Nikolaj (IV)

with 4 komentarze

Ocknął się dopiero, gdy nieznajoma wraz z dziewczynką zniknęła za drzwiami niewielkiego hotelu. Wtedy zdołał odzyskać zmysły. Zniknęło zamroczenie, opadło podniecenie. Pojawił się gniew, zimna furia, skierowana przeciwko bogu ducha winnej kobiecie. Lecz nawet to nie sprawiło, aby po prostu odwrócił się na pięcie i odszedł.

Musiał się dowiedzieć, kim była.

Ten wewnętrzny przymus okazał się nieprzezwyciężony i Nikolaj kwadrans później siedział w sąsiadującej z hotelem kafejce, paląc kolejnego już papierosa i wpatrując się w niewielki kawałek papieru, zapisany równym pismem. W końcu zmiął go, lecz nie wyrzucił, a prawie wbrew sobie wsunął do kieszeni. Sięgnął po telefon, próbując się skupić na czymś innym, ale na daremnie. Kolejny papieros i kolejne niechciane myśli, znienawidzone emocje.

Kurwa! – warknął, podrywając się gwałtownie. – Dość tego!

Stracił całe opanowanie, leniwe rozbawienie i wyraźną pogardę dla otaczającej go rzeczywistości. Był wściekły, bo plany na dziś szlag trafił. Był rozdrażniony, bo spotkał się z czymś, czego dotychczas nie znał. A ta wściekłość i to rozgoryczenie splotły się w łańcuch niechcianych uczuć. Jeszcze raz spojrzał w kierunku hotelu, po czym przydusił papierosa i wstał. Nie zamierzał się jednak poddać.

Pragnął czegoś innego.

Cudzej krwi, bo tylko jej smak mógł ukoić rozedrgane zmysły.

V.

Rząd skulonych postaci stał pod przybrudzoną ścianą niewielkiego, klaustrofobicznie niskiego pomieszczenia, w którym panował zaduch i nieprzyjemny odór ekskrementów. W zatęchłym powietrzu dawało się wyczuć tez coś więcej – paniczne, graniczące z obłędem przerażenie. Bo żadna z tych kobiet i dziewcząt, która się tutaj znalazła nie liczyła na szczęśliwe zakończenie, a raczej błagała o szybką, w miarę bezbolesną śmierć. Jeszcze kilka dni temu wiele z nich wierzyło, że po tych wszystkich niedogodnościach, problemów z pieniędzmi, nowa praca pozwoli im w końcu zacząć godnie żyć. Tymczasem to wszystko okazało się oszustwem. Odebrano im dokumenty. nie pozostawiając złudzeń, gdzie skończą. Obdarto z godności i zniszczono marzenia.

Gdy do pomieszczenia, w którym je zamknięto wszedł obcy mężczyzna, niektóre z uwięzionych podniosły głowy. Nieznajomy, ubrany w czarną koszulę i ciemne spodnie, przyciągał wzrok niczym magnez, lecz kiedy któraś z kobiet napotkała jego spojrzenie, od razu pochylała się, próbując stać się niewidzialną. Miał okrutne, szalone oczy, wewnątrz których można było dostrzec sadystyczną radość.

Kazał jednemu ze strażników podsunąć krzesło, po czym usiadł naprzeciwko zlęknionych więźniarek, zapalając papierosa.

Podobało mu się to, na co patrzył.

Co jakiś czas wybierał z transportu jedną kobietę, dziewczynę lub chłopaka. Wybierał i organizował zabawę, zawsze wymyślając coś nowego, oryginalnego. Albo całkiem zwyczajnego, pełnego bólu i okrucieństwa.

Pod tym względem kreatywność Nikolaja nie miała sobie równych.

Pochylił się, opierając łokcie o kolana i paląc, w milczeniu przyglądał się tłumowi bezimiennych twarzy.

Ty! – wskazał na niską dziewczynę o złocistych włosach. – Ty zostajesz, resztę wyprowadzić.

Nie dociekał dlaczego zawsze wybierał blondynki o błękitnych oczach. Po prostu wybierał.

Rozbieraj się! – rzucił sucho, gdy już został tylko on i przerażona ofiara. – Dalej pierdolona dziwko, żebym nie musiał powtarzać.

Posłuchała. Drżącymi ze strachu dłońmi niezgrabnie zdjęła bluzkę i zsunęła spodnie. Zaczęła cicho łkać, ale rozbierała się dalej i po chwili stała przed swym oprawcą całkiem naga.

Podejdź do mnie. – Nikolaj uśmiechnął się szeroko, czyniąc zachęcający gest. Co prawda unikał seksu z tymi szmatami, ale czasami robił wyjątki. Może i dziś zrobi? Ładna była. Świeża i soczysta. Może trochę brudna, ale to mu nie przeszkadzało. Nagie łono i piersi wstydliwie usiłowała zasłonić ramionami, chociaż z bardzo mizernym skutkiem. Mogła mieć jakieś siedemnaście, osiemnaście lat, ale to też mu nie przeszkadzało. Od kiedy pracował w tej branży, zatarło się wiele granic. Wiek, płeć, błagalne jęki pełne niewysłowionego cierpienia. Chociaż w tym wiekiem to nie do końca była prawda. Nigdy nie zdobyłby się na przemoc wobec dziecka, nastolatków jednak nie zaliczał do tej grupy.

Cierpienie innych zagłuszało jego własne. Pomagało mu chociaż na chwilę uwolnić od demonów zamieszkujących głowę. A im bardziej niewinna była ofiara, im głośniej wyła z bólu, tym bardziej on sam mógł zapomnieć o własnej przeszłości. O tym, co zawsze kryło się gdzieś głęboko w mroku, co przyczajone czekało, aby wykorzystać jego bezbronność i znów zadać mu ból.

Chcę żebyśmy się dobrze zrozumieli. – Nikolaj wstał, po czym opuszką palca dotknął zarumienionego ze wstydu, policzka. – Tutaj, w tym pokoju jestem tylko ja. Pan twojego nędznego życia i żałosnej śmierci. Ale dam ci szansę – oświadczył ze śmiechem. – Boisz się, prawda?

Tak – wyjąkała dziewczyna.

Zawszona kurwa! – Niespodziewanie wymierzył brutalny cios dłonią, powalając na ziemię. – I dobrze, że się boisz. Alosza! Wprowadź go!

Masywne drzwi uchyliły się i do środka wepchnięto młodego chłopaka. Miał ciemną cerę i oczy pełne przerażenia jasne oczy. Był wychudzony, jakby głodował przez dłuższy okres czasu, ubrany w drelichowe spodnie, nic więcej. Nikolaj zmrużył oczy, przyglądając się mu z namysłem.

Ściągaj łachy – rozkazał ze zniecierpliwieniem. – Zobaczymy, czy dobrze dla mnie wybrali.

Gwizdnął, gdy zobaczył luźno zwisającego członka.

Doskonale – wymruczał, po czy podszedł do chłopaka i niespodziewanie chwycił go za przyrodzenie. Z lubością przesuwał palcami po całej długości, a później zacisnął palce na jego karku i przyciągając ku sobie, pocałował.

Specjalnie kazał wybrać młodego i niedoświadczonego.

Przerwał pocałunek równie nagle, jak go zaczął, po czym osunął się na kolana, zaborczym gestem chwytając wiotką męskość w usta. Zassał ją głęboko do gardła, a ofiara znieruchomiała, bojąc się wykonać najmniejszy nawet ruch.

W smaku niezły – roześmiał się Nikolaj, wycofując się. – Teraz zobaczymy jak się spiszesz w akcji.

Podszedł do dziewczyny, która niezdarnie usiłowała się podnieść i chwycił ją za włosy, brutalnie podrywając wiotkie ciało w górę. Krzyknęła z bólu, ale to go jedynie rozjuszyło. Pchnął na drewniany stół, sprawnie skuwając kajdankami. Później, gdy przekonał się, że nie może wykonać najmniejszego nawet ruchu, zapalił kolejnego papierosa i w zadumie przyglądał się obojgu.

Dalej, na co czekasz? Zabieraj się do roboty! – rozkazał chłopakowi. – Masz ją solidnie wyruchać. No i możesz wybrać sobie dziurkę – oświadczył wspaniałomyślnie, ale wtedy więzień zrobił coś, czego Nikolaj się nie spodziewał.

Nie – powiedział. – Nie chcę.

Słucham?

Zapadła złowróżbna cisza. Nikolaj milczał, mrużąc oczy i paląc papierosa. Nie przewidział sprzeciwu i nie zamierzał go tolerować. Skoro jednak ten zawszony robak ośmielił się zaprotestować...

Zabawimy się inaczej – wymruczał z nagłym zadowoleniem. – Kto wie? Może nawet będzie przyjemniej? Sam ocenisz – dokończył ze śmiechem. – Alosza!

Do środka wszedł jego zaufany człowiek. Na tę służbę wstąpił cztery lata temu i niejedno widział, niejedno słyszał. Był uodporniony na wiele rzeczy.

Bierzemy ich na górę. Do mojej sypialni.

Znów trzeba będzie sprzątać.

Mam to w dupie. Ty chłopaka, ja dziwkę zawlokę za włosy. Połóż go na łóżku i przykuj mu nadgarstki do słupów.

Morelly przyjechał.

Przecież nie do mnie – syknął poirytowany Nikolaj i otwartą dłonią smagnął wypięte pośladki ofiary. Dziewczyna jedynie cicho jęknęła, tłumiąc w głębi trzewi przeszywający ból.

Stepana nie ma, ktoś musi przyjąć żabojada. Nie należy do osób, które odprawia się z kwitkiem.

A ty do osób, które mogą mnie pouczać.

Aleksandrovich będzie wściekły, jeśli go nie przyjmiesz.

Kurwa! – Nikolaj przesunął ręką po twarzy, ocierając pot z czoła. – Gorąco tu jak w piekle. Zabieraj ich na górę. Francuz ma pewne perwersyjne upodobania, więc może godnie go powitam?

W pomieszczeniu rozległ się przenikliwy dźwięk telefonu.

Morelly przyjechał – rzucił na powitanie Nikolaj. – Mam go przyjąć?

Przez chwilę wsłuchiwał się w głos Stepana, z każdą sekundą coraz bardziej zaciskając usta. W bursztynowych oczach najpierw ukazał się gniew, później zła radość.

Dobrze, postaram się, aby niczego nie podejrzewał. Zobaczymy się za pół godziny w pokoju na tyłach domu.

Wyszedł, nawet się nie obejrzawszy. Sprawnie pokonał schody wiodące na górę, potem wąski, długi korytarz, aż znalazł się w przestronnym pomieszczeniu łączącym w sobie funkcję salonu i jadalni. W jednym z fotelów siedział szczupły mężczyzna, o nieco egzotycznej urodzie, którą zawdzięczał odrobinie arabskiej krwi płynącej w jego żyłach i zaczesanych pod górę włosach. Ubrany w biały garnitur szyty na zamówienie w Mediolanie przez ekskluzywną markę Boglioli, wyglądał niezwykle elegancko. Kompletne przeciwieństwo Nikolaja, który pojawił się w pomiętej, niedbale rozpiętej koszuli, z plamami potu pod pachami i na plecach.

Stepana nie ma – oznajmił, wyjmując z kieszeni papierosy. – Ze mną o interesach nie pogadasz, nie zajmuję się tym. Za to z chęcią zapewnię ci rozrywkę.

Rozrywkę? – Francuz pogardliwie wydął usta. – Już ja znam te twoje rozrywki. Kiedy wróci Aleksandrovich?

A co ja, wróżka? – Nikolaj wzruszył ramionami. – Napijesz się?

Whisky z dużą ilością lodu.

Nikolaj podał mu szklankę wypełnioną złocistym płynem, drugą nalewając sobie. Przez chwilę obaj mierzyli się wzrokiem, przy czym w ciemnych oczach francuza dawało się dostrzec starannie maskowany strach.

Stepan Aleksandrovich był solidnym kontrahentem. Rozsądnym, opanowanym i słownym, zupełnie innym od tego wariata, którego wybrał sobie za wspólnika. Zresztą, nie było to tajemnicą, że Arnautow był również jego kochankiem, prawą ręką, najbardziej zaufaną osobą. Lecz należało się z nim liczyć nie tylko z tego powodu. Był również bezwzględnym mordercą, który przed niczym się nie cofał i nie znał słowa „litość”. W złocistych oczach zawsze wirowało szaleństwo, a sam Nikolaj już był żywą legendą, której niejeden chętnie by się pozbył. Morelly widział go po raz drugi, ale takich ludzi się nie zapominało.

Victorze… – Drgnął, bo własne imię w ustach tego sukinsyna zabrzmiało niemal jak pieszczota. – Podobasz mi się. Zadbany, wymuskany, seksowny. – Nikolaj lekko się uśmiechnął, dopijając drinka. – Chętnie bym cię przeleciał, ale wiem stary zboczeńcu, że gustujesz w zupełnie innych zabawach.

Na pewno nie w mężczyznach. – Morelly nerwowym ruchem poluzował krawat. – To nie moje klimaty.

Tak, twoje są, prawdę mówiąc, gówniane.

Odpierdol się ruski skurwielu.

Ruski? – Nikolaj wykrzywił twarz z wyraźnym niezadowoleniem, sprawiając że francuza oblał zimny pot. – Urodziłem się w Kijowie, więc twój żart był nietrafiony.

Stepan się ze mną umówił. Dlaczego go jeszcze nie ma?

Nie zmieniaj tematu.

Kijów, Moskwa, wszystko jedno.

Nie, nie wszystko jedno. – Nikolaj z namysłem zaciągnął się papierosem. – Owszem, mój popierdolony ojczulek pochodził z Rosji, ale ja ponoć wdałem się w matkę.

Skoro Aleksandrovicza nie będzie, nie mam tu czego szukać.

Przyjedzie, a do tego czasu mam ci umilić czas.

Umilić?

Przygotowałem przedstawienie. Chyba ci się spodoba? – W zamyśleniu potarł kciukiem czubek nosa. – Twoje klimaty, Victorze. Musimy jeszcze zaczekać, aktorzy się przygotowują.

Francuz wyraźnie pobladł pod swą nieskazitelną opalenizną. Z tym gnojkiem to nigdy nic nie wiadomo. Niby uprzejmy, niby nie powinien zrobić nic na szkodę wspólnych interesów, ale z jego głową nie wszystko było w porządku. Przypomniał sobie zwierzenia jednego z włoskich mafiozów, z którym łączyły go koligacje rodzinne. Pech chciał, że to właśnie Arnautow zajął się jego przesłuchaniem. Facet, którego wcześniej wiele razu torturowano, który nieraz znajdował się na krawędzi, załamał się po kilku minutach. Ból? Jaki ból! Pokonał go strach, strach przed wariatem. Nikolaj zabawił się z nim w rosyjską ruletkę, na dodatek biorąc aktywny udział w tej zabawie. Na zmianę przystawiał pistolet do swojego czoła i czoła ofiary, bez wahania naciskając spust i wybuchając śmiechem, gdy rozlegał się głuchy szczęk. Luca wytrzymał cztery takie rundy, po czym wybuchnął płaczem, zapewniając, że wszystko powie.

Nie patrz na mnie z takim przerażeniem – roześmiał się Nikolaj. – Partnerów biznesowych nie tykam bez powodu. No, idziemy, Alosza dał mi znać, że wszystko gotowe – dodał, zerkając na ekran telefonu. – Ty przodem, Victorze. Śmiało! Tamte drzwi i korytarzem do końca. Nasz tajny pokój na tyłach, salon rozkoszy i bólu.

Odpowiedzi

  1. K
    Kaśka
    | Odpowiedz

    O rany ,boję się następnego rozdziału .

  2. M
    Marta
    | Odpowiedz

    Mega😍

  3. F
    Forta75
    | Odpowiedz

    Kontynuacja przebija pierwszą część a to dopiero początek a już się dzieje :))

  4. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    Koła da popis Viktorowi

Napisz nam też coś :-)