedy nadszedł koniec. Szybki, niespodziewany, ale obezwładniający zmysły koniec.

Kurwa! – wyjęczał Nikolaj, wbijając się po raz ostatni. Potem gwałtownie się wycofał, a mleczno-biała sperma zalała plecy i pośladki kochanka. Ciężko dyszał, chociaż jednocześnie miał ochotę na więcej, bo zaspokoił jedynie najbardziej palącą potrzebę.

Życie bez seksu jest do dupy – wymruczał, znów klękając. Ujął w dłoń nabrzmiałego penisa Stepana, splunął i rozprowadził ślinę wzdłuż pulsującej, wypukłej żyły, aby na samym końcu wsadzić sobie go głęboko w usta. To dla tamtego okazało się zbyt wiele. Spuścił się głęboko w gardle Nikolaja, czując jak ten masuje jego żołądź, jednocześnie łykając cały ładunek.

Uwielbiał to! Patrzeć, jak z zamkniętymi oczyma delektuje się jego spermą. Dowód największego zaufania, całkowitego oddania, chociaż tak różnie między nimi bywało. Właśnie dlatego dokonał niemożliwego, wydostając swojego chłopaka z miejsca, z którego dotychczas nikt, nigdy nie uciekł. Zapłacił za to fortunę, wykorzystał wszystkie możliwe sposoby i znajomości, aby to zrobić.

Bo dla Nikolaja stać go było na wszystko. Gdyby ten dalej pracował u Kuzniecowa, Stepan nie zamierzał ingerować w jego życie. Lecz gdy znalazł się w więzieniu, samotny i opuszczony przez wszystkich, nie mógł tak go zostawić.

To gdzie teraz? – zapytał Nikolaj, ocierając usta wierzchem dłoni. – Skoro nie zostaniemy w Rosji, to gdzie jedziemy?

Teraz? – Aleksandrovich szeroko się uśmiechnął. – Teraz czeka na nas cały świat, Kola. Czeka, abyśmy uczynili go jeszcze bardziej paskudnym i odrażającym, bo właśnie w takim świecie czujemy się najlepiej.

III.

Obecnie, Polska

Kamila siedziała naprzeciwko przyjaciółki, nic nie mówiąc, oniemiała po tym, co usłyszała. Spodziewałaby się wielu rzeczy, ale to...

Kiedy? – wykrztusiła w końcu z siebie.

Poznałam go, kiedy jeszcze byłaś w ciąży.

Znów zapadła cisza, ciężka, pełna nieokazanej jeszcze złości.

Jak mogłaś... Jak w ogóle możesz być z kimś takim? – wybuchnęła w końcu Kamila, drżącą dłonią sięgając po szklankę z wodą.

To proste. Kocham go.

Kochasz?

A on kocha mnie.

Ten bydlak... Zgwałcił cię!

Ja go też.

To morderca, prawdziwy skurwiel!

Jak Nikolaj? – zapytała cicho Iwona, a wtedy w oczach przyjaciółki ukazały się łzy.

Jak Nikolaj – potwierdziła szeptem Kamila. – Tylko że on miał chociaż powód.

Nawet nie wiesz, jak bardzo są do siebie podobni. Chociaż jego nie gwałcił ojciec, a matka.

Słucham?

Matka. Była popierdoloną alkoholiczką, aż za bardzo dbającą o swego synusia. Za to ojczym zatroszczył się o siostry Nikity. Jedną zabił, drugą przez lata wykorzystywał przy nagrywaniu filmów pornograficznych i to takich, których nie chciałabyś oglądać. Byłam z nim, kiedy ją znaleźliśmy i kiedy ją zastrzelił.

Zabił własną siostrę? – Z niedowierzaniem zapytała Kamila.

Uwolnił. Wierz mi, nic więcej nie mógł zrobić. Nic! – W oczach Iwony pokazały się łzy i to znacznie bardziej przemówiło do Kamili niż słowa. Nie widziała jeszcze tak poruszonej przyjaciółki. – Wiem, że to chore, popaprane, ale ja naprawdę go kocham. Nawet nie sądziłam, że można kochać tak bardzo.

A on?

Wysupłać Nikitę z tej skorupy, która go otacza, to karkołomne zadanie. Czasami mam wrażenie, że walczę na próżno, że połączył nas jedynie zajebisty seks. Lecz później... Kiedy mnie przytula, kiedy całuje, kiedy czasami wymsknie mu się słowo "kochanie", wiem, że jest mu po prostu ciężko.

Przynajmniej możesz o niego walczyć – westchnęła przyjaciółka. – Nie obraź się, ale muszę to sobie wszystko przemyśleć. Nigdy bym się nie spodziewała... Iwona! – Tknięta nagłym przeczuciem, spojrzała w kierunku, gdzie na kanapie siedziała mała Ola, oglądając swoją ulubioną bajkę.

Tak?

Czy ty... Czy on...

Raz – przyznała z oporem Iwona. – Wtedy gdy byłaś w szpitalu na badaniach, a Oleńka nocowała u mnie.

Zwariowałaś?

Było całkiem miło. Uczył ją rysować czołgi, a później siedział z misiami i udawał, że pije herbatkę.

Nikita?!

Szczęśliwy nie był, ale też zbytnio nie protestował. Powiem ci, że nie miałam pojęcia, iż tak świetnie plecie warkocze. Mówił, że zawsze pomagał siostrze.

Rozumiesz sens wypowiedzianych przed chwilą słów? – zapytała złowieszczo Kamila.

Rozumiem. Właśnie dlatego tak długo z tym zwlekałam i nie będę ci miała za złe, jeśli wyrzucisz mnie na zbity pysk, z zakazem dożywotniego zbliżania się.

Jesteś z nim prawie sześć lat i przez ten cały czas nie zdradziłaś się ani słowem. Oszukałaś mnie!

Nie, zataiłam prawdę, ale nie oszukałam – odparła twardo Iwona. – To, że jestem z Nikitą, nie oznacza, że przestałaś być moją przyjaciółką. Zdajesz sobie sprawę, jakie to dla mnie trudne? Jak ciężko było mi zostawiać go, gdy zapraszałaś mnie na wszystkie wspólne uroczystości, gdy nie mogłam się przed tobą pochwalić, jakiego mam cudownego faceta?

On i cudowny, to antonimy.

Nie dla mnie Kamilo, nie dla mnie – odparła cicho Iwona. Podniosła się z ciężkim westchnieniem. – Przemyśl to sobie.

Niby co? Wspólnego grilla z kimś, kto mnie zgwałcił? Kto zabił mężczyznę, którego kochałam? – zapytała z wyraźną ironią Kamila.

Nie. Przemyśl sobie co jest ważniejsze. Tamte wspomnienia czy moje dobro?

Twoje dobro?

Tak, moje – powtórzyła cierpliwie Iwona. – Nie żądam, abyś go polubiła, zaakceptowała czy tolerowała. Chciałabym jedynie, abyś zrozumiała, że naprawdę go kocham. Tylko to.

Przyjaźń obarczona takim nadbagażem?

To już twój wybór. Ja go nie mam.

Wiem. – Kamila pochyliła głowę, opierając ją na złączonych dłoniach. – Idź już, bo masz rację, muszę to sobie przemyśleć. Odezwę się, gdy będę gotowa.

W ciszy, która zapadła, słychać było jedynie miarowe cykanie kuchennego zegara.

O blat stołu, uderzyła pierwsza łza. Potem dołączyła do niej kolejna i Kamila się rozpłakała. Nic nie mogła poradzić na to, że wyznanie przyjaciółki odebrała jako zdradę.

Dlaczego akurat Nikita? Na całym tym cholernym świecie żyło tylu facetów, więc dlaczego akurat on? Wydłubała z pamięci obraz wysokiego, młodego mężczyzny, o ciemnych włosach i zaciętej twarzy. Powróciły wspomnienia mrocznego, pełnego zła spojrzenia czarnych oczu, na swój sposób może i fascynującego, ale ona już na samym początku poczuła do Nikity irracjonalną niechęć.

Jeśli był na tym świecie człowiek, którego nienawidziła, to był nim właśnie on.

Jak mogła zaakceptować ten związek?

Drgnęła, gdy telefon rozdzwonił się skoczną melodią. Z niechęcią spojrzała na ekran. Dominik. Tak, to była ironia losu, że od kilku miesięcy o jej uwagę starał się mężczyzna prawie idealny. Przystojny, seksowny, ustatkowany prezes dość znanego w kraju przedsiębiorstwa. Nie palił, pił jedynie piwo bezalkoholowe, uwielbiał podróże i dobrą kuchnię, a nade wszystko był wyraźnie zafascynowany jej skromną osobą. Cierpliwie wyznaczał szlak do serca Kamili, nie wiedząc, że ono w całości jest już od dawna zajęte przez cień złotookiego drania.

Nie, nie był idealny.

Miał jedną wadę.

Nie był Nikolajem.

Tyle lat, samotnych nocy, pełnych obowiązków dni. Samotnych, bo Oleńka nie potrafiła całkowicie wypełnić tej pustki, nie w taki sposób, jak mógł to zrobić ukochany mężczyzna. Minął taki szmat czasu, a Kamila nadal nie chciała z nikim się wiązać. Tak, nie chciała.

Gdyby żył, wszystko by mu wybaczyła. Całe zło, każdą krzywdę. Tym razem nie czekałaby, aż się zmieni, ale sama walczyła o tę zmianę.

Nikolaju Arnautowiczu – wyszeptała, kreśląc na blacie stołu niewielki znak krzyża. – Co mam zrobić, aby trafić do piekła? Powiedz mi, co mam zrobić? Bo życie w niebie… – roześmiała się z goryczą. – Wieczność bez ciebie będzie niekończącą się torturą.

Powróciła myślami do Iwony i znów się rozpłakała. Kapryśny los podarował jej przyjaciółce szansę, aby stanęła do walki o swoją miłość.

Jej, Kamili, odebrał tę szansę już dawno temu.

IV.

Obecnie, Malta, La Valetta

Powietrze było ciężkie od lepkiego żaru, przesiąknięte znużeniem kończącego się dnia.

Przy jednym ze stolików znanej restauracji w centrum miasta siedział znudzony mężczyzna. Nie pasował do tego miejsca, eleganckiego i luksusowego. Nie pasował, ale nie z powodu ubioru czy braku pieniędzy. W jego postawie, w sposobie w jaki pochylał głowę i w jaki palił papierosa, było coś z drapieżnika, coś dzikiego, nieokiełznanego. Coś, co nie mieściło się w normie. Prawą stronę twarzy szpeciła rozległa blizna, chociaż absolutnie nie odebrała mu nic z niebezpiecznego uroku, a w bursztynowych oczach wirowało szaleństwo. Ciemne włosy przetykane nitkami siwizny miał zaczesane do góry, usta wykrzywione w sardonicznym uśmiechu. Siedział wygodnie rozparty w niskim fotelu, popijając kawę i wpatrując się w ekran telefonu. Nie interesowali go zgromadzeni dookoła ludzie. Dla niego byli niczym robactwo, zasługujące jedynie, aby je zdeptać, zniszczyć.

Znalazł się tutaj zupełnie przez przypadek, podążając za upatrzoną ofiarą.

Do stolika podeszła zgrabna kelnerka, lecz nawet nie raczył na nią spojrzeć. Zamówił kolejną kawę i kolejnego drinka, nie odrywając się od mało pasjonującego zajęcia, jakim było śledzenie bieżących informacji. W końcu doszedł do wniosku, że z każdym dniem świat staje się coraz bardziej chujowym miejscem i nawet poczuł odrobinę rozbawienia, iż on sam ma w tym spory udział.

Zajęcie, jakim od lat imał się Stepan, początkowo wzbudziło w Nikolaju obrzydzenie, bo przecież podstawową zasadą, którą kierował się w życiu, było zwalczanie takich zboczeńców jak jego własny ojciec. Postanowił w końcu tolerować ten „biznes”, zajmując się kwestią eliminacji konkurencji i nie zagłębiając w pozostałe szczegóły. Akurat zabijać i katować potrafił bez skrupułów. Zawarł też ze Stepanem umowę – kochanek miał nie afiszować się swoimi wyuzdanymi upodobaniami do młodych chłopców. Taki stan rzeczy Nikolaj mógł zaakceptować, wyznając zasadę, co z oczu, to z serca. Od kilku lat tworzyli więc nader zgodny związek, zarówno w życiu prywatnym, jak i w interesach. Nic więcej nie było mu potrzebne.

Drgnął, gdy obok rozległ się dźwięczny, kobiecy głos, lecz nie spojrzał w stronę, z którego dochodził. Dokładnie wiedział, kim była jego właścicielka. Rozrywką na nadchodzącą noc. Upartą suką, która miesiąc temu została żoną ich byłego wspólnika w interesach. Głupią, zakochana kurwą, a Nikolaj miał co do niej własne, bardzo obiecujące plany. Nie, nic na siłę. Gwałt był dla niego narzędziem pracy, nie przyjemnością.

Zgasił papierosa, dopił kawę i wstał. Gdy chciał, potrafił być czarującym uwodzicielem, a szaleństwo w bursztynowych oczach kusiło i mamiło obietnicą podróży w nieznane. Pod pustą szklankę wsunął banknot, nie spuszczając wzroku ze stojącej nieopodal posągowej brunetki, po czym nagle znieruchomiał, gdy przez szum ludzkich głosów, przebił się jeden, całkowicie mu nieznany.

Nieznany?

Impuls narodził się w głębi umysłu, pomknął sobie tylko znanymi ścieżkami, obudził tęsknotę. Uczucie, do którego Nikolaj nie przywykł, którego w zasadzie nie znał. Nie, więcej, on go nienawidził! Sprawił, że nawet w taki upał, jego ciało pokryła gęsia skórka, a po karku przesunął się cień chłodu. Wraz z nim pojawiło się palące pragnienie, aby sprawdzić, kim była właścicielka tego głosu.

Dobiegał z tarasu sąsiedniej kafejki, zza niewysokiego przepierzenia. To zapewniło Nikolajowi dyskrecję, gdy ostrożnie przysunął się do szerokiej szpary pomiędzy pobielonymi deskami.

Kobieta siedziała do niego tyłem. Dostrzegł jedynie szczupłe plecy, jasne, krótko obcięte włosy i smukłą dłoń, niespotykanie piękną w swym kształcie, w prostocie każdego ruchu, każdego subtelnego gestu. Kolejny dreszcz wstrząsnął jego ciałem, stając się źródłem nowych, całkiem obcych emocji.

Nieznajoma lekko obróciła głowę i wtedy przez ułamek sekundy mignął mu jej profil.

Nie, nie znał jej. Nie była ani jego kochanką, ani ofiarą. A jednak jej głos, każde słowo wypowiedziane w obcym języku, wwiercały się w duszę, paraliżując i obezwładniając. Tak bardzo był zafascynowany tym dźwiękiem, że dopiero po chwili zauważył, iż nie była sama.

Towarzyszyła jej mała dziewczynka o ciemnych włosach, ubrana w błękitną sukienkę. Lecz to ani trochę go nie zaciekawiło. Nie potrafił oderwać od niej zachłannego spojrzenia, nie potrafił się poruszyć, nie potrafił opanować własnych emocji.

Kobieta znów się odwróciła i teraz mógł w końcu dostrzec więcej szczegółów. Owalna twarz o regularnych rysach, z podbródkiem, w którym widać było wyraźnie zgrabny dołeczek. Odrobinę zadarty nos. Duże oczy w ciemnej oprawie. I usta, których kąciki lekko unosiły się w górę, sprawiając wrażenie, jakby ich właścicielka ciągle się uśmiechała.

Była taka piękna…

Pięknem nieuchwytnym, takim, którego nie potrafiłby opisać słowami, ale które pobudziło wszystkie jego zmysły. Sprawiło, iż serce przyspieszyło, a w podbrzusze zapulsowało słodkim smakiem podniecenia.

Obie dłonie oparł na ściance, paznokciami wbił się w chropowatą powierzchnię drewna, nie zważając na pęczniejące krople krwi. Miarowy oddech zamienił się w ciche dyszenie, źrenice powiększyły się, na skroniach uwypukliły się sino fioletowe żyły. Chłonął obecność nieznanej mu kobiety wszystkimi zmysłami, pogrążając się w szaleństwie głodu, którego źródła nie potrafił określić. Ciało oblał żar pożądania, a po chwili stłumił go lodowaty chłód wściekłości, bo Nikolaj nienawidził do tego stopnia tracić nad sobą kontrolę.

Kim ona do diabła była? Kim była dla niego? Wspomnieniem z przeszłości, którą utracił? I dlaczego tak silnie reagował na jej obecność?

Niemożność znalezienia odpowiedzi na te pytania, wzmogła furię. Ta wystrzeliła w górę nieokiełznanym płomieniem, a wtedy nieznajoma roześmiała się radośnie, przytulając się do małej dziewczynki. Dźwięk tego śmiechu, blask bijący od kobiecej twarzy, znokautował budzącą się bestię. Został jedynie oszołomiony, podniecony mężczyzna, który nie potrafił zrozumieć, co się z nim dzieje.

Kobieta wstała, zamierzając odejść. Nie mógł do tego dopuścić, po prostu nie mógł. Jak zahipnotyzowany podążał tuż za nią, za barwną plamą turkusowej sukienki, za blaskiem złocistych włosów, za nieuchwytnym zapachem ciała. Lawirował w tłumie ludzi, starając się, aby nie dostrzegła jego obecności. Pragnął jedynie znów na nią patrzeć; na czyste rysy twarzy, na pełne usta i rumieniec pokrywający szczupłe policzki. Pragnął znów wsłuchać się w jej głos, sycić się jego ciepłą barwą i czystym dźwiękiem.

Pragnął jej dotknąć, sprawdzić czy nie była jedynie złudzeniem.

Pragnął mieć ją pod sobą, wijącą się w szale miłosnych uniesień, wstrząsaną drgawkami orgazmu. Pragnął zasmakować soczystych warg, skraść ciepło oddechu przekazanego w namiętnym pocałunku.

Pragnął tego, czego nie znał, bo dotąd seks był tylko seksem. Dlaczego więc nagle stał się czystym pożądaniem w abstrakcyjnym wymiarze nieznanych dotychczas emocji?

Ocknął się dopiero, gdy nieznajoma wraz z dziewczynką zniknęła za drzwiami niewielkiego hotelu. Wtedy zdołał odzyskać zmysły. Zniknęło zamroczenie, opadło podniecenie. Pojawił się gniew, zimna furia, skierowana przeciwko bogu ducha winnej kobiecie. Lecz nawet to nie sprawiło, aby Nikolaj po prostu odwrócił się na pięcie i odszedł.

Musiał się dowiedzieć, kim była.

Komentarze

  1. K
    Kaśka
    | Odpowiedz

    Super ,ciekawe czy sobie przypomni ? Bo to była Ona ?

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      W swoim czasie sobie przypomni 🙂

  2. A
    Anna Ziel-Pi
    | Odpowiedz

    Serce, choć czarne, pamięta…..🖤🖤🖤🖤🖤🥰🥰🥰🥰🥰

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Tam niżej pasa też coś drgnęło :-)))

  3. M
    Martyna
    | Odpowiedz

    Świetnie poprowadzone ! Budzi ciekawość 🙈

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      To idziemy dalej?

  4. J
    Ja
    | Odpowiedz

    🤩🤩🤩🤩🥰

    • K
      Kasia
      | Odpowiedz

      Jest moc 😃

      • Babeczka
        |

        Ależ skąd, dopiero zaczynam 😉

  5. M
    Monia
    | Odpowiedz

    Ooo,tak ,doczekałam się 🤗😀❤️dziękuję

  6. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    Los chciał by znowu się spotkali, ale czy wyjdzie im to na dobre?

Napisz nam też coś :-)