Nikolaj (V)

with 5 komentarzy

Przepraszam, mało mnie tutaj, nie odpisuję, nie publikuję... To się wkrótce zmieni, obiecuję, ale na razie porządkuję inne sprawy, bo mam w końcu na to czas 🙂 Dwie najważniejsze sprawy - nie olałam Was jeśli chodzi o Odkupienie. Już kilkukrotnie pisałam, że padło mi natchnienie i nie jestem na razie w stanie pisać tego tekstu! Nie martwcie się, wrócę do niego, pewnie po premierze Nataniela. Co do poniższego fragmentu - wyjątkowo długo go pisałam. Dlaczego? Przeczytacie, dowiecie się. W myśl zasady: nie ma żadnych granic... w piekle! Proszę odłożyć jedzenie.

***

Morelly nie protestował, nie ośmielił się. Sądził, że będzie świadkiem perwersyjnych zabaw, może nawet morderstwa i w sumie wiele się nie pomylił. Nie miał jednak pojęcia, kto odegra główną rolę w tym przedstawieniu.

Pomieszczenie miało owalny kształt, wysokie, wąskie okna o nieprzejrzystych szybach. Podłoga została wyłożona czarnym marmurem, a pod białymi ścianami stały wygodne kanapy w kolorze krwistej czerwieni. Nikt nie dostrzegłby tutaj nic zaskakującego, gdyby pośrodku nie znajdowało się coś, na kształt sceny. Na niewielkim podwyższeniu, stało duże łóżko z żelazną ramą, nakryte purpurowym kawałkiem materiału, a w każdym rogu można było dostrzec solidnie wyglądające kajdanki, z szerokimi, skórzanymi paskami.

Nikolaj gestem zaprosił do zajęcia miejsca, ale kiedy francuz znalazł się tuż przed nim, silnym kopniakiem powalił go na ziemię.

Co do… – Kolejny kopniak, tym razem wymierzony w gładką twarz przeciwnika. Wachlarz złożony z czerwonych kropli trysnął na nieskazitelną podłogę, a mężczyzna zwinął się w kłębek, przejmująco jęcząc.

Dziś jesteś naszym gościem specjalnym.

Moja ochrona… – wycharczał Victor, a wtedy Nikolaj drwiąco się roześmiał.

Dostali natychmiastowe wypowiedzenie. Nie bój się, nie zabijemy cię. Nie taki jest plan pierdolony zdrajco!

Ja nie…

Stepan nie lubi jak ktoś robi nas w konia, myśląc, że nie dowiemy się o oszustwie. Mieliśmy mieć wyłączność, skurwielu, pamiętasz o tym? O tym, jaka była umowa? Alosza, dawaj krzesło, trzeba mu przygotować miejsce w pierwszym rzędzie.

Trzęsącego się ze strachu mężczyznę posadzono, krępując mu ramiona za plecami. Nic nie mówił, gorączkowo zastanawiając się, czym mógłby przekupić tego pojeba? Pieniądze? Nie, raczej nie. Broń? Dziwki? I skąd do kurwy nędzy dowiedzieli się o jego małym „skoku w bok”?

Nuda – mruknął Nikolaj, ustawiając naprzeciwko drugie krzesło i zapalając papierosa. – Wszystko nuda. Każdy z was jego taki sam, mocny w gębie, ale kiedy przychodzi co do czego, wystarczy jeden cios czy spluwa przystawiona do czoła.

Jestem biznesmenem, nie bandytą.

Dlatego przeżyjesz. – Z lubością zaciągnął się dymem. – Abyś mógł wystawić nam referencje na wypadek gdyby ktoś jeszcze chciał nas oszukać.

Ja nie…

To nasz rynek zbytu, a ty pozwoliłeś jakiemuś popieprzonemu albańcowi wejść z własnym towarem.

Ale tylko…

Od takich tylko incydentów się zaczyna. Dobra wiadomość jest taka, że dziś nikt nie zginie, chyba że przez przypadek. Zła… Cóż – Nikolaj zamyślił się. – Wiesz dlaczego złodzieje w prawie nie mają rodzin? Dlaczego z nikim się nie wiążą? Bo posiadanie rodziny daje przewagę wrogom.

Nie! – Victor z trudem przełknął ślinę. – Moja żona niczemu nie zawiniła!

Pewnie, że nie. Po prostu ma pecha. Jak każda z tych dziewczyn, które sprzedajemy do burdelów, a potem rucha je po kilkunastu facetów na dobę. Tak długo, aż zamazuje się granica pomiędzy światem realnym, a ułudą. Tak długo, aż nie zdechną i przestaną przynosić dochód swoim właścicielom. Żywe worki na spermę. Widzisz – Nikolaj zerknął w bok, w kierunku drzwi – gdybyś był sam, dostałbyś porządny wpierdol, może pozbył się którejś koniczyny. A tak zaprosiliśmy do zabawy twoją żonę i córkę.

Córkę? – O ile to możliwe, francuz pobladł jeszcze bardziej. – Nie ośmielicie się!

Nie? – Tym razem Nikolaj spojrzał mu prosto w oczy i wtedy Morelly uświadomił sobie, że ten człowiek naprawdę jest zdolny do wszystkiego. Nie ma sumienia, nie zawaha się, nie okaże litości. Jedyną nadzieją był Stepan, z nim zawsze szło się dogadać. Dlatego umilkł, gorączkowo szukając argumentów, jakich mógł użyć w rozmowie z Aleksandrovichem.

Gdy otworzyły się drzwi, którymi wcześniej weszli, wprowadzono dwie nagie, skrępowane i zakneblowane kobiety. Za nimi podążał wyraźnie zachmurzony Stepan. Nie podobało mu się to, co go spotkało, ale nie mógł też puścić tego płazem. Inaczej znajdzie się więcej takich cwaniaczków i szybko wypadną z interesu.

Ładne! – Nikolaj aż mlasnął językiem z zachwytu, wymownie kładąc dłoń pomiędzy udami. – Będzie niezła zabawa.

Porozmawiajmy – zaproponował drążącym głosem francuz. – Mogę…

Przerwał mu brutalny cios w twarz, który może nie spowodował większych szkód, ale na pewno zamroczył.

Możesz – zapewnił z sarkazmem Nikolaj. – Albo inaczej. Będziesz mógł wyruchać córkę, podczas gdy moi ludzie hurtem zaliczą twoją żonę.

Stepanie, dogadajmy się. Ty wiesz, że ja nie chciałem – bełkotał Victor. – Ukarz mnie, one nie są niczemu winne.

I dlatego to właściwy cios. Siadaj, Stiopa, czas zacząć show.

Ruchem głowy nakazał umieszczenie obu kobiet w centralnym miejscu pokoju, tuż obok podwyższenia. Stanął nad nimi i powoli, wręcz wystudiowanym ruchem zaczął podwijać rękawy. Z premedytacją celebrował prostą czynność, patrząc pożądliwie na obie kobiety, chociaż wcale nic czuł wielkiego podniecenia.

Aleksandroivch! – zawył Marelly. – Dam ci wszystko! Wszystko, rozumiesz? Ale jeśli je tkniesz, to…

To co? – Nikolaj spojrzał na niego chłodno. – Zamknij się i słuchaj, skurwielu. Zabawimy się i tylko tyle. Najpierw córeczka zaspokoi mamusię, potem ty zaspokoisz córeczkę. Po tym puścimy was wolno, w całkiem niezłym stanie. Doceń mój gest i nie grymaś, bo ja za zdradę bym cię wypatroszył, a truchło porzucił gdzieś przy drodze.

Stephan usiadł na kanapie, obserwując wszystko beznamiętnym spojrzeniem. W przeciwieństwie do kochanka, takie rzeczy go nie podniecały. Ani kobiety, ani przemoc, ani tortury. Dlatego to właśnie Nikolajowi pozostawiał kwestię karania zdrajców czy eliminacji wrogów. Patrzył, jak starszą kobietę przywiązują do łóżka, tak, że jej ciało ułożyło się w literę x. Zerknął na pojękującego z bólu Victora, a później na szlochającą młodą dziewczynę. Sięgnął po papierosa i gestem nakazał podać sobie drinka. Cóż, gdyby Morelly miał syna, przedstawienie byłoby o wiele ciekawsze, może nawet wziąłby udział w akcji. Francuz też był niezły, lecz Stepana nie podniecali dojrzali mężczyźni. Wyjątkiem był Nikolaj, ale z nim łączyło go znacznie więcej niż seks.

Teraz cię rozwiążę, słoneczko. – Kola kucnął obok skrepowanej dziewczyny i sprawnie rozciął więzy. – Pamiętaj, bez numerów, bo tatuś czy mamusia mogą przypłacić za to utratą którejś części ciała, może nawet oczu? Wejdziesz na łóżko i ustawisz się tak, żeby mamusia mogła cię wylizać.

Nie chcę! Proszę! – Rozpłakała się, ale na nim te łzy nie wywarły najmniejszego wrażenia. Brutalnie chwycił ją za włosy i zawlekł na miejsce, nie zważając na pełne bólu krzyki.

Już, pierdolona suko! – warknął Nikolaj. – Wypinaj się!

Nie…

Niespodziewanie ją puścił. Następnie dopadł skrępowanej na łóżku kobiety, po czym wepchnął jej kciuk w jedno oko. Dostrzegł jak konwulsyjnie napięła ciało, dostrzegł cierpienie, którego był przyczyną i to go rozbawiło. Przy akompaniamencie złożonym z jęków i błagań, zwiększył ucisk, a potem znacząco spojrzał na zapłakaną dziewczynę.

To jak będzie, Chloé? Mam wydłubać jej oko, zanim zdecydujesz się na współpracę?

Zaprzeczyła ruchem głowy, po czym przyczołgała się bliżej, z trudem gramoląc na łóżko. Dygocząc ze wzburzenia, wstrząsana odrazą, zajęła odpowiednią pozycję. Pochyliła głowę, a ciemne włosy opadły w dół, zasłaniając zapłakaną twarz.

Od wielu lat wiedziała czym zajmuje się jej ojciec. Ta wiedza była dość mglista i Chloé nigdy nie wnikała w szczegóły. Szczerze mówiąc, mało ją to obchodziło, ważne, że przynosiło zysk. Wczoraj zasnęła w swoim apartamencie w Madrycie, gdzie studiowała na renomowanej uczelni, całe dnie spędzając na zabawie, zakupach i spotkaniach z przyjaciółmi. Dziś obudziła się skrępowana, naga i w zupełnie obcym miejscu. A teraz… Ten mężczyzna budził w niej paniczne przerażenie. Z wymuskanej bywalczyni najlepszych klubów nic nie zostało, a na jej miejscu pojawiła się rozdygotana, bezbronna dziewczyna.

Nikolaj brutalnie zerwał knebel z ust skrępowanej kobiety. Zachłysnęła się powietrzem, a po pokoju rozniósł się spóźniony krzyk przepełniony bólem.

Masz to zrobić starannie i z zaangażowaniem – rozkazał beznamiętnym tonem. – Powiem więcej, będziesz robić to tak długo, dopóki nie doprowadzisz jej do orgazmu. Liż suko i żebym nie musiał powtarzać, bo cholernie tego nie lubię.

Sam stanął po przeciwnej stronie. Najpierw zapalił papierosa, a później niedbale trzymając go w ustach, rozpiął spodnie. Kilka razy przesunął dłonią po miękkim penisie, z niesmakiem przyjmując fakt, że nie podnieciła go ta cała sytuacja. Cóż, pewne rzeczy po prostu się przejadły. Z uznaniem spojrzał na leżącą kobietę, która z wyraźnym oporem wykonywała wydane jej polecenie, potem na dygoczącą dziewczynę. Zebrał w garści rozpuszczone włosy Chloé, po czym brutalnie szarpnął w górę, unosząc jej głowę.

Zrób mi dobrze – rozkazał, a później nie czekając na reakcję, wpakował pomiędzy zaciśnięte wargi prawie całą pięść. Potem pochylił się i spojrzał w ciemne, pełne obłędnego przerażenia, oczy. – I pamiętaj, bez zębów, bo inaczej wszystkich się pozbędziesz.

Rękę zastąpił twardniejącym penisem, palce wplótł w ciemne włosy i bez skrępowania zaczął się zaspokajać. Bez zbytniego zapału, drwiąco spoglądając prosto w zakrwawioną twarz Victora. Nie chodziło o spełnienie, ale o poniżenie, a przecież to był zaledwie początek.

Kiepsko ciągniesz – warknął, przyciskając głowę dziewczyny do krocza. Nie odpuścił, aż zaczęła dygotać. Wtedy gwałtownie się wycofał, a ona zwymiotowała. Wyrzucała z siebie resztki ostatniego posiłku i nagromadzoną ślinę, a on patrzył na to z boku, z wyraźnym zadowoleniem. Kiedy próbowała uregulować oddech, przeciągnął się ze znudzeniem, po czym chwycił ją za włosy i zrzucił z łóżka. Krzyczała, gdy wlókł po podłodze, a ból naciągniętej do granic wytrzymałości skóry głowy, stał się nie do zniesienia.

Powinieneś lepiej ją wyszkolić – powiedział z wyrzutem do bladego jak ściana francuza. – Stepan, nie patrz tak na mnie. Postaram się uwinąć w pół godziny, ale oni też muszą współpracować. Chloé, do roboty. Tatuś czeka – dodał z wyjątkowo perfidnym uśmiechem. Po czym pochylił się i przylgnąwszy do nagich pleców ofiary, wyszeptał.

Wierz mi, nie ma nic przyjemniejszego, jak zaspokajanie własnego ojczulka.

Nie zrobię tego – wyjąkała.

Nie? – spojrzał na nią z namysłem. – Przekonajmy się. Alosza, podaj nóż.

Zręcznie złapał rzucone mu narzędzie, po czym cofnął się do kobiety przywiązanej do łóżka. Kolejny raz nie poprosił, nie udawał, że chce zrobić coś złego. Zrobił to, odcinając sutek prawej piersi jednym sprawnym ruchem. Tym razem krzyczała nie tylko ofiara.

Do roboty, bo odetnę znacznie więcej i każę ci zeżreć! – warknął Nikolaj, po czym odcięty kawałek ciała wsadził kobiecie w usta. – A ty ładnie przeżuj i połknij.

Nie odpuścił. Dopilnowała, aby zrobiła dokładnie to, czego zażądał. Zresztą, ofiara powoli popadała w swego rodzaju zamroczenie, spowodowane bólem, jakiego doświadczyła. Jakby przestało do niej docierać, co ją spotkało. Później usiadł na krawędzi łóżka, z uznaniem patrząc, jak Chloé nieporadnie próbowała pieścić miękkiego penisa własnego ojca. Zdawał sobie sprawę, że facet się nie podnieci, ale miał w zanadrzu coś, co z pewnością go pobudzi. Jeden ruch głowy, a Alosza otworzył drzwi, wpuszczając do środka wysoką, smukłą blondynkę.

To jest Ori, specjalistka od gównianych spraw – roześmiał się Nikolaj. – Ma dla ciebie Victorze niespodziankę, jako że gustujesz w takich zabawach. Oboje dobrze wiemy, że twoja córeczka, nawet gdyby była mistrzynią obciągania kutasów, nie jest w stanie cię podniecić.

Nikolaj! – Stepan stracił swoją pozorną obojętność. – Przesadziłeś!

Nie wtrącaj się!

Mam prawo…

Nie! Nie masz – syknął Nikolaj. – Wypierdalaj, jeśli jesteś zbyt miękki, aby na to patrzeć.

To obrzydliwe.

Dla nas. Dla niego – znacząco spojrzał na znieruchomiałego Victora – wręcz odwrotnie. Nie rób takiej zdziwionej miny, Morelly. Wiemy wszystko o naszych kontrahentach, znamy ich najbrudniejsze sekrety. To czasami się przydaje.

Podszedł do leżącej na łóżku kobiety, aby ją rozwiązać. Przestała mu być potrzebna, więc, kopniakiem zepchnął bezwładne ciało na ziemię, gdzie zajęło się nią dwóch osiłków.

Bierzcie kurwę na bok i dawajcie tu francuza! – rozkazał.

Victor zajął miejsce żony. Pomiędzy jego udami klęczała córka, za szlochem kontynuując nieporadne pieszczoty. Nikolaj stanął przy Chloé, wplótł palce w długie, czarne włosy i umiejętnie zaczął sterować jej głową, narzucając powolne, chociaż równe tempo. Do akcji wkroczyła też kobieta, która przed chwilą się pojawiła. Zdjęła zwiewną sukienkę i nago, mając na sobie tylko pończochy, weszła na łóżko, po czym kucnęła nad twarzą Morellego.

Stepan zacisnął usta, doskonale wiedząc, do czego to zmierza. Pomyślał, że będzie musiał pogadać z Nikolajem, bo tym razem zdrowo przesadził. Chociaż czy to coś da? Jego kochanek kierował się własnym szaleństwem, nie zważając na nic i na nikogo. Robił co chciał, nie dbając o konsekwencje, bo było mu obojętne czy umrze, czy nie. Najgroźniejszy typ przeciwnika, bowiem nie dbał ani o cudze, ani o swoje życie.

Żona Morellego zaczęła szlochać. Ona wiedziała o sekrecie męża. Za to zmaltretowana Chloé gapiła się bezmyślnie na twarz obcej kobiety, taką beznamiętną, pustą, wypraną z uczuć.

Obróć się! – warknięciem zarządził Nikolaj. – Żeby dziewczę widziało, co lubi tatuś. Może w przyszłości będzie chciała go zadowolić.

Ori posłusznie zajęła inną pozycję, a Victor zaczął odczuwać niewielkie podniecenie. Nad sobą widział ciemny, pomarszczony, otoczony ciemnym zakolem odbyt. Bezwiednie wysunął język i zaczął go lizać. Jakby z pewną dozą nieśmiałości, nie potrafiąc zapanować nad narastającą przyjemnością. To było coś, co doprowadzało go do szaleństwa, sprawiając, iż z szanowanego biznesmena zamieniał się w seksualną bestię. Największy sekret, o którym mało kto wiedział. To wraz z pieszczotami oralnymi od razu dało oczekiwany rezultat. Jego penis zaczął nabrzmiewać i twardnieć, budząc w Chloé prawdziwą panikę. Nie zaprotestowała jednak; zresztą dłoń zakleszczona na jej karku skutecznie uniemożliwiła protest. Dziewczyna bała się też o matkę, która zakrwawiona i powoli popadająca w omdlenie, leżała nieopodal na podłodze. Bała się, że ten skurwiel posunie się o wiele dalej i znów zrobi jej krzywdę. Dlatego bez szemrania poddała się swojemu oprawcy, w duchu błagając, aby jak najszybciej się to skończyło. Niech ją zerżnie, poniży, ale niech to się skończy.

Nie miała pojęcia, że jej własny ojciec znajduje się na prostej drodze ku spełnieniu. Lizał z coraz większym zapałem, delektując się nietypowym smakiem zwartej dziurki, aż w końcu poczuł, jak mięśnie zwieraczy zaczęły drżeć, delikatnie się rozszerzając. Momentalnie poczuł też smród, odór kału, jego słodko–gorzki smak, który powoli zaczął się roznosić po pomieszczeniu.

Stepan wykrzywił z odrazą usta, dwóch mężczyzn stojących pod ściana również miało wypisane na twarzy obrzydzenie. Jedynie Nikolaj przyglądał się temu z fascynacją, jakby obserwował wynik niezwykle ciekawego eksperymentu.

Ja pierdolę! – gwizdnął z podziwem, gdy Victor z zapałem połykał kał kucającej nad nim kobiety. – A to o mnie mówią, że jestem pojebany. Kurwa, nawet mnie chce się rzygać. Spokój! – dodał, gdy przerażona do granic szaleństwa Chloé usiłowała się wyrwać z jego uścisku. – To nie koniec. Czas na wielki finał.

Stepan odwrócił głowę, jego ludzie wbili spojrzenia w podłogę, a kobieta na ziemi skuliła się, cicho zawodząc. Nikolaj pociągnął dziewczynę w górę, zmuszając ją, aby nabiła się na twardego jak skała penisa ojca. Zdawał sobie sprawę, że znajdowała się w takim stanie, iż żadne groźby mogły nie poskutkować, dlatego postanowił jej pomóc. Sterował szczupłym, nie stawiającym oporu ciałem tak, jakby w szaleńczym amoku ujeżdżała kochanka. Za to Victor dawno przekroczył niewidzialną granicę, gwałtownie dochodząc. Wystrzelił, wypełniając nasieniem własną córkę.

Orgazm podczas srania do ust – zadumał się Nikolaj, puszczając Chloé. Ta powoli zsunęła się z łóżka i podczołgała do szlochającej matki. Objęły się, skupiły i dygocząc przeżywały od nowa swe upodlenie.

Mam nadzieję, że to wszystko? – spytał ostro Stepan.

Tak. Było całkiem przyjemnie. – Nikolaj wstał i gestem dał znać Aloszy, aby przytrzymał głowę Victora. – Jak się czułeś, zapładniając własną córkę? Czy to nie było piękne? Żadnych hamulców, żadnych zasad, tylko seks. Wszystko przestaje być ważne, bo pragniesz jej pizdy, pragniesz i nienawidzisz się za to – dodał szyderczo. A później niespodziewanie zaatakował. Siłą rozchylił powiekę prawego oka ofiary i zadusił papierosa na gałce. Powietrze przeszył nieludzki skowyt, który równie nagle się urwał, co zaczął.

Morelly zemdlał.

Nikolaj wyprostował się, przeczesał palcami włosy i spojrzał na wyraźnie wściekłego Stepana.

Mogłeś sobie darować zakończenie – powiedział ten z niesmakiem.

Prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy – zakpił Nikolaj. – Idę się wykąpać i przespać. Sam, bo nie mam ochoty na niczyje towarzystwo, nawet twoje.

Nie oglądał się za siebie. Szybkim krokiem przemierzył dom, a kiedy znalazł się we własnej sypialni zaczął się rozbierać. Najpierw koszula, którą niedbale rzucił na podłogę, potem buty i spodnie, które kopniakiem posłał w kąt łazienki. Nic więcej, bo nie lubił nosić bielizny.

Wszedł pod prysznic i odkręcił kurek z zimną wodą. Tylko ten, bo potrzebował schłodzić rozgrzane ciało. Zamknął oczy i uniósł głowę, czując jak tysiące lodowatych kropli uderza w jego skórę. Były niczym ukłucia niewidzialnych igieł, bolesne i jednoczenie przynoszące ulgę. Przez bardzo długą chwilę delektował się kąpielą, później zaczesał mokre włosy do tyłu, przetarł twarz i wyłączył wodę. Wyszedł spod prysznica, niedbale opasując biodra ręcznikiem i wrócił do sypialni, aby zapalić. Zaciągając się gryzącym dymem, spojrzał na stojące w rogu kartony.

Kuzniecow postanowił sprzedać swoją willę i wyemigrować. Głównym powodem była pewna ustawa, dzięki której mógł szybko zamienić luksusowe apartamenty na mniej luksusową celę, zwinął więc interes, przy okazji przesyłając Nikolajowi rzeczy, które niegdyś do niego należały. Nie było tego wiele, zaledwie kilka pudeł z tajemniczą zawartością. Nikolaj uśmiechnął się z przekąsem, bo jego cała przeszłość, całe chujowe życie mieściło się w tych kartonach. Pojawiły się już ponad tydzień temu, ale on zaledwie przedwczoraj wrócił z Malty i jeszcze nie miał okazji, aby sprawdzić, co w nich było.

Bez zbytniego przekonania podszedł bliżej, kucnął i w końcu zajrzał do pierwszego.

Odzież. Nic specjalnego, lecz on nigdy nie dbał o pochodzenie czy cenę ubrań, które kupował. Zegarek. Tutaj rozpoznał znaną markę, chociaż nadal go to nie zdziwiło, bo akurat do drogich zegarków miał słabość. Znów stare ubrania, niezbyt zniszczone, ale też nie przyciągające uwagi. Odepchnął karton i zabrał się za drugi. To samo. Trzeci i czwarty również. Dopiero w piątym znalazł kilka ciekawych batów i pejczy, na których wyraźnie dawało się dostrzec zakrzepłą krew. Obszerny notatnik z opisami tortur. Kilka fiolek z prochami na sen i to wszystko.

Nikolaj zamyślił się. To były jego rzeczy osobiste? Machinalnie kartkował zeszyt, aż w końcu zauważył, tkwiącą pomiędzy jego stronami fotografię. Nic szczególnego, zdjęcie z fotobudki, na dodatek mocno podniszczone. Lecz kiedy na nie spojrzał…

Przez ostatnie trzy dni umiejętnie tłumił w sobie wspomnienie tamtego wydarzenia na Malcie. Nieznajomej, która go zauroczyła, której widok podziałał na wszystkie jego zmysły.

Teraz ze świstem wciągnął powietrze.

To były trzy ujęcia. Na pierwszym z nich patrzył w dół, na przytuloną do jego boku, roześmianą kobietę. Od razu ją poznał. To była ona, ta, której głos go oczarował, która śniła mu się przez ostatnie noce, chociaż za dnia robił wszystko, aby zapomnieć o tych snach. Patrzył bez słowa na jej promienną twarz, szeroki uśmiech i szczęście doskonale widoczne w błękitnych oczach.

Szczęście?

Z nim?

Z trudem przełknął ślinę. Więc zauroczenie nie było przypadkiem. Znał ją, musiało ich coś łączyć. Tylko że… On i kobieta?

Usiadł na łóżku, sięgając po kolejnego papierosa. Zamyślony, pochmurny, skonfundowany. To jakiś żart? Przecież nigdy nie dopuściłby do takiej poufałości, do czegoś poza seksem. Prędzej by ją zabił. Jednak trzymał w dłoni dowód na to, że coś między nimi było. Sam fakt, iż zachował to zdjęcie, o czymś świadczył.

Dotknął opuszką palca nieco wyblakłej fotografii, szczupłej twarzy nieznajomej, później spojrzał na samego siebie z przeszłości, a na końcu przesunął dłonią po nieogolonym podbródku.

Zmienił się, ale przede wszystkim fizycznie. Wciąż dbał o kondycję, teraz nawet bardziej niż wcześniej, bo to dawało mu przewagę w różnych starciach. Włosy miał dłuższe, z wyraźnymi srebrzystymi pasmami na skroniach, oczy zmrużone, by stłumić blask szaleństwa, twarz oszpeconą blizną. Wcześniej tę dzikość, można było dostrzec jedynie w ciemnych źrenicach, teraz charakteryzowała całą jego postać. Była obecna w każdym ruchu, w pogardliwym grymasie ust, w sposobie w jaki palił papierosa i w jaki pochylał głowę. Ubierał się tylko na czarno, jakby chciał podkreślić tym mrok spowijający jego duszę, a spał zawsze nago, z bronią pod poduszką i pigułkami na sen w szufladzie nocnej szafki.

Nie brakowało mu straconych lat, nie tęsknił do brakujących wspomnień. Dopiero dziś, pierwszy raz, pożałował, że jednak nie potrafi sobie przypomnieć.

Kim ona dla niego była?

Pochylił się, zgniatając w dłoni zdjęcie.

Nieważne, kurwa kim była! Żadna dziwka nie mogła być dla niego kimś ważnym, bo w jego życiu liczyło się coś innego. Po pierwsze Stepan. Po drugie ich wspólny interes. Po trzecie…

Jęknął przeciągle, gdy przypomniał sobie własne pragnienia, które pojawiły się tamtego dnia, gdy na nią patrzył. Umiejętnie je stłumił, lecz teraz powróciły, równie silne, co na początku, równie intensywne. Tak bardzo, że poczuł jak jego penis zaczyna twardnieć, a całe ciało ogarnia słodka niemoc.

Podniecił się.

Perwersyjny seks, którego był przed kwadransem świadkiem, ani trochę go nie ruszył. Ostatnio ze Stepanem też niezbyt im się w tych sprawach układało. Nawet tortury i zadawanie śmierci przestały być podniecające. A jednak gdy wyobraził sobie tę kobietę, zarumienioną, z zamglonym spojrzeniem błękitnych oczu, jego członek błyskawicznie ożył.

Co jest, kurwa? – mruknął, przeciągając dłońmi po twarzy. Opadł na łóżko z rozłożonymi ramionami, wpatrując się w sufit i od czasu do czasu zerkając ukradkiem na sterczącego kutasa. Nie, to zakrawało na żart!

Zamknął oczy. Pod powiekami pojawił się jej obraz. Wiatr igrał ze złocistymi kosmykami, wydobywając z nich niezwykły blask. Pamiętał każdy subtelny ruch dłoni, gdy odgarniała włosy z twarzy. Sposób w jaki pochylała głowę, w jaki przesuwała opuszką palca po rozgrzanej skórze nad górną wargą, machinalnie zbierając kropelki potu. Pełne piersi unoszące się w równym rytmie oddechu. Krągłe biodra kołyszące się w takt każdego kroku.

I jej uśmiech.

Przygryzł usta, głucho pojękując i naprężając ciało, bo to ostatnie wspomnienie doprowadziło go do szaleństwa. Celowo przez całe trzy dni, jakie upłynęły od ich spotkania, powstrzymywał się od rozmyślania o niej, ale teraz nagle okazało się, że na próżno. Ręcznik zsunął się na pościel, a Nikolaj w nagłym przypływie podniecenia, uniósł biodra w górę, wyginając ciało w łuk i zaciskając pięści z taką siłą, że paznokcie wbiły się w stwardniałą skórę dłoni. Zacisnął też usta, kalecząc zębami język.

Kimkolwiek była, chciał jej.

Czuł każdy napięty do granic ostateczności mięsień, czuł pot zbierający się na rozgrzanej skórze, czuł jak bardzo pragnie spełnienia. Wił się w milczeniu, próbując nie dopuścić do tego, aby pokonało go wspomnienie. Przed oczyma przesuwały się niewyraźne obrazy, w głowie echem odbijał się dźwięk jej śmiechu, a w nozdrzach czuł ulotny zapach ciała. W końcu zerwał się na równe nogi i jak w amoku zaczął demolować sypialnię. Przeklinał własną słabość, prawie wył z wściekłości, lecz to nic nie dało. Dopiero gdy bez udziału jego świadomości, palce zacisnęły się na twardym jak skała penisie, a w głowie pojawił się wyuzdany obraz nagiej kobiety, wijącej się wśród jedwabistej pościeli, przed oczyma wystrzeliła cała feeria kolorów. Pozbawiła go tchu, przywiodła na krawędź ekstazy i pchnęła, zrzucając w objęcia rozkoszy.

Kilka ruchów dłoni i mleczno–biały strumień wytrysnął z niespotykaną siłą. Towarzyszył mu przeciągły jęk, coś na kształt pełnego bólu skowytu. Później zapadła cisza.

Nikolaj siedział pod ścianą, usiłując odzyskać oddech, z dłonią zaciśniętą wokół mięknącego penisa.

To, co tak długo w sobie tłumił, wybuchło z niespotykaną siłą.

Nawet nie przypuszczał, że może tak zareagować, tak się podniecić i do takiego orgazmu doprowadzić.

Z trudem wstał, sięgając po papierosy. Później odnalazł karteczkę, na której zapisane było tylko kilka słów.

Wiedział, co musi zrobić.

Do utraty kontroli podczas snu przywykł. Do tego, aby opanowało go szaleństwo za dnia, już nie. Nie z powodu kobiety, kimkolwiek by nie była.

Musiał ją odnaleźć.

I zabić, bo tylko martwa nie stanowiła dla niego zagrożenia.

Komentarze

  1. J
    Jejejka
    | Odpowiedz

    Ależ mocne! Aga, pisz dla nas częściej 🙂

  2. M
    Monia
    | Odpowiedz

    O jejku 😀

  3. Anonim
    | Odpowiedz

    Dopiero teraz się zacznie.🖤❤

  4. J
    Julita
    | Odpowiedz

    Szkoda dziewczyny, liczę że w ciazy nie będzie i odetnie się od rodziny.
    Ojciec miał w dupie córkę i żonę mieszając więc niech i one mają go gdzieś a przynajmniej córka

  5. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    Chcieć, a móc, to jest duża różnica.

Napisz nam też coś :-)